niedziela, 27 listopada 2022

Dekoracje świąteczne-cała prawda


Witajcie w pierwszą niedzielę Adwentu!
Z ogromną sympatią, wdzięcznością czytałam Wasze komentarze.
To dla mnie informacja zwrotna, że warto wykradać dobie te godziny przy komputerze poświęcone na publikacje postów. Kiedy wgrywam nowe zdjęcia, wiem że Ktoś z Was jest po drugiej stronie. 
To buduje i najzwyczajniej cieszy. 



Rozpoczęliśmy Nowy Rok Liturgiczny i kolejny raz, z takim samym podekscytowaniem czekam na Boże Narodzenie. Dzieci coraz większe, my coraz starsi, a ja nadal rozpisuję zadania do kalendarza adwentowego. 


W głowie obmyślam świąteczne dekoracje, ale mam w sobie nieznany mi dotąd luz.
Zawsze spinałam się by pasowało, świeciło jednym blaskiem-w tym roku nabrałam dystansu.
A wszystko zaczęło się od choinki mamy. Kilka dni temu zapytała-Czy nie chcę jej ubiegłorocznego, sztucznego drzewka? Pomyślałam-dlaczego nie(?) Zwłaszcza, że nasza biała choinka już trąci myszką. Ba! Nawet zgrabnie wytłumaczyłam babcię przed mężem. Wiesz, ten chochoł jest taki duży, mama ma nadwyrężony kręgosłup i zapewne nie chce jej się już skakać po drabinie...
Najwyraźniej nie doceniłam własnej rodzicielki. Owszem mama choinkę przywiozła, ale w zamian kupiła jeszcze większa...czyli jednak emerytura akrobatyki nie wyklucza ;)))

 


Zapowiedziałam dzieciakom tegoroczne zmiany. Coś tam pokręciły nosem. Maturzystka aktualnie w swoim świecie żyje, młodszy karierę w lidze piłkarskiej planuje, a tu matka wyskakuje z porządkami świątecznymi i o choince karze myśleć. Z doświadczenia wiem, przebudzenia w okolicach 6 grudnia dostaną. W końcu Mikołaj patrzy i widzi. 


Jak wiadomo w konszachtach z Mikołajem jestem. I zamierzam mu szczerą relację zdać, czy ta ścierka to jednak w łapki parzyła dzieci i czy chętnie współpracowały?
A jak się już uwiną prędziutko, to nawet pozwolenie dam na drugie, żywe drzewko w pokoju Wojtka.
Syn z sąsiadami spiskuje i nie będę zdziwiona gdy mnie przed faktem dokonanym postawią. 
Ola dla równowagi niech szaleje z tym sztucznym śniegiem i kolorami. Może zawału nie dostanę.
Obawiam się, że jedynie wieniec adwentowy moje poczucie estetyki połechce ;)
Przymykam oko i uśmiecham się do własnych myśli.
Wszak to świętowanie rodzinne ma być i niech im tam...
Każdemu po równo będzie! 




10 komentarzy:

  1. No widzisz? Nie doceniłaś mamy emerytki :) A dekoracje są zachwycające...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny wieniec adwentowy.
    PS. Gdyby Twoja mama znowu zmieniała choinkę to ja się na nią piszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odbiorcy po drugiej stronie to fascynujące grono pomysłowych opinii. Lubię wiedzieć, że ktoś patrzy na to samo co ja, lubię się dzielić tym co mnie otacza, lubię opowiadać o tym, co mam w sercu. :) I czytać listy do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to ujęłaś. Tak właśnie, komentarze są jak listy. A to taka miła, zapomniana forma komunikacji.

      Usuń
  4. Ja już od bardzo dawna pozwalam na wszystkie możliwe dekorację świąteczne:)))najbardziej lubię je ja oczywiście ale każdy od siebie może coś dodać:)))piękny wieniec adwentowy zrobiłaś:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie przyszło to z czasem ;)
      Pozdrawiam i dziękuję za komplement

      Usuń
  5. Mama to pokazała, super się to czytało. Moja Mama też potrafi zaskoczyć, toż ona ma więcej energii niż ja, jest moją wielką inspiracją, moją siłą. Cudowny masz wieniec adwentowy, piękne zdjęcia, mega klasa, cudnie. Fajnie, że każdy stroi, jak czuje, że oddaje magię świąt po swojemu. Każdy oddaje część siebie, by każdy z Was mógł się cieszyć sercem drugiego. Bardzo piękny post i niech ten czas będzie naprawdę przepełniony magią, bardzo tego Wam życzę. :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale właśnie to jest ten etap, że zależy mi na tej radości z dekorowania, odbijającej się w oczach najbliższych. Swoje zapędy artystyczne potrafię poskromić. Zobaczymy co z tego wyjdzie ;)))
      Dziękuję i z wzajemnością. Pięknego Adwentu!

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.