poniedziałek, 13 czerwca 2022

Wojsławice-w poszukiwaniu inspiracji


Wiem, że jak dziś nie zamieszczę tego posta, to w najbliższym czasie będzie trudno, a chciałabym chodź częściowo nadrobić blogowe zaległości. Dlatego zabieram Was na wycieczkę po Wojsławickim Arboretum. Aktualnie trwa tam festiwal piwonii, ale myślę że miłośnicy ogrodów nie będą mieli mi za złe fotorelacji z kwitnącej krainy różaneczników i azalii. 



Arboretum w wiosennym wydaniu wygląda zjawiskowo. Bajkowo! 


 

W prywatnym ogrodzie mam kilkanaście różaneczników. Po zimie mogę śmiało napisać, że polubiliśmy się z wzajemnością. 

Tym razem w okolice Niemczy trafiłam przypadkowo i ucieszyłam się z możliwości przyglądnięcia się odmianom, które do tej pory oglądałam jedynie w katalogach.





Ogromnie zachwycił mnie rododendron ,,Meifreude, Koronkowe obrzeże kwiatów sprawia, że wyróżnia się na tle innych odmian.



Nauczona doświadczeniem, wiem że warto przyglądać się różanecznikom w każdej fazie kwitnienia. Niekiedy same pąki potrafią wprawić w zachwyt.



Odkrytą ciekawostką okazał się dereń kanadyjski. Pięknie wypełniał luki między azaliami japońskimi.

Zapisany na liście zakupowej ;)










Arboretum Wojsławickie to nie tylko różaneczniki. Na wzgórzu bzy czarowały zapachem.

Pierwiosnek japoński posadzony w grupie-kolorowa magia!

Większość rabat podpowiada ciekawe rozwiązania, kolorystyczne połączenia. 






Gigantyczne okazy robią wrażenie, chodź gunnery nie zamierzam zapraszać do własnego ogrodu ;)

Baczniej za to wybieram kształty i faktury liści, komponując nowe nasadzenia.




I już na zakończenie fotorelacji Rabarbar tangucki, kolejne odkrycie.



Ciekawią mnie Wasze ,,perełki,, ogrodowe. U mnie powoli wybudzają się róże i byliny letnie. Ogród kwitnie i staram się jak mogę korzystać z jego uroku. Chodź ostatnia mam wrażenie, że nadrabiamy wszystkie covidowe braki towarzyskie. Okazji do świętowanie nie brakuje, ale o tym kolejnym razem...

10 komentarzy:

  1. Właśnie miałam być w Wojsławicach na tym piwoniowym festiwalu, ale uroczystość rodzinna trochę pokrzyżowała mi plany. Byłam tam wiosną zeszłego roku... cudne miejsce, zachwycające :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam. Arboretum odwiedzałam już kilkakrotnie. Aż wstyd się przyznać, nigdy nie trafiłam na rozkwit rododendronów.
      Do zobaczenia na ścieżce przyrodniczej ;)

      Usuń
  2. Dziękuję Kamilko za fantastyczny spacer, jestem oczarowana! Pytasz o ogrodowe perełki? Dla mnie każda roślina jest taką perełką:) Jest jednak jedna, którą darzę wyjątkowym sentymentem - to trzmielina oskrzydlona zwana również płonącym krzewem. Cudny krzew o idealnym pokroju zachwyca przez cały rok a jesienią rzeczywiście płonie. Gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do chwili zakupu oglądała płonący krzew jedynie w internetach. Rośnie drugi sezon, w tym roku dopiero widać, że się zadomowił. Czekam na jesienny efekt, chodź nie wiem czy nie brakuje mu słońca.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Pięknie. Byłam kiedyś w arboretum, w Rogowie. Czułam się jak w raju.
    A u mnie z roślinnych nowinek, hosty połączone ze skalnicą. Zainspirowało mnie zdjęcie znalezione w necie. Mam nadzieję, że niedługo pokażę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hosty również zaprosił do własnego ogrodu, a skalnicy nie znam...albo mylę z tą ze skalniaka (?)
      Idę podpytać wujka google :)

      Usuń
  4. uwielbiam wypoczywać w takich miejscach. I zawsze doceniam pracę ogrodników:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! A od kiedy mam własny ogród, jeszcze bardziej chylę czoła przed ogrodnikami. Ciężka praca, ale jakie efekty!

      Usuń
  5. Przepiękne miejsce dla miłośników ogrodów i szalenie inspirujące! Wiosną ubiegłego roku podziwiałam azalie i różaneczniki w Arboretum Bolestraszyce. Niezwykły spektakl kolorów i bogactwo odmian!
    U mnie natomiast w ogrodzie "bez fajerwerków," bo rośliny powszechnie znane. Jedyną perełką, jaką dostrzegam jest dyptam jesionolistny (gorejący krzew Mojżesza). Gdy kwitnie, jego kwiaty wyglądają wyjątkowo ;-))
    Z najcieplejszymi pozdrowieniami - Anita.

    OdpowiedzUsuń
  6. O Bolestraszycach dowiedziałam się właśnie teraz, od Ciebie:)
    Wycieczka do tego arboretum byłaby wyprawą. Pociąga mnie wschód Polski, więc może kiedyś(?)

    Piszesz gorejący krzew Mojżesza, muszę sprawdzić.
    Odbijam pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.