piątek, 14 maja 2021

Maj w ogrodzie


Właściwie zdjęcia zahaczają jeszcze o poprzedni miesiąc. Będę uwieczniała zmiany zachodzące wokół domu, zwłaszcza że w ostatnim czasie ogród pochłonął mnie bez reszty. Przyjemnie jest oglądać zielone metamorfozy. I o ile jestem w stanie pomysły wcielać w życie, o tyle natura nie zawsze jest moim sprzymierzeńcem.

Odnoszę wrażeniem, że w tym roku wegetacja spóźniona jest o 1,5 tygodnia. Aura nie była łaskawa, nie zakwitła wiśnia kosmata, ani jabłoń ozdobna, za to magnolia pokazała się w pełnej krasie. 






Ostatnio dotarło do mnie, że ze wzglądu na panujące warunki glebowe (mikroklimat, nasłonecznienie) w ogrodzie powstały strefy. Aktualnie pierwsze skrzypce gra tzn. warzywniak.

Magnolia, jabłonie, a pod nimi ,,morze ,, narcyzów.






Jesienią zrobiliśmy porządek tuż przy ogrodzeniu graniczącym ze stawem. Wcześniej rośliny tworzyły tu zieloną, monotonną ścianę. Dodatkowo niebezpiecznie zbliżały się do linii wysokiego napięcia. Próbując usystematyzować drzewa, okazało się, że na skutek zagęszczenia część z nich choruje. Przecinka była nieunikniona. W puste miejsca dosadziliśmy kilka nowych  okazów, a ziemie pod nimi przykryliśmy agrowłókniną. Wiem, że aktualnie odchodzi się od takich praktyk, ale mam nadzieję że ten zabieg przez najbliższe dwa lata, pozwoli pozbyć się podagrycznika.




Ponadto dół ogrodzenia własnoręcznie wyłożyłam pustakami, by ograniczyć psom podkopy i samotne wycieczki w teren. Wygląda to dość osobliwie, ale w praktyce się sprawdza. Być może w przyszłości wpadnie mi do głowy pomysł, by beton ukryć w gąszczu jakiś liści (?)

Poniżej widzicie rachityczne bzy, które sąsiad przywiózł koparką. Widzę, że ładnie zaczęły odbijać i zapewne w kolejny roku zakwitną.


Na skutek powyższych zabiegów przed domem zrobiło się jaśniej i w końcu mamy otwartą perspektywę na staw i boćka, który w ostatnim czasie nas odwiedza.

Klomb witający naszych gości również obudził się z zimowego letargu. Posadziłam tu głownie rośliny szczepione, niewymagające cięcia. Kiedyś pokarze dokładniej jak to miejsce się prezentuje.




Ten rok pokazał nam również, że nasze jabłonie kwitną naprzemiennie. Ta smaczniejsza odmiana, obsypana jest kwiatami. Byle tylko majowi ogrodnicy okazali się dla niej się łaskawi ;)





Wiśnie to aktualnie jedna, wielka chmura kwiatów.



Na tyłach domu powstały dwie rabaty i na obydwóch  palmę pierwszeństwa mają grać wiązy.

Pierwszy maluszek to wiąz geisha.


Drugi (który częściej niż zachwyt, budzi politowanie) to wiąz camperdownii. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego po posadzeniu, stał się elementem humorystycznym ogrodu. W końcu każde drzewo było kiedy pokraczne. 

Liczę na to, że dożyję czasu kiedy zacznie przypominać zielony parasol, bardziej niż sterczący kikut.



W tym sezonie zamierzam bardziej  przyjrzeć się posadzonym kwiatom, aby na rabatach nie było pustych przestojów. To ważne żeby grządki cieszyły oko przez cały sezon.


A tu już debiut migdałka.

Krzew jest wrażliwy na zamieranie pędów, dlatego dobrze go przyciąć po kwitnieniu na około 20cm.



Rabata bylinowa- porównując zdjęcia z ubiegłej wiosny, w końcu widać różnorodność jaką tu zaprosiłam.


Brunera to bez wątpienia bylina, która doskonale czuje się w naszym ogrodzie. Łudząco przypomina niezapominajki z tym wyjątkiem, że te drugie jeszcze nie zakwitły.


Tegoroczne odkrycie-wielosił.
Mimo że wydaje się delikatny i eteryczny, doskonale radzi sobie w ciężkiej glebie.


W ubiegłym roku tulipany zmarzły, zanim zdążyły zakwitnąć.

Pomimo tego, że nie wykopywałam cebul, pięknie powtórzyły wzrost.






 Aktualnie ogród tak szybko się zmienia, zieleni, że nie sposób tego uchwycić.
Mam nadzieje, że podobała Wam się wycieczka po naszym zakątku.
Pozdrawiam serdecznie i życzę Wszystkim miłego weekendu!

4 komentarze:

  1. Bajkowy masz ogród i cudownie kwitnie:)))pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Podagrycznik padnie w jeden sezon pod agrotkaniną. Właśnie w taki sam sposób zapoczątkowałam warzywnik, agro jesienią do wiosny, a wiosną bez kopania metodą no-dig, podniesione grządki na warzywa.
    Mam jeszcze jedno miejce, z którego chcę go wyprosić tym bardziej, że nornice zeżarły mi hosty :(
    Tulipanów nie wykouję. Tegoroczne moje odkrycie to lilie krzewiaste, no i dużo dużo jeżówek, kosmosów, kocimiętki (a propos koty ci nie sikają do grządek warzywnych?) moje sobie zrobiły kibelek i musiałam założyć siatkę.
    Ogród wiosną to naprawdę cudo. Podzielam twój zachwyt. Ten wielosił mnie zaintrygował.

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogród wygląda pięknie, choć wypbrażam sobie ile wysiłku musiałaś włożyć, żeby uzyskać taki efekt. Tylko usiąść i się relaksować.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kamilo conu Ciebie?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.