piątek, 11 grudnia 2020

Jadalnia z widokiem na ...

Witajcie w kolejnym dniu grudnia.

 Liczę na to, że jeszcze sypnie śniegiem tuż przed świętami. A tymczasem nie omieszkałam pozachwycać się zimą w innej, mroźnej odsłonie.

Ostatnie dni troszkę mnie przytłoczyły nadmiarem obowiązków. Ogromnie chciałabym uniknąć przedświątecznej gonitwy, ale niestety remont rządzi się swoimi prawami.

Dodatkowo nabyłam żyrandole do salonu, z których cieszę się jak dziecko. Odkładałam na ten zakup przez ostatnie tygodnie i z podnieceniem wyczekuję momentu kiedy zawisną. Z lampami to dość zabawna historia. Kiedy wprowadziliśmy się do domu, oświetlenie w każdym pokoju nadawało się do galerii osobliwości. W toalecie na dole, dalej wisi kinkiet z rysunkiem bawiąch się dziećmi, wzbudzając tym samym śmiech gości. Takie to mamy pałace :)




Na spacer z Wojtkiem wybraliśmy się w konkretnym celu. Wspominałam, że sąsiedzki Mikołaj przyniósł nam wyjątkowe prezenty. Jednym z nich była lizawka dla zwierząt.

Dla tych co nie są zorientowani w temacie. Lizawka służy zwierzętom do uzupełnienia składników pokarmowych, zwłaszcza w okresie zimy. Powiesiliśmy ją na skraju lasu w takim miejscu, gdzie z okien będziemy mieć widok na leśnych sąsiadów.




Mróz czarodziej.






A to już wspomniana lizawka. Często widzimy tu sarny, a ostatnio nawet pojawiły się muflony.


Spacer był inspiracją do zrobienia pracy plastycznej. Wojtek przechodzi etap wycinania...co tu doskonale widać :)


A tu nasza mini jadalnia, z której mamy widok na las.


Dom powoli nabiera świątecznych rumieńców. Ze względu na to, że jadalnia jest przechodnim pomieszczeniem stoi w niej miniaturowa choinka.

Udekorowaliśmy ją ceramicznymi zawieszkami, które kupiłam w tym roku. I to chyba jedyne, nowe ozdoby w tym sezonie.

Tak mało rzeczy podoba mi się w sklepach. Wystarczy mi to, co nagromadziłam przez lata.

A! i przecież na kolejne lampy muszę zbierać ;)))










Z dziećmi tak już jest, że człowiek musi być elastyczny.  Zaplanowany wystrój zawsze ulega metamorfozie. A to pojawi się świąteczny obrazek, a to pingwinek w złotku stanie na komodzie... I kalendarz z czekoladkami. We własnym pokoju nie może stać, gdyż otwieranie okienka po śniadaniu to jak celebra.



Podarowany Mikołajek też dumnie zawisł na świerku...


...i papierowe ,,pawie oczka,, których Wojtek naprodukował hurtowo.


Nieustannie zapominam wspomnieć o jeszcze jednym, codziennym rytmie. Mianowicie rekolekcjach dla dzieci. Nieśmiało podsunęłam je chłopcu i tak mu się spodobały, że codziennie ogląda...podobnie jak odcinki serialu ,, Domek na Prerii,,  :)

Tym akcentem żegnam się z Wami, życząc owocnego weekendu, dystansu i radości z oczekiwania na najpiękniejsze święta w roku.




 

5 komentarzy:

  1. Jak mróz pięknie dekoruje Wam świat. A Wy dbaciebo dom. Z każdym dniem robi się coraz bardziej świątecznie. Teraz pozostaje czekać na czworonożnych gości.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna zima u Was zagościła i w domu i na zewnątrz:-))
    Pozdrawiam serdecznie:-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Czarowne zdjęcia... cieszę się, że nauczyłam się dostrzegać takie proste piękno w naszym najbliższym otoczeniu, pole, wschód słońca, szron, nawet nagie gałęzie drzew potrafią zachwycić, gdy je mgła owija...
    Serdeczności dla Was na ten czas i spokojnych zdrowych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kamilko, powodzenia i pomyslnosci w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.