czwartek, 10 września 2020

Warzywniak 2020-czym karmię rodzinę?


 
Zwlekałam z napisaniem tego posta tylko dlatego, że chciałam by był drogowskazem dla osób tworząc warzywniak. Zwłaszcza jeśli podobnie jak my, debiutują we własnym ogrodzie.
U schyłku sezonu podzielę się własnymi doświadczeniami. Lepiej uczyć się na cudzych błędach, niż na własnych ;)

Zacznę od tego, że nasz zagonek warzywny nie jest wielki. Właściwie to kilka grządek. Nie chcieliśmy w tym roku porywać się z przysłowiową ,,motyką na księżyc,, zwłaszcza, że nie znaliśmy za dobrze specyfiki górskiego terenu i wpływu okoliczności przyrody.

Z pewna dozą nieśmiałości, wiosną posadziłam kilka odmian sałat, rzodkiewkę, szpinak i tz.wszelaką  zieleninę do zupy. Już teraz wiem że nie ma co szaleć z liściowymi. Lepiej dosadzać co 2-3 tygodnie sałaty nić karmić nimi barany sąsiada ;)
 

Eksperymentem  również była uprawa ziemniaków. Mieliśmy do dyspozycji kawałek skopanej ziemi. Mało doświetlone miejsce pomiędzy kompostownikiem, a jabłonką. Planowaliśmy posadzić tu krzaczki malin, ale kiedy wiosną spadło na nas widmo wirusa-przypomniałam sobie o zapasie ,,kwitnących,, w piwnicy ziemniaków.

Aktualnie cieszymy się własnymi pyrami, systematycznie je wykopując.

 


 
 Niestety nie ze wszystkimi warzywami poszło tak łatwo.
Marchew za słabo była przerywana-to lekcja na przyszłość.
Urosła drobna, ale za to jej smak w rosołku rekompensuje wielkość.

 
Jeśli ktokolwiek z Was zastanawia się nad uprawą warzyw w podwyższonych grządkach, to polecam. Nie mogę tego nazwać permakulturą w dosłownym znaczeniu. Rzeczywiście w przypadku warstwowych grządek praca jest łatwiejsza i ZNACZNIE mniej pojawiających się chwastów. U nas zastosowane były naprzemiennie -kartony-drobne gałęzie-trociny z drzew liściastych-ziemia- kompost-popiół drzewny-ziemia wymieszana z kompostem.
Po posadzeniu warzyw, całość początkowo ściółkowałam trocinami drzew liściastych, później jedynie skoszoną trawą.
Zastanawiam się nad zastosowaniem tej metody na rabatach bylinowych, te zdecydowanie bardziej nadszarpnęły mój kręgosłup. 




 Niestety porażką okazały się pomidory.
A tak o nie dbałam, od samego nasionka ;(
 

I tu nadmienię że u nas występuje stosunkowo duża wilgotność, ostrzejszy-leśny klimat i wzrostu owoców nie ułatwiły padające przez miesiąc deszcze!


Biorąc pod uwagę ilość wysadzonych krzaczków, zbiór jest marny. Pomidory późno zaczęły dojrzewać, a dodatkowo pojawiła się na nich zaraza ziemniaczana.

Obawiam się że wybawieniem byłaby dla nas mała szklarnia(?)

Obiecałam sobie, że w przyszłym roku zaryzykuję jeszcze raz z pomidorami. Zobaczymy czy późny zbiór to norma, czy tylko niechlubny wyjątek spowodowany anomaliami pogodowymi.







Nadmienię że pomidory posadzone w podwyższonych grządkach broniły się przed chorobą znacznie lepiej. Reszta krzaków rosnąca w gruncie, już kilka tygodni temu jedynie  nadawała się do wyrzucenia.

Zostało mi jeszcze sporo zielonych owoców i zastanawiam się co z nich zrobić.

Słyszałam o sałatce z zielonych pomidorów. Jeśli Ktoś z Was ma sprawdzoną recepturę, to proszę o przepis.


 
Aktualnie nastał czas zbioru cukinii, kabaczka i dyni.
Uwielbiam te smaki jesieni!

 









Jednak bezapelacyjnie tegorocznym królem warzywniaka, został okrzyknięty burak liściowy.

Skubaliśmy go do sałatek, kanapek, część pomaszerowała do słoików, a i tak wielkością walczy o plamę pierwszeństwa z sąsiadującym jarmużem ;)

A teraz część odnosząca się do Waszych pytań, na temat naszego jadłospisu. 
Bez fałszywej skromności-zastanawiałam się czy o tym pisać, gdyż nie czuję się żadnym ekspertem żywieniowym. Jestem mamą, która stara się by jej rodzina jadła rzeczy jak najmniej przetworzone i sezonowe i przyżądzane z dobrych półproduktów. Ot, moja filozofia.
Jeśli  jednak takie wskazówki mają Wam pomóc usprawnić codzienne życie, to poniżej mała ściąga.

Przez lata opracowałam sposób z tygodniowym rozpisywaniem jadłospisu. W notesie mam sporządzoną listę potrwa lubianych przez naszą rodzinę (zupy, dania mięsne, jarskie, ryby, sałatki, desery) Wpisuję w kalendarzu bazę kilku zup, drugich dań , dodatkowo sałatki, jakieś ciasto i pod tym kontem robię zakupy. Dla mnie nie mam nic gorszego niż zabieranie się za gotowanie, kiedy brakuje połowy składników. To niezwykle upierdliwe, zwłaszcza gdy się mieszka pod lasem ;) 
Ponadto zarządzając w ten sposób domową stołówką, nie marnujecie jedzenia. Zazwyczaj kupujecie to, co jest Wam potrzebne.
I tak w tym tygodniu zaplanowane było
-zupa jarzynowa z kalafiorem
-krem z marchwi z imbirem
-zupa porowa z mięskiem mielonym
-krupnik

drugie dania
-ryż, dorsz w panierce, surówka colesław
-tarta z cukinii z sosem ziołowym
-ziemniaczki, polędwiczki w sosie,  warzywa na parze
-leczo
-penne z pietruszką i parmezanem
-schab pieczony z kaszą jęczmienną i zasmażane buraczki

dodatkowo
-frittata
-sałatka z serami i winogronami
-pękające ciasteczka czekoladowe.

 

I teraz uprzedzam pytanie. Nie przesiaduję w kuchni godzinami, chyba że mam gości ;)))

Wszystko to kwestia usprawnienia, czasem gotuję większe ilości na dwa dni. Niekiedy przyrządzam potrawy do odgrzania, kiedy np. wyjeżdżam.

Nie trzymam się sztywno zasad- w poniedziałek to danie, a we wtorek koniecznie to musi znaleźć się na talerzu. Mam jednak ściągę, która bardzo ułatwia nam funkcjonowanie.


Tak to u nas wygląda, mam nadzieję że chodź trochę pomogłam.

Pozdrawiam Wszystkich Czytelników.


 


13 komentarzy:

  1. Witaj!
    Ależ ja czekałam na ten wpis. Ale proszę koniecznie napisz więcej o tych grządkach podwyższonych, tak z detalami, jak te kartony i gałęzie układać, te warstwy ziemi, jakie wysokości tych skrzynek są najlepsze. Baaardzo proszę :)))
    Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, obawiam się że trudno będzie mi doprecyzować wysokość grządek. Mogę Ci podać wysokość skrzynek, ale z samym przekładaniem warstw będzie problem.

      Kartonami wyłożyłam spód grządek, na to drobne gałęzie drzew liściastych (chrust-tak by tylko przykrył tekturę) Całość zasypiałam trocinami (te natomiast przykryły gałęzie). Kolejna warstwa to zakupiona ziemia ogrodowa +ziemia z kretowiska-wypełniłam nimi skrzynie do połowy. Później poszedł kompost, ale nie do końca przetrawiony. Korzystając z okazji, że miałam popiół drzewny, posypałam nim wierzchnią warstwę. Na samą górę poszło kolejne pokrycie warstwą ziemi, przemieszanej z właściwym kompostem. Na wiosnę okazało się jednak że zawartość skrzynek ,,skurczyła się,, (to ten nie do końca przetrawiony kompost) i trzeba było uzupełnić ją o 5cm warstwę ziemi.

      Agato nie jestem specjalistką, mam nadzieję że chociaż troszkę pomogłam. Poszukaj w internecie wiadomości na temat permakulturowej uprawy, u nas to jedn wielki eksperyment ;)

      Usuń
  2. Wow!Dziękuję za te post. Czy mogę zapytać o przepis na te buraczkowe liście w słoiczkach i tartę z cukinią? Dziękuję za informacje o podniesionych rabatach:)Pozdrawiam Agnieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, botwinkę na zimę robiłam z tego przepisu

      https://www.youtube.com/watch?v=4w6-8Mtle8M

      A tartę zazwyczaj piekę z tej receptury, podwajając proporcje i umieszczając ciasto w dwóch okrągłych formach do tarty. Do tego sosik z pietruszki, koperku, melisy i estragony +jogurt naturalny, odrobina majonezu i tabasco.
      Placek jest smaczny, jak zostaną z powodzeniem można go zaserwować na zimno do lunch boxów.

      https://www.kwestiasmaku.com/przepis/placek-z-cukinii

      Smacznego ;)

      Usuń
    2. Dziękuję:)

      Usuń
  3. Ogród wygląda zachwycająco. A plony nawet najmniejsze cieszą. U nas podobna historia z pomidorami. Wiele przeszły przede wszystkim ze względu na wiatr. Mieszkamy w polu, więc nieźle wieje. Raz zostały wyrwane z korzeniami. Do tego zaraza, ale cieszyliśmy się z tej gasrtki. I udało nam się nawet zrobić sos na obiadek. Lepszego nie jadłam. Ale szkoda nam było tych roślinek, bo podobnie, jak Ty wyhodowaliśmy je od nasionka. Wiosną pokusimy się o jakąś mini szklarnię. Ogórki też poległy. Za to pzrez długi czas cieszyliśmy się sałatą (za rok skorzystam z Twojej podpowiedzi, żeby ją dosiewać) i rzodkiewką. A pietruszkę i marchewkę mieliśmy dorodną. Posiane na bogato przez Tygrysa, ale stopniowo przeywana dała radę. Wiosną dostawimy jeszcze z dwie skrzynki. One naprawdę są bezobsługowe, a dają tyle dobra.
    Spokojnej nocy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ostatnich wichurach w naszym regionie, przy paśmie jednej z dróg, leżą dziesiątki poprzewracanych drzew. Mijając ten obraz po nawałnicy, zastanawiam się czy lepszym sąsiadem jest las , czy pole ;)))
      To prawda, że nawet te najmniejsze zbiory cieszą. Satysfakcja jest duża, kiedy sięga się własne, wyhodowane warzywka. Tydzień temu dosiałam roszpunkę, rukolę i szpinak. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę jesienią nacieszyć się nimi.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cłay czas pracuje nad tym by było pięknie ;)

      Usuń
  5. Dziękuje!Wspaniały post.Świetne takie pomysły obiadowe,zawsze coś człowiekowi w oko wpadnie.Lubie cukinie i czesto korzystam z KS ale na ta tartę nigdy nie trafiłam.Proszę o częstsze takie propozycje menu,nawet w formie mocno skróconej instagramowej.Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że korzystacie z podpowiedzi. To motywujące.

      Usuń
  6. Własny warzywnik, choćby najmniejszy, daje tyle radości - i dla podniebienia, i dla oka;)
    Z pomidorami miałam bardzo pod górkę przez poprzednie 3 lata. I jednak stwierdzam, że ich uprawa pod gołym niebem to ryzykowna zabawa. Wyrywanie czarnych krzaków oblepionych gronami czarnych piłeczek przyprawiło mnie niemal o histerię i stwierdziłam, że to nie na moje nerwy. Już miałam w ogóle zrezygnować, ale chyba jednak nie lubię się poddawać i w tym roku posadziłam wyhodowane od nasionka sadzonki w czarnych wiadrach budowlanych. Postawiłam je pod daszkiem drewutni. Miały dość ciasno i ograniczony dostęp do światła, ale i tak dały radę, pomimo panującej zarazy ziemniaczanej u sąsiadów wokoło. Nie powiem, robiłam opryski z drożdży piekarskich, bo trochę je brało. Przetrwały i widzę, że nie ma innej rady, jak spełnić ciche marzenie o malutkiej szklarence:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.