poniedziałek, 30 grudnia 2019

Świąteczny czas!


Aktualnie nadaje do Was z dziury czasoprzestrzennej. Okres pomiędzy świętami, a sylwestrem pozwala nam w pełni wypocząć, naładować akumulatory. Nikt nie martwi się jaki to dzień tygodnia, godzina, nikt nie spieszy się na dodatkowe zajęcia, do pracy. Obowiązki poszły na bok, cieszymy się tymi wspólnymi chwilami.

W grudniu dostałam kilka memów wysyłanych przez znajomi, w których kpiono z przygotowań świątecznych. Właściwie po co na dwa dni tyle szykowania(?)
Nigdy nie wiem jak zareagować, by nikogo nie urazić. Zazwyczaj dostaję takie wiadomości od osób które podchodzą do Bożego Narodzenia w bardzo laicki sposób. 
Moi Drodzy, jeśli zapominamy o prawdziwej istocie świąt, tracimy radość której towarzyszą narodziny Jezusa. Dla mnie osobiście każda Wigilia mimo pewnych schematów, powtarzalności dań, jest wyjątkowa. W tym roku po raz pierwszy, to my gościliśmy wszystkich na kolacji.
Było gwarno, radośnie, momentami wzruszająco. Tak jak powinno być.



Zdjęć mało, ale lawirowałam z talerzami wokół stołu ,zamiast chwycić za aparat.
Krzątając się tak wśród bliskich, naszła mnie refleksja. Mam dom, mam miejsce by ich wszystkich ugościć, ale najważniejsze że mam Kogo do tego, wspólnego stołu zaprosić.
I nie są to kurtuazyjne odwiedziny u rodziny, nie wyobrażamy sobie byśmy w tym dniu byli daleko od siebie.
To jest ten pierwiastek świętości wieczoru, którego nie kupimy- to trzeba nosić w sobie. 




Nawet moją babcię, która ma problemy z chodzeniem udało się przetransportować na Wigilię. Nestorka dodatkowo obchodzi w tym dniu urodziny, dlatego upiekłam tort-niespodziankę.
Oprócz kolęd, śpiewaliśmy donośne ,,sto lat!,,


Wszystkie dzieci nadal wierzą w Mikołaja i kiedy z Olą w pokoju  trenowały repertuar kolędniczy, zaszumiało, zaszeleściło i pod choinką pojawiły się prezenty.


A propos kolędowanie. U koleżanki z liceum, która ma fantastyczną, dużą rodzinę (tak dużą, że kuzynostwa na święta tyle, co dzieciaków w klasie) rokrocznie najmłodsi przygotowują jasełka. Piękne, ze strojami, oprawą.
Naprawdę można pozazdrościć.





Przed świętami po raz kolejny zostałam ciocią małego Jasia.
A tu już Wojtuś z Michałkiem, którego jeszcze rok temu nosiliśmy na rękach.


Inżynier-budowniczy dostał wymarzone narzędzia. Az strach pomyśleć, co to się będzie działo.
Chłopak zapał do pracy ma wielki, a rodzice przy tym oczy dookoła głowy ;)))


Mina Oli przewidująca udaną niespodziankę.


I dużo łakoci, które zawsze sprawiają mi radość.
Uwielbiam świąteczne opakowania, błyskotki, papierki...cóż poradzę, sroka ze mnie.


Oczywiście tradycji stało się zadość. W pierwszy dzień świąt, jeszcze bladym świtem, razem z siostrą odziane w piżamy, z resztkami snu na twarzy, plotkowałyśmy i popijałyśmy kawę.
Szkoda, że tylko we dwie...no ale za rok nadrobimy braki.
Dom jeszcze śpi, a my chodząc na paluszkach, spotykamy się pod choinką. 
Potem wiadomo, wstają dzieci i na końcu panowie;)
Zasiadamy do świątecznego śniadania, kościół i cieszymy się Bożym Narodzeniem.
W południe przyjechały moje przyjaciółki. Dawno się nie widziałyśmy i czas to zmienić.


W drugi, świąteczny dzień pojechaliśmy do mamy. Wcześniej do mojej rodzinnej parafii. Mam ogromny sentyment do szopki, która wystawiana jest w tym kościele. Kiedyś pomagałam odnawiać figury do żłóbka. Pamiętam, że ówczesny proboszcz przywiózł nam tyle postaci, że straciłyśmy z mamą rachubę. W rezultacie okazało się, że poczciwy staruszek zgromadził zawartość stajenek z części dekanatu ;)
Zabawne to wspomnienia.




Korzystając z okazji dziękuję za wszystkie płynące do nas życzenia i kartki.
Uczciwie przyznam, byłam przekonana, że po przeprowadzce skrzynka będzie pusta, a tu taka niespodzianka!


W ciągu tych wolnych dni, miałam czas by nacieszyć się prezentami, przeczytać książkę.
Z Wojtkiem rozwiązywaliśmy łamigłówki zimowe.


Graliśmy w planszówki. Ostatnio hitem jest eurobiznes. Rozgrywki odbywają się w grupach, gdyż najmłodszy ma zawsze problem by oddać do banku jakiekolwiek pieniądze ;)



Po rybach, kapuście i grzybach, Ola przygotowała dla nas obiad. 
Ponadto obrałam chyba skrzynkę pomarańczy. Kiedy leżą w paterach nikt nie ruszy, wystarczy że mama podzieli na księżyce, moje sępy krążą wokół stołu.
Niech im idzie na zdrowie!


W przyszłym roku mam plan by rozejrzeć się za bardziej obszerną szopką.
Oczywiście Wojtuś zadbał o to, by w stajence było gwarno, ale coś ten Józef podobny do króli nie za bardzo mu pasuje.


Pogoda sprzyjała spacerom. Trzymał lekki mrozik, ale było bezwietrznie.


Oczywiście my w las, a ogon kocio-psi za nami.




Karolek to taka kocia pierdoła, idąc za nami pomiaukiwał, marudził. Grzesiek myślał że zmarzł ale gdzie tam, na rękach nie chciał być noszony.
Za to na postoju, kiedy popijaliśmy herbatę przegryzając pierniki, kot przyniósł nam złowioną mysz. Pisałam Wam, że te moje bestie niezwykle łowne są.
Pańcia ty białko zjedz, a nie tam jakieś słodycze?




Oglądaliśmy po raz kolejny ,,Ekspres polarny,,
Wojtek z wypiekami na twarzy. W ubiegłym roku dostał od Mikołaja dzwoneczek i zadziałała magia ekranu...


...nawet z fantami poszedł spać.


Moi Mili!
To już ostatni post w tym roku. Cóż, ciesze się że trwacie tu ze mną, pomimo tego że zapał do blogowanie nieco osłab. Zawsze Wasza wirtualna obecność daje mi dużo satysfakcji.

Z całego serca życzę Wszystkim Czytelnikom, by w Nowym Roku spełniały się marzenia,
nie brakowało chęci do działania i abyście każdy dzień witali z uśmiechem!
Do Siego Roku!

Kamila

20 komentarzy:

  1. Lubię zaglądać do Ciebie, dlatego dziękuje za życzenia i tobie Kamilo życzę spokoju, zdrowia i wytrwałości w Nowym Roku. Pozdrawiam Wioletta z Lubuskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kamilo, zachwycające są Twoje świąteczne kadry. Ciepło i rodzinność aż bije z tych zdjęć. A pięknie u Ciebie, że aż dech zapiera. Jako mieszczuch zazdroszczę Ci niezmiernie tych pięknych spacerowych rejonów;-) Buziaki wielkie ślę i życzę wspaniałego roku. I oczywiście czekam na Twoje kolejne pisania-) Do siego roku.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najcenniejsze chwile ! najbardziej rozczuliło mnie zdjęcie Babci ! :) cudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko pamiętam jak pisałaś o swojej babci.

      Usuń
    2. Mnie też to zdjęcie rozczuliło... Wspominam moja ukochaną Babcię, która już trzeci rok nie zasiada z nami do wigilijnego stołu. Bardzo lubię Twoje wpisy. Jest w nich tyle Dobra i Nadziei. Też uwielbiam ten czas, kiedy można zjadać wszystko przygotowane na święta i cieszyć się bliskościa rodziny w duchu Miłości płynącej ze żłóbeczka.
      Pozdrawiam całą Twoją Rodzinę.
      Wszelkiego Dobra na ten 2020 rok.
      Aneta

      Usuń
  4. Florentyno, w przyszłym roku mam zamiar szukać w okolicznych lasach inspiracji, by więcej działać i przypomnieć sobie, jaką radość daje mi praca z roślinnym materiałem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kamilko, życzę Ci dużo pięknych chwil w nowym domku, zdrowia i miłości. Bardzo lubię Twojego bloga, Twój sposób pisania, piękne zdjęcia, powiedzonka Wojtusia. Ściskam Cię serdecznie :). Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu przez te lata zdążyłam nawiązać z niektórymi Czytelnikami bliższą nić porozumienia. Ty do takich należysz.

      Usuń
    2. Bardzo mi miło to czytać :)

      Usuń
  6. Piękny post:)))Pozdrawiam serdecznie i dobrego roku życzę Tobie i Twoim bliskim:)))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo miło czyta się Twoje posty.:) Życzę w nadchodzącym nowym roku zdrowia oraz pomyślności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie uchwyciłaś świąteczne chwilę. Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku!
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
  9. Kamilo jak zawsze bardzo przyjemnie mi się czyta twój wpis. A te dotyczące waszych zwyczajów i tradycji są szczególnie pochłaniające i czuć w nich dużo pozytywnych emocji . Mam nadzieję że w nowym roku nie zabraknie ci ochoty do dzielenia się z nami swoimi opowieściami. Na ten nowy, nieznany czas życzę tobie i całej rodzinie dużo zdrowia, miłości i radości. Spełniajcie kolejne swoje marzenia . Pozdrawiam serdecznie Agata

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawie napisane. Gratuluję i pozdrawiam serdecznie !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Z przyjemnością przeczytałam relację z Waszych rodzinnych Świąt. Wszystkiego najlepszego w nowym roku i pisz częściej ☺

    OdpowiedzUsuń
  12. Cześć :)
    Twoje posty są takie spokojne Kamila, do rozmarzania, jeszcze muzyka, która brzmi w tle potęguje ten efekt. Życie płynie, dzieje się, na wesoło, na spokojnie, w ciszy i w gwarze...
    Wspaniałego Nowego Roku Wam życzę, niech się darzy! ❤

    P.S. Ola to już taka duża dziewczyna!... Memów (niemal wszystkich, a te o których wspomniałaś, to w szczególności) nie znoszę i cóż, ignoruję... pięknie przystrojoną choinkę Macie!
    Też mamy babcię Nestorkę, która uczestniczy we wszelkich rodzinnych spotkaniach, również jest dowożona i zajmuje ważne miejsce przy stole... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie, świątecznie, rodzinnie! Najlepsze życzenia noworoczne dla Ciebie i Twoich bliskich.
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  14. Pięknie, zmysłowo i ten klimat. Każdy z nas by tak chciał. Oby tak przez cały rok rodzinnie mieć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.