środa, 2 października 2019

Jesienią, jesienią sady się czerwienią




Dziś siąpawica za oknem, więc bezkarnie mogę usiąść przed komputerem. Pracy na zewnątrz mamy tyle, że nie bardzo wiadomo w co ręce wsadzić. Zwłaszcza że z nas tacy ,,gospodarze,, jeszcze nieopierzeni.  
Przerośnięte iglaki wymagają ostatniego cięcia w tym roku.
 Grządki wyplewić , róże kopczykować, dodatkowo czekam na kolejną partię roślin do sadzenia, by zdążyły się dobrze ukorzenić przed zimą. 
Nawożenie, grabienie, koszenie-w kilku słowach pracy ,,po kokardki,,





Prosicie mnie o zdjęcia wnętrz. Cóż, myślę że jak ogarnę obrzeża domu przed nastaniem przymrozków, zabiorę się za pokoje.
Aktualnie trudno cokolwiek pokazywać, czeka na nas jeszcze tyle niedoróbek. Tu listewka, tam gwoździk, obrazek...a ja mam tylko dwie ręce ;)
Nie to że się skarżę, po prostu muszę te prace jakoś racjonalnie rozplanować. Zwłaszcza że obok toczy się życie rodzinne z niespodziankami, nie zawsze takimi na jakie się czeka.





100% ekologiczne jabłka dojrzewają, są tak smaczne że po wgryzieniu się w owoc, sok sam spływa po brodzie. Część z pewnością powędruje do słoików w formie musów, z resztą nie za bardzo wiem co zrobi i jak przetrzymać taką ilość?
Bardziej doświadczonych proszę o radę.







Oprócz jabłek sezon na grzybobranie w pełni.
Dopiero teraz dostrzegam na jaką skalę i ile samochodów parkuje w weekendy na skraju lasu-momentami zatrważające. I nie mam tu na myśli samych amatorów leśnych przechadzek, ale śmieci które często zostawiają po sobie.



W niedziele wybraliśmy się na dłuższy spacer.
W lesie był taki tłok, że szybko odechciało nam się pieszych wycieczek i wróciliśmy do domu. Zwłaszcza że omal nie nadepnęłam na żmiję. 
Uprzedzam pytanie. 
Tak, to była żmija, potrafię odróżnić ją od zaskrońca.



Po powrocie zajrzeliśmy na nasza górkę a tak maślaki, kozaki i kanie same wskakiwały do koszy. 
Z takich błyskawicznych wycieczek za dom, mam przygotowane trzy pokaźne słoje suszu.
Święta będą pachniały lasem;)








Zwierzęta garną się do domu i czuć jesień w powietrzu, ale jest cudownie ... nawet dziś,
 gdy pada za oknem.

Udanego tygodnia!



18 komentarzy:

  1. Jak widzę takie piękne jesienne jabłka to aż ślinka mi cieknie... A niestety tej jesieni muszę je odpuścić - karmię a mały na potem ostre kolki po jablkach ...
    Ale za to mogę jeść szarlotke która najlepiej smakuje właśnie jesienią...
    Dużo słońca życzę 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulację! Pamiętam że kiedy urodziłam Olę, jeszcze w szpitalu marzyłam o kompocie z jabłek. Taka mnie ochota naszała, a zaznaczę że amatorką tego typu napojów nie jestem :)

      Usuń
  2. Omamuniu, ależ Ci zazdroszczę tych jabłek cudnych. A otoczenie, toż to raj na ziemi;-) Wiem, że fajnie się patrzy i zachwyca, a prawda jest taka, że pracy co niemiara. Ale musi to być chyba wielka frajda, mieszkać w tak cudnych "okolicznościach przyrody";-) Tylko żmij bym się bała. Dobrze, że na nią nie nadepnęłaś. Pozdrowienia serdeczne i uściski przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymi żmijami wszyscy mnie straszyli jeszcze przed zakupem domu. Niestety u nas takie okolice, że uważać trzeba...nawet bardzo uważać.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Najbardziej lubię jabłka utrwalać w taki oto sposób: mycie, dzielenie na cząstki (np."ósemki"), tarcie malakserem "dziad z babą"-czyli bez obierania i oddzielania gniazd nasiennych, słoikowanie (z dodatkiem łyżki cukru, pasteryzacja. Do szarlotki, ryżu z jabłkami, deserów ulubionych, owsianki lub do "zagryzania chandry" wprost ze słoika. Polecam i pozdrawiam
    P.s. Kibicuję Wam w w nowym miejscu na Ziemi. Helena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego sposobu nie znałam. Mama obiera, usuwa gniazda i ściera w malakserze. Przyznam że do szarlotki zawsze wolałam świeże jabłka, ale teraz gdy mam nadwyżkę zakasam rękawy:)))
      Dziękuję za wskazówkę, nie wiedziałam że tak też można.

      Usuń
    2. Też nie znałam tego sposobu, ale myślę , że wypróbuję :)

      Usuń
  4. Iglakom bym już darowała tej jesieni, zwłaszcza że idą przymrozki ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam w planie wyrównać odrosty przy tujach, które tak wybujały latem. Obawiam się że na wiosne będę musiała latać z nozycami i drabiną :)
      Przymrozki powiadasz...niech matka natura przystopuje chodź na tydzień, dwa.

      Usuń
  5. Witam. Jakie piękne jesienne zdjęcia i jaka piękna okolica. Z jabłek bym robiła ciasto za ciastem mam słabość do domowych wypieków ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza rodzinka uwielbia szarlotkę, cynamonowy sernik z jabłkami. Był już kompocik, przeciery, ryż z jabłkami...i powoli mi się repertuar kończy ;)

      Usuń
  6. Widzę, że i u Ciebie wielkie zmiany. Fantastycznie. To najlepszy pomysł na świecie, zamienić duszne miasto na leśne okolice. Ja uczyniłam to już rok temu i choć roboty 1000 razy więcej nie wróciłabym do miasta za żadne skarby świata.
    Też mam stary, zaniedbany ogród, w którym tego lata zaczęłam coś robić, jednak ile przede mną pracy dopiero widać jak sie spojrzy na to co zrobiłam ;-)

    Piękny ten sad i piękne jabłka. Mój stary sposób na jabłka to pokrojenie ich w ćwiartki (bez gniazd nasiennych, ale ze skórkami) i zapieczenie w piekarniku, w naczyniu zamkniętym przez 15-20 min, następnie włożenie jeszcze gorących do słoików i zamknięcie. Bez cukru i innych dodatków. Do szarlotki idealne. Tylko boszzzzzz.... ile można jeść szarlotkę ;-)

    Jeśli chcesz przechować to najlepiej zerwać je tak aby były nieuszkodzone (są takie specjalne zbieraki do jabłek) ułożenie ich w trocinach, sianku, w skrzynkach i pozostawieniu w chłodnym pomieszczeniu. Trzeba od czasu do czasu je przeglądać i usuwać zepsute.

    Pozdrawiam i życzę niekończącej się frajdy z domu, i ogrodu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, świetnie że Wam też się udało!

      Stoję w progu kuchni i spoglądam na iście ,,cygańskie,, kafle (które nie tak szybko zmienię) a za chwilę dostrzegam za oknem wiewiórkę biegnącą po płocie i nic mi już nie przeszkadza ;)

      Dzięki za radę. Właściwie to skrzynek mam dużo (pozostałości po dekoracjach) i mogłabym spokojnie poukładać w nich nadwyżkę jabłek. Muszę tylko obmyślić gdzie te skrzynki ulokować. Piwnice mam ciepłą, a obawiam się że w budynku gospodarczym może im zaszkodzić przymrozek(?)

      Ogród już jest moją kolejna pasją!
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  7. https://www.siepomaga.pl/zycie-gosi

    OdpowiedzUsuń
  8. Niezmiennie zachwycam się Waszym szczęściem. Mogę się tylko domyślać ile pracy Was czeka, ale wiem, że kiedy robi się coś dla siebie i u siebie, to zupełnie inaczej 😊 jabłka... Jak mi brakuje takich zdrowych, prawdziwych jabłek i do tego soczystych 😍 Tynka robi z takich przepyszną konfiturę z dodatkiem mleka kondensowanego. Niebo po prostu, odnajdę przepis, to się podzielę. Pozdrawiam 7

    OdpowiedzUsuń
  9. Kamila, tych jabłek to Ci po prostu zazdroszczę. Są przepiękne. Ogromne, dorodne, aż ręce się do nich wyciągają :D Ja mam 2 jabłonki, co roku pięknie owocujące. A w tym roku aż płakać się chce. Sama drobnica, która w ciągu sezonu sukcesywnie opadała :( Robaczywe mikrusy :(( Do zjedzenia nie ma kompletnie nic. Wszystko za sprawą niesamowitej suszy, nawet podlewanie nic nie dało.
    To samo z grzybami. Internet aż kipi grzybami, a u mnie w lasach pustka. I nadal deszczu jak na lekarstwo.
    Z ogromną przyjemnością obejrzałam Twoje przecudne, pełne bogactwa wszelakiego zdjęcia:)
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładne zdjęcia, ale nie zachwycam się sadem, ponieważ nie lubię jabłek.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.