poniedziałek, 9 września 2019

Uważaj na marzenia, jeszcze się spełnią.


Od naszej przeprowadzki minęły dwa i pół miesiąca. W ciągu tego czasu dużo udało się zrobić, ale jeszcze więcej przed nami. Ciekawi jesteście naszych ,,czterech kątów,, Cóż, chyba Was rozczarują. 
Salon jest nieco demode, ale przynajmniej na wejściu nie powala majtkowy róż rozlany po ścianach.
Bardzo zależało mi na tym, by w pokoju stał stół. Okazały ale nie taki, który przytłoczy wnętrze.
To był pierwszy mebel (najważniejszy) który kupiłam jeszcze przed zamieszkaniem.
Stół zagania, jednoczy. Podczas wspólnych posiłków zmusza do rozmowy. 
Zdarzają sie również dni kiedy lubię
usiąść przy nim w samotności, z kubkiem kawy by podlewać uśpione neurony.
Myślę wtedy o zmianach, dekoracjach sezonowych, nie spieszę się.
Chciałabym, żeby ten dom był przemyślany.




Za oknem wiatr podrywa sosny do tańca.
W tej błogiej ciszy ogarnia mnie poczucie wdzięczności.
Nasze marzenie się zmaterializowało.
Stało się naszym domem.
Czuję, że to moje miejsce na ziemi.




Wcześniej wychodząc z kamienicy, wpadałam w paszcze miasta. Pisk opon, nieustanny hałas.
Teraz otwieram drzwi i widzę wiewiórkę biegającą z orzechem.
Nie tęsknię.






Nowym, porannym rytuałem stał się obchód naszych włości.
Obowiązkowo w asyście zwierząt.



W weekend Grzesiek wykarczował zieleń, która uniemożliwiała nam otwieranie tylnej furtki prowadzącej do lasu.
Tej części terenu nie znałam. Wcześniej rosła tu trawa po pas i wizja nadepnięcia na żmiję jakoś skutecznie zniechęciła mnie do penetracji łąki.
Teraz mam swoją bramę do raju ;)



Na tym zdjęciu dokładnie widać z czym przyszło nam się zmierzyć.
Tajemnicza czerń wylewająca się z lasu intryguje , przyciąga...


...i nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła  rekonesansu.
Zdumiewające, wystarczy przejść kilka kroków i można szukać grzybów.
I tu muszę koniecznie nadmienić, że Figo towarzyszy mi zawsze. Nie wiem czy się cieszyć z tego powodu (Figulec biegnie za samochodem, nawet gdy próbuję nim jechać). 
Teraz do naszego duetu dołączył kot. Karolek nie odstępuje mnie na krok.
Szkoda że nie ma czarnego futerka, chodząc tak po lesie mogłabym odgrywać lokalną wiedźmę ;)



Z perspektywy minionych tygodni, widzę jak przeprowadzka wpłynęła na Wojtka.
Jaką frajdę sprawiają mu typowo męskie zajęcia. 
I tu zaświeciła mi się czerwona lampka. Sama zatraciłam granicę miedzy tym co chłopu oddać powinnam, by później nie padać na przysłowiowy pysk, tylko czekać w sypialni
 jak gejsza na ceremonię parzenia herbaty.






Koleżanka zapytała mnie ostatnio czy nie żałuję przeprowadzki?
W pierwszej chwili powstrzymałam się by nie wybuchnąć śmiechem. Sam metraż domu pozwala nam na to, by każdy cieszył się swoim kątem. Wcześniej chodnik, rondo, teraz trawnik do koszenia wielkości kortu tenisowego.
Miasto i tak odwiedzam kiedy muszę, lub kiedy mam na to ochotę i zawsze po powrocie czuję ulgę.
Oczywiście życie na wsi to nie sielanka i ma to również swoje minusy. Uważam jednak, że człowiek tak samo jak do wygód, potrafi przyzwyczaić się do niedogodności.
W mieście miałam sklep za rogiem, tutaj też mam. Tylko muszę do niego podjechać samochodem.
Za to nie szukam jajek od wolno biegających kurek, owoce do deseru zrywam z drzewa. Taka to zmiana.
Jeszcze nie przywykłam do tego, że trzeba rozpalić w piecu zanim zażyję gorącej kąpieli, ale myślę że to kwestia czasu i kolejnej rewolucji domowej...najpierw okna ;)





Ostatnie, deszczowe dni nie pozwoliły na zakreślone prace ogrodowe.
Staram się usilnie walczyć z nową rabatą na tyłach domu. Chcę mieć piękny widok za oknem , a właściwie chcę zasłonić ogrodzenie.
Tu mała namiastka tego z czym muszę się zmierzyć.
Glina, kamienie i korzenie.
Jeszcze trochę powyciągam z ziemi i będzie wianek.


I już na zakończenie niedzielne ciasto, człowiekowi w końcu też się coś od życia należy.
Popijając kawkę degustowaliśmy winogrona, których niewiele się ostało. Jednego dnia miałam wrażenie, że choinka po której pnie się winogron, eksploduje. 
Zleciało się okoliczne ptactwo i miało niezła ucztę.
 Dla gapiów zostały ostatki.







Do miłego!
Trzymajcie kciuki za pogodę. Gdzie ta złota, polska jesień ?

20 komentarzy:

  1. Czytam i zazdroszczę Ci wewnętrznego spokoju. Niepotrawię się wyłączyć i wiele spraw mam niezałatwionych. Bardzo lubię tego bloga, dajesz mi nadzieję i wyciszam się zaglądając tutaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz. Tak po prawdzie to ten spokój do mnie wraca, ostatnie miesiące nie były łatwe.

      Usuń
  2. U nas też szał w winogronach, niemal jak na wyprzedaży w sławnym markecie, a jak tupnę nogą, krzyknę to aż mi włosy powiewają, taki ruch... i tylko na podwórku, na aucie placki z nieba spadają, w kolorze lawendowym :):):)... dawno czegoś takiego nie widziałam, dawno też tak winogrono (sąsiada - pustostan) tak nie obrodziło.
    Wspaniale tam Macie, chciałabym aby kiedyś i moje marzenie się spełniło, to musiałaby być jednak rewolucja w moim życiu, bo mężowi pasuje gdzie aktualnie jest.Niech Wam się układa w nowych kątach jak najlepiej! Pozrdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety zbiorami musimy się dzielić. Białych winogron, nawet nie spróbowałam!
      Każda przeprowadzka, zmiana otoczenia to życiowa rewolucja. Kochana nie narzekaj, mąż altanę Ci buduje ;)

      Dziękujemy i pozdrawiamy ciepło.

      Usuń
  3. Pięknie i cudownie!!!Pozdrawiam.Aneta.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kamilu-dziekuje!Za wszystko czym sie dzielisz-za swojskosc,naturalnosc i prawdziwosc,...Pieknie u Was.My wlasnie jestesmy na etapie poszukiwania swojego raju...troszke inaczej u nas mamy dom,ktory jest za duzy i za daleko.Mieszkamy w USA -wracamy do ukochanej Polski.Sciskam i prosze pisz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono, jak miło że napisałaś. Taka przeprowadzka to dopiero przewrót! Serdecznie Wam życzę znalezienia tego właściwego miejsca. Oby powrót do Polski jak najmilej Was zaskoczył!

      Usuń
  5. Spokój bije w tego wpisu :) Meble w salonie, podejrzewam starą Ikeę, są piękne! Dodatkami zrobiłaś salon. Brawo! A Przestrzeń wokół domu- bajeczna! My teraz zaczeliśmy walkę w naszymi podwórzami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak meble to IKEAowski łup z OLXa. Nad dodatkami właściwie się zastanawiam, większość pomieszczeń próbowałam zagospodarować tym co mamy.
      Ogród to jakaś niekończąca się opowieść...

      Usuń
  6. Witaj Kamilo, tak przytulnie w waszym domu i piękne dekoracje . Bardzo ładnie się prezentuje drewniana komódka . Otoczenie też urocze takie bardzo naturalne jak lubię. Piękne zdjęcia i życzę realizacji kolejnych marzeń 😊 Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest priorytet, żeby było przytulnie i troszkę ponadczasowo. Jestem na etapie, że nie musi być modnie ;)))

      Usuń
  7. salon jest duży i piękny pięknie wyeksponowałaś to na zdjęciach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mówiąc krótko jest bardzo sielsko i tak domowo....:)
    Zyczę powodzenia z okiełznaniem ogrodu :)))
    Hally

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak spoglądam na zdjęcia tutaj na blogu i na IG, to choć się nie znamy w rzeczywistości, mam wrażenie, że to jest dom dla Was. Zresztą innego byście nie wybrali. Otoczenie, mimo że wymaga sporo pracy, jest niesamowite. Właśnie tego mi u nas brakuje. Z czasem wszystko ogarnięcie. I wnętrza (a i tak teraz już im nic nie brakuje) i podwórze. Ja przy domu uczę się cierpliwości. Wiele mnie to kosztuje, bo chciałabym wszystko mieć już zrobione. A to tak nie działa. Czasem lepiej zaczekać, a rozwiązania same przchodzą. Niech Wam się dobrze mieszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że nie jesteś pierwsza osobą która ma takie odczucia. Sama uważam że dom jest ,,skrojony,, pod nas. Dziękuję Ci za wszystkie komentarze, każdy przeczytałam z uwagą.
      Niech Cię ta plastikowa amunicja nie przeraża. Mądrzejsi podpowiadają, że taka kolej rzeczy u małych wojowników. Najważniejsze, by odpowiednio pokierować młodym człowiekiem i ta pasja nie przerodziła się np. w przemoc i uzależnienie od gier komputerowych.
      Ściskam.

      Usuń
  10. Piękne fotki jak zawsze i zachwycające miejsce do zamieszkania. Trzymam kciuki za szybkie poskromienie ogrodu.
    A salon uroczy. Wszystko mi się u Ciebie podoba i tyle;-) Serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że spełniłaś swoje marzenie. Ja też mam wrażenie, że ten dom, ten ogród tak bardzo do Ciebie pasuje. Uwielbiam czytać Twoje wpisy. Trzymam kciuki, żeby powolutku wszystko szło do przodu, po Twojej myśli. Ściskam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.