wtorek, 29 stycznia 2019

To już ostatni, taki post na blogu


Kochani!
Dziękuje Wam za miły odzew i wszystkie komentarze pozostawione pod poprzednim postem. Nawet nie wiecie ile radości dały mi Wasze dowody sympatii. Być może to naiwne, ale czuje tę dobra energie którą wysyłacie do nas.
Na nowo chce mi się publikować i mam nadzieję, że ten rok niesie ze sobą wiele inspiracji.
Zatem jesteśmy nadal w stałym kontakcie ;)

Chodź dla wielu z Was, choinka pozostała już bladym wspomnieniem, to z naszą ,,gwiazdą wieczoru,, pożegnaliśmy się w ubiegły weekend. Tradycja głosi, że do 2 lutego można bezkarnie wyśpiewywać kolędy i cieszyć się błyskotkami. Co prawda do końca miesiąca jeszcze kilka dni, ale bożonarodzeniowe precjoza już popakowane w puszkach po ciasteczkach. Mam do nich słabość tz, bardziej do puszek, niż do słodyczy :)
Kiedy przed Wigilią pojawiają się w sklepach blaszane cuda, dostaje małpiego rozumu. Teraz chociaż znalazłam dla nich odpowiednie zastosowanie.




Aż dziw, ile się tego nazbierało przez lata. Mam plan by w przyszłe święta przełamać schematy i ubrać choinkę troszkę w innym stylu, mianowicie vintage. Kolorowe bombki, światełka, wiekowe ozdoby i obowiązkowo włos anielski.
Nie wiem co na to reszta rodziny, ale jak będą niezadowoleni (a znajdzie się miejsce) to choinki będą dwie, albo nawet trzy!
 Mając na uwadze niechęć męża do brokatu, ten będzie najbardziej zachwycony z pomysłu.






Tak wiem, że zapewne wolelibyście zobaczyć wiosenne kwiatki, ale podobno miało być życiowo i domowo ;)

Kiedyś bardzo lubiłam puzzle, zwłaszcza te z dużą ilością elementów. Całkiem niespodziewanie, na jednej z wyprzedaży wpadała mi w ręce układanka w pięknej puszce (a jakże!)
Kupiłam w dowód tego, że człowiek z wiekiem dziecinnieje.
Wieczorny relax ostatnich dni.




Ukończone dzieło.


Oprócz ćwiczenia półkuli, spijamy resztki ze spiżarni. Oczywiście alkoholizujemy się w przyzwoitych proporcjach.
Kieliszek naleweczki jeszcze nikomu nie zaszkodził, a mąż produkuje kolejne mikstury.



Grzesiek podczas ostatniego spaceru przypomniała sobie o nalewce świerkowej.
Przełom stycznia i lutego to najlepszy moment na jej produkcję.
Pdobno działa wykrztuśnie i idealnie koi nerwy, chodź ja na ten temat mam zgoła inne zdanie.
 Na mnie większość domowych trunków działa rozweselająco ;)





W lesie małe ożywienie i błoto takie, że można się zapaść po kolana.
Są świerki, będzie macerat!




NALEWKA ŚWIERKOWA
Sposób wykonania nalewki jest bardzo prosty.
Należy szklankę igieł drobno posiekać i zalać taką sama ilością czystej wódki.
Całość szczelnie zakręcamy w słoju i czekamy półtora miesiąca na efekt finalny.
Po tym czasie macerat przecedzamy przy użyciu np. filtra do kawy.






Jeśli macie ochotę poczytać o właściwościach świerku, koniecznie zajrzyjcie na stronę dr. Henryka Różańskiego. Dla mnie to jeden z największych autorytetów w dziedzinie fitoterapii klik



Resumując.
 Dzięki staraniom szanownego małżonka nerwy będę trzymać na wodzy.
Przestani mi przeszkadzać niepościelone łóżko Oli i skrzypiące po sąsiedzku drzwi ;)
Zatem byle do wiosny!


27 komentarzy:

  1. To nie jesteś osamotniona - mi też zdarza się kupić coś ze względu na opakowanie ☺ W moim dzieciństwie nie było tak pięknych rzeczy.
    Bardzo mi się podoba Twoja owalna taca. Od kilku lat rozglądam się za podobną. Czy to świeży nabytek?
    Ciekawa jestem smaku naleweczki, bo kolor i zapewne zapach ma piękny.
    Dobrze że jesteś ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wybór dokonywany jest zazwyczaj w tej kolejności. Najpierw coś musi mnie zachwycić wizualnie, bym zainteresowała się parametrami technicznymi. Aktualnie rozglądam się za ekspresem do kawy, można by rzec-wysłużony oddał ostatnią parę z ust ;)
      Podczas samego przetwarzania igieł w kuchni pachniało nieziemsko. Dla samego aromatu warto spróbować.
      Tacę mam już ponad pięć lat, kupiona w jednym ze sklepów internetowych...ale zabij mnie, nie pamiętam w którym.

      Usuń
  2. Kamila jutro wybieram się na świerk :) a co niech i ja mam nerwy ukojone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwarantuję nie pożałujesz. Zresztą,każdy pretekst do spacerów na łonie przyrody jest dobry.

      Usuń
  3. Ale piękne zbiory świateczne! za puzzlami nigdy nie przepadałam teraz się musiałam trochę z nimi przeprosić bo moja mała Jagodzianka chętnie i namiętnie chce układać! Różański ma wiedzę jak dźwon! warto czytać jego podpowiedzi i to co pisze. Spacer widzę piękny A po zimowych spacerach nalewki zawsze dobre zwłaszcza tych górskich, pisałam u siebie jak po paru godzinach w śnieżycy w górach dotarliśmy wreszcie do gospodarzy i poczęstowali nas od razu nalewką własnej roboty takich smaków się nie zapomina i to są nalewki w odpowiedniej chwili podane ;) asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, podziwiam ludzi z pasją, a Pan Różański niewątpliwie taką ma. Dla mnie to guru w swojej dziedzinie.
      Mój Wojtek nie przepada za puzzlami, ale po moich zapędach nastąpiło w temacie pewne ożywienie;)
      Wpadnę do Ciebie z rewizytą

      Usuń
    2. to Ty powinnaś się bawić z Jagodzianką A ja z małym Wojciechem ;) dobranoc

      Usuń
  4. Ale masz piękne te puszki. Ja mam tylko jedną taką świąteczną i oczywiście stała w kuchni jako ozdoba. Ja tam nie chcę jeszcze wiosennych kwiatów. Przyjdzie na nie pora. Teraz jest czas żeby ostatni raz looknąć na świąteczne ozdoby. Będą w pudłach przez prawie rok, a są takie piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi, okres Bożego Narodzenia pozwala się zapomnieć i odnaleźć w sobie dziecko.
      Niektóre puszki mają tak urocze rysunki, że aż szkoda je chować w głębi szafek.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Piękne ozdoby. Cieszę się ze jesteś!
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  6. ja teraz tez jestem na etapie ozdób jak wiesz zresztą, własnej roboty, ale nie standardowe bombki też lubię, a widzę ze masz ich sporo ;), postanowiłam kupować jedną-dwie na miesiąc aby na święta ozdobiły na zmianę z tym co wytworzę ;). Puzzle to kiedyś była moja i dzieci ulubiona rozrywka, teraz jakoś nie wracamy, ale miło wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, tak jak Ci pisałam, będę wypatrywać efektu końcowego.
      Rokrocznie dokupuję na naszą choinkę ozdoby z żywicy. Kiedyś był to wybór czysto pragmatyczny (szklane cuda i małe rączki niespecjalnie szły w parze). Aktualnie uzbierała się niezła kolekcja.

      Usuń
  7. Fajnie, że piszesz :)W rodzinie zostałam okrzyknięta "babcią zielarką". Chętnie, więc przeczytałam najnowszy post. Jutro tnę pędy świerka! Koniecznie! Zdumiałaś mnie (i uradowałaś) wiadomością, że aż do 2 lutego można cieszyć się atrybutami świąt. Dla mnie logicznym terminem jest koniec stycznia. Dlatego właśnie dwa dni temu schowałam ostatecznie srebrzystości (z salonu) i czerwienie (z jadalni). Podobnie jak Gabi, uważam,że za wcześnie na wiosenne kwiaty w domu. Zazwyczaj wnoszę je 14 lutego-w dzień urodzin córki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia zielarka taki przydomek to zaszczyt!
      U nas jakoś tak pustawo po schowaniu ozdób choinkowych, chce mi się zieleni...ale wszystko w swoim czasie.
      Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  8. Moja choinka świąteczna jest zawsze ozdobiona włosem anielskim od wielu, wielu lat. Puzzle to i moja zabawa była, z córką sporo ich naukładałam. Wiem już, że jak pójdę na spacer do lasu, to sosna pozbędzie się części swoich igiełek. Robię nalewki z owoców i zielonego orzecha włoskiego, ale z igieł sosnowych jeszcze nie próbowałam. * Byłoby mi miło gdybyś była moim stałym gościem , jak ja jestem Twoim. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Giga, nalewkę z sosny również robiłam, ale na nią przyjdzie czas na początku maja. Myślę, że to Twoje drobne przeoczenie, piszę o nalewce ze świerku;)
      Miło mi będzie bywać u Ciebie

      Usuń
  9. Co do puszek to witaj w klubie:))kupuję nie tylko te świąteczne ale stare i odrapane:)))piękne bombki widzę u Ciebie:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj Kochana, juz się wystarszyłam, że to ostatni post na blogu, a tu doczytałam - ostatni taki :)) uf.
    Wiesz, ja tematy świąteczne to chyba cały rok mogłabym przerabiać :)) Ja zbieram stare bombki a jeszcze chętniej stare ozdoby świąteczne, typu zawieszki. Zbieram też stare kartki vintage świąteczne ;)) także jak widzisz , mały fiołek jest :))
    Dzięki za piękne, miłe słowa, na moim odmienionym blogu :)) i zapraszam Cię częściej.
    Dobrze, że wpisałaś swoją nazwę, to już będę pamiętac ;)) Pozdrowienia serdeczne.,
    Aldona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pociągają ozdoby świąteczne w wiktoriańskim klimacie.
      Ostatnio natknęłam się na polską manufakturę bombek i urzekły mnie nostalgiczne komplety, stąd pomysł by w przyszłym roku było kolorowo.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. o rety te bombki to absolutny szal są piękne i jestem nimi oczarowana ;) Z nalewkami mam dość ciężkie wspomnienia i boje się ich jak kaszanki ;)
    puszki są również niesamowite ;) lubię tak zwyczajnie lubię ;)

    Pozdrawiam Patka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się jakie to wspomnienia, chyba mam podobne związane z Wermutem ;)

      Usuń
  12. Kiedyś poszatkowanym igliwiem szorowaliśmy zęby. Serdecznie polecam to doświadczenie. Płukanie jest długie, a potem szczątki świerka i tak się odpluwa pół dnia, ale za to jak ekologicznie! I bez fluoru:))) Pozdr. F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś próbowałam płukać zęby olejem kokosowym. U mnie niestety po perypetiach na chirurgii szczękowej takie eksperymenty nie wchodzą w grę.
      A! Czytałam kiedyś o ciastkach z dodatkiem mielonych, suszonych igieł świerku. To byłoby coś.

      Usuń
  13. Przez chwilę pomyślałam czytając tytuł, że to Twój OSTATNI post i pomyślałam: niemożliwe!
    :):):)
    Ochhhh uwielbiam Twoje ozdoby, mamy zbliżone upodobania, wiele rzeczy, które ujęły Ciebie, zachwyciłyby również i mnie. Zazzzzzzdroszczę Ci tych puzzli wspaniałych. Przepiękne! I te pudełeczko, co na pierwszym i trzecim zdjęciu wspaniałe jest. Też mam upodobanie do puszek blaszanych :)
    Myślę, że na tę nalewkę to się skuszę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Czemu taka cisza na blogu? Coś się stało?
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbieram siły. Obiecuje ze w tym tygodniu si odezwę.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.