Witajcie wakacje - noc pod orzechem.

by - 04:53:00


Sezon wakacyjny zainaugurowaliśmy w odpowiedni sposób.
Mianowicie -po grillowym obżarstwie, była zabawa latarkami- poprzedzająca czyjąś, pierwszą noc w namiocie.
Ciocia asekuracyjnie zostawiała nam otwarte, tylne drzwi domu, gdyby chłopiec zmienił zamiary koczownicze. Na szczęście  obyło się bez przesiedleńczych wędrówek ludu.
Rodzina w komplecie, noc spędziła pod orzechem.



Ranny ptaszek już skoro świt postanowił biegać po podwórku...


...razem z Luśką- tropicielem przygód, łowcą plastikowych kaczek, pływających w oczku wodnym...


...i Mańką - rozbrykaną w takim samym stopniu jak Wojtek.


Po wygłupach, kiedy rodzice próbowali uszczknąć dla siebie odrobinę snu, dało się słyszeć podejrzane szelesty.
Chłopiec postanowił sprawiedliwie obdzielić towarzystwo ciastkami.
Aż dziw, że ci czworonożni kompani, od tej dobroci się nie pochorowali.




Obowiązkowe, poranne mleko, wypite pod namiotem smakowało wybornie.


Potem przyszedł czas na zabawy, które w ostatniej dekadzie straciły na popularności, ale to właśnie one sprawiały, że dzieciństwo rodziców było słoneczne, radosne i pełne przygód.



Nieumyta rzodkiewka, zbieranie ślimaków, głaskanie kotka i podtykanie mu niedojrzałych orzechów.
Cisza spokój-triumf natury.
Żadna matka nie pokrzykuje- Alanku (Brayanku...czy jakie tam inne cudaczne imię wolicie) nie ubrudź spodenek, uważaj bo masz alergię!
Po harcach nogi przypominają świętą ziemię, ale nikt z tego powodu rąk nie składa ;)






Najlepsza zabawa -bez zabawek.
Wujek ma przecież tyle fajnych rzeczy.
On niech sobie czyści samochód, ja w tym czasie pomaluje garaż.
Podpowiadam -przepis na pół godziny spokoju.
Woda+pędzel+stare, drewniane drzwi=dziecko zajęte


W domu przyszedł czas na upychanie owoców w zamrażalce.



Zrobiłam szybki przegląda spiżarni i dżemów mamy w zapasie (z wyjątkiem jagodowego-pozdrawiam Bestyjeczkę)
Co nie zamienia faktu że kuchnia kipi zapachami i składa hołd naturze.





Właściwie to w ostatnim czasie moglibyśmy przejść na dietę roślinną.
Ewentualnie do tych młodych ziemniaczków , jajeczko od wiejskiej kury byłoby wskazane ;)




Ola prawie spakowana na obóz -ta to ma życie!
Staje w progu swojego pokoju, próbując zasłonić mi widok.
Ukradkiem zerkam przez jej ramię , widzę stertę rozrzuconych papierów, kupki z ubraniami i dochodzę do wniosku że nic tu nie wskóram, swoimi logicznymi wywodami.

Każdy wiek rządzi się swoimi prawami...a mówią że będzie jeszcze gorzej ;)

Żegnam się z Wami piosenką ...lato , lato , lato czeka...razem z latem czeka rzeka...



You May Also Like

12 komentarze

  1. O, to macie tak jak ja. Latem też bym mogła się żywić tylko warzywami. A na deser owocami. I ewentualnie to jajeczko do pyrek. Jak patrzę na te smakołyki w Twojej kuchni, to aż mi żołądek się skręca! Pycha!
    Gratuluję pierwszej nocy pod namiotem. U nas ta atrakcja jeszcze przed Młodym, ale jest plan weekendowego wypadu tego lata z namiotem nad jeziorko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysł z namiotem był spontaniczny. Właściwie to obie z ciotką przypuszczałyśmy, że Wojtek postanowi jednak spać w domowych pieleszach...no ale tak jak pisałam kiedyś , nasz chłopiec jest nieprzewidywalny ;)
      Jeziorko też mi się marzy.

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia i widać, że czas spędzony wyjątkowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykre to po prawdzie, ale to co dla nas było zwyczajne, dla moich dzieci jest wyjątkowe...takie czasy.

      Usuń
  3. Uwielbiam takie "atrakcje". Cudownie spędzacie czas. I u nas próbujemy zatrzymać w zamrażarce jak najwięcej lata :)

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elwirko, gdyby tylko ta lodówa chciała w dziwny sposób się powiększyć. U nas już miejsca brakuje, a to przecież początek lata.

      Usuń
  4. ... i ta muzyka... co w tle gra... idealna do postu... idealna.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię wracać do tego kawałka właśnie latem. Optymistycznie mnie nastraja.

      Usuń
  5. Takie chwile pozostają na długie lata, a trening z pędzlem ......w życiu dorosłego mężczyzny to skarb.
    ALA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam. Trzeba wychować jednostkę pożyteczną publicznie ;)

      Usuń
  6. Cóż za wspaniała inauguracja wakacji! Zazdroszczę. Pamiętam takie nocki pod namiotem na naszej działce z moim tatą i młodszym bratem. I bieganie o świcie po rzodkiewkę, po sałatę, bo szczypiorek, by było na śniadanie. I czerwone porzeczki - moje ulubione. Wspaniały to był czas. Teraz mieszkam w dużym mieście i właśnie w lecie ogromnie mi tego brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Razem z koleżankami rozbijałam namiot pod oknem babci, co tam się działo...opowiadałyśmy sobie straszne historie , a potem wystarczył delikatny szmer trawy, żeby rozlegały się piski.
      Gdy byłyśmy starsi, koczowaliśmy w większej grupie pod samym lasem. Ależ to były wakacje!
      Z tą tęsknotą chyba każdy wiejski-miejski emigranta tak ma...ciszę, bliskość natury docenia się jeszcze bardziej

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin