Mleczaki i dentysta

by - 15:35:00


Jedną z wielu rzeczy, na punkcie których miałam obsesje gdy na świat przyszła Olcia, był strach przed próchnicą u maluszków. Z tego właśnie powodu, wcześnie wyeliminowaliśmy picie mleka z butelki. Ola ma stosunkowo zdrowe zęby i naiwnie wierzyłam, że z Wojtusiem będzie podobnie.

Nie tak dawno, moją uwagę przykuło niewielkie przebarwienie między ,,jedynkami,,
Postanowiłam skonsultować problem z dentystą, chodź wiedziałam że nie będzie łatwo.
Wojtek to trudny zawodnik , jak się uprze- to klękajcie narody, nic go nie przekona.
Sprawa jest delikatna, więc starałam się podejść do niej sposobem.

W pierwszej kolejności lepiliśmy i leczyliśmy plastelinowe zęby, oswajając dźwięk borowania.



Niestety synuś skojarzenia ma jednoznaczne.
Wystarczyło że spuściłam go z oka, by miniaturowym wiertłem zaczął rozkręcać śrubki w meblach ;)





Miałam nadzieję że z pomocą przyjdzie nam książka 
z serii MĄDRA MYSZ
,,Zuzia idzie do dentysty,,



Chłopiec z uwagą przysłuchiwał się opowieści o rezolutnej dziewczynce, jednak do leczenia zębów i słuszności sprawy nie do końca był przekonany.
Ilustracje z fotelem dentystycznym, wcale do niego nie przemawiały



Przekopałam lokalne forum, obdzwoniłam znajome mamy i umówiłam Wojtka na pierwszą wizytę, o której przebiegu zostałam poinformowana podczas rejestracji.
Odwiedziny w gabinecie dentystycznym, miały mieć charakter adaptacyjny ...i (dzięki Bogu) takie były. Trafiliśmy na panią doktor, z wyjątkowym podejściem do dzieci.
Kiedy matkę ze zdenerwowania oblewały siódme poty, Wojtek siedział na fotelu i rechotał donośnie. Oglądał nowe sprzęty, szczerzył i prezentował zęby na komendę, wbrew wszystkim znakom na niebie.
 Jednak moje przypuszczenia okazały się słuszne, synek ma próchnicę i jesteśmy po lapisowaniu ,,jedynek,, Niestety borowanie w tym miejscu nie należy do najprzyjemniejszych, dlatego zdecydowaliśmy się na impregnację zakażonego miejsca azotanem srebra. 
Takie leczenie jest bezbolesne jednak... ząbek objęty próchnicą ( na skutek zachodzącej reakcji) w chorobowym miejscu czarnieje.
Wcześniej nie słyszałam o tej metodzie ( a uwierzcie, że jako bywalec oddziału chirurgi szczękowej -słyszałam wiele) i przyznam, że po rozmowie ze stomatologiem byłam w lekkim szoku.
No jak teraz mój blądasek będzie prezentował  uśmiech numer 4...i jak wytłumaczyć maluchowi, że ząb po odwiedzinach u dentysty wygląda jeszcze gorzej !

Przed nami kolejne wizyty, ale uzgodniliśmy z lekarką wspólny afront.
W miarę upływu czas, będziemy oswajać zucha i próbować zaplombować ten nieszczęsny ,,przód,,
Jak się rozwinie akcja...wszystko zależ y od małego pacjenta.



Zdecydowałam się napisać ten post, gdyż temat mnie uwiera.
Wierzę że w porę udało mi się zareagować, chodź (pewnie jak każda mama) zadaję sobie pytanie, co mogłam zrobić lepiej?
Może kupić dodatkową szczoteczkę z mniejszą główką? Taka, została nam polecona w gabinecie i rzeczywiście dobrze (dodatkowo) czyści tylne ząbki.



Trzymajcie zatem kciuki za pacjenta.
Oczywiście jeż był z nami u dentysty ( standardowo) tylko ,,nowsza wersja,,

Pralka odczarowała...bo mamusia taki płyn specjalny wlała..

A tak naprawdę, to spiskowałam z siostrą i zrobiłyśmy podmiankę. 
Nasz pluszowy nieszczęśnik rozpadał się w rękach i obawiałam się, że kolejnego czyszczenia nie przeżyje.



Giziek ujęcie drugie ;)


You May Also Like

26 komentarze

  1. Kochana, nic nie zrobisz. Mój synek praktycznie nie je słodyczy, o zęby dbamy jak mało to. A próchnica niestety jest. Genów nie oszukasz. Moim zdaniem nie ma co się przejmować. Myj mu zęby dokładnie, zdaj się na dentystę i na pewno będzie dobrze.

    PS: Młodszy syn ma ząbki idealne. Postępuje zupełnie tak samo jak przy starszym. To tylko potwierdza słowa mojego stomatologa, że wszystko zależy od danej osoby i jakości zęba.

    Trzymaj się cieplutko.

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kingo, naszej Oli pierwsze mleczaki wykiełkowały stosunkowo późno, równie późno wypadały. Jedyny problem, to szpara między ,,górą,, i zapewne skończy się na aparacie...i kolejnym wydatku ;)
      Wojtek natomiast ma tendencje do zgryzania cukierków, lizaków. Staram się mu podawać wodę do picia po każdej słodkiej przekąsce i tak jak piszesz, zdaję się na rady dentysty.

      Usuń
  2. Wizyta z maluszkiem u dentysty, to zawsze jest wyzwanie i prawdziwa przeprawa. Super, że pierwsza wizyta udała się tak świetnie. Najważniejsze, to dobre podejście dentysty, to naprawdę połowa sukcesu :)
    Ściskam serdecznie, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness, nawet nie wiesz jak bardzo zaprocentowało podejście dentysty do małego pacjenta. Wojtek wyszedł z gabinetu, jak po wizycie u fryzjera. Zobaczymy jaki będzie ciąg dalszy.

      Usuń
  3. Stan starego jezyka jest dowodem na to, jak bardzo Wojtujś go lubi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On go chyba bardziej kocha niż mnie ;)))

      Usuń
  4. Kamilko, czesto podczytuje twego bloga, kocham komentarze i powiedzonka twego synka, co nie umniejsza faktu, ze masz zdolnosci pisarskie, blog lekki, latwy, a wciagajacy. Pozdrawiam serdecznie, a za malego pacjenta trzymam kciuki. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepły komentarz. Miło że zaglądasz ;*

      Usuń
  5. Mały pacjent to wielki bohater! Dla dziecka każda wizyta u lekarza specjalisty to ogromne przeżycie.

    Nic nie mogłaś zrobić. Taki los - jak mawia Zosia. Zdaj się na stomatologa. On doradzi i poprowadzi leczenie Wojtaszka jak najlepiej.

    Pozdrawiamy serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje Elwiro. Przy okazji wizyty, myślałam o tych wszystkich dzieciach przewlekle chorych, które zmuszone są do tułaczki po szpitalach. Heroizm !

      Usuń
  6. Kamcia, może nie w temacie....Ale dzisiaj rozmawiałam z cioteczką z Kalisza i jest rozczarowana ,że tak mało jest Ciebie tutaj.Popraw sie.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się... lustruje mnie cała rodzina ;D
      Staram się jak mogę, by blog nie zarastał kurzem.

      Usuń
    2. Cioteczka myślała, że do codziennej kawki poczyta co u Ciebie...

      Usuń
    3. Oj to trudno...napisanie posta skrada ,,trochę ,, czasu. A zazwyczaj życie w realu jest do ogarnięcia.
      Gdyby to jeszcze była forma pracy, ale to nadal hobby ;)

      Usuń
  7. U nas poszło gładko na pierwszej wizycie pani stomatolog woziła go w górę i w dół na krześle. Był wniebowzięty :) Ząbki ok więc odetchneliśmy z ulgą. Ale teraz niestety szykujemy się znów na wizytę, bo od inhalacji zrobił się szary nalot ;((( jestem spanikowana czy to odracalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty! Słyszałam że od antybiotyków przebarwiają się zęby, i od żelaza ...ale od inhalacji? Sama podpytam podczas wizyty.

      Usuń
  8. Oj, bardzo dobrze rozumiem, co czujesz... Za nami też pierwsza wizyta u dentysty, a raczej dwie. Mikołaj ma prawie 7 lat. Zauważyliśmy, że za górnymi, mlecznymi jedynkami rośnie już stała i w dodatku krzywo. Poszliśmy do dentysty. Był bardzo przestraszony, ale jak zobaczył, że pani nic nie robi, tylko pooglądała ząbki i dała naklejkę, to drugi raz poszedł już bez strachu. Niestety tym razem trzeba już było wyrwać mleczną jedynkę. Nie chciał otworzyć buzi, a jak po baaardzo długich negocjacjach to zrobił, to pani dentystka pociągnęła za słabo i ząb został. Drugi raz już nie dał sobie nic zrobić. Do tej pory mleczne jedynki siedzą. Próbujemy sami ruszać i kiepsko nam idzie. Jestem załamana, a borowania w przyszłości to już w ogóle sobie nie wyobrażam :((((. Bardzo dobrze wiem co czujesz. Pozdrawiam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu z córką mieliśmy podobne perypetie. Mleczaki trzymały się zawzięcie, a kiełkowały stałe zęby. Na dodatek trafiliśmy do dentystki, która nie specjalnie była zadowolona z naszego przyjścia...akurat kawę parzyła.
      Nie będę opisywać szczegółów, małe spięcie elektronów było ;)
      Trzymajcie się i życzę Wam empatycznego lekarza, to takie ważne dla dzieci.

      Usuń
  9. Oj dentysta, to bardzo trudny temat. Mieliśmy gormny problem z Miriam, która na każdej wizycie dostawała ataku paniki i nawet na fotel nie dała się zaciągnąć. Przeszliśmy wielu stmatologów i nic, żaden nie chciałs ię podjąć leczenie, bo i nie było jak. Została nam opcja z gazem rozśmieszającym i już mieliśmy umówioną wizytę, gdy jeszcze spróbowałam i ujednej dentystki...nie wiem do dzisiaj jak ona tego dokonała, ale nie dość ,że Miriam usiadła na fotelu, to jeszcze było borowanie, a na olejne wizyty szła z uśmiechem od ucha do ucha i pilnuje terminu każdej kontroli. Naprawdę w tym zawodzie niezwykle ważna jest sama osoba dentysty!!! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Violetko, kiedy słuchałam dialogów pani doktor i Wojtka, zastanawiałam się czy ona nie minęła się z powołaniem. Byłaby świetną przedszkolanką!
      Wizyta odbyła się z uśmiechem i zabawą.
      W piątek idziemy na kolejną wizytę, zobaczymy czy dobra passa będzie nam sprzyjać.

      Usuń
  10. No co Ty!? Nie wiedziałaś wcześniej, że jest taki magiczny płyn do prania?! ;)
    A z zębami nie ujedziesz. Zależy od genów i już. Mój mąż ma manie, a i tak co chwilę do dentysty lata. Ja... No nie jestem tak dokładna i raz na ruski rok mi się zdarza. W wieku wczesnoszkolnym coś tam połatane miałam i to mniej więcej na tyle by było. Młody u dentysty daję radę (bardzo fajna babka), chociaż też się bałam co to będzie. Tym bardziej, że na fryzjera do tej pory nie dał się namówić :D :D
    A do jednej mamy z problemem jedynek. U nas też już stałe zaczęły rosnąć, chociaż te mleczne jak ostatnie dziadygi się trzymały i ni hu hu. Martwiłam się, że to jakiś kosmos będzie. Rwanie, nowe zęby krzywe itd. Ostatecznie mleczaki się poddały (pomagaliśmy im ruszając codziennie troszkę), a stałe pięknie ustawiły się na swoim miejscu. Młody ma proste, piękne łopaty jak królik jakiś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania u Olki było podobnie...tylko ona od małego szparę między jedynkami miała i teraz to przecież kompleks numer dwa! Co ja się nasłucham teraz, to jedynie matki nastolatek wiedzą ;)
      A ten płyn magiczny to na olx znaleziony...u producenta już niestety takiego nie ma. Nawet nie wiesz jak radość była ...MOJA;)))

      Usuń
    2. To możesz Olkę pocieszyć. Ja też szparę miałam razem z kompleksem (i też nr 2 był). Jak górne ósemki wylazły w całości, to znaczna poprawa nastąpiła :)

      Usuń
  11. Ja bym chciała, żeby dzieci miały zęby po mężu, a nie po mnie. Moje połatane niemiłosiernie, słabe geny niestety, na uszach staniesz, a dziury i tak się pojawią. Nici, płyny, szorowanie na nic! Mąż traktuje zęby po macoszemu a jedyne co mu dolega do od casu do czasu ściągnięcie kamienia....tja. Chyba stałam w innej kolejce, na zęby się nie załapałam ;-))
    Leon ma już 4 plomby i 3 kolejne się szykują. Próbujemy ratować się elmexem żelem do fluoryzacji, raz w tygodniu smaruje się słabe miejsca, ale Leon krzyczy ile wejdzie jak tylko zobnaczy, że się do tego zabieram, aż do spazmów, bo pasta jest bardzo gorzka.
    Mam wrażenie, że wolałby usiąść i dać się zaplombować. Przód ma jeszcze bez próchnicy, ale Starszak to chodził z jedynkami i dwójkami wysmarowanymi azotanem srebra aż do wymiany zębów, czyli późno w podstawówce. Da się przeżyć ;-) Bardziej to działało na innych ludzi "a dlaczego masz takie czarne zęby" niż na niego. Chłopaki się mniej przejmują, Ty też odpuść, najważniejsze, żeby próchnica zębów nie zjadła.
    Miałam długą przerwę w podczytywaniu, przewaliła się ospa wietrzna a potem rotawirus z finałem w szpitalu :-( Nikomu nie życzę.
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łooo szpital to rzeczywiście niewesoło. Mam nadzieję że już lepiej?
      Niestety matka miała w życiu trochę perypetii dentystycznych i być może Wojtek ma słabsze uzębienie własnie po mnie. Jest możliwość zabląbowania przodu, na razie ta czarna dziura po srebrze, nie jest taka ogromna jak przypuszczałam... no ale jest.
      zobaczymy jak będzie dalej, chwilowo Wojtek podpytuje kiedy w końcu pani pokaże mu tą wiertarke do zębów...odgłosy pod gabinetem już słyszał ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/