Zima

by - 03:30:00

Powtórzę się pisząc ,że styczeń minął nam pod hasłem ,,chorujemy,, Na szczęście już jest lepiej.
Korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się z Grześkiem w góry, pooddychać rześkim powietrzem
(niestety miejski smog nie pozwala o sobie zapomnieć).



A w lesie zima, słonko przygrzewa i w człowieka nowe życie wstępuję.
Takie wypady zawsze pozwalają mi zregenerować siły.



A tymczasem niespostrzeżenie przyszedł luty, ferie za pasem.
Z prozaicznych planów to szykuję się do generalnych porządków domowych. Przez to chorobowe okupowanie łóżek, jakieś to wszystko brudne , niedomyte. Zresztą ten, kto urzęduje na małym metrażu, wie o czym piszę. ,,Czystki,, segregacja rzeczy , raz na jakiś czas są wręcz wskazane.
Dlatego zapowiedziałam w tym miesiącu  ,,akcję błysk,,



Ponadto pochwalę się, że rodzina nam się  powiększyła i Wojtek ma kolejnego kuzyna.
Oprócz tego szykują się nam dwie poważne imprezy. Jedna z nich powoli spędza mi sen z powiek, Zaangażowałam się w przygotowania do ,,osiemnastki,,. Niestety imprezy tego typu nie cieszą się w okolicy dobrą sławą, szczególnie wśród restauratorów. Na skutek wybryków młodzieży musieliśmy zrezygnować z zarezerwowanej sail. Podobno nasi poprzednicy tak świętowali, że zdemolowali obiekt...dosłownie.
Szkody nie zostaną naprawione do przyszłego weekendu, wiec mamy nóż na gardle i jak dziś czegoś nie wymyślę- to kaplica.



Pozostając w imprezowym klimacie, w przedszkolu ma odbyć się ,,Bal Świętych,,
Z Wojtkiem to nie taka prosta sprawa, już nam zakomunikował że za żadne aniołki przebierać się nie będzie.
,,Ja ce być rycerzem!,, słyszę.
Przewertowałam książkę z patronami na każdy dzień. Tłumacze uparciuchowi że może być Świętym Jerzym. 
-Wojtek, on nawet ze smokiem walczył-przekonuję
Widzę moment zawahania, po czym dziecko celuje we mnie
Je nie ce być ŚWIĘTYM JEŻYKIEM  ja ce być rycerzem Wojtusiem... i chce mieć miecz... i księżniczkę

O ile z tym mieczem coś da się zrobić, o tyle z księżniczką może być problem  ;)


Balsamem na moje skołatane nerwy mogłaby być Ola, ale ona ostatnio drażliwy okres przechodzi.
Szykuje się na zimowisko, co chwile słyszę że jeszcze to musi wziąć bo Oliwia chyba też bierze....a w ogóle to jak oni tam będą spali ...no przecież nie z ,,zuchami,, w pokoju  ;)
Znowu na konkurs językowy została wytypowana i przeżywa ja nic nie umiem...i tu się mojemu dziecku włącza czarnowidztwo. Za każdym razem jest to samo, panikuje a potem wraca z piątką albo wyróżnieniem.
I czasem to już mam ochotę przemówić jej do rozsądku
 ,,Olka litości!,,






Ostatnio kreatywnie mało działamy, nie wliczając zabaw na śniegu.
Wojtuś doczekał się własnego bałwanka i teraz odwiedza go przy każdym wyjściu z domu.
Wczoraj mi zapowiedział że jak stopnieje To ulepimy motor. Dobra mamo?


A po spacerkach, nasza ulubiona, zimowa kombinacja rozgrzewająca.
Herbata żurawinowa +kilka owoców żurawiny+ 4 goździku+ gruby plaster pomarańczy+cukier dla osłody. Proporcje na większy kubeczek. Pycha!



Pozdrawiam i do miłego!

You May Also Like

24 komentarze

  1. Częstuję się herbatą, wspaniale cieszy oczy a pewnie tak pachnie, że jej! No i częstuję się widokami, bo nieprędko wyjdziemy na spacer. Jesteśmy uziemieni, bo najpierw leżał Starszak przez tydzień, teraz kolej na Młodszego. Biedny właśnie zalicza ospę wietrzną - takie to fajne "rzeczy" można przynieść z przedszkola. Kolejny tydzień wycięty z życiorysu :-(
    Ściskam mocno i życzę zdrowia!
    PS. co do przebrań na bal, usilnie namawiałam na rycerza lub coś innego, uparł się na zeszłorocznego, trochę przyciasnego kotka - było minęło :-)
    PS2. Wasz bałwan bardzo udany, nasz przypominał kaczkopingwina ;-)
    PS3. Wierzę, że 18-tka wypali. Jesteś świetną organizatorką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bestyjeczko, może to niepoprawne ale westchnęłam z ulgą, my już po ospie.
      Szczerze współczuję i mam nadzieję że lekko przejdziecie wiatrówkę.
      A propos stroju, słyszałam o chłopcu który chciał być przebrany za ...uwaga! ...pieczarkę ;)))
      Z tą osiemnastką, to widzę że lekko nie będzie.

      Usuń
  2. O patrz - ja też planuję akcję błysk na ten miesiąc. Tylko póki co energii brak. Nie dość, że słońce zniknęło, to jeszcze chorobowe zmęczenie doskwiera. Młody dał czadu tydzień temu. Mi coś w gardle doskwiera, ale rodzinny i laryngolog twierdzą, że jest ok. W środę czeka mnie gastrolog dla odmiany - brrr... Ale może postawi mnie do pionu i odzyskam wigor. No bo samo się przecież nie posprząta, a od Świąt strasznie zarośliśmy.
    W sprawie balu - niestety nie posiadam księżniczki do wypożyczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, może alergia? Nie wiadomo kiedy się przypląta.
      Słońce niech chwilowo nie świeci , jest bezlitosne dla moich okien ;D

      Usuń
    2. Chyba jednak nie alergia, tylko coś konkretnie w przełyku. Jak bardzo ostrożnie jem i przełykam, to jest ok. Może jakieś bakterie, może mechanicznie uszkodzone i jakiś ropień się zrobił, może polip... Same fajne rzeczy - wiem :D Jutro będę miała gastroskopię i mam nadzieję w końcu okaże się co to i jak wyleczyć. Chociaż i tak domowe sposoby już lekką poprawę przyniosły ;) Szkoda tylko, że na lekarza rodzinnego nie mogłam liczyć nawet w kwestii skierowania do gastrologa :/ Grr...
      U mnie z oknami też bardzo źle, ale co tam - i tak wolę słoneczko. Póki co u nas powrót zimy i pojedyncze płatki z nieba lecą :)

      Usuń
    3. Najgorsze jest zawsze to czekanie na diagnozę...gastroskopii nie zazdroszczę. Pisz mi tu szybko że już wszystko dobrze.
      Ania u nas dziś dla odmiany lodowisko za oknem.

      Usuń
  3. Cudne kadry, idealne do naładowania zmęczonych smogiem miejskich akumulatorów. U nas synek chciał się przebrać na przedszkolny bal za rakietę, stanęło na smoku :-) Powiedzonka Wojtka śmieszne. A Ola to już nastolatka, wiadomo ;-) Aż zaczęłam sobie wyobrażać moich chłopców w przyszłości jak podrosna-oj, będzie się działo! Powtórzę jeszcze nie raz i nie dwa-zazdroszczę lasów :-) Zdjęcie zimowej herbatki - balsam na moja duszę :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rakieta, dzieci to mają wyobraźnię;)
      Dominiko, przy takiej różnicy wieku miedzy rodzeństwem, wiem co mnie czeka w przyszłości...dojrzewanie to jednak ciężki okres. A już mnie straszą że będzie gorzej ;)

      Usuń
    2. Niestety to typowo coś w przełyku. Ale sama musiałam dojść do tego i wybrać się prywatnie...
      Moje okna też paskudne, ale słońce i tak mile widziane 😊

      Usuń
    3. Łoo...brzmi groźnie, ale z doświadczenia wiem że warto zdać się na własną intuicje.

      Usuń
  4. Piękne zimowe kadry. I ta bliskość gór - do pozazdroszczenia. Wojtuś ze swoimi pomysłami zawsze rozkłada mnie na łopatki. A córa Ci dorasta, pewnie będzie coraz ciekawiej :) Lubię bałwany. Wasz bardzo sympatyczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malwo właśnie tego, burzliwego dorastania obawiam się najbardziej. Przy okazji wspomnianej osiemnastki nasłuchałam się takich historii od organizatorów, że włosy zjeżyły mi się na głowie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Kamilo powinnaś się cieszyć, że Twój chłopiec jest asertywny. Wyrośnie Ci z niego prawdziwy facet i księżniczkę sam sobie znajdzie ;)
    Zima w górach cudowna
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha ...już mi ta asertywność bokiem wychodzi. Wojtek jak się na coś uprze , nie popuści;)

      Usuń
  6. Takie wypady to coś dla mnie! Uważam, że w zimie należy cieszyć się zimą i to jeszcze w taki cudowny dzień, i w tak cudownym miejscu. Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania. Kiedyś przeszkadzał mi śnieg w styczniu, dla mnie mógłby być jedynie atrybutem świąt. Z wiekiem doceniam każda porę roku.

      Usuń
    2. wcinam się :) dla mnie śnieg też tylko w święta a z wiekiem nawet w święta nie koniecznie.
      Owszem uwielbiam białą, mroźną zimę, pod warunkiem, ze oglądam ją przez okno lub na takich klimatycznych zdjęciach jak Twoje:)

      Usuń
  7. Oj, jak ja Ciebie, Kamilo, rozumiem! Zosia była czarownicą na balu - ona i 20 księżniczek - i za żądne skarby tego świata nie chciała zmień swojego zdania- chcę być czarownica i już! Okazało się, że Panie tez przebrały się za czarownice - tu powinien rozbrzmieć pisk radości Zosi :D

    Cudowne widoki! Mieszkam na wsi a ruch jak w stolicy :P mogę zapomnieć o spokojnym spacerze, jeżeli nie obierzemy kursu : łąki, pola, bezkres lasu. A że skuło u nas lodem, możemy jedynie pomarzyć o tak dalekich eskapadach.

    Zdjęcie herbaty rozgrzewa! Musi być pyszna! Ja uwielbiam z mrożonymi malinami, cytryną i świeżą miętą. Właśnie zastanawiam się jak wyhodować i utrzymać przy życiu miętę - uwielbiamy wszyscy!

    Mój luty też będzie miesiącem odgracania - wszystkiego: i domu, i myśli, i przestrzeni wokół mnie.

    Powodzenia! Do przeczytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać że kobieta wie czego chce. Brawo dla Zosi ;)
      Tej bliskości pól i łąk zazdroszczę. Wychowałam się w takim miejscu i nawet sąsiedni park, nie jest w stanie zrekompensować mi bliskości natury.
      Takiego połączenia herbaty nie znam, spróbuję- uwielbiamy podobne mieszanki. Mięta raczej mało problemowa do wyhodowania, polecam Ci ku kupić dobre sadzonki.

      Usuń
  8. Kamilo herbatka wygląda przepysznie! Ciszę się, że po chorowaniu już nie ma śladu i tak trzymać. U nas niestety jelitówka.
    Ach jak ja lubię Twoją muzykę na blogu!
    Bałwan pierwsza klasa! Przepiękny. Fajnie, że ferie dopiero przed Wami. Gratuluję nowego członka rodziny. Jak to fajnie, jak rodzina się powiększa!
    Pozdrawiam Was ciepło i dużo zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci ożywiają rodzinę i nie nie ma piękniejszych świąt, jak te w akompaniamencie śmiechów i pisków ;)
      Izuś, co wchodzę na blog to myślę żeby zmienić muzykę...święta już dawno za nami, a tu kolędy w tle.

      Usuń
  9. Właśnie wrociłam z naszej pięknej tatrzańskiej stolicy.Choć za tłumami ja ci nie przepadam,ale synuś był nie ugięty,aby weekend właśnie tam rodzinnie uskutecznić.Podładowałam akumulatorek oj podładowałam.Najfajniejszą zabawę miałam w lodowym labiryncie,co go pod Wielką krokwią stworzono.O dziwo brak smogu,z którym to większa aferka jest.Jak to mówią calkowicie niewyczuwalny ci on jest parę dobrych metrow pod ziemią..........Wieliczkę oczywiście miałam na myśli,gdzie to dech przywraca.Uściski posyłam miłemu domowi Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakopane niestety miałam okazję odwiedzić jedynie jesienią, zima zapewnie jeszcze piękniejsza w tamtych stronach. Lodowy labirynt, to musiało być przeżycie!

      Usuń
  10. przeżycie,rzeczywiście było,a nagrodą za przejście wizyta w lodowym pałacu.taka ci to była przeprawa Roksana

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/