Witajcie

by - 03:41:00


Witajcie w Nowym Roku, 
Bardzo Wam dziękuję za komentarze, miłe wiadomości i kartki, z których przede wszystkim ogromnie cieszył się  Wojtuś (powyższa wystawa jest nie do ruszenia).
 Schlebia mi fakt, że tęsknicie za codziennymi wpisami. 
Myślę, że jeszcze kiedyś postaram się o podobny cykl na stronie, a tymczasem zastanawiam się czy nie wrócić na instagram. Wielu specjalistów twierdzi że blog nie istnieje bez mediów społecznościowych, a ja chciałam być tutaj chwalebnym wyjątkiem ;)
Przyznam że miałam krótki romans z wspomnianą aplikacją, jednak zważywszy na to, że ,,trąbię,, na okrągło młodszemu pokoleniu ,,telefon świat Wam przesłania,, wydawało mi się to takie sprzeczne.
Temat muszę przetrawić...

Ponadto kontakt z Wami miałam utrudniony, padłą mi laptop tz. pomogłam mu wydać ostatnie tchnienie, wylewając kawę na klawiaturę. Zdążyłam już przetrawić stracone dane, więc nie będę publicznie lamentować. Gościnnie korzystam z komputera córki i szlak mnie trafia, bo przyzwyczaiłam się do własnych ustawień.
Ech...poza tym nic nowego...chorowania ciąg dalszy.
Z perspektywy minionych tygodni,  wydaje mi się że skumulowały się u nas dwa wirusy.
Aktualnie przeganiamy wojtusiowy  kaszel, mam nadzieje że skutecznie i w końcu przestanę być więźniem we własnym domu.

Chłopiec czuje się stosunkowo dobrze i trudno mu wytłumaczyć, że ze świszczącymi oskrzelami nie może udeptywać pierwszego śniegu.


Dlatego dziś będzie domowy zlepek, o tym jak przeganiamy nudę.
Oprócz rutynowych obowiązków, to chyba największa bolączka ostatnich dni.

Przepis na sztuczny śnieg podawałam w grudniu.
Dopiszę jeszcze ,że można go przechowywać. Masę zawinęłam w folię i schowałam do szczelnego pudełka, po kilku dniach wystarczyło dodać kilka kropel wody i mieliśmy powtórkę z rozrywki.




Stacjonarnie udało mi się kupić ,,Księgę Zagadek,,
(sprawdziłam, dostaniecie ją równie zna stronie wydawnictwa Olesiejuk)
Wychowana na czytankach elementarzowych ,,Ala i As,, zachwyciłam się szatą graficzną.



Wydaje mi się że łamigłówki będą odpowiednie dla dzieci w wieku 3-5 lat.
Zagadki są o tyle wygodne, że można usiąść z dzieckiem na kanapie z ołówkiem w dłoni i zaznaczać trafne odpowiedzi.




U chłopca pojawiała się ostatnio fascynacja różnymi profesjami , zawodami.
Wysnuwając własne teorie, wywołuje nasze uśmiechy.

-Jak będę duży, to będę śpiochem
-Tak? A co robią duże śpiochy
-Mają poduszkowe łóżko i cały czas śpią...tylko czasami śni im się Baba-Jaga i wtedy rozmawiają z mamusiami.

Nawiasem -Wojtek to ranny ptaszek;)

Krzątam się w kuchni, po kilku minutach pojawia się mój ,,pomocnik,,
-Wojtek, co robi tata?
Chłopiec odpowiada z całkowitym opanowaniem
-Stoi w oknie i gra na skrzypcach

Grzesiek w tym czasie śledził skoki narciarskie ;)



Wojtuś najbardziej nie może doczekać się lepienia i zabaw na śniegu.
Postanowiliśmy zrobić namiastkę...domowy bałwan ze skarpetek.



To jednak nie to...bałwan stał , a synuś dalej mieszała w produktach sypkich.
Dobrze że chociaż taka forma zabawy, okazała się dla niego interesująca.



W związku z tym, że post zdominowała tematyka dziecięca, zaciekawię Was 
pewnym odkryciem. A mianowicie audiobook ,,Pora do przedszkola,,
autorstwa Anny Sójki. 


Często korzystamy z biblioteki multimedialnej, więc mam rozeznanie w temacie i uważam że to dobra pozycja dla każdego przedszkolaka...lub przyszłego przedszkolaka.
W opowiadaniach Wojtek odnajduje imiona swoich kolegów i skupia uwagę na problemach, które dotykają małego człowieka. Nie oszukujmy się nawet gdy będziemy starały się w hiper sposób przygotować dzieci na pewne sytuacje, nigdy się nam to do końca nie uda.
Historyjki pomagają w przystępny sposób zrozumieć otaczający nas świat, uczą empatii.
Zainteresowanym odszyłam na stronę Wydawnictwa Papilon



Pamiętacie jak pytałam o skarpetki ?
Co prawda skarpet nie znaleźliśmy, ale babcia kupiła Wojtkowi bluzeczkę z bałwankiem .
Wojtek opracował plan, że pójdzie w niej na zabawę karnawałową. Nie wiem co na to organizatorzy, w tym roku w przedszkolu ma odbyć się ,,Bal Świętych,, ;)


I na końcu mała prośba.
Lubię wymieniać się z Wami informacjami i być może Wy mnie czymś zainspirujecie.
Od jakiegoś czasu szukam dla Wojtka pomocy do nauki literek.
Myślałam o kartach ,,Bardzo proste abecadło, Wydawnictwa Dwie Siostry, ale niestety są nie do dostania ;(
Ola uczyła się literek przestawiając magnesy  na lodówce (teraz mamy zabudowany sprzęt) , myślałam też o klockach...Mamy podzielcie się pomysłami.

You May Also Like

26 komentarze

  1. Kamilo, Wszelkiej pomyślności i zdrowia w Nowym Roku!
    Wojtuś jak zawsze słodki i dowcipny.
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam noworocznie.

      Usuń
  2. Kamilo, jeszcze raz serdeczne życzenia noworoczne spełnienia, inspiracji, motywacji i satysfakcji :-) Ja zamierzam kupić Jasiowi właśnie literki-magnesy, więc nie pomogę inną sugestią. Co do Instagramu-warto, byle mądrze używać i nie wciągnąć sie za bardzo, bo zdjęć tam cudnych jest bez liku, a wcale nie robionych komórkami, jak to miało być zgodnie z idea IG, ale super wypasionymi lustrzankami. Wszystko fajne, jeśli korzystamy z umiarem. Niestety niektóre blogi mam wrażenie poniekąd przenoszą sie tam, dziennie zamieszczane przez blogerki dziesiątki wystylizowanych super zdjęć męczą. Jednak jeśli z umiarem korzystasz, czeka Cię wiele wspaniałych fotek i inspiracji do oglądania. I pewnie rownież nowi czytelnicy, ja tylko w ten sposób "wychodzę na świat", bo do tej pory mało kto wiedział o moim blogu :-) Serdeczności dla Was :-))) PS. Skutecznie sobie ograniczam korzystanie z internetu przez telefon odkąd siedziałam w poczekalni u dentysty i nikt mi nie odpowiedział dzień dobry, bo wszyscy byli przyklejeni do komórek...... Zdecydowanie nie chcę zostać takim niewolnikiem i uzależnioną, a to wszak znak naszych czasów niestety, że ludzie ze sobą nie porozmawiają, a trenują kciuki...Zdrówka dla Was! Sio choroby!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam że najbardziej brakuje mi dziewczyn-blogerek, które zastąpiły instagramem dotychczasowe strony. Być może to taki znak (brak) czasu, albo potrzeba zmiany (?)
      A sytuacje w poczekalni doskonale rozumiem. Sama nie tak dawno czekałam w sali na zajęcia fitness i nie miałam z kim słowa zamienić. Wszyscy pochłonięci byli telefonami. Smutne.
      p.s. Mój starszy chłopka właśnie wrócił z pracy i pociąga nosem ;(

      Usuń
  3. Kamilo. Właśnie sąsiadka mi pożyczyła dla Jasia - Czu Czu Mała Akademia "Literki" Świetne! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! zaraz sprawdzę. Serię ,,Czu-czu,, lubimy.

      Usuń
  4. O jak dobrze nowy wpis :-)
    Myślę, że w swoim czasie wchłonie znajomość liter przez to, że tyle mu czytacie. A tu "Abecadło" co to z pieca spadło, a tu pojedyncze literki w różnych miejscach.
    Leon nie wiem kiedy nauczył się i pewnego pięknego wieczoru wziął kredę i nasmarował swoje imię koślawymi, trochę powywracanymi w lustrze literami...o! zdziwienie było :-) Jak Starszaka uczyłam czytać (chciało mi się), to wydrukowałam sobie kwadraty, z jednej strony wyraz, z drugiej obrazek i na początku pokazywałam: najpierw obrazek, potem wyraz, drugi etap: wyraz i obrazek (z odczekaniem chwili, że "zgadnie" co jest z drugiej strony), a potem nie wiadomo kiedy sam załapał płynne czytanie (z pominięciem etapu składania literek). Obrazki na początku z wyrazami max 4 - 5 literowe oko, nos, kot, dom itp itd ;-)
    Dużo potem dowiedziałam się od sąsiadki, która pracuje z dziećmi z upośledzeniem, że jest taka metoda edukacji dla dzieci, które mają trudności z nauką czytania, żeby nie uczyć składania liter, tylko od razu czytania całego wyrazu (widzę teraz w starszej grupipe, że panie przyklejają żółte kartki z napisami do różnych przedmiotów). Eksperyment na Starszaku zdał egzamin i w pierwszej klasie w szkole miał 2 miejsce w tempie czytania na minutę (ponad 100 wyrazów).
    Leon "poszkodowany", nie chciało mi się go uczyć ekstra, sam się nauczył - składa do kupki literki i widzę że coraz sprawniej, bo pyta w drodze do przedszkola co znaczy to i to...akurat przeczytane gdzieś na bannerach ;-)
    PS. dużo zdrowia!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz Bestyjeczko, to jest dla mnie bardzo cenny komentarz. W powyższym tekście nie zaznaczyłam, że nie mamy na celu wyprzedzania rówieśników. Interesując się szczegółami dotyczącymi rozwoju dzieci, wyczytałam że naturalna (najwyższa) zdolność percepcji liter, liczb to właśnie przełom 3-4-5lat. Szkoda zaprzepaścić taką szansę ;)
      Szukam właśnie zabawek które byłby pomocne. Wiem że czytanie książek procentuje na różnych płaszczyznach. Myślę że u Oli było podobnie jak u Leonem. Podczas spaceru (ku mojemu zaskoczeniu) przeczytała nazwę sklepu , a kiedy w domu zaczęłam jej pisać proste wyrazy (dwusylabowe) czytała bez większego problemu...samo przyszło.
      Praktycznie jedyną ,,pomocą,, były literkowe magnesy na lodówce babci.
      Ciekawe jak to będzie z Wojtkiem;)

      Usuń
  5. Kamilo, świetnie, że już jesteś, bo już się martwiłam, że choróbska Was zdominowały;-)
    Wojtuś absolutnie cudowny z tym tatą, który stoi w oknie i gra na skrzypcach. Toż to rewelacja godna największego kabareciarza;-) A może jakiś ukryty talent w tym kierunku?
    I ubawił mnie też bałwanek na balu Wszystkich świętych;-) Faktycznie, ciekawe co na to organizatorzy? Serdeczności i uściski ślę i definitywnego pozbycia się wirusów życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Florentyno, nawet tematu chorobowego nie poruszam, chociaż jak czytam o tym smogu nad naszym miastem i wyglądam przez okno, to chyba z dwojga złego lepiej siedzieć w domu.
      Wojtek- kabareciarz...hmm...dziś, kiedy pomagał mi w kuchni, mogłabym wróżyć...Wojtek-kucharz ;)

      Usuń
  6. Okres chorób jest najgorszy - w szczególności gdy na dworze długo wyczekiwany śnieg! Szkoda, że zabrakło go w święta ale dobrze, że było go chociaż odrobinę bo ostatnio na zatrzęsienie się nie skarżymy.

    Życzę spełnienia marzeń w nowym roku!
    Zapraszam do Siebie ! Jeśli znajdziesz chwilę
    nashka-home

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzieciństwie śnieg był przymiotnikiem świąt...teraz rzeczywiście jest długo wyczekiwany, nawet w górach ;)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu :) Dodałam wasz blog do swojej listy czytelniczej chętnie będę waszym gościem częściej :)

      Usuń
  7. Wojtek rośnie jak na drożdżach, już mu literki w głowie ! Brawo !
    Gdy dzieciaki ciągle chore ciągnie do ludzi. Ja też praktycznie cały grudzień miałam przedszkole w domu, bo dziewczynki na zmianę były chore.
    Pozdrawiam i życzę zdrówka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie tam, literki mu w głowie;)
      Babcia to prawdziwy skarb...potrzebowałabym taką, chodź na jedno popołudnie.

      Usuń
  8. PS.1 Takiego bałwanka muszę koniecznie zrobić z Jasiem, skoro śniegu brak, za to mamy smog widoczny z moich okien...
    PS2. Napisałam u siebie - Blogmas był wyjątkowy, a mając na myśli reality show miałam coś zupełnie innego na myśli, na pewno nie Was, bo Was uwielbiam :-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, Twojego postu nie odebrałam aż tak personalnie. Cieszę się że mam takich fajnych Czytelników ;)

      Usuń
  9. Kiedy byłam z Hanią w szpitalu (miała zapalenie płuc, oskrzeli i chore zatoki), lekarze wyganiali nas na dwór na spacery. Byłam w szoku, ale kazali jak najwięcej spacerować. Mój Mikołaj szybko nauczył się literek w trakcie takiej zabawy: układaliśmy puzzle piankowe z literkami i powstawał parking dla aut. Brałam puzzla z literką, mówiłam mu co to za literka i co się na nią zaczyna, a on układał te puzzle po kolei i powstawał parking. Moja Hania po 3 miesiącach w końcu przestała kaszleć. Ulga nie do opisania :). Poszła 2 dni do przedszkola i złapała jelitówkę. Dużo zdrówka Wam życzę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, nie ma sposobności zerknąć co tam u Was, ale zawsze zaglądając w komentarze przywołuję Cię myślami.
      Słyszałam od znajomej, że je pediatra podobnie kazał wychodzi na mróz z chorym dzieckiem. Wczoraj byliśmy na krótkim spacerku, ale przeszywający wiatr szybko wygonił nas do domu. Napisz mi proszę jak tam po szpitalu, wierzę że dobrze.
      Puzzle pankowe nawet widziałam ,ale na te w wersji XXl nie mamy miejsca.
      Wzajemnie dużo zdrowia!

      Usuń
  10. Niech Was już choróbska odpuszczą w końcu :) W sprawie czytania, to u nas ciężko. Próbowałam różnych rzeczy, pomocy, metod - Młody nie jest fanem. Mnie szczególnie to "boli", bo ja książki pochłaniam i szybko nauczyłam się czytać. Młody jest bardziej manualny - po mężu. Może z wiekiem załapie bakcyla chociaż trochę...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, słyszałam o metodzie krakowskie, ale aż tak nadgorliwa nie jestem ;)))
      Patrząc na Olkę i na jej niektóre zapędy widzę jak wiele nas różni (zwłaszcza teraz -dojrzewanie jest bezlitosne) ale staram się zaakceptować dzieci takimi jakie są. Może rzeczywiście zainteresowanie książkami przyjdzie u synka z czasem(?)A może będzie zdobywała wiedzę w jakiś inny niekonwencjonalny sposób.
      A znam takie dzieci ...uwierz i inteligencją przerastają rówieśników.

      Usuń
    2. Wiedzę to on zdobywa i jest mądrala - o to zupełnie się nie martwię. Ale książka, to jednak książka ;) Ja kocham i nie wyobrażam sobie życia bez książek. W najgorszym wypadku zostanę dziwolągiem rodzinnym :D

      Usuń
  11. W Twoim domu Kamilo,nie ma czasu na nudę,nie ma czego przeganiać.Zawsze ciekawie i zabawnie pozdrawiam Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roksano uwierz, że bywają dni kiedy brakuje weny ;)

      Usuń
  12. Jeśli chodzi o literki, polecam bardzo alfabet drewniany na tabliczce, o taki: https://edukatorek.pl/naukaczytaniaipisania/188-drewniana-ukladanka-kolorowy-alfabet-goki-gk-57672-goki.html

    U nas się fajnie sprawdził, pomaga też teraz przy pierwszych próbach pisania literek.

    pozdrawiam serdecznie,
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, z przyjemnością sprawdzę polecany produkt.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/