Gramy

by - 02:52:00


W sobotę humor mi się poprawił. Dzieci pojechały do teściowej, posprzątałam , odpoczęłam, ale już w granicach 16,00 zaczęło mnie nosić. Pomyślałam, zrobię dzieciakom niespodziankę i usmażę pączki. W końcu nic tak wspaniale nie wita w progach , jak zapach domowych słodkości ;)



Wojtek jak zwykle podchwycił temat i zaraz po powrocie zaczął szykować papierową zastawę , którą kupiliśmy na wyprzedaży. Czekał tylko na okazję, by móc się napić herbatki z papierowego kubka (przekonywał mnie, że podobno tak smakuje lepiej).
Takim sposobem, konsumpcja serowych pączków, urosła do rangi uroczystej kolacji ;)

Przepis podawałam tutaj nadmienię, że ocet możecie zamienić spirytusem



Jak to u nas bywa w zwyczaju, delicjami należało się podzielić.
Z nadwyżką wpadłam do sąsiadów i tak całkiem nieplanowanie spędziliśmy miły wieczór grając w ,,planszówki,, Skończyliśmy zabawę na kartach ,,Uno,,- to już chyba tradycja. 
Kto nie zna polecam, świetna gra pokoleniowa.
Próbowaliśmy rozgryźć instrukcję ,,Pan tu nie stał,, ale po tym, jak każdy zaczął po swojemu interpretować zasady, przerzuciliśmy się na poczciwego ,,Chińczyku,, 



Pozostając w temacie gier, to pochwalę się, że Ola brała udział w międzyszkolnym konkursie Sudoku i otrzymała wyróżnienie.
W domu (nieskromnie pisząc) to ja jestem mistrzem w opracowywaniu cyferek.
Grzesiek z córką doskonale o tym wiedzą i ostatnio razem spiskowali, podkładając matce podczas wspólnych łamigłówek, najtrudniejsze krzyżówki .
Ha, ale i tak się wybroniłam ;)))


Mieliśmy bardzo udany weekend.
W domu ogrzewamy się jeszcze blaskiem choinkowych światełek , a za oknem prószy śnieg...jak w bajce!



Wczoraj wieczorem wzięło mnie na wspomnienia.
Wszystko przez Olkę, która w ramach szkolnego wolontariatu, włączyła się w zbiórkę pieniędzy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
Pamiętam zamieszanie wokół całej akcji, śledziłam informację dotyczące procesów sądowych, ale moje wątpliwości na temat słuszności inicjatywy, rozwiały osobiste doświadczenia.
Niech rzuci kamieniem ten, który nie miał styczności z ,,serduszkami,, w jakimkolwiek szpitalu.

Córka (jako wcześniak, z podejrzeniem sepsy) zaraz po urodzeniu trafiła do specjalistycznego inkubatora.
Rodzeństwo skorzystało z ogólnopolskiego, przesiewowego badania słuchu. 
Pompa, która w ostatnich dniach życia pomagała oddychać tacie, oznaczona był symbolem ,,orkiestry,,



Ponadto jako nastolatka, sama zbierałam pieniądze z grupą zapaleńców.
 Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że tym drobnym gestem w przyszłości uratuję najbliższych.
Zatem Gramy!

p.s. W kronice znalazłam wpis dotyczący zbiórki...kiedy to było ;)



You May Also Like

31 komentarze

  1. My też przepadamy za grami planszowymi. Ostatnio na Gwiazdkę dostaliśmy grę "Kolejka" i do tej pory nie roztrzaskaliśmy zasad gry;-)
    A na pączki mam wielką ochotę.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza gra to podobnie prezent świąteczny ;)

      Usuń
  2. Lubię planszówki, ale najchętniej wracamy właściwie stale do tych samych gier, triumfy święci Carcassonne a na imprezach kalambury ;). Fajny klimat złapałaś na zdjęciach, do domu pachnącego pączkami też bym chętnie wróciła..chyba się skuszę i wypróbuję twój przepis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej pierwszej nawet nie słyszałam, dziękuję za podpowiedź. Koleżanka polecała mi towarzyską grę ,,Taboo,, ...podobnie mnie ciekawi.
      Takie pączki zawsze piekła babcia, były przysmakiem wszystkich wnuków. Polecam ;)

      Usuń
  3. Dawno nie grałem w gry planszowe.Uwielbiam pączki ,myślę zrobić .Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu karnawał pączkiem stoi!
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. U Ciebie jak zawsze przytulnie, rodzinnie, nic tylko ogrzewać się w tej atmosferze. Zazdroszczę relacji z sąsiadami. U nas niestety nie ten przedział wiekowy i trudno nawiązać takie towarzyskie relacje. Narobiłaś mi smaka na pączki. Mojej mamie nigdy nie chciało się ich smażyć, ale sąsiadka z dołu smażyła hurtowo i zawsze mogliśmy się załapać w Tłusty Czwartek. To a propos dobrych, sąsiedzkich stosunków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sąsiadów mam wyjątkowych, zresztą jestem przekonana że dzięki tym relacją cała kamienica jest wyjątkowa! Jednak ogromnie żałuję że towarzystwo wzajemnej adoracji, pomału się wykrusza (przeprowadzki). Ten wspólny czas zawsze będę dobrze wspominać...zwłaszcza te sałatki i zupę cebulowa, która nigdy mi tak dobrze nie wychodzi jak koleżance z naprzeciwka ;)))

      Usuń
    2. My również gramy-planszowo{stary dobry chińczyk często ratuje sytuację}z Orkiestrą od samego początku i jestem pewna.do końca.U Ciebie jak zawsze dzieje się dzieje.Karnawałowo,zabawowo i z pożytkiem.Cała Kamila,chwila odpoczynku i ją nosi.Paczki zapewne smakowały cudownie.Pachną przez szybkę.Wyjatkowi sąsiedzi,w dzisiejszych czasach to skarb.Pozdrawiam Roksana

      Usuń
    3. Roksano ,,chińczyk,, to jedna z pierwszych gier w które nauczyłam się grać...i przegrywać. To dobry aspekt wychowawczy , dostrzegam to patrząc na własne dzieci. U mnie w tym wypadku nie ma taryfy ulgowej ;)

      Usuń
  5. Uwielbiam twoje wpisy! Jest tak przytulnie i miło, że aż chce się przysiąść i zagrać w tego Chińczyka :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elwiro , może kiedyś nadarzy się okazja;)

      Usuń
  6. Świetny pozytywny wpis, bardzo ciepły :) Pączki, pączki, pączusie...! :D szkoda, że za każdym razem mi nie wychodzą, w tym roku nawet się za nie nie chwytam, będą faworki. Gratuluję wyróżnienia córki, jest co gratulować ;)
    popieram WOŚP, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwarantuje Ci ze z tego przepisu wyjdą. Podpowiem-smażyć około 5 minut ;)
      A faworki również będą , Olcia bardzo lubi.

      Usuń
  7. Přeji v novém roce hodně štěstí , zdraví a radosti. Pěkný blog. Děkuji. Věrka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wzajemnością. Wszystkiego dobrego!

      Usuń
  8. Poproszę wirtualnie jednego pączka ;-) Tabu mam, kupiłam z myślą o graniu w przyszłości, bo chłopcy za mali. Ale jest super. Ja kiedyś grałam ze znajomymi w jakiś teleturniej, świetna planszówka, ale nigdzie nie mogę znaleźć nazwy. Spróbuję jednak odszukać i jeśli mi się uda, dam znać. Jeszcze Scrabble - nigdy nie zawodzi. Wielka Orkiestra-zawsze muszą znaleźć się krytykujący, a sami (i ich bliscy) korzystają ze sprzętu kupionego dzięki Panu Owsiakowi. Złego słowa o Nim nie powiem. Podziwiam. A Ciebie za piękne zdjęcia i znalezienie czasu na zrobienie pączków, ja jak mój dziewięciomiesięczniaczek urzęduje, jestem uziemiona- muszę go pilnować non stop :-) pozdrawiamy :-) PS. Dziękuję za listę z poprzedniego posta, jedną książkę już wypożyczyłam z biblioteki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Scrabble na samą myśl aż mną telepie, Olka zamęczała nas wersją Junior ;)
      Poczekaj jeszcze troszkę, pewnie będzie biegał za starszym bratem i znajdziesz chwilę dla siebie.

      Usuń
  9. Relacje dobrosąsiedzkie na wagę złota. Musimy się zadowalać rzadkimi odwiedzinami przyjaciół, wtedy kwik dzieci i ogólna wesołość, za którą się tęskni. Fajnie mieć takich sąsiadów, gdzie można wpaść na szybką kawę czy partię planszówek.
    Pączki wyglądają b. smacznie, u mnie tą rolę pełnią racuchy z jabłkami. W ogóle gdy wchodzi się do domu, gdzie pachnie ciastem, od razu jakoś tak ciepło na sercu się robi.
    Ściskam mocno!
    PS. Chciałabym, żeby mój Starszak także się zaangażował w WOŚP, mam nadzieję że w przyszłym roku ochoczo podejmie puszkę ;-) Ale wspieramy, wspieramy...to takie potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć takich sąsiadów...ale niestety, Ci najfajniejsi wyprowadzają się do innego miasta ;(
      Racuchy z jabłkami lubimy , ale w tym roku częściej goszczą u nas placki ziemniaczane. Dobrze jak pachnie ...ale gorzej gdy śmierdzi spalonym olejem ;D)))
      Co do zbiórki, Olka w związku z tym że działa w wolontariacie postawiła nas przed faktem dokonanym.

      Usuń
  10. Pączki wyglądają przepysznie - kuszą! A ja mam noworoczne postanowienie aby mniej się OBJADAĆ. Bałam się, że w końcu w moich żyłach zamiast krwi będzie pływał cukier :)

    WOŚP wsparłam w tym roku również :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O znam ten ,,ból,, Dla mnie życie bez słodyczy byłoby takie...smutne ;)
      Chodź wydaje mi się że ostatnio i tak jest lepiej dietą.

      Usuń
  11. No patrz! Kolejna sprawa,która nas łączy - Sudoku :) Bardzo lubię. Moja obowiązkowa rozrywka latem na plaży ;) Z gier u nas ostatnio popularne Dobble jest i Kotobirynt. Polecam. Do tego obie gry w zgrabnych puszeczkach są zapakowane, więc idealne na jakieś wyjazdy do zabrania.
    P.S. O naszej wymianie mailowej i moich obietnicach nie zapomniałam jakby co. Jestem w trakcie ogarniania sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, Dobble widziałam w Empiku, Ola nawet mi tłumaczyła zasady bo zna tę grę z koloni. O drugiej nie słyszałam.
      Jakby co ...to ja jeszcze nie zapomniałam, jak wygląda grafik kobiety na etacie ;D)))

      Usuń
  12. Aha! Zapomniałam napisać, że Wojtuś bardzo karnawałową aranżację stołu przygotował - i słusznie.
    A WOŚP zawsze! Nie rozumiem, jak można nie wspierać...

    OdpowiedzUsuń
  13. Pozytywnie zazdroszczę sąsiadów.U mnie zwykłe "dzień dobry",nie do usłyszenia.Stara gwardia się wykruszyła{pobudowała domy.lub po prostu się wyprowadziła}Nowi sąsiedzi-po prostu się nie znamy.z nuta nostalgii wspominam stare czasy kiedy to sąsiedzi byli niemalże rodziną.przyjaciółmi,nie trzeba było umawiać się telefonicznie wszystko działo się spontanicznie.Dzisiaj otrą się o nas na klatce,a naszego powitania po prostu nie słyszą.Smutne to.Podczytywaczka Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, ja odnoszę wrażenie że teraz ogólnie kontakty międzyludzkie są takie ...hmmm...powierzchowne. Czasem przeglądam starą korespondencję babci, którą wymieniała z kuzynostwem i aż się wzruszam. Tyle w tych listach miłości i troski.

      Usuń
  14. A ja WOŚP nie wspieram, ponieważ mają bardzo wysokie koszty utrzymania swojej fundacji (te zestawienia są publikowane). Wspieramy inną fundację, której koszty utrzymania są znacznie niższe - 10%. To wysokość dla mnie do przyjęcia. Ostatnio zbierali m.in. dla potwornie cierpiącego Kordianka. Polacy - bez wielkiej fety i pompy - w dwa tygodnie grudnia wpłacili 3 mln złotych na szansę dla tego dzieciaczka:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamo trójeczki, właśnie o tych nieprawidłowościach czytałam. Jednak w zgodzie z własnym sumieniem, postanowiłam wrzucić ,,grosik,, do puszki.
      Ciesze się że napisałaś ten komentarz, uważam że nie każdy jest świadomy tych (nazwijmy rzecz po imieniu) matactw.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/