BLOGMAS -6- Mikołajki, Mikołajki święto dzieci !

by - 21:50:00

Czułam nosem ,że Mikołaj powinien zostawić prezenty nad samym ranem 
(do tej pory upychaliśmy je w skarpecie, późnym wieczorem).

Wojtek obudził nas o trzeciej w nocy ;)


Niestety brakuje u nas śniegu, który dodaje grudniowej magii.
Jednak Mikołaj wpadając do nas jak błyskawica, zostawił zimowe znaki.
Wojtek był doskonale rozeznany w sytuacji, nie widział Świętego ale tłumaczył tacie 
on szybko wszedł, zostawił plezenty... o tu...
 i mamusia widziała tylko jego czerwoną pupkę na balkonie

Ta mamusia ;)


Ola z konsternacją przejrzała list i uśmiechnęła  się czytają dokładnie ten wers, w trakcie którego miała się uśmiechać .
Obiecuję że jutro napiszę więcej na ten temat.


 Upominki były udane, o czym świadczył wygląda pokoju...jakby co najmniej huragan Katrina przez niego przeszedł.
Wojtek wyściskał nowego pluszaka, który awansował do rangi jeżyka.
 Nawet w zastępstwie, poszedł z chłopcem do przedszkola.
Do tej pory taka podmiana nie wchodziła w rachubę.



Przeglądając zdjęcia Wojcieszka,  przypomniała mi się mała Olcia.
Podobni?


I jakby ktokolwiek miał wątpliwości to od razu sprostuję jedną kwestię.
Wojtek dostał neniferka (nie mylić z sarenką!)...tylko jak twierdzi jeszcze mu rózki nie urosły, bo to neniferek dzidziuś jest.
Nawet mi dowód w książce znalazł


 Przed wyjściem do przedszkola i szkoły, dzieci usłyszały tajemnicze pukanie do drzwi.
Olka (cykor) nie otwieram , ja się boję
A na wycieraczce kolejna niespodzianka!


 Cudem wypchnęłam dzieciarnię z domu, obiecując że to przecież nie koniec dzisiejszych atrakcji.


Wojtek jest bardzo pamiętliwy i oprócz przytulanki koniecznie musiał zabrać ze sobą pierniczki dla obu wychowawczyń ...i pani Tereski.
Nie wiem co to za deal ma z panią kucharką, ale zapewne niedługo się dowiem ;)))

A w przedszkolu...

 


 Po tym jak odebrałam kilka telefonów, przyszła do mnie koleżanka na mikołajkową kawę.



Zostawiła mi pod opieką chrześniaka (rocznik Wojtka)
Zawsze mam ogromny ubaw kiedy pilnuje obu chłopców.
Dziś Gabiś był sam , co nie znaczy że czuł się u nas osamotniony.


Potem było kilka nudnych spraw do ogarnięcia i w końcu dotarłam do przedszkola,
 po jaśnie pana królewicz, któremu trzeciej ręki brakowało.


 Wojtek zgłupiał od nadmiaru słodyczy.
Będzie miał wydzielane odpowiednie porcję , ale po powrocie do domu układał, przestawiał, liczył ...no cieszył się bardzo ;)



Olcia również miała luźniejszy dzień w szkole.
U niej jak zwykle dużo się dzieje ...tak dużo, że równocześnie zapisując w kalendarzu swoje zobowiązania, notuję daty jej spotkania, wyjazdów.


Ola koniecznie chciała włączyć składankę pastorałek.
Musiała zweryfikować tekst jednej z kolęd.
Przy okazji dowiedziałam się od młodszego dziecka że istnieje coś takiego jak dziewczyńska piosenka...
Mietek Szczęśniak jakoś nie trafia do Wojtka, za to ,,Bóg  się rodzi,, w wykonaniu Mazowsza- jak najbardziej ;)



Późnym popołudniem odwiedziła nas babcia...z prezentami.
Nawet Giziek dostał drobny upominek (ciepłą czapkę, szalik , rękawiczki) w końcu to już członek rodziny.


Wieczorem Wojtek musiał pokazać tacie  prezenty,
Przypadkiem zdradził  jak przyszedł Mikołaj to nie płakałem ...tylko śpiewałem z dziećmi ...taki mały , taki duży, może Świętym być !...i tu nastąpiły popisy.
Pod żaden gatunek taneczny, nie potrafię tego podciągnąć ...skoki połączone z piruetami i kręceniem bioderkami.
W dwóch słowach -mistrz parkietu ;)


Olka tymczasem szyje.



Postanowiła zostać rękodzielnikiem.
Tata wytłumaczył jej jak dział maszyna.
Mama dała resztki materiałów , zastrzegając że od każdego wyprodukowanego miska , dola dla mnie -koszty!
Wiem , wiem że zołza jestem... ale ,,życia,, niech się panna uczy.

Pierwsza lekcja zaliczona, podstawy maszyny załapała i palce ma całe.
Reszcie się przyglądam  i nie wtrącam.


Produkcja trwa.


Dziś fatalnie się czuję, niecałe 4 godziny snu robią swoje. 
W dodatku dokucza mi alergia, mam  strasznie wysuszoną twarz i zaczerwienione oczy.
Grzesiek powiedział że wyglądam jakbym całą noc biegała za saniami Mikołaja ...tłumacząc źle wyglądam.
Pofatygował się nawet do całodobowej apteki po suplementy dla mnie ....znaczy się ,,kaplica,, i powinnam coś ze sobą zrobić

Zakamuflowałam się w łazience, co by jutro nikogo na mieście nie wystraszyć ;)
Sos dla skóry.


p.s. Dzięki za tytuły filmów, poczytam recenzję i niektóre wykorzystam.

You May Also Like

19 komentarze

  1. Dzieci będą miały co wspominać:) A zimowe odzienie jeżyka i rękodzieło Oli godne podziwu:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżyk rulez!
      Ola dzierga,pakuje,produkcja trwa...aż się boję :)

      Usuń
  2. Bardzo się cieszę z tych codziennych wpisów :). Sarenka (reniferek) jest urocza tak samo jak jej właściciel Wojtuś. Macie z nim bardzo wesoło :)))). Olcia świetnie sobie radzi z tym szyciem. Ja ostatnio też zaczęłam i uszyłam swój pierwszy lambrekin do kuchni ;). Nie jest idealny, ale radość ogromna. Pozdrawiam Was serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu napiszę Ci że radzi sobie lepiej ode mnie, ale ona zawsze miała anielską cierpliwość do takich prac.
      Może dryg po tacie odziedziczyła (?)

      Usuń
  3. ale piękne Mikołajki, dzieci miały radochę i ten uśmiech Wojciecha bezcenny, potrafisz czarować bez wątpienia, a córcia zdolna po Mamusi to widać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zdolna po tatusiu...zdecydowanie w kwestii szycia, mąż ma więcej do powiedzenia;)

      Usuń
  4. Z tego co widzę masz super kosmetyki 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skóra w dalszym ciagu woła wody! W ubiegłym roku, w grudniu miałam ten sam problem.

      Usuń
  5. Zimowe znaki-fajnie to wymyśliłaś.Zdjęcie Wojtusia ściskającego reniferka,jest śliczne.taki z niego słodziak.Nasze zmęczenie jest niczym,gdy widzimy radość naszych pociech.Pięknie przygotowałaś ten dzień.Na skórę polecam RatimaX 1500.Do kupienia w aptece.To rewelacyjny kosmetyk za grosze polecony mi przez przyjaciółkę{lekarkę}Nigdy nie zawodzi,efekt rewelacyjny.Stosuję od lat,trzy razy w tygodniu,żadnych problemów ze skórą twarzy.Zaden krem ,ani inny specyfik nie może się równać z tym magicznym środkiem.Ja stosuję na noc.Cena cię zaskoczy.Zaden krem nie ma tylu magicznych składników.Zadne kłopoty skórne nie będą Cię dotyczyć.Pozdrawiam i dziękuję za{jak zawsze}miłą gościnę w Twoich progach.Roksana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję Ci bardzo! Wczoraj nawet do znajomej kosmetyczki pofatygowałam się z nadzieją że coś poradzi...troszkę lepiej jest (twarz mnie nie piecze) ale powinnam pić więcej wody.
      Poczytam o tym polecanym kosmetyki.

      Usuń
  6. Zapomniałam napisać-bez Ratimaxu na narty się nie wybieram.Miłego dnia Roksana

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj ta mamusia... czerwona pupka na balkonie :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, a gdybyś to przejęcie w głosie słyszała :)

      Usuń
  8. :-)))) Oj fajnie było podczytać, co tam u Was nowego. Przebiję Cię w "wredności" rodzicielskiej, rano były słodycze mikołajkowe, a po południu wizyta u dentysty....jakoś tak wyszło, że jak się umawiałam, nie skojarzyłam daty ze Świętym ;-)
    Częstuję się pierniczkiem i zmykam do obowiązków. Ściskam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dentysta 6 grudnia? jak mogłaś. ...toż to nie matka , to macocha :)))

      Usuń
  9. Cudnie. Wypatruję codziennie wpisu- Twój Blogmas to mój wspaniały Kalendarz Adwentowy. Weź się pozytywnie Kamilo za siebie, bo w tym dawaniu dzieciom jak najlepiej i jak najwięcej dużo mam niestety zapomina o sobie. I nawet nie chodzi o psychikę, bo ja też widząc szczęśliwych synków jestem szczęśliwa i kocham szykować dla nich różne atrakcje i niespodzianki. "Psychicznie" - emocjonalnie jestem szczęśliwa i spełniona. Chodzi o zdrowie fizyczne, witaminy, więcej snu. Choć z tym ostatnim faktycznie ciężko, bo czasu na spanie mi szkoda, tyle jeszcze można zrobić kiedy skrzaty wreszcie śpią ... :-) Ola pięknie szyje. Sama marzę o maszynie w przyszłości. Kiedy ty zdążasz zamieszczać regularnie codziennie wpisy? Ja ciagle zbieram się by popracować nad blogiem, jego grafiką i czasu za mało....Wojtuś słodziak, Zygzak króluje widzę, a słodycze też wydzielam, kilka czekoladowych Mikołajów już pod kluczem :-) Przyjdzie ich pora, zostaną zjedzeni, ale jeszcze niech chwile postoją ;-) pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to dobrze ze jest Ktoś, kto mnie rozumie. Zarywam noce, pisząc blogmas...wstaje zanim rodzina się obudzi. Prowadzę blog 7lat ale nie przypuszczałam że codzienne publikacje są tak czasochłonne.
      Nie mniej jednak dla takich komentarzy warto:)

      Usuń
  10. Kolejny cudowny dzień! U nas dominują krzyki ostatnio... :/ no tak zaprowadziłam grzeczne dziecko do przedszkola a odebrałam jakis tajfun! Ja też się, zastanawiam co to za umowy z kucharkami, Hela ma ciocię Agę i ostatnio ciągle kucharzy, kgotuje obiad i koniecznie rozdaje dokładki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam, ale nic dziwnego, że na pysk padasz, skoro po nocach na pupę Mikołaja się gapisz :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/