BLOGMAS - 4 - Pieczemy pierniczki

by - 23:19:00

Rano (w ramach dzisiejszej niespodzianki) kuchenne okno wypsikałam ,,sztucznym mrozem,,
Efekt był tragiczny. 
Mina Grześka przygotowującego mleko Wojtusiowi, mówiła wszystko.


Po śniadaniu (przejazdem) wpadła do nas ciocia.
Szybka kawa, porcja plotek i tajemnicza przesyłka...


Tadam!  
,,Kiełbasa Ryśka,, przejdzie do historii.
Arcy swojski wyrób tak łechtał nozdrza ,że synu przed wyjściem z domu, nie mógł oprzeć się degustacji.
Podreptał z tatą do kościoła w oparach wędzonki.
Smakowało ;)

 

 Pod nieobecność chłopczyka, dopakowałam do prezentów lizaki.
Nie wiem czy wiecie, ale to bardzo istotny szczegół mikołajkowej układanki.


Przygotowałam obiad i zabrałam Luśkę na dłuższy spacer.

Mróz ...hand made by matka natura.



Zimowa aura taka jak lubię, brakowało jedynie śniegu.





Tata pojechał odebrać Olcię z biwaku.
 Wojtek w tym czasie zdawał prawo jazdy, kierując saniami.



Rodzina spóźniała się na obiad, więc znalazłam chwilę na książkę. 
Dziś ,,Świętej Barbary,,
Nawiasem, wielu ludzi kojarzy tę postać jako patronkę Górników, ale mało kto zna jej historię.

Babcia mawiała... Święta Barbara po wodzie, Boże Narodzenie po wodzie



Olcia wróciła podekscytowana wyjazdem.
Nakrywając do stołu zdała relację z wojaży, gry terenowej.
Biegając po ruinach zamku, grupa córki miała za zadanie wykonać rysunek za pomocą tego ,co znajdzie w lesie...na szczęście trafili na pogorzelisko
Na zakończenie była niespodziankę (upominki ze słodyczami) i podobno było extra .

Poniżej kolejne zadanie-choinka z recyklingu...osobliwa ;)


Na wygłodniałe, starsze dziecko czekał domowy obiad.
Bardzo pilnuje tego, by w niedzielę które spędzamy w domu , wspólnie zasiadać  do stołu.


A po obiadku przyszła pora na pierniczki.
Ola zabrała się za rozpakowywanie ekwipunki, ale co jakiś czas kontrolowała postępy.
Największą frajdę miał oczywiście chłopczyk
,,Olcia zobacz jakie alcydzieło!,,

Myślałam że zabawa ciastem szybko mu się znudzi ale, przez dwie godziny dzielnie 
rozwałkowywał ze mną placki i wykrajał ciastka.






 Finisz!
Jutro najprzyjemniejsze -lukrowanie.


Późnym popołudniem dzieci z tatą, pojechali odwiedzić teściową.
Zdążyłam ogarnąć niedzielny bałagan by spędzić miło wieczór.



W tym roku wieniec adwentowy, ascetyczny wręcz...ale chyba taki czas u mnie nastał.
Staram się upraszczać nasze życie...tak czuję.

You May Also Like

16 komentarze

  1. Magicznie i urokliwie w Twoim domku, czuć miłość w powietrzu, a kiełbasa nic tylko jeść, pozdrawiam ciepło sąsiadko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie koleżankę!
      Aktualnie to czuć u nas, opary z pieczenia ;)))

      Usuń
  2. Pieczenie pierniczków jeszcze przede mną ale te kiełbaski aż tu czuję zapach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celowo zamieściłam zdjęcie kiełbasy( chyba dla potomnych). Niedługo zapomnimy jak wyglądają i smakują prawdziwe wędliny. to co oferuje większość sklepów skłania mnie bardziej, ku diecie roślinnej.

      Usuń
    2. pozostanie nam wujek lub ktoś z rodziny kto ma domową wędzarnię

      Usuń
  3. Weekend wypełniony po brzegi.Pracowite pszczółecki.Ciasteczkami zapachniało i u mnie...kiełbaską również.Jak zawsze milutko i cieplutko.Kamilo,uwielbiam Twój ascetyzm w dekoracjach.Wbrew pozorom,ma duży wyraz.Ja też taka.Tak mi w duszy gra.Uściski dla Ciebie i uroczych domowników Roksana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dekoracjami bywa u mnie różnie....lubię przepastne, barokowe bukiety.
      Adwent jednak dobrzej jak rządzi się swoimi prawami ;)

      Usuń
  4. Fakt, nie ma to jak mrozik hand made by matka natura. Zastanawiałam się nad tym sztucznym mrozem, ale daruję sobie jego zakup. Mężu umył okna, na co trochę się naczekałam, więc już nie będę ryzykować.

    Widzę, że pieczecie na całego. Ja już nie mogę się doczekać, aż spotkamy się na piernikowanie z przyjaciółką. W tym roku też idę w prostotę, jeśli chodzi o dekoracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie popełnij z oknami tego błędu co ja ;)
      Fajnie przerodzić ,,lukrowanie,, w spotkanie towarzyskie, kiedyś też taki zwyczaj wprowadzę w życie ...zapewne jak mi się metraż powiększy.
      Owocnego dekorowania.

      Usuń
  5. Mmmm pierniczki:) Nie mogę się doczekać efektu po lukrowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku bez szaleństwa, czas mieliśmy ograniczony;)

      Usuń
  6. Jakie Wojtis dostaje mleko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubek mleka krowiego, obowiązkowo z łyżeczką miodu ;)

      Usuń
  7. Kamilo. Choinka z recyklingu skradła moje serce :-) Blogmas - podziwiam za dyscyplinę w codziennym pisaniu i zamieszczaniu fotorelacji, ja czekam na lepsze światło, niestety zdjęcia dekoracji świątecznych coś mi nie wychodzą. A i widoczna budowa za oknami nie ułatwia zadania fotografowania, echhhh.... Też miałam pomocnika przy pierniczkach, ale za dużo chciał podjadać surowego ciasta :-) Zamieszczasz tyle wspaniałych zdjęć - czy je też wywołujesz? Ja muszę mieć w formie papierowej, jestem starej daty, zarwałam ostatnio kilka nocy szalejąc przy projektowaniu fotoksiążek w ramach prezentów, teraz czas wrócić na bloga :-) Domowo u Was, wspaniale, czuję się jak u siebie. :-))) serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, u mnie jest podobnie z oświetleniem ...ale zbierając zdjęcia do Blogmas nie mam możliwości czekać na odpowiednie światło , tak więc zdjęcia są, jakie są ;)
      Jak to jest z wywoływaniem- w teorii wywołuje , w praktyce mam zaległy cały 2016 rok ;)
      W listopadzie udało mi się poukładać, co nieco chronologicznie.

      Usuń
  8. No przecież, że alcydzieło! I kiełbasa jak kiełbasa, ale takie udko wędzone... Mniam! Jak mi mąż nie zrobi w przyszłym roku tej obiecanej wędzarni to wyjdę z siebie i stanę obok chyba :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/