BLOGMAS -3- Ciesteczka orzechowe

by - 23:03:00


Wojtek znalazł kawałek plasteliny, co bardzo ułatwiło mi poranna krzątaninę.
Był tak zajęty lepieniem samochodzików, że nie chciał usiąść z nami do śniadania.


Za to chętnie dziś pomagał w kuchni.
 Chyba tylko dlatego, że znów lepiliśmy i formowaliśmy kulki ;)
Praliny ,,Bawole oczy,, -wersja z żurawiną

 I wojtusiowe poczynania.


W słodkich paczuszkach , brakuje jedynie pierniczków.

Jeśli nie przepadacie za korzennymi aromatami świątecznymi (a macie ochotę na pieczenie)
 to gorąco Wam polecam ciasteczka orzechowe z podlinkowanego przepisu.


 Teresa jeśli to czytasz, wiedz że zawsze będziesz kojarzyła mi się z tymi słodyczami ;)

Przy okazji bałaganu w kuchni,  naszykowałam ciasto na jutrzejsze pierniki.


Po skończonej pracy, mamie należała się zasłużona kawa ,(zwłaszcza że wstałam bardzo wcześnie)
Wojtuś poprosił o ,,wisienki ...a jak nie ma to cem arbuza...albo  takie coś ...no aglesty,,
Skończyło się na jabłku ;)

Po drugim śniadaniu -plastelina repleay


Staram się  nie zakłócać synkowi przedszkolnego rytmu.
W porze drzemki (chodź to hasło umowne) leżymy , czytamy i przeglądamy książeczki ...dziś bez sowy ;)


Czasem jednym udaje się usnąć ...



...by drudzy w tym czasie mogli błyskawicznie wyszorować łazienkę.

Jeśli drzemka się przedłuża, zyskuję chwilę dla siebie.
Wolę piling od tradycyjnego leżenia z maseczką.


 Po powrocie taty , jedziemy z małym prezentem (I PLASTELINĄ) na pobliską wieś.
Na miejscu okazuje się że gospodarz szykuje świąteczne szynki.
Z kuzynostwem wspominamy nasze mikołajki, przebierańców.
Wojtek przysłuchuje się zajęty zabawą.
Na hasło ,,aniołki i diabeł z ogonem,,...oczy otwierają mu się szerzej.
Jestem spokojna, to nie te czasy kiedy Mikołaj nosił brodę z waty, okulary -5 dziadka i szlafrok sąsiada ;)))


 Podwieczorek przeciąga się do późnych godzin.



W samochodzie Wojtuś pyta
-Mamusiu nikt mi w nocy nie zje kalendaza?
-No co Ty Wojtuś
-Będziesz go stzegła jak mnie?
-Będę ;)

Mój synek.

You May Also Like

13 komentarze

  1. Kochany słodziak - aż się wzruszyłam. Już troszkę zapomniałam jak to było kiedy moja panna była taka malutka :) Te ciasteczka bawole oczy mnie zaintrygowały. Zdjęcia świetne i tak pięknie u Ciebie. Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, tak teraz myślę że ,,bawolim oczom,, bliżej do pralinek niż ciasteczek;)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Twoja kuchnia przed świętami jest jak prawdziwa cukiernia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt...jeśli w tym tygodniu, nie wezmę się ostro za sprzątanie, od nadmiaru cukru będzie można przykleić się do szafek ;)

      Usuń
  3. Picie kawki do wirtualnych ciasteczek ma swoje plusy;) Ale szczerze przyznam iż bardzo żałuję, ze taka paczuszka słodkości do mnie nie trafi. Szkoda, że nie mieszkasz po sąsiedzku. Mam nadzieję, że zdążę pożegnać się z maszyną na tyle wcześnie, że i u mnie ciasteczka zapachną przed Świętami.
    Pozdrawiam :)
    Ośmieliłam się napisać m jeszcze raz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ivonno, wieże w taką teorię że przed świętami człowiek bardziej zmotywowany, potrafi wykrzesać z siebie więcej siły.
      Wieczorem odpiszę;)

      Usuń
  4. Rozbawił mnie ten post... Szkoda, że moi chłopcy tak szybko urośli...
    A do przepisów zajrzę, u mnie się także zaczęło już pieczenie...
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotka, łącze się z Tobą ...u nas dziś wielkie lukrowanie będzie!

      Usuń
  5. U Was czarno, a u nas pelno sniegu 😊 Musze przyznac, ze bardzo lubie Was podgladac 😊

    Kinga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie...co za jawna niesprawiedliwość , mogłoby sypnąć śniegiem chodź troszeczkę ;)

      Usuń
  6. Jak się czasem na coś zafuksuje to koniec ;) A ostatnie zdanie - cudowne :) Dziekuje za przepis na ciasteczka, jakos pierniczki mi sie znudziły...ale i tak będą :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/