BLOGMAS -17,18- weekend

by - 23:20:00

Witajcie!
Bardzo chciałam systematycznie zamieszczać posty, ale niestety jak to w życiu bywa, nie wszytko jest przewidywalne (zwłaszcza choroba). Wojtuś załapał wirusa i praktycznie  cały weekend gorączkował.
Do tego doszły rewolucje żołądkowe, więc sami rozumiecie dlaczego zabrakło wpisu na blogu.
Poza usługiwaniem chłopcu, zamartwianiem się o jego stan zdrowia, w sobotę zupełnie nic nie zrobiłam.
Jedyna rzecz o której mogę wspomnieć -to cztery nadprogramowe prania.

 
 Oboje z mężem wyglądaliśmy jak zombie.
Gdy cokolwiek dokucza chłopcu, lubi mieć rodziców przy sobie.
W nocy odbywają się ,,wędrówki ludów,,
Wojtek najpierw woła mamusie, po czym, krzyczy ,, tatusiu ty też możesz przyjść do mnie,, 
...i tak średnio co półtorej godziny.


 W niedzielę było troszkę lepiej
 Kiedy chłopiec nie miał temperatury,  nawet był skory do zabawy.



Ola sobotę spędziła u teściowej. Pojechała poczęstować babcię makowcem i pomóc jej w przedświątecznych porządkach. Z tego co zdążyła mi opowiedzieć, to grubo zaszalała z dekoracjami.  Podobno łańcuchy wiszą nawet na korytarzu ;)


 W niedzielę zrozumiała sytuację i starała się chodź trochę wyręczyć mnie w obowiązkach.
Kiedy razem z Wojtkiem kleili  podpatrzone w internecie choinki, zabrałam się za przygotowanie obiadu.
Grzesiek w tym czasie pojechał do szpitala, odwiedzić swoją podopieczną.
Zazwyczaj wizytuje tam w soboty, ale z racji pracy i choroby synka musieliśmy przetasować plany.
Nie ukrywam, aż mnie mdli na samą myśl o nadchodzących zobowiązaniach, zwłaszcza że chłopczyk nie idzie do przedszkola.

Papierowa choinka okazała się kolejnym pretekstem do zabawy misiami Bruno.
Figurki musiały były grzeczne, nawet Mikołaj postanowił je odwiedzić ;)


Po powrocie Grześka zjedliśmy wspólny obiad.  
Wojtuś jedynie dwie łyżki ryżu.


Na szybko zrobiłam Wianek, o który prosiła mnie koleżanka.





 Korzystając z faktu że mąż był w domu i  zajął się Wojtusiem,
wyskoczyłam na ostatnie, prezentowe zakupy.
Niestety nie pokażę jakie, bo nie będzie niespodzianki ;)




 Wieczorem (ku uciesze chłopca) wyciągnęłam ozdoby choinkowe, lampki żeby zrobić mały rekonesans (planujemy jutro ubrać choinkę)
 Na oknie powiesiłam moje ulubione sople i od razu w ,,salonie,, zrobiło się szykowniej.


 Wojtuś przed spaniem domagał się książek o Mikołaju (cóż za afront!)
Zrozumiałam dlaczego lizaki w prezentach są tak ważne ;)


 Zastanawiam się co to za akcja miała miejsce w przedszkolu.
Wojtuś podczas ubierania nieustannie prosi mnie, żeby założyła mu  skarpetki w bałwanki.
Pech chciał, że obleciałam dziś wszystkie znajome sklepy ...mikołaje, gwiazdeczki, renifery są -bałwanów brak.
Jeśli ktoś widział podobne skarpeciochy online (rozmiar 25), proszę dać znać w komentarzu.
Bardzo mi to życie ułatwi i uszczęśliwi Wojciecha ;)

Wieczorem (czasem wydaje mi się że jednak nie doceniam męża) Grześ zrobi mi banalną kolację, ale jedną z ulubionych.
A kiedy korzystałam w łazience z chwili błogiego spokoju, czekało na mnie pościelone łóżeczko i  ziołowa herbata.


Życzmy sobie udanego tygodnia, tylko z miłymi niespodziankami.

You May Also Like

11 komentarze

  1. U nas też chorobowo. Miałam dzisiaj z mężem na ostatnie zakupy ruszyć prezentowe, ale mały "nadbagaż" w domu plany nam pokrzyżował ;) Jak w tym całym armagedonie znajdziesz pół minuty, to plis, plis odpisz mi na maila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba o tę wiadomość chodziło na którą odpisałam wczoraj ;)
      Andzia łączę się z Tobą , u nas zmierza ku lepszemu.

      Usuń
  2. Droga Kamilo,nie wiem gdzie to zasłyszałam,czy po prostu przeczytałam;"JEŚLI CHCEMY ROZBAWIĆ PANA BOGA MU O SWOICH PLANACH" U mnie też zostały skutecznie skorygowane.Jakieś paskudne wirusisko.Dwa dni wyrwane z życia.Mam nadzieję,że z chłopczykiem jest już dużo lepiej.Jestem pełna uznania dla Ciebie- jak Ty to wszystko ogarniasz?Ja także kupiłam książkę Okrasy.Bardzo często korzystam z jego przepisów.Pierwszy przepis,który zrobiłam{ale z internetu}to kurczak w sezamie z pieczonymi ziemniaczkami.Palce lizać!!!!Książka była pózniej.Urzekające sopelki w twoim oknie-są piękne.Pozdrawiam gorąco życząc mocy Roksana.Całuski dla całej miłej rodzinki.Dobrze że wirtualnie,bo zapewne sieję wirusa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roksano, sama wielokrotnie powtarzałam to powiedzenie, ale ja jestem taki typ który lubi planować , zapisywać i bez osobistego kalendarza ani rusz ;)
      Polecanego przepisu poszukam, sama nazwa do mnie przemawia.

      Usuń
  3. Dużo zdrówka dla Wojtusia. Dobrze, że ma się już lepiej. Mnie się cały czas wydawało, że jeszcze tyle czasu do świąt, że co ja będę robić, aż tu nagle okazuje się, że to już tylko kilka dni, a obowiązków zamiast ubyć przybyło :( Zaczyna mnie ogarniać lekki stres.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w tym roku miało być bez paniki i tego się trzymam ;)
      Jeśli z czymś nie zdążę to trudno...świat się nie zawali. Chcę cieszyć się każą wspólną chwilą z bliskimi.

      Usuń
  4. Dużo zdrówka dla Wojtusia. A wianek śliczny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, u nas tez zamieszkał wirus, teraz się przemiescił na mnie. My tylko kaszlemy i smarkamy a ja to chyba w nocy cały blok budze... I ten wianek mówisz zrobiłaś na szybko.... ;) Jest przepiękny! Spokojnych i zdrowych świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Droga , podpowiadam mleko z miodem i czosnkiem...u mnie niezastąpione ;)
      Zdrówka!

      Usuń
  6. Witaj Kamilo, Jak takie perturbacje to i tak Twoje przygotowania do świąt wyglądają imponująco. :) Tak jak napisałaś powyżej najważniejszy jest spokój i odpowiednie priorytety. Życzę Wojtusiowi i Wam wszystkim dużo zdrowia. A ten wianek niby pośpiesznie wykonany jest boski. :) Pozdrawiam serdecznie Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje . W międzyczasie było kilka inny dekoracji, ale niestety czasu na zdjęcia zabrakło ...a szkoda może komuś posłużyłby za inspirację.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/