BLOGMAS -13- Łańcuch na choinkę

by - 00:36:00


Wspominałam o tym, że czasem chłopczyk bywa nieposłuszny, ale o Luście jeszcze nie pisałam.
Koc rozścielony, świeżutki ...mało to efektownie wygląda, ale wolę prać narzutę niż całe obicie.
 Sofa jest bardzo mocno eksploatowana, a pod moją nieobecność to już w ogóle   ,,róbta co chceta,,
Psia księżniczka na poduszkach legła i kiedy pańcia wpadła przeciągiem do domu...spojrzała i ani myśli opuszczać nowe posłanie.
Na dodatek krew mnie zalewa, bo sierściuch (co to włos prawdziwy maił mieć) zaczął lenić się okrutnie.


Przez moment nawet zawahałam się, czy to psa do fryzjera nie zabrać (?)
I teraz proszę nie wyśmiewać mojej facjaty. Z kilku zdjęć żadne nie wydawało mi się dość dobre, na tyle by je opublikować. Chyba szkołę u córki wezmę , ta to się umie wyginać przed telefonem.
Podcięłam włosy...już powoli zaczynałam świteziankę przypominać ;)


Ola wróciła ze szkoły stosunkowo wcześnie. Zrzuciła plecak, żeby wyfrunąć na kolejne zajęcia.
W biegu zrobiłyśmy koktajl. Po świętach chyba wrócę do takich śniadań, ostatnio nasza dieta pozostawia wiele do życzenia.


Przy okazji pokarzę Wam renifera którego wylosował Olcia.
W szkole mają fajna inicjatywę. Rokrocznie , w listopadzie biblioteka zbiera fanty (ważne żeby nie były to zniszczone zabawki, gadżety które mogą ucieszyć rówieśników).
A w grudniu odbywa się loteria, z kuponami za symboliczne 2zł. Z pieniędzy zebranych  podczas zabawy, kupowane są nowe książki do placówki.
Wiem że szkolne dzieciaki bardzo przeżywają całą akcję.


Odebrałam Wojtusia. Coś się nam ten chłopczyk rozregulował.
Do wieczora robiłam wszytko żeby nie było ,,powtórki z rozrywki,, i żeby synek nie zasnął o siedemnastej.

Słuchaliśmy Muzalinek


Robiliśmy łańcuch z kolorowego papieru.
Uwierzcie mi na słowo, nie przypuszczałam że klejenie pasków sprawi synkowi taką frajdę!




Myślałam że po godzinie, będzie miał dosyć zabaw plastycznych.
Jednak Wojtek przypomniał sobie o teczce z zadaniami ;)


Na końcu było rysowanie.
Rozczulają mnie te obrazki, coraz bardziej czytelne.


Kolacji Wojtuś nie zdążył zjeść.
 Zasnął i obudził się rano.
Podwieczorek urozmaiciliśmy sobie zimową herbatką i piernikiem . 
Polecam Wam dodać do czajnika plasterki pomarańczy, szczyptę cynamonu i 2 goździki.
Napój obowiązkowo dosładzamy miodem.



Do jutra ;)

You May Also Like

15 komentarze

  1. Fajnie tak Was popodglądać. Dzięki za te blogmasy miłe oku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiedziałabym, że uzdolniony plastycznie Twój synek!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sądzisz? ...Pani przedszkolanka ma zgoła inne zdanie ;)

      Usuń
  3. Ja Cię podziwiam za dyscyplinę w blogowaniu. Należy Ci się piernikowy medal z gwiazdki :D
    A co do prac plastycznych, jak się pojawią pierwsze litery to dopiero będzie radocha...bardzo mi się podobają "listy" od Leona, albo koślawe autka podpisane MAMA i różowe, znaczy się że dla mnie. Ściskam Ciebie i ucałuj ten blond łepek ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję że traktuję tę zabawę po części jak złożone Wam zobowiązanie.
      Listy, litery...pierwsze dziecięce opowiadania -uwielbiam! Wojtek od jednego z sąsiadów (pięciolatka) dostał kartkę urodzinowa, z życzeniami ,,FORD, FORD,, ;)

      Usuń
  4. Przypadkiem ty trafiłam, a zagościłam kilka godzin. Przeczytałam wszystko co było możliwe. Szmat czasu....... . Widać jak dzieci Ci rosną i się zmieniaj. Ola to już piękna "kobietka", a Wojtuś skradł moje serce.
    Czas poprzedzający święta pinie zamieszczasz w kadrach.
    Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie mi miło, witam w blogowych progach.

      Usuń
  5. Ach,te papierowe łańcuchy.Chyba do końca świata i jeden dzień dłużej beda sprawiały frajdę dzieciakom przy ich klejeniu.Pozdrawiam Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko że część podobnego rękodzieła wypiera marketowy kicz.

      Usuń
  6. Wojtuś pięknie rysuje. Śmiać mi się chciało, kiedy pani psycholog opowiadała nam w przedszkolu o rozwoju trzylatków i określiła ich pierwsze rysunki jako stawonogi, które potem stopniowo ewoluują i przypominają rysowanego akurat człowieka, kotka czy auto. Wojtuś już przeskoczył etap stawonogów w rysunkach :-) Cudne te kubaski i czajniczek, mówię to jako nałogowa kubkoholiczka. Łańcuch z papieru...My jutro mamy warsztaty świąteczne w przedszkolu, dzieci z rodzicami, też będziemy robić łańcuch, bombki i chyba wezmę aparat. Wczoraj był kiermasz świąteczny i dzieciaki zrobiły urocze rzeczy. Serdeczności! PS. Mój blog - jak będziesz miała czas i ochotę potem nadrobisz, spokojnie. Dla mnie to zaszczyt, że tam zaglądasz, muszę wreszcie go rozwinąć, bo stanął w miejscu, jest taki prosty, mało kto o nim wie, pora go udoskonalić, tylko czasu wciąż brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytała o dziecięcych rysunkach i u mnie to zagadnienie nazywało się ,,głowonogi,, Tak w ogóle to Wojtek szybciej zaczął rysować samochody niż człowieka. Teraz ma fazę na bałwanki ;)
      Świetny pomysł na zorganizowanie wspólnych, przedszkolnych warsztatów.
      A propos bloga ...wszystko przyjdzie z czasem. Osobiście najbardziej cieszy mnie stałe grono Czytelników...a słupki i tabelki , mogą wirować...i co z tego ;)

      Usuń
    2. Chodziło oczywiście o głowonogi :-) późno już pisałam komentarz i zmęczenie dało znać :-)

      Usuń
  7. Zdolnego masz snka:) A takim piernikiem to sama bym nie pogardziła:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/