Kasztany - Wojtek w akcji - obiecany przepis

by - 12:02:00



Rzeczywiście tegoroczna jesień obrodziła.
Żołędzi tyle, że można by wykarmić stado dzików.
O pretekście do zabaw podwórkowych nie wspominając.





Z każdego spaceru wracamy z obładowanymi kieszeniami.
Kasztany ciążą,  a ja swobodnie pozwalam biec myślom...




...do tych dni, kiedy bawiłam się z Olcią (dla przypomnienia klik)...


 .. przy tych samych drzewach klik  ...



...Pamiętam nasz pierwszy, rodzinny spacer.
W komplecie, z Wojtusiem klik...



..i aż trudno uwierzyć że od tego wpisu, minęły trzy lata!

Jesienne brązy nas uwiodły. 
Wpadłam na pomysł, by wykorzystać zbiory do zabaw matematycznych i nauki liczenia. 
Z urodzin zostały papierowe kubeczki na których napisałam cyfry, synu miał wrzucać do nich odpowiednią liczbę kasztanów.
Jednak Wojtek wypiął się na moje starania ...po dwóch rundach swoim zwyczajem zaczął ustalać nowe zasady.



Przesypywał...liczył (po wojtusiowemu )... osiemnaście, siedemnaście, osiemnaście, dziewiętnaście, trzy, dwa, jeden, start!...
W taki sposób zakończyła się pierwsza lekcja.
 Jedyny pożytek to taki, kubeczki okazały się na tyle absorbujące, że matce udało się w tym czasie ogarnąć chałupę.



Pamiętam, że kiedyś poleciłam Wam książkę dla dzieci, z wierszami Marii Konopnickiej.
Wówczas, pod postem ktoś zostawił komentarz, pytając czy nasza wieszczka wpisuje się
we współczesne kanony... i czy rzeczywiście budzi u dzieci zainteresowanie?
W końcu znalazłam odpowiedź.
Tak!
Zwłaszcza w formie muzycznej.

Korzystamy z biblioteki multimedialnej w naszym mieście. Wiele nagrań (słuchowisk) przewinęło się w domu, ale dawno nic nas tak nie zachwyciło.


,,Muzyczny elementarz dla dzieci,, w wykonaniu Muzalinek to mistrzostwo.
Ogromnie przypadło nam do gustu opracowanie płyty. 
Słuchamy dla przyjemności podczas zabawy. 
Wojtek układa klocki i podśpiewuje ;)
,,A te dzikie gąski ...na zachód leciały...w zimnej rosie nocą...pióreczka maczały,,


I na koniec obiecany przepis.
 Recepturę dostałam od mamy, ta ściągnęła z internetu i zabijcie mnie, ale mimo szczerych chęci nie podam autora. Jeśli takowy to czyta ,to zwrócę honory i podam miejsce źródłowe.

Keczup -rewelacja.
Zrobiłam na dwie tury, żeby starsze dziecko z głodu nie zeszło ...bo podobno ,,u nas w domu nie ma nic sensownego do jedzenia,,  ;)))


KECZUP Z CUKINII
Składniki
1,5 kg obranej cukinii
0,5 kg cebuli 
2 łyżki soli 
400g koncentratu pomidorowego ( 2 słoiczki)
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka ostrej papryki
1 szklanka octu spirytusowego

 Cukinie należy zetrzeć na tarce, cebulę pokroić w piórka i całość zasypać solą -odstawić na około 3godziny.
Przekładamy do wysokiego rondla, i bez przykrycia prażymy przez 45-50 minut.
Dodajemy cukier i ocet- gotujemy kolejne 20 minut, często mieszając
Następnie łączymy z  koncentratem i przyprawami, dusimy kolejne 5 minut.
Po delikatnym przestudzeniu całość blendujemy, podgrzewamy, napełniamy słoiki i pasteryzujemy.





I tym gastronomicznym akcentem żegnam się z Wami.
Mam nadzieje że przepis się przyda, w przyszłym tygodniu pogoda nas nie opuści, a męża uda mi się wyciągnąć na grzyby ...z kasztanów to raczej wigilijnych pierogów nie ulepię ;)

You May Also Like

7 komentarze

  1. dzieci rośna, widać po zdjęciach i kolejnej jesieni ...
    a u nas w tym roku jakoś mało darów jesieni przyniesionych do domu, ale zaraz ruszamy do parku i zapewne nie wrócimy z pustymi rękami ...
    pozdrawiam jesiennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed chwila zerknęłam na prognozy pogody, to chyba ostatnie podrygi słońca sprzyjające zbiorom. Powodzenia.

      Usuń
  2. Jakie śliczne zdjęcia robisz ;) Nie myślałaś by iść dalej w tym kierunku ? ;)
    Zapraszam do siebie : http://kobiecomania.blogspot.com/
    ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu trafnie zauważyłaś ,,robię zdjęcia,, a z prawdziwą fotografią (od strony technicznej) mam naprawdę mało wspólnego ;)
      Cieszę się kiedy uda mi się uchwycić ten moment i miło mi jeśli ktoś to zauważy. Dziękuję

      Usuń
  3. Masz oko do fajnych kadrów, mogłabyś pracować jako zawodowy fotograf...
    Za przepis dziękuję, też mam takiego w domu co to kręci nosem w kuchni, może mu podpasuje warzywo w takiej postaci? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy o tym nie myślałam...chodź aparat jest u nas w codziennym użytku (nie pytaj nawet ile mamy zdjęć w rodzinnym archiwum).
      Wydaje mi się jednak , że do fotografii zawodowej potrzebny jest lepszy sprzęt i wiedza techniczna ...której nie posiadam ;)
      Bardzo mnie cieszą takie komentarze, bardzo.

      Kilkakrotnie robiłam tradycyjny keczup, ale ten wydaje mi się smaczniejszy.

      Usuń
  4. Moim zdaniem sprzęt nie zastąpi dobrego oka, wyczucia estetyki, po prostu DARU - a tego Ci nie brak. Myślę, że na sesje rodzinne, plenerowe zdjęcia ślubne w nietypowych aranżacjach, to spokojnie by wystarczył ten aparat co masz :-) Liczy się efekt. W Twoich ujęciach jest TO COŚ, co sprawia, że chce się je oglądać!
    Mam ślubne fotki robione przez szwagra, który nie jest profesjonalistą, nie ma aparatu za nie wiadomo jakie pieniądze, piękniejszych bym sobie nie wymarzyła.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/