Demode

by - 10:26:00


 Jeden z kolegów, powiedział kiedyś, że czekając na mnie pod szkołą, lubi przyglądać się kolorowej młodzieży ,,wylewającej,, się z budynku. Dwadzieścia lat temu to stwierdzenie wydawało mi się oczywiste, obecnie z perspektywy kobiety (matki) uważam że znajomy był świetnym obserwatorem.


Zielone spodnie z imitacji skóry węża, które nosiła przyjaciółka nie były niczym ekstrawaganckim.
Niebieskie włosy, batikowe sukienki, tuziny kolorowych bransoletek , obroże z metalu, makijaże na widok których cierpnie dusza, wpisane były w codzienność. W grupie ,, 20 artystów,, co jeden był lepszym egzemplarzem. Motłoch subkultur, sztuka własnego wyrazu mogła wzbudzać zachwyt, albo politowanie.
Tamte czasy tak mnie zahartowały, że mało który przechodzień mijany na ulicy, potrafi mnie zaskoczyć wyglądem.




W pamięci zapisały mi się niewyraźne scenki.
Siedzę na zajęciach , przede mną kolega z grupy w kurtce wybijanej ćwiekami. Stan odzienia wskazywałby na to, że ów młodzieniec spędził noc w budzie z psem. Przy spodniach pasek ozdobiony 5cm gwoździami.
Ta osobliwa biżuteria tak bardzo mnie dekoncentrowała, że z wykładu nic nie zapamiętałam. Za to następnego dnia miałam przybitą półkę, w tymczasowym mieszkaniu.




Zabawne to były lata. 
Obecnie gdy spotykam dawnych znajomych grzejących stołki w instytucjach, lub zapiętych w firmowe mundurki, to i tak dostrzegam drzemiącą w nich artystyczną duszę. 
Przejawy dawnych wybryków to oryginalna biżuteria , bądź fantazyjnie upięte włosy.



 Sama wybieram ubrania zachowawczo.
To już nie młodość pełna szaleństw, eksperymentów i cudownych błędów.
Lubię kiedy moda ma do czegoś odniesienie i wiem, że bycie sobą to luksus na który pracowałam latami ;)




You May Also Like

17 komentarze

  1. Przywołałaś miłe wspomnienia :))) W ogólniaku nosiłam do połatanych dżinsów wielkie swetrzysko własnoręcznie wydziergane, a jako broszkę przewlekałam przez oka dzianiny dwa grube budowlane gwoździe długości 10cm... ech... łza się w oku kręci... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczorem przewertuję albumy, podobnych egzemplarzy jak kolega-punk było więcej.
      10cm gwoździe -osobliwa biżuteria ;)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia! Podoba mi się, jak to opisałaś. Zmieniamy się i zmienia się sposób ubierania i odbierania świata. Za mną sporo "cudownych błędów", a także kilka sukienek w kratkę, które kazała mi nosić mama! Tak było. Teraz siedmiolatka (jak i siedmiolatek!) potrafią zbuntować się na widok nielubianych spodni:) Na szczęście nie nasza:)
    Niesamowite te zdjęcia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Ty mi o buncie nawet nie pisz. Sama mam w domu podlotka, więc zdarzają się dni kiedy muszę liczyć do dziesięciu, w momencie gdy Olka demonstruje swój outfit.
      Szukanie siebie bywa niekiedy trudne dla otoczenia ;)

      Usuń
  3. Tym postem przymusiłaś mnie do napisania komentarza. W czasach młodości nosiłam wyłącznie spodnie i uwielbiałam biżuterie hand made. koleżanka podarowała mi gigantyczne korale wykonane z modeliny, uwielbiałam je!
    Ciekawe wzory ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie byliśmy kreatywni, tworząc kolczyki, naszyjniki (znajoma robiła cuda z pestek jabłek)inna bawiła się żywicom..co ja bym teraz dała za taki pierścionek.

      Usuń
  5. Wspomnienia wspomnieniami, ja chętnie przygarnęłabym obie Twoje bluzki. Szczególnie ta w "luśkowych" ;) kolorkach przypadła mi do gustu. Zdradź koniecznie gdzie takie można upolować.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście kolory ,,luśkowe,, :) Bluzki znalezione w Zara

      Usuń
  6. Fajnie tak powspominać:) Piękne, refleksyjne fotki:)
    wiosenne uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek od razu zdaje sobie sprawę z tego, jaki ten czas nieublagalny.

      Usuń
  7. Ja miałam naszyjnik z pestek arbuza a moja siostra....z kości szyjki kurczaka na czarnym rzemyku (o matko!!!),swetrzysko jak na 4 osoby z włóczek od wszystkich sąsiadek i wściekło-czerwone kozaki od rdzennej łowiczanki (przyjaciółki mamy)sznurowane do kolan.Ech...
    Kamila twoją duszę artystyczną widać gołym okiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha,ha,ha, łowiczankami mnie pobiłaś! W tym szalonym okresie praktykowałam sukienki i spódnice żeby sobie kobiecości dodać. W grupie na zajęciach z malarstwa,miałam 12 chłopaków i jedną koleżankę. Wszyscy preferowali długie włosy z wyjątkiem mnie :)
      A...i naszyjnik ze szczypcami skorpiona miałam, ale to chyba jeszcze podstawówka była.

      Usuń
  8. To były czasy, ja w latach buntu nosiłam wyłącznie szerokie spodnie i ogromne bluzy oraz miałam krótkie natapirowane włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za moich czasów (rocznik 82) była moda na plecaki kostki wojskowe z naszywkami i własnoręcznie zrobionymi markerowymi napisami, ciuchy z india shopów i polarowe bluzy oraz branzoletki z muliny i naszyjniki z tych kapsli (otwieraczy?) z puszek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plecaki nosili moi koledzy i india-shopy przesiąknięte zapachem kadzideł. Tak było ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/