Tym razem zamiast ,,grochu z kapustą,, będzie fasola ;)

by - 03:43:00






Pożegnaliśmy się z niemowlęcym łóżeczkiem i proszę nie pytajcie gdzie obecnie sypia Wojtuś. Życie wymusiło na nas zmiany, a końcowe ustalenie są mało instruktywne ;)
Bez wątpienia plusem przemeblowania jest to, że część pojemników na zabawki znalazła swoje docelowe miejsce i przestałam się o nie potykać...
tz. o kosze przestałam się potykać , inne ,,sidła,, synuś rozstawia nadal ;)







Jeden z takich pojemników uszyła dla nas Hally 
Wcześniej nie wspominałam o nim na blogu , a powinnam. Jest wykonany z dużą dokładnością i co ważne! Po rocznym użytkowaniu, wygląda nadal tak samo. Nadmienię tutaj że Wojtek jest dobrym testerem.
Kiedyś nawet próbował się w tym koszu zmieścić ;)


Ogarniając chłopięcy kącik, uświadomiłam sobie że kiedy Ola wyrastała z zabawek
część z nich chowałam na strychu, z myślą o kolejnych dzieciach w rodzinie.
Nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałam, że kiedyś do nas wrócą.
Weźmy na ten przykład klocki drewniane, przecie to wynalazek ponadpokoleniowy !



Książki z kolekcji miesięcznika ,,Dziecko,, to również scheda po siostrze.
I tu zdradzę Wam mały sekret...
Kiedy już w czasie kolacji,  padam pyskiem w talerz ze zmęczenia , a Wojcieszek na hasło ,,idziemy spać,, zaczyna pokrzykiwać ,,ce bajkę,ce bajkę,, -mam ułatwione zadanie.
Układam się obok synusia i recytuje ...przez te lata, większości tytułów zdążyłam opanować i improwizuję niczym zawodowy narrator ;)


Kolejne, wygrzebane skarby to misie.
Ola budowała dla nich domki, Wojtek dba o to by figurki były nieustannie w podróży....czym to one już nie jeździły...ho, ho, ho...





A gdy już wszystko wokół się opatrzy. 
,,Autka są bleee... i ciufy są blee...,, i nawet ,,mama jest bleee...,,
wystarczy pogrzebać w kuchni.



Fasolę (chodź ta jest mniej podatna) ufarbowałam w ten sam sposób co ryż (instrukcja tutaj)
Zapas wystarczy na jakiś  czas, idealny produkt do przesypywania, chwytania i ugniatania.






A już na samiuteńki koniec, jesienna przekąska (jabłka jako temat przewodni deserów, ciągnie się za mną nieustannie) Kruche pierożki robi się bardzo szybko. Dzieciaki je uwielbiają.
Więc może zanim zaczniecie wykrajać pierniczki, pokusicie się o lepienie ;)



KRUCHE PIEROŻKI Z JABŁKAMI

składniki
250g mąki
szczypta soli
1 jajo
150g masła

Dodatkowo
1 jajko 
2 duże jabłka starte na tarce, wymieszane z 2 łyżkami cukru i cynamonem.
płatki migdałowe do posypania

Składniki ciasta szybko zagniatamy i chowamy do lodówki na około godzinę . Po tym czasie całość rozwałkowujemy no placki o grubości około 0,5cm i wykrawamy (np. szklanką) krążki. Nadziewamy startymi jabłkami i zlepiamy w taki sam sposób jak tradycyjne pierogi. Ciasteczka układamy na blaszce wyłożonej pergaminem, smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy migdałami . Pieczemy około 15-18 minut w 175C.




W związku z tym że Andrzejki za pasem , proponuję wypróbować jeszcze wersję wytrawną ...z nadzieniem pieczarkowym , posypane czarnuszką-pycha!


p.s. Ilość odwiedzin po ostatnim poście miło mnie zaskoczyła.
Cieszę  się że zaglądacie

AKTUALIZACJA
W związku z zapytaniem, o zestaw do ćwiczenia rączki ;)
Dziewczyny przepraszam że nie odpisałam na każdy mail osobno
Zabawki można znaleźć na stronie mojebambino.pl dokładnie tu

You May Also Like

25 komentarze

  1. Muszę przyznać, że bardzo sentymentalnie podchodzę do rzeczy dziedziczonych :))) U moich dziewczynek jest 8 lat różnicy i Gabrysia ma mnóstwo rzeczy po Oli :) I ciuszki i zabawki i książeczki. A niektóre zabawki, czy książki są jeszcze z mojego czy męża dzieciństwa. Np dziewczyny mają łóżeczko dla lalek, którym się bawiłam w dzieciństwie, lalki, czy kilka moich książek i ukochaną pluszową małpkę tatusia :)))
    Zabawa fasolą cudna sprawa, niesamowity pomysł z tym pofarbowaniem jej :)))
    Pierożki wyglądają pysznie, z przyjemnością je wypróbuję :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness, to możemy podać sobie ręce ;)
      Niejednokrotnie udowodniłam na blogu, że mam sentymentalną i zbieraczom naturę. Łóżeczko dla lalek po mamie ...łał ! Szkoda że moich zabawek zachowało się tak niewiele...

      Usuń
  2. Sliczny pokoik ma Twój synek :) taki przytulny i dziecięcy :) mój synek tez dziedziczy zabawki w spadku po siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to chyba chodzi żeby było przytulnie i ,,po dzieciowemu,,. Szkoda tylko że to nie cały pokój ...tylko zaledwie kącik ;)

      Usuń
  3. Drewniane zabawki są najlepsze, w misiach zakochałam się :) też myślę nad takim koszem na skarby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drewniane zabawki uwielbiam , ale niestety gust naszych dzieci (i często rodziny) nie zawsze idzie w parze z naszym gustem ;))) Najważniejsze żeby podobały się dzieciom , w końcu to ich świat.
      Kiedyś Olka w ciągu całego urlopu nad morzem, zrzędziła że chce pieska (takie chińskie badziewie szczekające i w dodatku ze świecącymi oczami jak u robota, dostępne na każdym straganie). W dzień wyjazdu zlitowała się nad nią ciocia i kupiła jej to ustrojstwo...Ostatnio wypomniała mi że tak bardzo chciała ,,tego pieska,, a ja byłam nieugięta... cóż trochę zabolało.

      Usuń
  4. :) A mi coś w głowie i sercu podpowiada, żebym zostawiła te zabawki, ciuszki... Ostatni raz dobrze podpowiadało... :)
    u nas królują guziki i woreczki szyfonowe, zadziwia mnie jej precyjza :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem jak najbardziej ,,za,, ;)
      Sprawiłabyś Haneczce najpiękniejszy prezent jaki może ofiarować mama !
      Olę wciągały zabawy trenujące cierpliwość , z Wojtkiem to ja muszę nieustannie uczyć się cierpliwości. W dodatku charakter ma mało ustępliwy.

      Usuń
  5. coś za dużo tej mąki :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strzeliłam ,,samobója,, oczywiście miało być 150g masła ;)

      Usuń
  6. A ja mam pytanie z innej beczki. Zachwycam się tymi nożyczkami, pamiętam, że już kiedyś pojawiły się w poście i podałaś link do sklepu, ale za żadne skarby nie mogę ich znaleźć. Głównie chodzi mi o te nożyczki zakończone "kulką" :D Proszę o jakąś podpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, nożyczki z ,,kulką,, znajdowały się w zestawie do ćwiczenia małej rączki. Całość do kupienia na stronie mojebambino.pl
      Wieczorem poszukam i postaram się umieścić na blogu link.

      Usuń
  7. Uwielbiam kącik Wojtusia :))))). Jest tak przytulnie, są moje ulubione kolory, a Hally uszyła śliczny kosz na zabawki. Kiedy urodził się Mikołaj, przez dwa lata dzielił z nami pokój w kawalerce. Z sentymentem wspominam ten czas. Ja też starałam się, by ta jego część pokoju była przytulna i ładna zarazem. Tobie się to udało w 100%. jesteś niesamowita!!! Pozdrawiam Was serdecznie :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu dziękuję Ci ogromnie. Właśnie stoję przed dylematem łózko piętrowe , czy nie jednak inna opcja ...tylko jaka ?...ehhh...

      Usuń
    2. Łóżko piętrowe oczywiście się sprawdza, tylko z racji wysokości przytłacza małe pokoje. A myślałaś o czymś w stylu FLAXA z Ikea?
      P.S. Domyślam się, że Wojtuś śpi tak jak nasz Młody spał ;)

      Usuń
    3. Aniu, obecnie mamy podobne rozwiązanie . Pod łóżkiem Oli znajduje się materac, który zakupiliśmy w czasie mojej ciąży kiedy kręgosłup odmawiał posłuszeństwa. Wystarczy go wysunąć i teoretycznie mamy dwa łózka ...Sęk w tym że takie rozwiązanie niespecjalnie sprawdza się przy Wojtusiu...póki co wałkujemy temat.

      Usuń
    4. A wiesz, że ja i mój brat Wojtek mieliśmy właśnie łóżko piętrowe ;). Teraz moje dzieci dzielą pokój, który my kiedyś razem dzieliliśmy (jest między nami 7lat różnicy), ale mają osobne łóżka. Szkoda, że rozwiązanie z materacem się nie sprawdza. Pomyśl dobrze. Na pewno coś fajnego wymyślisz. Masz świetny gust. Kącik Wojtusia jest cudny!! Hally dobrze napisała, że wygląda jak mały pokoik, a ja dodam, że jak śliczny, mały pokoik ;)))))))

      Usuń
    5. Dajemy sobie czas do końca grudnia , zresztą wyskoczyły nam inne wydatki, poważniejsze bo zdrowotne. Więc nawet gdybyśmy zdecydowali się na łózko piętrowe, to musimy i tak poczeka do stycznia . Dzięki za dobre słowo.

      Usuń
  8. Pomysł z fasolą fantastyczny:) Kącik wygląda super...jak taki mały pokoik:)
    Dziękuję za opinie o koszu...cieszę się, że cały czas Was dobrze służy:) Ja jutro z piwnicy przynoszę Twój wianek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hally kosz jak widzisz, po kilku praniach i wojtkowych turbulencjach wygląda dobrze.
      To był strzał w dziesiątkę, idealny do przechowywania pluszaków.
      Buziaki ;*

      Usuń
  9. Wypróbuję pierożki,a zabawki do dziś mam a oni czyli młodzi każdy w swojej szufladzie coś z dzieciństwa co im z rąk nie wychodziło(typu misie Wojtusia),to jest takie fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są wspomnienia zaklęte w zabawach. Przecież nie tak dalej jak ,,wczoraj,, Olcia budowała dla miśków domki z klocków...

      Usuń
  10. hi Kamila ,,,love your house and your blog ,, you have a new follower
    Angelica

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/