,,Groch z kapustą,,

by - 04:52:00


Zerkam na pierwszy obrazek i uśmiecham się pod nosem. Nie będzie to z pewnością post o młodych ziemniakach. Właściwie to nie bardzo wiem o czym pisać, w letarg i niemoc twórczą popadłam. Coraz częściej zastanawiam się nad senesem bloga..i chodź zdjęcia pstrykam prawie codziennie (bo lubię) to wątpię czy ktokolwiek z Was ma ochotę oglądać np. szczypiorek ;)




Home Fragrance było takim skrawkiem naszej rzeczywistości, naszego domu...Wiem że w najbliższym czasie rewolucji remontowych przeprowadzać nie będziemy...,,Durnostojek,, w domu mam wystarczającą ilość, zanim cokolwiek włożę do koszyka w sklepie, pięć razy zastanawiam się czy jest mi to koniecznie potrzebne...Większość dekoracji już znacie...więc sami rozumiecie...




 Czasami w skrzynce pojawiają się od Was zabawne, zatroskane maile, które przywołują mnie do wirtualnego porządku. Uwierzcie, że oprócz przygotowywania wiktu dla wygłodniałej rodziny, potykania się o zabawki i bycia mamą, niewiele rzeczy robię nadających się do upublicznienia.





 Na balkonie pojawiały się pelargonie w kolorze dającym po oczach.
W tym roku miało być oszczędnie ze względu na to, że często bawimy się tam z Wojtusiem...no ale kto mnie zna wie że ,,oszczędnie ,, to się nie da ;)
Zapewne będąc w hurtowni ,przytargam kolejne kwitnące cuda.
Potem będę zrzędzić że oprócz mnie nikt nie kwapi się do podlewania (no może poza synusiem-ten na widok wody głupieje prawie tak samo jak pies) a Grzesiek będzie załamywał ręce, że dzięki moim spacerom z konewką przez salon, panele nadają się do wymiany.





I żebyście nie myśleli, że ja tylko słodko ćwierkam mężowi do ucha ...o tym braku poszanowania dla moich zapędów ogrodniczych , przypominam mu kiedy legnie z zimnym piwem na tarasowym tronie  ;)






 W domu również panoszy się ,,zielsko,, 
Piwonie jeszcze w powijakach, ale przy takiej pogodzie...eh...


Na zakończenie miałam pokazać ,,wielkanocną hortensję ,, która postanowiła zmienić ubarwienie na zielone...ale jakoś niespecjalnie oddaje to zdjecie.


 Sami widzicie...proza życia ;)
Pozdrawiam i życzę nam Wszystkim,
 więcej optymizmu i majowego słońca.


You May Also Like

36 komentarze

  1. Zawsze z wielką przyjemnością zaglądam. Mam nadzieję że Pani nie zniknie ;)
    Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz o tej prozie życia. Pokazuj , rób zdjęcia. Ja tam też nie jestem zbyt twórcza i domu nie mam jak z żurnala ale zawsze się coś znajdzie do opisania i pokazania. Pozdrawiam i zapraszam do mnie :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, już dawno przywykłam do tego ,że nasza rzeczywistość odbiega od tej widzianej w katalogu...przecież i tak nie o to chodzi ;)
      A z tym pokazywanie ...to motywacji ostatnio brakuje.

      Usuń
  3. Ja uwielbiam Twoje zdjęcia! Bez względu czy jest na nich umorusany Wojtuś czy szczypiorek albo botwinka. Dla mnie one wszystkie są magiczne. I wcale nie żartowałam z tym kursem pięknej fotografii, gdyby to tylko było możliwe wykradłabym Ci tajemnicę Twoich pięknych zdjęć. Okiem Twojego aparatu proza życia wygląda pięknie. Porzuć niemoc i letarg, ja chcę oglądać szczypiorek choćby w dziesięciu odsłonach, każda będzie piękna jestem tego pewna. Tylko nie rezygnuj proszę!
    Serdeczności przesyłam :) i zapraszam do mnie na festiwal irysów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IVONNO, nie przemawia przeze mnie fałszywa skromność, fotograf ze mnie marny ...a jeszcze marniejszy mam sprzęt i to jeszcze dodatkowo mnie dobija ;(
      Co do umorusanego Wojtusia (dziś przeszedł samego siebie jedząc truskawki) ten to będzie miał fotostory z dzieciństwa (aparat zawsze na podorędziu)...Ciesze się że jeszcze niektórych z Was,,dzieciowym,, tematem nie zamęczyłam ;)

      Usuń
    2. A ...co do irysów, to takie wdzięczne kwiaty... często niedoceniane!

      Usuń
    3. Mów co chcesz. Dla mnie jesteś niedoścignionym mistrzem fotografii. Każde zdjęcie ma to coś, czego nie potrafię nazwać słowem a chwyta mnie za serce. A skoro taki efekt osiągasz jak piszesz marnym sprzętem to mistrzostwo po prostu i tyle. Ulubione moje zdjęcie to chyba łubinowa łąka i każde kolejne:)
      A irysy będą u mnie jeszcze, zapraszam :)

      Usuń
    4. Pamiętasz...bardzo to cieszy. Dobrze ze o łące przypomniałaś, jak w weekend starczy czasu odwiedzę to miejsce.

      Usuń
  4. eeee Kochana! nawet szczypiorek potrafi być fotogeniczny ;) a ja lubię Twoje posty i te o gruszce i pietruszce, o rodzinnych sprawach i kwiatowych dekoracjach; nie zawsze musi być wnętrzarsko dosłownie :) Więc nie waż się... :)

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A okres posuchy na blogu to prawie każdy chyba czasem ma (patrz blog Le Petit Bonheur ;)) i wątpliwości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elle Moja Kochana...miód na serce.
      I ty mi tu swojego bloga nie podtykaj ...Twoje zdjęcia to potrafią zwalić z nóg -do tej pory mam przed oczyma wpis tłusto czwartkowy ;)

      Usuń
  6. Domowa codzienność jest wspaniała, to nasze życie, które jest naprawdę barwne i ciekawe , a fajnie opisane , tak jak to jest u Ciebie i okraszone przepięknymi zdjęciami , powoduje, że czyta się wszystko od deski do deski :))
    Z wielką przyjemnością zaglądam i czytam o szczypiorku ;)))
    Pozdrawiam cieplutko, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness...a mnie wątpliwości dopadają..ten blog to ostatnio zlepek wszystkiego.
      Być może tak jak w życiu-potrzebne są zmiany (?)

      Usuń
  7. Nooo...nie zrobisz nam tego i nie znikniesz !
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja właśnie u siebie szczypiorek pokazuję, bo niby czemu nie... niby nie wnętrzarski, ale jednak jak najbardziej, przecież kuchnia to przede wszystkim jedzenie, a i jeść każdy musi ;) Kryzys chyba każdego dopada, w każdej sferze życia (jako świeżak w blogosferze mam go co chwilę) a i pogoda za oknem nie sprzyja jakoś radości, energii itp. Może po prostu urlop by się przydał?;) A swoją drogą bardzo ładna zielenina wije się u Ciebie na balustradzie balkonowej, co to takiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na URLOPIE (powiedzmy) WYCHOWAWCZYM to ja właściwie jestem...A propos tę nazwę musiał wymyśleć mężczyzna :) Po poręczy wije się winopluszcz pięcioklapowy. Rośnie w donicy trzeci rok i ma się całkiem dobrze.

      Usuń
  9. To mój pierwszy komentarz na tym blogu. Zawsze kiedy tu zaglądam, odpoczywam.
    Proszę mi przestawać publikować.
    Olga

    OdpowiedzUsuń
  10. Zmęczenie materiału....Kamila-przejdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ani mi nie myśl o znikaniu! I pokazuj, pokazuj wszystko, bo pięknie oddajesz tę prozę życia. :* Zgłodniałam :P

    OdpowiedzUsuń
  12. A jak tam i szczypiorek lubię oglądać. Pisz Kamilko. Niemoc rozumiem i ostatnio również mnie dopadła!!!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeczytałam blog od ,,od deski, do deski,, Lubię tu wracać i nie wyobrażam sobie, że możecie zniknąć z blogosfery.
    Tęskniłabym.

    Pozdrawiam z Malborka

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak ja zyc bede bez Wojtusia, / chlip chlip /, pomyslow upartej corki / ha ha / i Twojego stylu pisania ???
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiesz Kamilko, tak mysle , mysle i wpadlam na pomysl, ktory jest polaczeniem kontaktu z Wami i zdjec, jak je nazwalas , szczypiorku, prosta, szybka forma , instagram. ))))) Iwona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Instagram : D)))) Być może rozwinę wspomniany wątek... chwilowo muszę to sobie wszystko sama poukładać...

      Usuń
  16. Dziękuję wszystkim za tak niespodziewany poruszenie...zwłaszcza Anonimowym Czytelnikom... Szczerze zaskoczyły mnie niektóre komentarze...nawet bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  17. Podpisuję się pod tym, co napisały poprzedniczki. Nie pozwalam znikać na dłużej ! Gdzie ja będę szukać inspiracji !

    Wierna Czytelniczka
    Baśka

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak zawsze podziwiam zdjęcia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Piękny post, proszę więcej takich "domowych" ;) i koniecznie z tym szczypiorkiem :))

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, ja tam lubię takie posty! Są naturalne, NORMALNE! Proszę mi tu nie kombinować i się nie wykręcać! Ja z chęcią słucham ptasich treli i oglądam szczypiorek :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kamila no weź, Twoje wpisy są takie lekkie i przyjemne, do nikogo nie zaglądam tak często jak do Ciebie :) Pozdrawiam i życzę wielu natchnień...

    OdpowiedzUsuń
  22. Zaglądam od samego początku, nie wyobrażam sobie że to miejsce zniknie ;(
    Proszę pamiętać o oddanych Czytelnikach, nawet gdy zostawiają po sobie ślad po raz pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kamilko, zrób sobie przerwę, przerwunię, taki mini przerywnik... i wróć z nowymi postami o codzienności, o życiu, o dzieciach...
    Przesyłam moc pozytywnej energii :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A co Ty mi tu pitu-pitu jakieś. Niemoc wiosenna dopiero teraz Cię dopadła? Dawaj więcej tych buraków, szczypiorków i pyrów. Historie Wojtusiowe i Olinkowe też, bo to super dzieciaki są. No i weź się ogarnij, głowa do góry!!

    OdpowiedzUsuń
  25. Kamilo i ja podobnie jak Ivonna przepadam za Twoimi zdjęciami i baaardzo lubię to co piszesz.
    U Ciebie nawet szczypiorek ma wymiar magiczny. Wnioskuję i ja o więcej szczypiorku.
    Komentarze zostawiam stosunkowo rzadko, ale czytam każdy Twój wpis z ogromną przyjemnością.
    A o niemocy co nieco wiem (patrz mój blog, który odłogiem leży....)
    Mam w tej chwili też coś takiego jak zmęczenie blogosferą (ufam, że to stan przejściowy), ale wierz mi nie dotyczy to Twojego bloga. Każdy Twój post niesie ogromną dawkę pozytywnej energii, więc wypatruję Twoich kolejnych wpisów i czytam zachłannie. Buziaki ślę i proszę pisz o tym szczypiorku ile wlezie i nie przestawaj;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/