,,Cukrowej waty i z piernika chaty,,

by - 09:27:00


 Chodź od barwników, czekoladowych gwiazdek i cukrowych koralików, uginają się sklepowe półki, 
nie posądzajcie mnie o to, że uległam czarowi kolorowych posypek.


W dalszym ciągu uważam ,że najpiękniejsze pierniczki to te biało lukrowane, 
jednak macierzyństwo wymaga kompromisów.
Dekorowanie ciastek to bez wątpienia ogromna frajda dla dzieci 
 ( ba ! śmie twierdzić że większa niż samo pieczenie) dlatego nie mogłam odebrać córce takiej radości.


 Mam nadzieję ,że piernikowe chatki osłodziły sąsiadom deszczową sobotę. To już tradycja że w noc poprzedzającą Mikołajki, skradam się pod każde drzwi w naszej kamienicy.
Pomijając fakt, że grubo po północy mój strój był  mało wyjściowy i w niczym nie przypominał czerwonego płaszcza. Z duszą na ramieniu majstrowałam przy klamkach, zawieszając paczuszki.



 Dzięki Bogu, nikt mnie w piżamie nie nakrył.
Najwyraźniej spouchwalanie się z blokowymi pieskami popłaca,
 żaden z nich swym ujadaniem nie ośmielił się nie wydać ,,Mikołaja,, ;)))


Nie myślcie sobie ,że ja tak oczarowana pięknem grudniowej nocy siedzę i czekam ,
 aż wszystkie światła w kamienicy pogasną.
Na wieczorne czuwanie przygotowujemy z mężem zestaw ,dobre filmy i grzane wino -
tak dla kurażu oczywiście ;)



Wiem ,że w dużych miastach zacieśnianie sąsiedzkich braci jest trudne. 
Często ludzie mieszkający razem latami , mijając się na klatce schodowej nie wymieniając się nawet grzecznościowego,,dzień dobry,, o jakichkolwiek innych zażyłościach nawet nie śmię pisać.
Nas spotkało to ogromne szczęście ,że wyjeżdżając na urlop mamy komu zostawić klucze
i wiem w które drzwi zapukać, kiedy zabraknie panierki do kotletów np. ;)




Zresztą nie tylko pod tym względem nasza kamienica jest wyjątkowa. Był czas, kiedy jedna z położnych 
żartowała ,,że czuje się u nas, jakby chodziła po kolędzie,, a ksiądż (który rzeczywiście po kolędzie chodził ) na widok 10 wózków, stwierdził ,, za kilka lat strach będzie wejść do bramy,,  ;)

Co  więcej mogę napisać ...dobrze się nam razem żyje..


Ha, ha, ha,....już miałam kliknąć ,,enter,, zamieszczając post, a tu słyszę dzwoneczki na korytarzu. Sąsiadowi raptem wyrosła biała broda, przyodziany w czerwienie zaglądał do mieszkań.
Mina i przerażenie Olki warte miliony ;)))

You May Also Like

25 komentarze

  1. Hahaha... Biedna Ola... To fantastycznie mieć takich sąsiadów z Tobą na czele :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Ola KTÓRA NIE WIERZY W MIKOŁAJA ;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie tam u Was , klimat jak u Musierowicz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosunki sąsiedzkie często przyrównuje do tych z ,,wojny domowej,, ;)

      Usuń
    2. Nam się miło mieszka,choć były momenty gdy chłopcy dorastali zawsze znalazła się jakaś ławeczkowa reporterka.Wiadomo te lukrowane na biało są takie nasze,pasowne do nas :)))ale świąteczne to koloraśne wasze są po prostu z bajki bez dwóch zdań,piękne,świąteczne kto spojrzy to co widzi ŚWIĘTA!!!!IOLA-BRAWO!!!! jak się już napatrzyłam to aż pozazdrościłam tej zabawy i jutro robię.Ps.dziś pod blokiem dekorowałam drzewko choinkowe ozdobioną czerwoną rafią słoninką,reporterki z drugiej klatki-a po co to toć to jeszcze nie swięta!!!! :)))))))

      Usuń
    3. ,,Ławeczka reporterska,, dobre ;)
      Wydaje mi się że u nas również plotkują ...tylko tak zdrowo...wiele rzeczy puszczam mimo uszu, bo człowiek ma większe problemy. Nie odczulam zawiści , zazdrości i złośliwości - to ważne!
      Zazdroszczę Ci tej choinki...u mnie pod domem dwupasmówka...sikorki mogę dokarmiać jedynie na balkonie -o co już się zaczęły dopominać ;)

      Usuń
  4. miło się czyta takie posty... bo i tez rzadko niezwykle ktokolwiek ma i pisze o takich sąsiadach, my mieszkamy w segmencie, sąsiadów prawie nie znamy, no chyba ,że coś się wspólnego na ulicy zepsuje, albo śnieżyca taka, że tylko pospołu idzie odśnieżać, żeby nie zawaliło po komin ale na co dzień, nie ma żadnych zażyłości... a szkoda, żadne sposoby zacieśnienia nie skutkowały to daliśmy sobie spokój, faktem jest, że jesteśmy tu najmłodsi :)) ale mammy za to znajomych na innych ulicach nieopodal ;))
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uleńko, po Twoich słowach zastanawiam się kiedy u nas nastąpiła taka integracja... Nie napisałam że zdarza się nam razem wyjeżdżać na wycieczki z dziećmi, wspólne wczasy, panowie oglądają razem mecze, panie robią babskie posiedzenia... Dochodzę do wniosku ,że najbardziej zjednoczyło nas to, że większość nie posiada w pobliżu rodziny, albo ma ograniczone możliwość by wyjść poza schemat ,,dom-praca,,.

      Wiele relacji nawiązało się poprzez zwykłą ludzką życzliwość i chyba postrzeganie naszego otoczenia w ten sposób , że świat nie kończy się tylko za progiem własnego mieszkania .

      Usuń
  5. Fajne są te Wasze sąsiedzkie zwyczaje i relacje, jakich można pozazdrościć :)
    Miłej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu , coraz częściej myślimy o zmianie mieszkania ... i coraz częściej myślę o tym że strasznie by mi tego sąsiedzkiego grajdołka brakowało ;)

      Usuń
  6. :) Sąsiedzka zażyłość, czy choćby brak obaw o Ich zachowanie, to naprawdę cenna wartość. Ja bez naszych nie wyobrażam sobie ciepłych miesięcy, a zimową porą po prostu tęsknię za wspólnymi popołudniami między dziećmi, a jest ich już ponad dziesięcioro:) A propos Mikołaja...nam kiedyś właśnie Sąsiad zrobił nie lada wigilijną niespodziankę, pukając znienacka w kuchenne okno. Ja krzyk, a Córeczka podskoczyła wraz ze swoim talerzem barszczu...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie magia świąt !!! element prawdziwego zaskoczenia ;)

      Usuń
  7. Zdolne masz dziecię;-) Ma to prawdopodobnie po mamie. A opowiadanie o paczuszkach mikołajowych na klamkach u sąsiadów też mi się jakoś z klimatem Borejków skojarzyło;-) Takie dobrosąsiedzkie układy to skarb w dzisiejszych czasach... Serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Florentyno żebyś ty mnie widziała w akcji , mąż stal w drzwiach i zamiast pomóc- pokładał się ze śmiechu ;)))
      Było warto zwłaszcza gdy słyszałam komentarze dzieci wychodzących z domu...zresztą nie tylko dzieci odwiedził Mikołaj!
      Buziaki

      Usuń
    2. Bajkowe zdjęcia i kadry i klimaty, że uśmiech na długo mi zostanie. Uwielbiam bywać u Ciebie!!!

      Usuń
    3. Dzięki Bestyjeczko, a ja ogromnie się cieszę że nie zniknęłaś ...wiesz o czym pisze ;)

      Usuń
  8. Pamiętam nasze sąsiedztwo gdy dzieci były małe. Super sprawa! Zawsze pomagaliśmy sobie a dzieciaki chętnie się razem bawiły. Od 11 lat mieszkamy nad jeziorem (choć to ciągle Poznań) stanowiąc część integralnej osady. Lubię tę rodzinną trochę wakacyjną atmosferę, życzliwość i uprzejmość na co dzień.

    Pozdrawiam
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dzieci integrują ... my mamy aktualny ,,pieluchowy ,, temat ;)
      A taki domek, z fajnym sąsiedztwem to prawdziwe marzenie ...

      Usuń
  9. Dzieła sztuki i relacje jakich mało. Piękny swiąteczny post.

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę przeczytać Olci komentarz , ona jest strasznie krytyczna wobec siebie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Jestem raczej jak dziecko...co momentami jest niebezpieczne ;)))

      Usuń
  12. Wasza kamienica to chyba ewenement na skalę całego kraju! Tylko pozazdrościć :) A domki pierniczkowe piękne! Jak sobie wyobrażam Ciebie, skradającą się w tej piżamie to uśmiech sam zakwita na twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeee tam...myślę że tak źle to nie jest!
      Piżama to jednio, a na nią spodnie dresowa , bluza i mogłabym z moimi bezdomnymi okupować skwerek ;)))

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/