Codzienność

by - 00:39:00


Do wakacji pozostało kilka małych kroczków , a odnoszę wrażenie jakby wszystko nabrało przyspieszonego tempa. Na zajęciach pozalekcyjnych spotkamy się dopiero we wrześniu, więc teoretycznie popołudnia mamy wolne. Za to Wojtuś nieustannie ćwiczy nowy punkt widzenia, leżenie, siedzenia , pełzania i wstawania (koniecznie z asekuracją, gdyż jest ciekawy świata, bardziej niż jego siostra w pierwszych miesiącach życia)



Z działki Grześ przywozi mi bukiety kopru, szczypiorku, owoce sezonowe, więc grzechem byłoby to zmarnować. Do tego dochodzi czasem zawodowa odskocznia (to ten urlop macierzyńskie w praktyce...he, he,he) i publicznie muszę przyznać że są momenty kiedy nie ogarniam!


Nie myślcie sobie, że u nas takie sterylnie, mieszkanie wygłaskane , dzieci czyste (o tu to ja bym mogła elaborat napisać o tym dzieciństwie z reklamy)...jednym słowem sielanka!
W rzeczywistości odwracam się na pięcie -posprzątane.
Wracam po chwili i mam ochotę porozrzucanym szpargałom dokleić metkę z przyporządkowanym miejscem....może co poniektórym byłoby wtedy łatwiej zachować przestrzeń w ryzach...oczywiście bez matki ,żony poganiacza ;)



Staram sie jednak na swój sposób cieszyć tą codziennoscią...w końcu każdy czas ma swoje prawa.
Walczę  wieczorami z tym, czego nie zdązyłam zrobić w ciągu dnia (o ile nie zasypiam na siedząco)
Prasuje i nadrabiam zaległości filmowe.
Napełniam słoiki i sucham ze spokojem sprawozdań pomocnika-Oli.
Planuję jutrzejsze menu (szczególnie to dla małego brzuszka)
i czasem nawet pomaluje paznokcie lakierem, który pomimo zapewnień na etykiecie , 
nie wygrywa walki z szorowaniem.




Albo mam gorszy dzień...tydzień...albo dopadł mnie syndrom Matki Polki-kobiety niezastąpionej.

You May Also Like

29 komentarze

  1. Witaj))
    ...mmmm dzem truskawkowy...bub...tutaj gdzie mieszkam nie ma bobu!!!!!,a ja go uwielbiam)))
    Milej niedzieli!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ja ;)...bób z masełkiem ,czosnkiem i majerankiem...mniam !

      Usuń
  2. I nie wiadomo co gorsze "oni sobie nie poradzą beze mnie" czy "o rany, jednak sobie radzą"?!?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy muszą to sobie radzą ...z moimi wytycznymi lub bez (patrz zdjęcie- ściąga z rozpiska dnia )...ale po powrocie domu, zawsze mam wrażenie, że nie tak ... że inaczej....a przecież nie zawsze,, inaczej,, znaczy gorzej ;)

      Usuń
  3. bób pierwszy raz zjadłam tydzień temu i baaardzo mi posmakował... nie wiem dlaczego wczesniej jakoś nie miałam okazji... pychota
    czasami ta codzienność daje w kość niestety, ale trzeba też dostrzegać te małostki...
    miłego tygodnia :) dużo słonka
    a my dalej w jednym kawalątku :) turlamy się :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz ,że ja w dzieciństwie bobu nie tykałam ...najwidoczniej do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć ;)

      To przy tej końcówce życzę Ci pogody sprzyjającej ciąży.

      Usuń
  4. Znam to doskonale:) zwłaszcza dzisiaj, kiedy muszę jechać po towar zrobić obiad posprzątać mieszkanie......... Ale chciałabym ,żeby w moim domu nieogarniętym było tak czysto:)))))
    U mnie nawet rozpiska dnia nic nie daje, chyba,że ja sama się do niej stosuję:))
    Pozdrawiam Matka Polka:))))
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ila nie żartuj ;))) Myślisz ,że u mnie to tak zawsze? Są momenty ,że nie wiem w co ręce wsadzić, ale rozpiski staram się trzymać ...zwłaszcza tej miesięcznej (bez kalendarza jak bez ręki) ;)

      Usuń
  5. No i wszystko to co lubię :) A ja uwielbiam bałagan, okruszki chleba, kawałki owoców, ubrudzone zupą bodziaki i koszuleczki no i te wszystkie zabawki porozrzucane małymi rączkami... Nie przypuszczalam, że jeszcze będe taka szczęsliwa z powodu takich rzeczy!! Czasem mi tylko szkoda, że weny na robienie dżemów i innych prostych przetworów brak, ale mój Cudowny Motywator w przyszłym roku o tej porze będzie chetnie wcinał pewnie takie słodkości ;) Wierz mi lub nie ale i tak jesteś niesamowita z tyloma obowiązkami, jak widac ja mam ich zbyt mało ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc to od samego początku odnoszę wrażenie ,że to nie my przystosowujemy się do Wojtusia , tylko on do nas...pozwala mi i tak na wiele....ale czasem lubię być dla siebie jak poganiacz niewolników i stąd ta moja frustracja ...
      Grzechotki i klocki to jakoś jakoś przełknę ...ale co gorsza, jak słyszę od starszej Pociechy ,,zaraz...albo.... pali się czy co?...,, to mi żyła na czole normalnie wychodzi ;)))

      Usuń
  6. Oj pamiętam takie rozpiski...zostawiałam je dla teścia, który zostawał z córka sam na cały dzień, jak szłam do pracy ;) ona- 7 miesięcy, dziadek- kilkadziesiąt więcej. I ja- z tysiącem mysli, jak sobie dadzą radę. Dali :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lista to konieczność...w przeciwnym wypadku kiedy jestem poza domem co chwilę dzwoni telefon z pytaniami ,,teraz będzie jadł kaszkę ?....ile?...,,
      Nie ukrywam ,że takie sytuacje są najbardziej niezręczne kiedy np. rozmawiam z klientem ;)

      Usuń
  7. Witaj, zaglądam, podczytuję, podziwiam zdjęcia i nie tylko :) Tylko jedno ale pobudka piszemy przez "U", ale co tam, pozdrawiam. Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż ja mogę napisać ...wstyd mi...
      W kuchni listę już poprawiałam...takie to nasze życie -niedoskonałe ;)
      Pozdrawiam i dziękuję za czujność ;)

      Usuń
  8. Bo my jestesmy niezastapione..ja mam ciagle takie wrazenie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. taki syndrom dopada chyba każdą z nas...co jakiś czas...piękna kuchnia:)))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Kuchnia piękna i czysta! Codzienność jest spoko, gorzej jak jest nuda... wtedy już spoko nie jest. Mi na razie jest nudno, ale to minie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie momenty ,że ciąża ciągnie się w nieskończoność ...pamiętam ;)

      Usuń
  11. Czasem mam wrażenie że robię na 2 lub 3 etaty i po prostu nie daję rady. Dżemów trochę udało mi się zasłoikować a chciało by się więcej czasu, żeby ogarnąć wszystko - no NIE DA SIĘ. Czasem trzeba odpuścić, żeby nie zwariować.
    Kuchnia super - jaka czyściutka !:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bestyjeczko ...ja mam tylko takie jedno, małe marzenie ...żeby ta doba chciała się rozciągnąć...

      Usuń
  12. Aaa a propos rozpisek - nie muszę już ich robić, ale odbieram czasem (tak jak dzisiaj) rozpaczliwe telefony - on nie chce w ogóle jeść zupy, zbuntował się, tylko smoczek i się kładzie!!!!!....ojej

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Ty wiesz ,że nasz truskawkowy najlepszy ;)

      Usuń
  14. Ten syndrom chyba tak dopada jak dziecko takie małe właśnie. Tak z moich okolicznych obserwacji wynika. Ja bobu jeszcze nie jadłam - chyba muszę dzisiaj gdzieś "upolować", bo tego w ogrodzie jak na lekarstwo mam ;) A moje plany na dzień zazwyczaj wieczorem kończą się strzałkami przenoszącymi sprawy na dzień następny. No nie ogarniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Strzałki znamy, praktykujemy ...niestety z coraz większymi wyrzutami sumienia ...

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/