Wyprawa po ,,złote runo,,

by - 07:21:00



Właściwie to nie mogę przejść obojętnie, obok komentarzy pozostawionych pod poprzednim postem-dziękuję Wam serdecznie za tyle ciepłych słów.
O ile na swój wygląd patrzę troszkę z przymrużeniem oka (może z czasem człowiek nabiera takiego dystansu do siebie?), o tyle energia mnie wprost rozpiera. Momentami to wydaje mi się ,że tak się rozkręciłam ,że nie wiem czy uda mi się skręcić na nowo po porodzie ;)


 Wracając do tematu...z Książa oprócz niezapomnianych wrażeń, przywiozłam ze sobą przeziębienie.
Później doszedł do tego na tyle uporczywy kaszel ,że Grześ patrząc na mnie z politowaniem, docinał 
,,a teraz dziecko myśli ,że po mamusi przejechał pociąg,,. Na domiar złego domowa apteczka świeciła pustakami, syrop z sosny, zapasy miodu, pozostały bladym wspomnieniem.
Dlatego kiedy tylko doszłam do siebie, hrapkę na zioła miałam ogromną,
 popartą uzasadnioną motywacją ;)



Na temat właściwości leczniczych mniszka nie będę się rozwodzić...zapewne nie zaszkodzi.
Jeśli nie wykorzystam go w celach leczniczych, pewnie zakończy swój żywot w bożonarodzeniowych piernikach. Podobno cena tegorocznego miodu ma być zaporowa -tak oto nas zima obłaskawiła ;)


Liczyłam na to, że Ola pomoże w produkcji, ale na próżno.
Wszystko było ważniejsze. Zapytana przez kuzynkę (i współtowarzyszkę wczorajszej wyprawy)
,,ciekawe czy nasze dzieci będą bawić się w takie zbieractwo?,,
pokazałam jej sielski obrazek...

...kiedy my nadwyrężałyśmy kręgosłupy, dziecię moje wylegiwało się na kocu....
...ot, odpowiedź...


Najwyraźniej była to kontra dla matki , która mimo usilnych prób, nie chciała przygarnąć kociego niemowlęcia...


...wystarczy mi niebawem moje własne ;)


Jeśli ktokolwiek z Was będzie zainteresowany przepisem na miodek, podaję proporcję.

MIÓD Z MNISZKA

Składniki
450 kwiatostanów mniszka
1,5 litra wody
2 cytryny 
1 kg cukru

Oberwane kwiatki wysypujemy na biały papier, na około godzinę ( w tym czasie wypełznie niechciana zawartość) . Następnie całość zalewamy wodą, dodajemy obrane i pokrojone cytryny, zagotowujemy i odstawiamy na 12 godz.  Po tym czasie całość odcedzamy przez gazę, dodajemy cukier i  gotujemy ponad godzinę (miodek zgęstnieje po ostudzeniu). Przelewamy do słoiczków , nie pasteryzujemy.
Gotowe!
 
  


Takim to oto sposobem , sezon na przetwory uważam za otwarty.
Pozdrawiam i uciekam na próbę , chwalić łąki umajone ;)




You May Also Like

26 komentarze

  1. uwielbiam wyprawy na majowe łąki. Twoje zdjęcia są śliczne- uczta dla oczu i duszy.
    Nigdy nie robiłam miodu z mniszka..... Hmmm- chyba się skuszę i spróbuję zrobić takie cudo wg. Twojej receptury. Wierzę, że miodek jest pyszny :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miodek szczerze polecam-prawdziwy raj dla podniebienia. Uwielbiam wersję na kanapce z odrobina cynamonu.

      Usuń
  2. No tak! To już pora sezon zaczynać! Tylko gdzie ja znajdę mniszka bez ołowiu...
    He, wyprawa i mnie czeka :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, z pewnością uda się znaleźć odpowiednie kwiecie. Rośnie to, to prawie wszędzie. Aż trudno uwierzyć ,że we Francji mniszka sadzi się na plantacjach.

      Usuń
  3. Jak cudnie! Przypomniałaś mi dzieciństwo, dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie żółciutko u ciebie:) Pozdrów kociaka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieszkam w Łodzi i nie ma szans na roślinki bez ołowiu, dlatego odpuszczam sobie te mikstury, ale wiem, że jest super zdrowy więc pomysł doskonały, pozdrawiam Gosia

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja własnie dzis poczyniłam syrop z pędów sosny ( tzn nazbierałam pedy i zasypałam cukrem - teraz czekam :P) z mniszka też zrobię może jutro????

    pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, syrop znam, ale niestety ten temat w tym roku odpuszczam(sosny rosną u nas tylko w wyższych partiach lasu, a my ostatnio cierpimy na deficyt czasowy).
      Polecam zalać pędy drugi raz dobrą wódką - powstanie pyszna naleweczka rozgrzewająca na zimowe chłody;)

      Usuń
  7. I pomyśleć, że mój M. tępi to złote cudo z trawnika bez litości żadnej. Nigdy nie robiłam takiego miodu z mniszka, zaciekawiłaś mnie bardzo. Musi być pyszny!
    Przepiękne zdjęcia. Uwielbiam takie drogi przez pola i łąki... i zapach i wiatr. :)
    pozdrawiam
    dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, w najnowszej Werandzie Country, znajdziesz ciekawy artykuł o
      mniszku lekarskim. Po przeczytaniu nawet nabrałam ochoty, na suszenie korzeni ;)

      Usuń
  8. oooooo kurczaki a ja gapa właśnie całego skosiłam kosiarką :(((( Chyba zapuszczę się do sąsiada :))) Dziękuję Kamilko za przepis a jak jednak zdecydujesz się na kocie niemowlę to u mnie masz 4 do wyboru :))) Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, wystarczy mi pies wielkości kota ;)))

      Usuń
  9. jejku jak fantastycznie! niesamowite zdjęcia i te żółte kwiaty... miodek:) dziękuję za przepis:) ten koteczek jest niesamowity i taki malusieńki, bezbronny...
    ściskam cieplutko i dobrego dnia Kamilko:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie robiłam syropu z mniszka, ale jak widzę go coraz częsciej na blogach - mam wielka ochotę :) A pozniej zdobienie słoiczków <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zdobienie słoiczków , jest równie przyjemne jak sama degustacja zawartości ;)

      Usuń
  11. Oj to zdrówka życzę :*
    Jakoś nigdy go nie jadłam i nie robiłam, tego miodka ;) zastanawiam się czy smakuje miodem?
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dagamarko, konsystencja podobna i smak również , mój tegoroczny wydaje się troszkę bardziej kwaskowy od tradycyjnego miodu. Warto spróbować ;)

      Usuń
  12. Robiłam rok temu, ale niestety kilka słoików "skwaśniało" i nie wiem gdzie popełniłam błąd. Mama twierdzi, że dlatego,że nie były pasteryzowane, ale też gdzieś wyczytałam, że nie trzeba...Sama nie wiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo to dziwne, przepis znam od lat i nigdy nic mi się nie popsuło (?)

      Miodku nie pasteryzujemy, gorącym płynem napełniam słoiki i finito.

      Usuń
  13. A mi udało się miodek spalić (pseudo karmel wyszedł). A tak dobrze smakował w trakcie gotowania... Wszystko przez to, że pochłonęło mnie pakowanie na wyjazd na ślub własny ;) Tak więc czuję się usprawiedliwiona! Ale sosny już nie popsuję (bo nawet trudno to zrobić ;D )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu uważaj z tą sosną , moje pędy zasypane cukrem kiedyś pokryły się pleśnią ;)

      Usuń
  14. Nie rozumiem czemu nie mozna miec kota,kiedy ma sie dziecko?Nie widze zwiazku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście dla wielu, jedno nie wyklucza drugiego ;)
      Niestety nigdy nie miałam kota, nie znam kocich zwyczajów (w przeciwieństwie do psich) i jestem przekonana ,że pojawienie się nowego członka rodziny, nie jest najlepszym momentem na udomowianie kolejnego zwierzaka.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/