Wielkanocny zajączek

by - 01:17:00


Do tej pory omijał nas zwyczaj wręczania upominków, na tz. ,,zajączka,,.
Przed świętami kupiłam Oli grę ,,Kalambury,, i postanowiłam że będzie to dobry pretekst do szukania ukrytego skarbu. W kolejności  mieliśmy zaangażować do wspólnej zabawy, rodzinę siedzącą przy stole.
Plan ziścił się w 100%  gdyby nie....


Bladym świtem, obudził mnie odgłos rozpakowywanego złotka. 
Wstałam równie ,,bezszelestnie,, jak ktoś, kto próbowała dostać się do słodkiej niespodzianki.
Przetarłam oczy i aż nie wierzyłam.
Lusi!!!!
Mój krzyk musiał był donośniejszy, niż rezurekcyjne dzwony ;)



Mam nauczkę-
w przyszłym roku będę pamiętać o wszystkich dzieciach ;)

You May Also Like

14 komentarze

  1. ;), pocieszę, że nasz kot tylko na sernik się połasił - prosto ze stołu ;)
    P.S. Śliczny, wiosenny nagłówek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo, podejrzewam ,że gdyby w zasięgu Luśki były kuchenne blaty, efekt miałabym identyczny ;)

      Usuń
  2. Fajnie! Przypomniało mi sie jak mój Benek zjadł miseczkę kukułek (i sam zdjął papierki :-)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, widok rozdartego złotka najbardziej mnie przeraził...ale do dnia dzisiejszego pies żyje i ma się całkiem dobrze, więc chyba z rozpakowywaniem u niego nie najgorzej ;)

      Ależ mi narobiłaś ochoty na ,,kukułki,,...mmm...

      Usuń
  3. Brawo Lusi!
    Tobie "dziecinko" także należy się wielkanocny zajączek ;)
    Ściskam Kamilko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hah! Jak widać smakowało :-)
    Mój pies kilka lat temu odgryzł stojącemu barankowi z ciasta - głowę. Przed cały dzień jakoś nikt się nie zorientował, że baran bez głowy stoi na stole :p

    OdpowiedzUsuń
  5. ha ha !!!Pozdrawiam po świątecznie!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj skąd ja to znam:-))
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  7. taaakkk:))) tak to bywa z dzieciakami;)
    uściski:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No tak, mieliśmy kiedyś psa, który uwielbiał czekoladę a my durni mu dawaliśmy jak tylko sami jedliśmy... dopiero gdy nasz piesek odszedł dowiedziałam się, że czekolada działa na psa jak trucizna :((( i kto wie czy właśnie przez nią nie zaczął chorować :/

    Pięknie było na Waszym świątecznym stole :))) no ale jak ktoś ma styczność z kwiatkami to jak ma nie być pięknie? :)))

    Buziaki i głaski dla brzuszka :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/