Jesteś lekiem na całe zło

by - 01:37:00



Oszczędzę Wam widoków z remontowego placu boju i zacytuję córkę
,,do końca dalej , niż bliżej,,
 Wśród tego całego zamieszania, Ola oddaje się w skupieniu swojej nowej pasji i siedząc na przysłowiowych czterech literach- plecie.
Może to i dobrze ,że nie mam synka, piłkarza (?)



Pierwszym i głównym  nauczycielem  ,,supełków,, był dziadek.
Jednak same umiejętności nie wystarczą,
 tu potrzebna jest konsekwencja i spora dawka cierpliwości.


 I na koniec w dowód dyplomatycznego podejścia Oli, do niektórych zagadnień.

Grześ kupił sylikon , do uszczelnienia brodzika w łazience.
Niestety po pierwszym użyciu okazało się że specyfik, który rzekomo powinien być koloru beżowego jest...hmm...najbardziej obrazowo opiszę, że to taki plastelinowy brąz.
Po kilku pomrukach wyszeptanych pod nosem,  mąż woła małoletnią 
(nie wiem czy dlatego że bała się mojej reakcji ?) i pyta

-Olcia i jak?-
-Wiesz tato, tamten kolor wyglądała zdecydowanie lepiej , ale może to kwestia przyzwyczajenia.


I na zakończenie kilka zdjęć z ostatnich występów



You May Also Like

18 komentarze

  1. Uwielbiam dziecięce postrzeganie świata, tyle się mozna nauczyć :-)
    Plecionki fajne, tez je kiedys robiłam, w zamierzchłych czasach szkolnych :-)
    Pozdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, przypomniałaś mi jak to ja plotłam filofuny na przerwach podstawówce. Nawet książkę miałam z wzorami i do tej pory ni wiem gdzie ją wcięło, a przekazałabym wiedzę siostrze :) Przydałby się jej trening cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katesz ,myślę że podobna książka byłaby dla Oli, fajny prezentem Mikołajkowym.

      Usuń
  3. Ale fajne zaplatajki. Kiedyś, gdy byłam wolontariuszką dostawałam takie od dzieciaków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Ciocia, która pracowała w szpitalu (na oddziale dziecięcym) widząc bransoletki Oli , opowiadała że maluchy pletły takie cuda, z żyłek od wenflonów. Na to bym chyba nie wpadała.

      Usuń
  4. tak, bo wsystkie kolory sa kwestia przyzwyczajenia :)

    pamiętam lata świetlne temu w LO tez robiłyśmy sobie takie szurkowe plecionki na rece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joasiu, o tak ! ,,Mulinki,, ja również pamiętam.

      Usuń
  5. tam jak za mojego dzieciństwa plotło się takie...pytki:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. ihihihihihii właśnie Julaska ostatnio wspominała o filofunach , chyba muszę jej w końcu sprezentować :)
    ps. uwielbiam takie poprawne politycznie wypowiedzi :)))) pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie Mamusiu, może będą dodatkiem do prezentu gwiazdkowego?

      Usuń
  7. żyłkowanie ;) o tak, pamiętam jak męczyłam mame o nie ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. pamiętam jak moja siostra kiedyś miała na to niezwykły zapał i robiła tego mnóstwo:))) piękne pozytywne kolory i zdjęcia. i powodzenia w remoncie!
    uściski

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak moje dzieci zobaczą ten wpis, odkurzą swoje plecionki - mój syn piłkarz również:)) - co jakiś czas przypominają sobie o nich i wpadają w trans
    pozdrawiam,
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka sesja wyplatania to prawdziwy trans, ale patrząc na okoliczności tylko mogę się z tego cieszyć;)

      Usuń
  10. Takie plecionki wymagają cierpliwości i uważności, żeby moje dziecię czymś takim się zainteresowało... Uwielbiam powiedzonka Twojej Oli - to bardzo mądra dziewczynka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. tak plecionki to jest świetna zabawa!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Synek "piłkarz" bransoletki dla Mamusi nie wyplecie... ;p przynajmniej szansa jest mniejsza :) a tu proszę... kto wie :)


    Udanego poniedziałku!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też dziadek uczył tej plecionki, do tej pory jedną mam na pamiątkę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/