To co nieuniknione

by - 07:03:00


 Pomalutku w nasze skromne progi, wkracza jesień.
Nie jest mi z tego powodu przykro, z biegiem lat nauczyłam się doceniać uroki każdej z pór roku.


Dziś wracając z zawodowego pola bitwy,
 uzmysłowiłam sobie ,że jednym z moich prywatnych odstresowywaczy jest gotowanie.
Kochani, mam taki tydzień, że od ilości wrażeni można się zabić i musiałam czymś zająć głowę.


 Czymś innym, znaczy się knedlami.
Rodzina trochę ze zdziwieniam obserwowała trzaskanie pokrywkami , ale zbytnio nie marudzili bo solidny obiad im zaserwowałam. 
Później było kreślenie kółek ściereczką i troszkę emocję ostygły.



Pisałam Wam już kiedyś, że uwielbiam stare książki kucharskie?
 Mam kilka w swojej prywatnej kolekcji i z wielkim namaszczeniem poszukuję w nich informacji. 
Uwielbiam kuchnie prostą, naturalną, bazującą na półproduktach i często mogę odnaleźć takie przepisy właśnie na tych pożółkłych kartkach.
Ponadto posiadam zapiski kulinarne mojej babciu, to dopiero skarbnica!
Oprócz receptur znajduje się tam wiele autorskich dygresji , które niejednokrotnie wprawiają mnie w osłupienie np. ,,piekłam trzy razy, za trzecim wyszło,,  ;)




 Najważniejsze to nabrać dystansu do siebie , do świata i tego uczę się każdego dnia!

You May Also Like

28 komentarze

  1. U Ciebie jak zawsze zachwycająco - nawet gdy nadchodzi jesień :) Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło że tak myślisz, ale jakoś specjalnie wena mnie opuszcza, gdy mam zmieniać dekoracje w kuchni. Remont zbliża się coraz większymi krokami, a wraz z nim (miejmy nadzieję) przypływ chęci, by coś tworzyć ;)

      Usuń
  2. U mnie też dzisiaj knedle na obiad, a na deser placek ze śliwkami:)))Ot taki śliwkowy dzień.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj chyba tak ;)
    Placek może upiekę w weekend, po knedlach czuję śliwkowy niedosyt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Smakowicie u Ciebie, piekne zdjecia, zazdroszcze takich starych ksiazek, ja mam spora biblioteczke w kuchni, ale wszystko to nowe wydania, nawet Cwierciakiwiczowa,chociaz fajnie sie ja czyta... pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kami, posiadam kilka nowości kulinarnych , ale do tych podchodzę ostrożnie. W niektórych za dużo dodatków niewiadomego pochodzenia, w rezultacie i tak wracam do punktu wyjścia, czyli sprawdzonych przepisów.
      Pozdrawiam równie ciepło

      Usuń
  5. Ależ smakowicie wyglądają te Twoje knedle;-)
    Mam nadzieję, że spełniły swoją role i odstresowały Cię skutecznie?
    Pozdrawiam wrześniowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Knedle...kieliszek wina...i powoli łapię równowagę.

      Usuń
  6. Jej, przepiękny obrus!! po prostu mnie olśnił od pierwszego wejrzenia!jest piękny!!!
    Cieszę się z nadchodzącej jesieni, bardzo:-))pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, to fakt -obrus jest nowy , ale nawet nie zdajesz sobie sprawy ile czasu przeleżał w komodzie.
      Wiesz, moja kuchnia to wypadkowa różnych zamiłowań, tęsknoty za zmianami, ale mam nadzieję że niebawem ją uporządkuję.

      A pamiętam ,że dla Ciebie jesień to szczególna pora, pisałaś o tym w ubiegłym roku ;)

      Usuń
  7. No mam to samo! uwielbiam się odstresować w kuchni a ksiązki kucharskie w szczególności te wiekowe są dla mnie inspiracją:) Ale bym zjadła knedelki

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Na brak światła nie mogę narzekać, szkoda tylko że cały efekt psuja pomarańczowe ściany.
      Jak widać z czasem potrzeby się zmieniają , podobnie jak gusta ;)

      Usuń
  9. Też tak mam że mnie kuchnia odstresowuje, szczególnie jak wymyślam coś nowego z tego co akurat mam w domu :-). A wiesz że knedli nigdy w życiu nie robiłam jeszcze. Hm czas pomyśleć o tym w tym roku, bo te ze śliwkami lubię najbardziej :-). Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabi to był mój debiut, tak więc nie taki diabeł straszny jak go malują.
      Podwijaj rękawy i działaj póki dostępny,świeży wsad owocowy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Ale mnie przyjemny dreszcz przeszedl jak przeczytalam o babcinych zapiskach ktorych jestes w posiadania. Niesamowita rzecz :o). Wyobrazam sobie mloda kobiete krzatajaca sie w fartuszku po kuchni, wyciagajac ciasto z piekarnika kiedy jej wreszcie wyszlo, od razu siegnela po zeszyst. Twoja babcia, przed laty, Ciebie jeszcze nie bylo na swiecie a dzisiaj masz skarb w swojej skarbnicy przepisow.
    Niesamowite. Uwielibam takie historie.
    Jaki knedle - tez uwielbiam. Sama nigdy nie robilam - brak mi przepisu, ale wiem kogo poprosic ;o).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Linko, mój ulubiony cytat z babcinego przepiśnika, zamieszczony pod recepturą na nalewkę
      ,,napój taki ,że Panie Boże odpuść,,.
      Sama widzisz, trudno przemknąć obojętnie obok takich wtrąceń ;)

      Usuń
    2. :o))))))) Babcia musiala miec fantastyczne poczucie humoru

      Usuń
  11. Knedla uwielbiam. Ze śliwką, z morelą, z brzoskwinią. Pycha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagodo, knedli z brzoskwiniami nigdy nie próbowałam , ale chyba poczynię takie modyfikacje za rok.
      Dieta kluskowa chyba mi nie służy, co niestety widać ;)))

      Usuń
  12. Witaj
    Knedle... nie jadłam już parę dobrych lat.
    Nigdy nie próbowałam robić własnych a kupne, nie smakują mi wcale.
    Pozdrawiam i weny życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fureto przepis nie jest skomplikowane (przynajmniej ten z którego korzystałam).
      Jedyny mankament to czas, który powoduje że, częściej sięgamy po gotowe produkty.

      Dziękuję ;)

      Usuń
  13. No nie! U mnie tez knedle i tez ze starej ksiązki kucharskiej, którą uwielbiam :-) zapisków kuchennych po babci zazdroszczę :-) To musi być Coś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, zaczął się śliwkowy wrzesień ;)

      Usuń
  14. knedle !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie pamiętam już kiedy ostatnio jadłam knedle ze śliwkami... Narobiłaś strasznego smaka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja dla miłośniczek knedli wtrącę jeszcze dwa słowa. Knedle można serwować przez cały rok. Ja śliwki i truskawki zamrażam specjalnie w tym celu. Takimi mrożonymi nadziewam knedle i zaraz gotuję, aby nadzienie się nie rozpuściło. Zimą smakują wybornie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. knedle:)))))) ale piekne zdjecia nam dzis pokazałaś:))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/