Jak dobrze mieć sąsiada

by - 04:04:00


Mogłabym zamienić lokum, ale nie chciałabym zamieniać sąsiadów.
Kiedy kilka lat temu, wprowadzaliśmy się do naszej rewitalizowanej kamienicy, prawie większość mieszkańców była dla siebie zupełnie anonimowa, ale najwyraźniej ten miniony czas był nam potrzebny do tego by się  lepiej poznać.


Mogę śmiało napisać, że teraz tworzymy świetnie zgrany zespół.
Nie ma problemu ze sprzątaniem, hałasem itp, ponieważ każdy ma świadomość że żyje w symbiozie i poczucie odpowiedzialności za wspólne dobro (z doświadczenia wiem ,że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste).


Często organizujemy spotkania towarzyskie, wycieczki dla dzieci , wypady nad wodę, do lasu.
Nasi mężowie wspólnie wychodzą na mecze, my popijamy razem popołudniową kawę , albo wieczorami wylewamy życiowe smutki przy lampce wina.


Nie dziwi mnie widok sąsiadki pukającej do drzwi która właśnie przyszła po jedno jajko ,, bo zabrakło do ciasta,, (wiem ,że w ramach rewnażu pewnie za godzinę przyniesie mi talerzyk słodkości).
 U nas prawie jak w wierszu Tuwima ,,Wszyscy dla wszystkich,, jeden podaruje porcję salaty z własnego ogrodu, drugi napisze projekt , trzeci zeszyje, czwarty nakarmi.
 Powiedzcie sami czy nie przyjemni żyć w takim miejscu ;)
 Nawet mankamenty otoczenia, które kiedyś strasznie mi dokuczały teraz pozostają w uśpieniu.


 Problem braku podwórka również, nie wiedzieć kiedy rozwiązał się sam.
Dzieci są małoletnie i nie mam mowy o wędrówka bez opieki do pobliskiego parku (tym bardziej ,że ostatnio byłam tam świadkiem striptisu pewnego pana).
Ktokolwiek wychodzi zabiera ze sobą większość towarzystwa .Wiem ,że brzmi to kosmicznie i czasem podobnie wygląda (prawie jak kolonia) ale ułatwia nam wszystkim życie.


Kiedy pogoda się załamuje, dzieci bawią się w domu -razem.
Mają do dyspozycji dużą klatkę schodową, albo biegają od jednego do drugiego, wietrząc mieszkania ;)
Niedawno jeden z najmłodszych sąsiadów przyszedł do mnie z grą planszową i zupełnie nie przeszkadzała mu nieobecność córki -cytuję ,, przecież mogę pobawić się z panią,,.


Większość to jedynaki i dlatego wspólne przedsięwzięcia wychodzą im na dobre.
Ostatnio przygotowali dla nas popisowy występ, były brawa, cukierki.
Pewnie kiedy przeczytacie repertuar nakreśli się Wam obraz sytuacji ;)))
Big Cyc ,,Makumba,,
,,Walc kwiatów,,
,,Wyginam śmiało ciało,,
Shakira  ,,Waka, waka,,



Straszny tasiemiec wyszedł mi z tego posta , ale wierzcie mi dużo mogłabym napisać na temat naszej wesołej kamienicy ;)
Na zakończenie polecę wam pewną książkę, która ułatwi życie kiedy słyszy się przez ramię,, mamo w co my się możemy pobawić?,,. 
,,501 zabaw bez telewizora,, jest raczej swoistym kompedium zajęć dla dzieci, niż typowym poradnikiem.
Formuła skoroszytu ułatwia korzystanie i można znaleźć tam wiele niekonwencjonalnych pomysłów, skupiających uwagę dzieci i wykorzystujących ich kreatywność.
Dla przykładu ,,Zielony dzień,,
jemy większość zielonych potraw, ubieram się na zielono, można zaplanować kąpiel w wodzie, z dodatkiem zielonego barwnika spożywczego itp.



Mogę podzielić się swoją wiedzą tajemną , ale Wy sprzedajcie mi za to pomysł na zajęcie dziecka, podczas podroży w samochodzie. Przerabialiśmy już zabawy w skojarzenia
(z czym ci się kojarzy krowa...krowa kojarzy  mi się z mlekiem...mleko kojarzy mi się z ...itd).
wymyślanie imion na poszczególne litery alfabetu i wiem ,że kolejnej takiej dalekobieżnej podroży nie zniosę.
Na wczasy zabieram kilka płyt z hitami Olki , ale czy to wystarczy ? ;)

You May Also Like

26 komentarze

  1. Tylko pozazdrościć;-)
    Dobry sąsiad to nie tylko polowa, ale 90% sukcesu;-)))
    Pozdrowienia i miłego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Florentyno, dopóki nie usłyszałam kilku barwnych historii o sąsiadach; dopóty nie myślałam ,że to takie szczęście mieszkać wśród normalnych ludzi.

      Usuń
  2. ;) miło poczytać, że na sąsiada można liczyć ;) i że dzieci wychowują się razem ;), co do podróży my staramy się jeździć nocą, lub robimy co jakiś czas postoje na autostradzie przy placach zabaw ;), nasze dziewczyny są dobrymi kompanami w podróży,same wymyślają i się bawią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego,że nie są same...Oleńka znudzona, co kilkanaście kilometrów potrafi pytać ,,bliżej niż dalej , czy dalej niż bliżej,,

      Usuń
  3. Zazdroszczę Ci takich sąsiadów:)
    Jeśli chodzi o zabawę w czasie podróży, my z naszym synem bawiliśmy się w 20 pytań. Jedna osoba wymyślała jakąś rzecz lub osobę, a pozostałe zgadywały co ta osoba wymyśliła zadając pytania ułożone w ten sposób, żeby odpowiedzieć na nie tak lub nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super sąsiedzi, pewnie Ola szczęśliwa, że ją odwiedzają. U mnie przez całe lato dom i podwórko pełne dzieci, w tej chwili przed domem układają lego. Czasem gwarnie, ale maluchów nie zamieniłabym na nikogo innego:) Z podróżami to nie pomogę, bo Filip choć już większy to przesypia prawie całą podróż:)
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze w tej chwili bawią się kręglami z butelek ( zbudowały na korytarzu cały tor przeszkód).
      Podobnie jak Ty lubię taką krzątaninę. Dzieciaki potrafią wymęczyć, ale przynajmniej człowiek wie że żyje ;)

      Usuń
  5. my bawimy się w podróży w zagadki np. widzę coś białego i wygląda jak bita śmietana-chmura, kolejna to ćwiczenia figur geometrycznych co to jest? wygląda jak kwadrat albo prostokąt wszyscy go lubimy mamy limit na siedzenie przed nim:) oczywiście tv...zagadki o zwierzętach i ich zwyczajach typu ma rogi, zje wszystko-koza...uwielbiamy konkurs na opowiadanie bajki każdy musi opowiedzieć bajkę w której znajdą się np trzy słowa zielony, wiatr, książka itp.
    my też mamy wspaniałych sąsiadów np. całe lato dostajemy pyszności z ich ogrodów:) w zamian zanosimy nasze wypieki:) i czujemy się bezpiecznie, bo każdy pilnuje domu sąsiada:))pozdrawiam i udanych wakacji!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się pomysł z historyjkami, z pewnością będzie ciekawie. Czasem tworzymy z Olką opowiadania. Zaczynam pierwsze zdanie , następną linijkę pisze ona i tak na zmianę...można boki zrywać ze śmiechu, kiedy się czyta całość;)))

      Wzajemnie;)

      Usuń
  6. Super że możecie się sąsiedzko wspierać!!!!
    A jeśli chodzi o zabawy z dziećmi to może przyda Wam się nasza...
    http://asiamipomyslowamama.blogspot.com/2012/08/tablice-rejestracyjne-i-smiech-do-ez.html
    Pozdrawiam i miłej podróży ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mam głupawkę od samego czytania instrukcji ,,zabawy tablicowej,,. Znając nasze poczucie humoru będzie się działo, oj będzie !
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Zgadzam się, sąsiad to skarb. Mam miłe wspomnienia z czasów, gdy dzieci były małe -dzieciaki w podobnym wieku, wspólne podwórko, kantorek na rowerki i inne zabawki plenerowe oraz co najważniejsze wzajemna pomoc. Super okres!
    Co do podróży z dziećmi. Moje najczęściej przesypiały. Sprawdzały się też piosenki z kaset i słuchowiska-bajki, legendy. Mam również jeden karton (taką wersję kupiłam), w którym jest 300 różnych gier z instrukcjami. Świetna sprawa: od kart, poprzez kości, gry planszowe aż po szachy i warcaby. Zawsze go zabieraliśmy ze sobą. Ratunkiem był też gruby zeszyt (z wklejonymi, przepisanymi zasłyszanymi) zagadkami, rymowankami i łamigłówkami dla różnego przedziału wiekowego. To mój super pomocnik, gdy szłam na zastępstwo do innych klas.
    W podróży sprawdzają się też takie zabawki edukacyjne jak np. kostka Rubika albo inne przedmioty-łamigłówki logiczne z różnym stopniem trudności( nazywają się "Eureka3D" i "Cast")

    http://www.twojelamiglowki.pl/eureka-m-2.html
    http://www.zamorskiekolonie.pl/cast,10,0.html

    Można je nabyć też w centrach handlowych na stoiskach z różnymi grami planszowymi, edukacyjnymi czy logicznymi( nie mylić z grami komputerowymi). Fajna sprawa dla całej rodziny, polecam!

    Może któryś ze sposobów przyda się podczas podróży:))))

    Miłych wakacji
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kostka Rubika odpada , Olka rozkłada ją na czynniki pierwsze po czym składa kompletnie i udaje ,że ułożyła sam-oszustka mała ;)
      Pozostałe gry logiczne wyglądają bardzo zachęcająco, chyba coś podobnego widziałam w empiku.
      STOKROTNE dzięki !

      Usuń
  8. A próbowałaś audiobooków??? Możecie słuchać wszyscy lub Ola przez słuchawki. Ciekawa książka potrafi na kilka godzin umilić podróż. Chyba Dzieci z Bulerbyn są audiobookiem . Sprawdź w Empiku :)))

    A dobry sąsiad to skarb. Pozdrawiam Patti

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, nie wpadłam na tą oczywistą- oczywistość!
      Słuchowiska lubimy (zwłaszcza te jedynkowe)zdarza się nam siedzieć w zaparkowanym samochodzie i czekać na puentę;)

      Usuń
  9. Bardzo miło czytało mi się Twojego dzisiejszego posta :)
    W dzisiejszych czasach "choroba" zwana JEDYNAK jest plagą! Dlatego cudownie, jeśli dzieci mogą bawić się razem, tworząc niejednokrotnie pseudo rodzeństwo. Stwierdzenie malucha, że "przecież może się z Tobą pobawić" jest bezcenne :)
    Oleńka ma dużo szczęścia mając za ścianą mnogość "sióstr" i "braci". A Wy macie chyba nawet więcej niż sąsiadów, macie przyjaciół... I tak trzymać! :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, ,,jedynaki,, to plaga, ale niestety patrząc na problemy z jakimi muszą radzić sobie młodzi rodzice to właśnie często one przeważają na liczebnością rodziny. Przykre , ale prawdziwe.
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Widziałam w sklepie fajną grę karcianą 101 pytań ... - były różne edycje o piłce nożnej, o świecie o zwierzętach. Zwróciłam na to uwagę, bo pani przede mną w kolejce kupowała, ale zabrakło kodu i kazała pani kasjerce odłożyć. Na co mały chłopiec zaczął płakać " No i co ja teraz będę robił w samochodzie?"
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, pomysł wart zapamiętania.
      Dziś już chyba nie zdążę ;)

      Usuń
  11. No cóż. Łamię zasady makabrycznie, ale wtedy córki mogą oglądać bajki w samochodzie. mają swoje słuchawki, monitory w zagłówkach. I mimo, że kiedyś miałam wyrzuty sumienia już ich nie mam.
    Dzieci nie marudzą, my się nie denerwujemy. miła podróż dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj taką formę rozrywki mógłby wykombinować tato, jak mało kto zna się na rzeczy ;)

      Usuń
  12. My z naszą 4-letnią Olą odbyliśmy podróż samochodem do Francji, naszym patentem na długą podróż, była wspólnie zrobiona przed wyjazdem pacynka Florentynka( ze starej skarpetki małej),wymyślałam po drodze rózne historyjki,mała najbardziej lubila jak zmieniałam głos i z nią rozmaiwłam jako Florengynka.
    Pozdrawiam Ala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy córka była młodsza bawiłyśmy się w podobny sposób, używając zamiast pacynki ulubionego psa...Olka uwielbiała takie teatrzyki. Teraz,,reżyseruje,, sama przekształcając suszarkę na pranie, na domową scenę ;)

      Usuń
  13. A ja bym chyba tak nie chciala.Pewnie,ze pomoc sasiedzka jest nieoceniona,ale prywatnosc jednak tez.Poza tym nie znioslabym dzieci krecacych sie w te i spowrotem.To przeciez uciazliwe na dluzsza mete.Sa jednak pewne granice zazylosci miedzy sasiadami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafię to zrozumieć, u nas panowała taka anonimowość na samym początku.
      Są pewne granice , których należy przestrzegać ale na szczęście moi sąsiedzi są wyjątkowo taktowni i taki stan rzeczy wychodzi większości na dobre ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/