Fachowcy

by - 05:48:00

W niedziele trafiłam na pogotowie.
Niby nic wielkiego, wyżynająca się ósemka, opuchlizna, osłabienie i odrętwiający ból.
Wchodząc do gabinetu lekarskiego, wystąpił mój ogromny wytrzeszcz oczu. Przyjmujący mnie doktor miała problem z odczytaniem cyferek na dowodzie osobistym, a jego kitel wyglądał jakby przed momentem przekopała w nim ogródek. Wpatrywałam się w niego bardziej wzrokiem człowieka w tarapatach, aniżeli wzrokiem człowieka oburzonego, po czym zostałam odesłana do gabinetu zabiegowego, otrzymawszy receptę i wiązankę niemiłych słów na pożegnanie.
Ot, przykładna służba zdrowia ;)
W poniedziałek zawędrowałam do kolejnego specjalisty.
Widok pana doktora nie wywoływał u mnie paraliżu, ale lekarz spoglądając na listę leków przepisaną przez poprzednika, wzdychał niczym lider jednej z partii.
Wzdychanie to uruchomiło moje poczucie winy (bo niby co mają środki uspokajające, do opuchlizny twarzy). Po kilku turbulencjach na dentystycznym fotelu, wylądowałam w domu z kolejna porcją medykamentów.
Tym razem pomogło...
Czasem nachodzi mnie takie pytanie, czy dyplom upoważnia kogoś , do nazywania go specjalistą? I nie mam tu na myśli jedynie lekarzy. Przecież coraz częściej nie trzeba dodatkowych kalifikacji by spełnić się w roli fachowca.Wystarczy kilka druczków i ładny szyld .
Do fachowca (podobno) trafiła nasza Luśka.
Zdecydowaliśmy z mężem, że lepiej oddać psa w ręce specjalisty , niż ma zostać bez oka, po moich fryzjerskich zapędach. I cóż się okazało? Lusi, po zabiegach pielęgnacyjnych budziła tak skrajne emocje ,że G. odbierając ją z psiego salonu, nie mógł powstrzymać śmiechu, a Olka płakać rzewnymi łzami.



Muszę przyznać ,że mi również bardziej odpowiadała wersja łąkowa, aniżeli ta obecna ,,de Lux,,.
Jako puentę napiszę jedynie że ,,specjalista się zna i wie co robi,, tylko dziwnie moje zaufanie się skurczyło.

W związku z tym że mój stan uziemienia, przełożył się na masę piętrzących się obowiązków, przepraszam z góry za moją blogową nieobecność i już teraz życzę Wszystkim Tatusiom-
Spełnienia (niekoniecznie w roli fachowca)


Pozdrawiam
Kamila

You May Also Like

24 komentarze

  1. Dwa tygodnie temu nad ranem trafiłam do szpitala na izbę przyjęć,byłam w szoku jak sprawnie miło i delikatnie zostałam potraktowana.Niezwykle mili ludzie,serdeczni, współczujący począwszy na salowych,pielęgniarkach ,wózkowych ... a skończywszy na lekarzach.Spędziłam troche czasu w tym szpitalu i następne dni które przyniósły za sobą zmianę personelu okazały się równie niezwykłe.
    To co dla mnie było najważniejsze to to, że czułam sie w 100% bezpieczna i mogłam liczyc na wszystkich tych ludzi uwijających sie wokół mnie.

    Jak widać mamy różne doświadczenia.


    Psinka wygląda cudnie a bukiet mnie zaczarował ten prosty sielski ((:

    Pat

    OdpowiedzUsuń
  2. -Lovely Home-
    Nie generalizuję, zdarzyły mi się kilkakrotne pobyty w szpitalu i wiem że w niektórych z nich pracuje wykwalifikowany, miły i kompetentny personel. Jednak niedzielna wizyta na pogotowiu to był jakiś koszmar! Kilkakrotnie odwiedzałam tą placówkę i za każdym razem miałam takie negatywne odczucia. To co zobaczyłam ostatnio, to był szczyt, szczytów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem ,że tak bywa,jest to smutne. Cóż widać niekompetencję wokół nas na każdym kroku. Szkoda że Ty tego doświadczyłaś.

    OdpowiedzUsuń
  4. przekomicznie bidulka teraz wyglada :) ja swojego jorzinka sama tnę , krzywo to krzywo trudno na wystawe nie startujemy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. hihih przypomina mini sznaucerka :D
    Ze sluzba zdrowia mam zawsze niemile wspomnienia....

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojj współczuję tych ósemek. Sama wszystkie 4 rwałam. A mi się psiak podoba w nowej fryzurce.

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko szpital, a pogotowie to duża różnica (no... niby lekarze ci sami), ale faktycznie kiepsko z tymi "fachofcami".
    Współczuję przeżyć Kamilo, czasem tak jest niestety.... obyś nie musiała zbyt często korzystać z usług owych "fachofców".

    Eeeee..... psiak wygląda czadowo, co Ty chcesz.... poza tym sierść odrośnie....

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. -JOASIA-
    -Bree-
    -alizee-
    A byłam właścicielką takiego, wspaniałego liska ;(
    Tłumaczę sobie ,że na lato piesek będzie miał wygodę, a do jesieni sierść odrośnie (mam nadzieję).
    -katesz-
    Rwanie mnie ominęło, ale ten nieszczęsny szczękościsk podobno ma utrzymywać się do końca tygodnia. Trudno na stole będą królowały zupy-krem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech, już wiem czemuś opuchnięta i obolała :/ i przykro mi i wstydzę się w imieniu służby zdrowia, no ale cóż, na szczęście nie wszyscy tacy są :)
    A psinka :))) to całkiem dwa różne pieski! niesamowite jak "fryzura" może wiele zmienić,
    ale włosy nie zęby, odrosną!!! ;)

    Buziak w bolący policzek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. :))))) Moja Droga! Twoja psinka to nic podług mojej ;) Wyobraź sobie, że moja Mama stwierdziła, że też wyśle naszego długowłosego kundelka do fryzjera, bo lato nadchodzi, a on sierść gubi - a trochę większy jest i czarny i od spodu podpalany ;) Ja na święta Wielkanocy jadę do domu a tu Dżeki nie do poznania! Coś jak Wasz psiak! :) śmiac sie chciało. Ale największy ubaw miała moja rodzina, jak np jedna z moich sióstr wróciła do domu i psa nie poznała, pomyślała, że ktoś ze znajomych przyszedł z psem, tylko zastanawiała się dlaczego ten pies skacze i cieszy się na jej widok ;) Oczywiście nikt nie poznał, że to nasz Dżeki :P Mama sąsiadom z bloku wmawiała, że mamy drugiego psa - ot taki kaprys ;) Każdy się nabierał :D Ale co jak co, ja czekam na mego sierściucha :) był o wiele wiele ładniejszy :) jak Lusi z resztą ;) :P
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam i ja takich fachowców:( oj znam...długo by tu pisać. mam nadzieję, że już jesteś w pełni zdrowa:) a psianka urocza,nawet po fryzjerze:)
    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  13. A moim zdaniem Lusi bardziej "do twarzy" w dłuższych włoskach( tzn siersci).
    A wizyty u takiego fachowca szczerze współczuję..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. No kochana, wyrazy wszelakiego możliwego współczucia, kiedyś taki lekarski fachowiec a było to bez mała 21 lat temu, wysłałby mi 9-cio miesięczne dziecko na łono Abrahama, ale na szczęście był tez i prawdziwy lekarski fachowiec, który mi to dziecko uratował, chyba każdy trafia kilka razy w życiu na jakiś "fachowy" bubel czy to lekarski, czy fryzjerski czy jakiś inny, cóż, na szczęście to nie jest reguła, a psinka to mi się podoba :))
    zdrówka życzę i serdeczności ślę

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj ja się lepiej nie wypowiadam o specjalistach ... ale piesek wygląda na zadowolonego choć nieco zaskoczonego :) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  16. NO CÓŻ JAKOS NIE PODNIOSŁO MNIE NA DUCHU,ŻE NIE JA JEDNA MAM DO CZYNIENIA Z "FACHOWCAMI"..BIEDNY PSINEK...SIERŚĆ W ODRÓZNIENIU DO ZĘBÓW ODROSNA..HIHIHI POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  17. No tak, w każdej dziedzinie są fachowcy i "fachowcy", czasem bolesnie się o tym przekonujemy...Lusia i w wersji slim wygląda przeuroczo:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z 'fachowcami' spotykamy się niestety codziennie i na każdym kroku, ci ludzie sumienia nie mają albo są tak w siebie zapatrzeni, że nie widzą swoich mankamentów... A co się dzieje w naszej branży Kamilko? Co krok w necie można znaleźć bukiety, nie tylko ślubne, ale głównie - wykonane przez "florystów"... żal PM i przykro się robi... ech...

    Życzę Ci, żebyś jak najmniej miała do czynienia z takimi 'fachowcami', o jakich napisałaś! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ psina po zmianie fryzury wygląda świetnie.
    Bukiet wyszedł Ci śliczny, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Na temat sluzby zdrowia sie nie wypowiadam bo tkwie w tym biznesie prawie 20 lat.Dodam tylko,ze w porownaniu z norweska sluzba zdrowia polska opieka medyczna jest na wysokim poziomie.Mowie to jako pracownik i jako pacjent.A co do psinki?Fryzura na upalne lato jak znalazl:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Lusia jest urocza w obydwu wersjach.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  22. Z moich doświadczeń wynika, że wszystko zależy od szpitala i atmosfery w nim panującej. Dlatego jak coś mi dolega to wolę jechać 30 km dalej, do cudownego, małego szpitala, w którym urodził się mój Troll, niż być potraktowaną jak ochłap mięsa w szpitalu w moim mieście :/ Ludziom albo chce się być ludzkimi, albo nie...

    A mi Lusia się podoba w nowej odsłonie ;) Jakaś tak oryginalniejsza sie zrobiła, hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  23. niestety przykra prawda,chyba tak jest na calym swiecie, sa ci dobrzy i ci co skonczyli tylko studia, a ty czlowieku chcesz sie leczyc to lecz sie sam,niejednokrotnie sami musimy podpowiadac lekarzom co dobrzebyloby zeby nam zapisali albo co nam dolega

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/