poniedziałek, 16 maja 2022

Umajony ogród


Nadszedł upragniony maj i odnoszę wrażenie, że wszystko buchnęło kwieciem, jest przeskalowane, większe i bujniejsze.



Stary sad obsypany kwieciem wyglądał zjawiskowo. Nie straszne mu były żadne przymrozki, tak jak to miało miejsce w poprzednich latach.



 


Kobierce mniszka pomagają mi w dalszym ciągu oswajać żółty. O tej porze roku pełno go wokół. Pomimo tego, że planując rabaty unikam kwiatów w tym kolorze.



Ostatnie szafirki, narcyzy.



Moje ulubione drzewo owocowe.
Uratowane przed ścięciem odwdzięcza się rokrocznie takim widowiskiem.

Królowa magnolia.



A po przeciwnej stronie domu niezgrabny migdałak. Kibicujemy temu maleństwu.




Na rabatach bylinowych coraz ciaśniej. Spaceruję, doglądam, liczę listki i pąki. 


Ubiegłoroczne nasadzenia na skalniaku świetnie przezimowało, rozrosło się nieco. Odpadła mi jedynie lebiodka okrągłolistna.


Główną ozdoba tego miejsce jest aktualnie rododendron Buchlovice, zapowiadając swoim kwitnienie zbliżający się festiwal różaneczników i azali.


A to jedno z ulubionych, majowych miejsc w ogrodzie. Gdybym tylko mogła przesłać Wam roznoszący się tu zapach.



I dywan ze stokrotek.


Na cienistej rabacie jeszcze kwitnie barwinek, brunera i pojawia się coraz więcej soczystej zieleni.





Tulipan NEGRITA DOUBLE
Nadmienię ,że to już trzeci rok na grządce.






Kolejny tulipan odmiana CHINA PINK


I faworytki-tulipany w kolorze kwitnącej jabłoni, czyli ANGELIQUE.





Zachwycają mnie pełne odmiany. Idąc za ciosem , jesienią dosadziłam tulipany o nazwie WYDHAM. Mają swój urok, ale to kolor głębokiego wina, a ja szukałam czegoś w fiolecie.

Mam taki kącik w ogrodzie gdzie poprzesadzałam rośliny w kolorze czerwieni. Podobno pigwowiec nie lubi przeprowadzek, a tu proszę-obsypany kwiatami.



Ogród to miejsce relaksu całej rodziny. Większość działki stanowi górka. Równych powierzchni mamy mało, ale miejsce na trampolinę i bramkę musiało się znaleźć.  



I kolej na odwiedziny które nieustannie mnie wzruszają .
Bocian, bociuś , jesteśmy uratowani!



Wczoraj wieczorem chłopaki zarybiali staw. Wojtek nawet życzenie pomyślał wpuszczając rybkę do wody.


Lubię wieczorami przesiadywać tu z Tajgą. Ten widok jest taki kojący.



Staram się jak mogę pojawiać tu częściej. Ostatnio gonię własny ogon, ale zapewne jak większość z nas ;)

I na koniec 
Kwiaty w wazonie nr.4
Odmiana Narcyzów które najpóźniej zakwitły w naszym ogrodzie. A te wdzięczne, błękitne kwiatuszki często mylone z niezapominajka to brunera.





piątek, 6 maja 2022

Ostatnie podrygi kwietnia



Zazieleniło się. Lubię ten przejściowy okres między przedwiośniem, a prawdziwą wiosną. 
Świat nabiera kolorów i ostrości.


Sąsiedzkich odwiedzin ciąg dalszy.
Jeden z ptasich drapieżników upodobał sobie drzewo naprzeciw jadalnianego okna. On wypatruje ofiary, my dopatrujemy się cóż to za gatunek.

Ruda wiewiórka to u nas rzadkość, więcej jest tych o czarnym umaszczeniu. Aktualnie zaczęły się harce godowe, rudzielce biegają w parach przeskakują z drzew i dziwnie przy tym popiskując.
Psy dzięki temu mają dodatkową atrakcję, która  na tych wysokościach jest poza ich zasięgiem.


 W tym roku zadomowiła się nad stawem para kaczek, ale widzę że ruch w interesie jest tam większy. Nie wiem czy to walka o terytorium (czy o partnerkę) czy to może baza startowa? Co chwile słyszę jak osobniki z impetem lądują na tafli wody, albo kwacząc odlatują.
Jedyną zmianą jaką odczułam na przedwiośniu, to mniejszy procent żab migrujących do stawu. Owszem pojawiły się, ale nie w takich ilościach jak w poprzednich latach.


Ku pamięci wklejam zdjęcia moich pupili.
Figulec- król podwórka, aktualnie walczy o palmę pierwszeństwa z Tajgą.


Tajga już dawno przerosła Figusia. Muszę na nią uważać. Z tej szczenięcej radości samymi gabarytami potrafi niepostrzeżenie zrobić krzywdę.


Aktualnie ćwiczy moją cierpliwość. 
Mówię Wam to urodzona ogrodniczka, albo legnie na grządce wśród wschodzącej marchewki, albo znosi narzędzia do budy. Wygląda to mniej więcej tak....plewię, przycinam krzewy, odwracam się. Był sekator- nie ma sekatora. Wiedząc jak się sprawy mają idę zajrzeć do psiego legowiska. A tam czeka na mnie ukryte narzędzie pracy, dodatkowo znajduję rękawice roboczą i sadzonkę, która przed chwilą stała w doniczce obok mojej nogi. Myślę, że to wszystko z psiej miłości... nooo o kręgosłup Pańci trzeba dbać ;)



Ogród powoli rozkwita.
Zawsze czekam z niecierpliwością na wiśnie ,,Koju-no-mai,, Posadziłam ją kiedy jeszcze nie miałam świadomości, że może przemarzać i być ozdobna jedynie z liści. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Co śmieszniejsze w sąsiedztwie rośnie jabłoń ozdobna i ta niestety zakwitła tylko raz-po zakupie w szkółce.


Drzewko jest obsypane drobnymi kwiatuszkami. Na skalniaku robi wrażenie i mogę ją podziwiać wchodząc i wychodząc z domu.



Tegoroczną premierę ma u nas Wiśnia śnieżna. Posadzona jesienią całkiem dobrze poradziła sobie na stosunkowo wietrznym stanowisku. 


W tym samym czasie zakwita niedoceniana Wiśnia kosmata. Dla tej miniatury najdłużej szukałam miejsca na rabacie i kilkukrotnie była przesadzana. Z rad praktycznych podpowiem- wiśnia kosmata w momencie zawiązywania pąków kwiatowych nie cierpi stanowisk gdzie zalega woda. To był jeden z głównych powodów ogrodowych przeprowadzek. 


Oprócz miniaturek, w starym sadzie obudziły się drzewa. Pierwsze są śliwy.


Po drugiej stronie domu kończy kwitnienie forsycja , ale tuż za płotem swoje pięć minut ma tarnina i mirabelki.


A na rabacie morze żonkili.



I rozkwitają narcyze w ilościach hurtowych



Parokrotnie wspominałam że nie mam trawnika pod linijkę. to byłby zupełny bezsens gdy wokół nieużytki i leśne łąki. Kosząc trawę celowo omijamy zgrupowania roślin, pozwalając im w naturalny sposób się rozsiewać.
Mój ukochany od dziecinnych lat pierwiosnek wyniosły.


Tu w parze z pierwiosnkiem pełnym, który w ubiegłym roku dosadziłam sprzątając wielkanocne dekoracje. Pamiętajcie, że te pełne odmiany świetnie zadomawiają się w naszych ogrodach.



Trawnik nieidealny ;)


Z tej strony domu za to skupisko stokrotek. Przetrwają wszystko, nawet mecze piłkarskie mojego syna ;)


Na skalniaku zakwitł żagwin. Jestem pewna, że dosadzę go na dwóch rabatach. Daje piękny kolor właśnie teraz, gdy u mnie nawet tulipany jeszcze w powijakach.



I urocze zwiewne kwiatostany sasanki.


Rabata dość trudna gdyż znajduje się na skarpie i w dodatku częściowo zacieniają ja sosny, to teraz dzieje się tutaj najwięcej.
Przekwitają ciemierniki, miodunka, za to budzą się do życia szafirki w odmianach, tulipany i pojawiają się zaczątki kolorowych liści na towarzyszących im krzewach.


Mahonia uczy mnie oswajać kolor żółty.


W tym sezonie zaskoczyła mnie Bergenia. Pięknie zakwitła i cofam wszystko co wcześniej pisałam na jej temat. W grupie daje kolor, który jest tak bardzo pożądany wiosną. Dodatkowo to roślina długowieczna.




W tylnej części ogrodu można aktualnie studiować anatomie liści. Właściwie to większość roślin przezimowała , czekam jedynie na Budleje silver mist (obawiam się że mogła przemarznąć). Tu i ówdzie, kępy szafirków przypominają, że to już za chwilę, momencik będzie pięknie i kwieciście.







Dostrzegam znaczną różnice w roślinach sadzonych jesienią i wczesną wiosną w poprzednich sezonach. Jeśli planujecie większe nasadzenia to jesień jest najlepszym terminem. 



Nad stawem wybudziły się do życia dwa drzewa o kontrastowym ulistnieniu. Śliwa Pissardii i Klon Ginnala.


Brunera udaje niezapominajki. To wiosenny synonim naszego ogrodu. Lubi się rozsiewać i uważam ją za żelazną roślinę . Aktualnie zdobi cieniste rabaty, gdzie powoli wychodzą z ziemi hosty i jest stosunkowo pusto.





Zapomniałam dodać, że fiołek leśny również do nas przywędrował. Potrafi ładnie zadarniać powierzchnię i kwitnie o tej samej porze co barwinek.




To tyle ogrodowych migawek. A nas sam koniec - natura przeniesiona do domu.
Kwiaty w wazonie nr. 7





Do miłego !