wtorek, 11 stycznia 2022

Noworoczny bonus


Chorobowe osadzenie w domowych pieleszach, ma jednak swoje dobre strony. Z braku ciekawszych zajęć, zabrałam się za segregację albumów i dokumentów. W kolejności na uprzątnięcie czekają błyskotki świąteczne. Póki co, z braku sił ślęczę przy komputerze. Przy okazji przeglądania folderów natchnęłam się na zdjęcia z Nadola, gdzie znajduje się oryginalna Zagroda Gburska i Rybacka. Ten skansen chodź niewielki, miał zupełnie inny charakter od tych zwiedzanych poprzednio 

(Dworki , Skansen Wsi Radomskiej ,Muzeum Wsi Kieleckiej)


 

Pomyślałam że Ci z Was, którzy aktualnie planują urlopy, będą mieć pretekst by zatrzymać się w tej części Kaszub. Okolica nad wyraz urokliwa, morze rzut beretem, piękne jeziora i dla amatorów wodnych atrakcji spływy kajakowe.



Chodź tak po prawdzie intuicja podpowiada mi, że większość z Was zamiast urlopu, planuje zwiększone wydatki i studiuje aktualne przepisy ;)

Nie pomyliłam się?

Witajcie w Nowym Roku!















środa, 29 grudnia 2021

Od serca



Witajcie po długiej przerwie.

 Tyle myśli kłębi się w głowie i właściwie nie wiem od czego zacząć. Z jednej strony trudno przeskoczyć z tematów ogrodowych i zacząć usprawiedliwiać się publicznie. Z drugiej-to ogród jest miejscem ucieczki od wszelkich trosk. Minione dwa lata były dla mnie bardzo trudne. Wyczerpujące psychicznie. Z własnej, życiowej perspektywy mogę napisać, że do tej pory najtrudniejsze. Zawsze starałam się wierzyć w ludzi, usprawiedliwiać, szukać drugiego dna. Niewyobrażalne jest dla mnie to, że pod płaszczykiem rodzinnych więzi, można postępować w tak wyrachowany i perfidny sposób. Deptać czyjeś świętości, rzucać słowami jak gromem i udawać że to tylko deszcz. Postawiłam granice. Gdy ktoś zaczyna grać na najczulszych strunach, nie ma kompromisów. 

Wiem że na jakiś czas zamilkłam, nie dzwoniłam, nie pisałam, ale miałam opory by dzielić się i obarczać innych, smutną codziennością. Zawsze wierzyłam w dobroć, ludzi i jedyne czemu ufam, to prawdzie która kiedyś nas wyzwoli. Tak, to najlepsza puenta tego co chciałam napisać.





Pomimo tych wszystkich zawirowań, starałam się ,,normalnie,, żyć, chodź nie wiem czy w aktualnej sytuacji pandemicznej świat dalej taki jest. Pod koniec sierpnia udało nam się wyjechać na krótkie wakacje, Ola wyciągnęła mnie na jednodniowa pielgrzymkę. Poznaliśmy bliżej naszych, nieocenionych sąsiadów i nocne rozmowy przy ognisku przejdą do historii. W domu wymieniliśmy ogrzewanie i własnym sumptem wykonaliśmy kilka remontów (tu pomoc mamy i siostry okazała się na miarę złota). Pożegnaliśmy Tośkę i przygarnęliśmy Bernusia (ten wątek wart jest rozwinięcia). Dzieci rosną, ogród podobnie, pozostaje patrzeć z nadzieją w Nowy Rok. Czego i Wam serdecznie życzę.

Pisałam ten post z przekonaniem, że będzie dla Was odpowiedzią na poprzednie komentarze. Bardzo Wam dziękuje za obecność i motywacje.

A teraz magia świąteczna. Niech blogowej tradycji stanie się zadość. Ta ogromna potrzeba czerwieni zdradza targające mną emocje ;)

Tegoroczne dekoracje w wielkim skrócie. Ci którzy mnie dobrze znają wiedzą, że grudzień to dla mnie miesiąc cudów. Zawsze czekam z dziecięcą ufnością na Święta Bożego Narodzenia!



 


Pierniczki i poniżej już tylko echo po ilościach hurtowych.



Jadalnia w świątecznym anturażu. 




Salon i stół który czeka na większego następcę.




Od lat kolekcjonuj ozdoby choinkowe, te aniołki kupiłam w tym roku. Piękne rękodzieło!





W listopadzie dostałam taki, cudowny kalendarz z wiktoriańskimi obrazkami. Mam do nich słabość, za sprawą pewnej książki.



Kuchnia i nasz słodki kącik, a właściwie kącik odporności. W pojemniczkach oprócz łakoci, kryją się wszelkie specyfiki i suplementy przyjmowane rutynowo.





Wojtek marzyła o choince we własnym pokoju. Kolorowe lampki dodały blasku, w górnej części domu.



Nie mogę zapomnieć o dekoracjach handmade by Wojtek. Ten lampion ogromnie mnie wzruszył, syn podarował mi go wraz z liścikiem.


U Oli za to zima wkradła się do pokoju.



Wigilię spędziliśmy w moim, rodzinnym domu.
Wojtek czytał Ewangelię,, jako jedne z młodszych następców. 
Było wzruszająco, radośnie i rodzinnie.
Nawet udało się nam, w większym gronie dotrzeć na pasterkę.



W drugi dzień świąt, to my przyjmowaliśmy gości. Niestety brakuje mi zdjęć, zazwyczaj w tak dużym gronie jest spore zamieszanie, chodź mam pomocników. Ola wtórowała w pieczeniu ciast i nakryła uroczyście stół. 






Jeszcze raz życzę Wam Wszystkiego Najlepszego.
 Pięknej Oktawy Bożego Narodzenia!






niedziela, 19 grudnia 2021

2020 sezon wiosna-lato

 


Szukają świątecznego przepisu, zajrzałam do ustawień bloga i przypimniał mi się wpis, który tkwił niedokończony w internetowej czasoprzestrzeni.
Chcę żeby się tu pojawił. 
Od wiosny tyle się u nas zmieniło...
Być może będzie dobrym pretekstem, by zamieścić na stronie migawki świąteczne.

Pozdrawiam Wszystkich cierpliwych Czytelników.
Kamila