środa, 19 czerwca 2019

Stało się


Po raz trzeci próbuje rozpocząć pisanie i za każdym razem ogarnia mnie takie samo wzruszenie.
Właśnie spełnia się jedno z moich największych marzeń...


Kiedy powstawał blog byliśmy świeżymi właścicielami 50 metrowego mieszkania. Cieszyliśmy się z własnego kąta, doskonale zintegrowanego i skomunikowanego z zieloną częścią miasta. W momencie przejęcia kluczy nowe lokum nie było w pełni wykończone, ale najważniejsze-Ola doczekała się różowego pokoju. Pamiętam jej radość, pierwsze noce, poranki z kawą na pustym balkonie...
pamiętam tamtą wiosnę!







Nasz budynek skupiał wyjątkowych ludzi. Mogliśmy liczyć na sąsiedzką pomoc i życzliwość.
Witaliśmy nowych członków kamienicy, za każdym razem z takim samym podekscytowaniem. Tu nadmienię, że był taki okres kiedy na parterze stało siedem wózków, a położna żartowała że czuje się u nas, jak ksiądz chodzący po kolędzie ;)




Wspólne wycieczki, imprezy, gotowanie. Opłakiwanie życiowych porażek w oparach wina i trzymanie kciuków za nowe przedsięwzięcia. Było swojsko i bezpiecznie. Kamienica ,,żyła,, i otaczała ją dobra aurą. Jeśli pamiętacie stary serial ,,Dom,, to macie dostateczny obraz sytuacyjny.
Dziękuje że w tamtym okresie miałam takich ludzi wokół siebie.






W życiu możemy być pewni tylko jednego-tego że wszystko się zmienia. 
Na przestrzeni ostatnich lat, centrum zaczęło rozrastać się w kierunku naszego domostwa. Zamknięto stary szpital, który w niedługim czasie stał się Mekką bezdomnych. Nie to żebym miała jakiś przytyk do ludzi pokrzywdzonych przez los, jednak do przyjemności nie należy widok czarnych worków i policji mieszający się z ulicznym tłumem...tak to się zazwyczaj kończyło.
Na miejscu nieczynnych zakładów powstała nowoczesna galeria handlowa.
Przeżyliśmy tę fuzję, remonty, w zamian dostaliśmy wzmożony ruch samochodowy pod oknami i notoryczny brak miejsc postojowych.
Powiększały się nam rodziny, współlokatorzy sukcesywnie zaczęli się wyprowadzać. W pobliżu ruszył kolejna budowa. Park który tak bardzo lubiliśmy zaczął przechodzić rewitalizację, która wydaje się nie mieć końca.
Z każdym kolejnym miesiącem czułam, że to miejsce mnie przytłacza.
Wojtek rośnie, córka dojrzewa i zaczęło się robić coraz ciaśniej.






Zawsze nosiłam w sobie pragnienie posiadania domku z ogródkiem.
W ostatnim czasie im było głośniej, im bardziej doskwierał nam mały metraż, tym bardziej wizja nowego lokum rzucała większe cienie.
Kalkulowaliśmy, wzbijając się na wyżyny naszych możliwości, ale na drodze co rusz pojawiały się  kłody nie do przeskoczenia. Pielęgnowałam moje marzenie, ale nie chciałam stawać rodziny na szali z nim. Długo czekaliśmy na moment kiedy odważniej będziemy mogli snuć plany.
W ubiegłym roku miałam moment totalnej kapitulacji.
Zrezygnowałam, ale w duchu cały czas powtarzałam
,,Boże daj mi siłę i niech się dzieje wola Twoja,,










Ten czas nauki cierpliwości pozwolił mi zrozumieć jedno.
Nigdy nie oceniaj innych, tylko przez pryzmat tego co widzisz.
Nigdy dostatecznie nie znasz okoliczności, pobudek, decyzji które ciążą nad innymi.
Nigdy nie wiesz jak byś się zachowała postawiony w nieprzewidzianych sytuacjach ...możesz jedynie domniemywać, zarzekać się, a życie i tak napisze własny scenariusz.
Ba! Jestem przekonana, że wśród stałych czytelników bloga znajdą się tacy, którzy śledząc nasze perypetie wielokrotnie zagryzali wargi i mieli gotowe ,,recepty,,
Przecież mogą wynająć większe mieszkanie, wziąć kredyt itp. 

Najważniejsze decyzje życiowe nigdy nie są oczywiste.










Tegoroczny luty przywiał nowe okoliczności. Zrezygnowana po raz tysięczny przeglądałam nieruchomości na sprzedaż...właściwie bez konkretnego celu. Teraz uśmiecham się do siebie pisząc otwarcie, że czekałam na cud ;)
Moją uwagę przykuło jedno z ogłoszeń i nie była to z pewnością cena.
Dom kilkunastoletni, ale prezentujący się solidnie, w dodatku pięknie położony i stosunkowo dobrze skomunikowany z miastem. Rozmarzyłam się, zapisałam anons w zakładkach.

Po kilku dniach temat wrócił na wokandę, pokazałam mężowi nieruchomość i popijając grzańca w ciepłych pieleszach, postanowiliśmy pojechać na wstępne oględziny...i to był ten moment kiedy przepadliśmy.
Było biało, Grzesiek snuł plany jak to latem będzie leżał w hamaku wsłuchując się w szepty lasu, a ja oczami wyobraźni widziałam salon i choinkę ubieraną przez całą rodzinę.
Wariactwo w czystej postaci!

Nasz nowy dom-pierwsze starcie.


Dopadło mnie choróbsko i emocje poddane zostały znacznemu ostudzeniu ...ale o tym już było.

Po kolejnej, domowej awanturze kiedy to Ola zdziera gardło naśladując pannę Wegiel, a Wojtek w tym samym czasie bawił się w wojnę, temat przeprowadzki powrócił jak bumerang.
Ponadto teściowa również podupadła na zdrowiu. Rodzinnie doszliśmy do wniosku, że babcia pomimo ogólnego wigoru nie może mieszkać sama. 
Postanowiliśmy spotkać się z właścicielem nieruchomości.


Po wstępnych oględzinach dom pokazał swoje prawdziwe oblicze.
Dla kontrastu postanowiliśmy obejrzeć nowe zabudowania i dopieszczone nieruchomości. Stojąc przed uszeregowanym osiedlem wiedziałam że to nie to, przed oczami miałam las i klimat tamtego miejsca.
Wybór był następujący-nowoczesne lokum w systemie deweloperski, albo ,,skarbonka,, ?
Chyba nie muszę pisać jaki był finał.



W tzw. międzyczasie sprzedaliśmy nasze mieszkanie, z poczuciem że oddaliśmy je w dobre ręce. 
Pełni euforii, zaczęliśmy akcję ,,pakowanie,, I kiedy w domu spiętrzały się kartony, a na klatce schodowej stała rozkręcona szafa, dostaliśmy wiadomość od zbywcy. 
Jak stałam, tak usiadłam.
Rodzina i przyjaciele gotowi by pomóc w przewożeniu dobytku, widmo podjętych decyzji i ,,ściana,,
W tle milczący Grzesiek z przedzawałowym wyrazem twarzy, Olka próbująca mnie uspokoić i
płaczący Wojtek ja nie chce być bezdomny!!!
Próbowałam ostudzić emocje, zebrać myśli i działać, by nie stać się bohaterką programu Pani Jaworowicz.
Sytuacja była delikatnie rzecz ujmując-tragikomiczna.
W ciągu ostatnich tygodni miałam moment zawahania, zaprzestać, uciszyć umysł, sparaliżować chwilę(?) odetchnąć.
Nie chce wracać do szczegółów, ale po WIELU TRUDACH udało się spisać konkrety na papierze i nastał wyczekany dzień ... 





Właśnie jesteśmy w trakcie przeprowadzki.
(tej właściwej, dobytek już dawno pod innym dachem)
Z bijącym sercem myślę o zmianach, turbulencjach które nas czekają ...remontach!
Wierze jednak, że będzie dobrze.

To dla mnie ważny post, tak długo na te zmiany czekaliśmy.



Mam nadzieję, że zostałam rozgrzeszona z nieobecności.
Dziękuję Wszystkim Czytelnikom za cierpliwość.
Postaram się bywać tu częściej, niech tylko to nasze stare życie  na nowo poukładam.

Kamila








22 komentarze:

  1. Boże błogosław temu domowi i jego mieszkańcom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne miejsce :) i jeże będą miały gdzie mieszkać :))) Wyobrażam sobie ogród za kilka lat... bajka :) Jak dobrze, że Opatrzność nad nami czuwa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe wieści, cieszę się razem z Wami!
    Piękna okolica, powodzenia!!!
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś cudownego! Wspaniale, jestem wzruszona... Dzięki temu wpisowi Twojemu i ja się nie poddam. Cieszę się Twoim szczęściem życzę powodzenia i dobra w nowym miejscu. Teraz to dopiero bedzięsz miała o czym pisać. pozdrawiam asia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkiego co najlepsze w Waszym nowym domku życzę:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też bardzo się wzruszyłam i ucieszyła czytając ten wpis :))). Trzymam mocno za Was kciuki, żeby urządzanie domu poszło sprawnie. Masz bardzo dobry gust, na pewno będzie pięknie. Jesteś przykładem, że marzenia się spełniają :). Pozdrawiam Cię serdecznie :)))). Ola

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda na dom z "Waszej Bajki". Otoczenie także:)
    Pozdrawiam bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ się cieszę. Piękne miejsce na Ziemi znaleźliście. A będzie jeszcze piękniejsze gdy włożycie w nie Wasze serca. Szkoda mi Waszego mieszkania w kamienicy, bardzo lubiłam tam zaglądać. Ale jestem pewna, że nowy dom też zaczarujesz. Niecierpliwie czekam na relację. Pozdrawiam serdecznie 😃

    OdpowiedzUsuń
  9. Podejrzewałam nadchodzące zmiany. Niech Wam się dobrze mieszka i niech rodzinna sielanka trwa jak najdłużej.
    Dom ma w sobie coś wyjątkowego, jakby skrojony pod Was.
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo się cieszę, że Wam się udało! Tyle lat czekałaś, pamiętam, jak pisałaś o swoim marzeniu :) Wspaniałe miejsce, na uboczu, wśród zieleni. Niech ściany Waszego domu rozbrzmiewają radością❤

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne miejsce dla pięknej Rodziny. Niech dobre Anioły opiekują się domem i Wami .Pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniałe nowiny:) Gratuluję! Na pewno wszystko ułoży się dobrze i remonty pójdą sprawnie:) Bedzie Wam się wspaniale mieszkać:) mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem ile to wszystko nerwów Was kosztowało, ale... no płaczę ze śmiechu wyobrażając sobie wyjącego Wojtka, który "nie chce być bezdomnym" :D :D :D
    I wiesz, że ja kciuki cały czas mocno, mocno trzymałam i trzymam. Teraz powolutku do przodu, krok za krokiem. No i alpaka i owczarek oczywiście ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kamilo gratuluję Cieszę się bardzo że udało Ci się zrealizować marzenie. Dom i okolica wyglądają pięknie niczym dom z Ani z Zielonego Wzgórza 😊 Życzę Ci aby wszystko się dobrze ułożyło i żebyście byli szczęśliwi w nowym miejscu Pozdrawiam serdecznie Agata

    OdpowiedzUsuń
  15. To cudowna wiadomość ☺ wyobrażam sobie jak bardzo jesteś szczęśliwa ☺

    OdpowiedzUsuń
  16. CUDOWNIE, że już jesteście na swoim. Piękny dom. Niech Wam się dobrze mieszka. Oby już teraz było wszystko z górki.
    Ściskam Wam mocno i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten ogród ma spory potencjał <3 Nie myślałaś o zrobieniu pergoli (zobacz tutaj)? Pewnie jeszcze wszystko przed Tobą :) Zapewne sporo pracy będzie trzeba włożyć, aby zapanować nad taką przestrzenią, jednak pomyśl o efektach. Ja już zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z Bożą Opieką, Waszą ufnością i podejściem do życia, wszystko się uda!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana przeczytałam ten wpis i jestem cała zalana łzami... wzruszyłam się tak bardzo! Z całego serca Wam gratuluję i życzę wszystkiego co najlepsze może Was spotkać w tym nowym, Waszym miejscu. Zdjęcia z mieszkania oglądałam z wielkim sentymentem, bo pamiętam wszystkie te etapy jako Twoja czytelniczka, ale kiedy doszłam do zdjęć domu....ONIEMIAŁAM! Miejsce po prostu jak z najskrytszych marzeń! Jest tam wszystko, po prostu wszystko. Właściwie nawet w najskrytszych marzeniach nie ośmieliłabym się marzyć o takim pięknym miejscu! Z wielką radością będę podglądać jak staje się ono takie prawdziwie Wasze. Masz wielki dar do roślin i do wnętrz, więc będzie pięknie i inspirująco! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violetko ten dom to Błogosławieństwo! Dużo wysiłku kosztował nas to wszystko, ale jakoś się udało. Późniejsze ,,zbiegi okoliczności,, które się wydarzyły, tylko utwierdziły mnie w tym że warto było zaufać.
      Pozdrawiam, ciesze się ze jesteś!

      Usuń
  20. Super aranżacje :) Ja teraz zastanawiam się co zrobić u siebie. Mój chłopak niedawno urządzał magazyn i został mu jeden regał wielki - coś takiego http://nedcon.pl/produkty/regaly-polkowe/. Zastanawiamy się czy nie przerobić go na regał z książkami :) Może się sprawdzi w takiej wersji u nas w domu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.