CZAS DZIECI - PAŹDZIERNIK

by - 14:55:00

W październiku zaniedbałam blog, jednak liczę na wyrozumiałość Czytelników.
Uwierzcie były takie dni, kiedy goniłam własny ogon. Gdy nadarzyła się sposobność by nadrobić zaległości,  nadrabiałam- ale towarzyskie braki.
Taki czas, momentami trącający o szaleństwo.

2 października- Świętych Aniołów Stróżów
Wojtek wrócił z przedszkola zasypując mnie pytaniami
A dlaczego my tych aniołów nie widzimy?
Mamo a myślisz że Luśce wyrosły skrzydełka?


Każda rozmowa o jesieni kończyła się wojtkowym stwierdzeniem
Musimy upiec szarlotkę
Małe rączki były chętne do pomocy.


Nobel dla tego, kto wymyślił temperówkę.
Za cenę naostrzonych kredek, można kupić 45 minut świętego spokoju.


Urodziny Patrycji ...


...i prezent wybierany przez synka.
Podobno to Jubilatka i on sam ;)))


Jestem przekonana, że za kilka lat będę z rozrzewnieniem wspominać nasze, wspólne modlitwy i ,,truskawkowe,, tajemnice różańcowe.


Wracając do urodzinowych prezentów.
Wojtek od Chrzestnego dostał legitymację z własną podobizną i czapkę policyjną. 
Radość była ogromna!
Reszta rodziny zatroszczyła się o dodatkowe doposażenie i takim sposobem, średnio raz w tygodniu jestem aresztowana(czego dowodem są poobcierane nadgarstki od miniaturowych kajdanek)

Dławię własny śmiech, kiedy ukradkiem dostrzegam odgrywane przez syna scenki.
Wojciech stoi naprzeciwko pluszaków i stanowczym głosem zagaduje
Posterunkowy Wojtek, dokumenty do kontroli, kto z was ma GAGĘ? (czytaj -ranę)




Must have tej jesieni.
Planszówka ,,Mały policjant,,


Drogi Mikołaju!
Jestem przekonana, że list jeszcze do Ciebie dotrze, ale gdyby na biegunie zapanowała zamieć, nawaliła poczta, to o takich klockach marzy chłopiec.
Zapewne sam widziałeś jak świetnie bawił się nimi z Gabrysiem.


Dopełnieniem policyjnego ,,hopla,, była wizyta mundurowych w przedszkolu.
Ciekawe czy za kilkanaście lat, chłopaki będą równie szczęśliwi na widok radiowozu(?)


Trio jak za starych, dobrych czasów.
Dzieci rosną, ale w dalszym ciągu lubią swoje towarzystwo, podobnie jak ich rodzice.


Wspólną nockę poprzedzał seans bajek wyświetlanych na rzutniku.


Podczas ostatniego strzyżenia, syn jasno określił swoje preferencje dotyczące wyglądu
Na Lewandowskiego!
Fryzjer pytająco zerknął w moim kierunki, 
skapitulowana dodałam
Byle nie na Pazdana



Październikowe słońce było na tyle łaskawe, że jesienne spacery stały się leniwą przyjemnością.
Maszerując z przedszkola dzierżyłam w dłoni wilgotną łapkę i wspólnie z synkiem zachwycałam się każdym, kolorowym liściem




Ola sama zrezygnowała z niektórych zajęć pozalekcyjnych, chyba tylko po to by dołożyć sobie kolejne obowiązki.
Konkurs o Lwowie, konkurs językowy... nie ogarniam tego.
Ponadto córka ukończyła kurs na ratownika medycznego, co już wiąże się z pewną odpowiedzialnością.





Świętowaliśmy z  moim chrześniakiem.
Uwierzycie, że Antoś zrobił wszystkim taką niespodziankę i przyszedł na świat w dniu moich urodzin.



Eksperymentalna nauka angielskiego. 
Jak tak dalej pójdzie zaoszczędzę na tapecie w pokoju Oli.


Ostatnie festyny.
Synuś urzeczony wozem strażackim.


Dzień Nauczyciela.
Wojtek pod krawatem, sztampowo i z przytupem.
Nie myślcie sobie, że to za namową rodziców tak lubi elegancje, po prostu ten typ tak ma.
Gdy ulubionej Pani składał życzenia i wręczał bukiet, upomniał się o buziaka.
A skąd  to wiem? Z samego źródła ;)


Potrzebowałam niedzieli płynącej jak miód.
 Razem z przyjaciółką, jej synem i Olą zdobywaliśmy Ślężę.
Na szczycie czekała na nas niespodzianka, która okazała się kluczem do rozwiązania pewnej zagadki.




Grzyby - a w spiżarni dalej braki.


Urodziny Tymona.
Animatorka robiła z dzieciakami takie ,,czary-mary,,


Jesienne ZPT- jeżyk...jeszcze Was to dziwi?


Olcia chętnie wyjeżdża z harcerzami, chodź ostatnio i na to brakuje czasu.
Biwak drużyny.


Weekend spęczony u babci i nadworny pies.
Timon pełni teraz honory rodzinnej maskotki.


Widziałam wcześniej podobne zestawy ale przypuszczałam, że Wojtek jest jeszcze za mały.
Z błędu wyprowadziła mnie przyjaciółka.


W ostatnią niedzielę podczas mszy, dzieci z naszej parafii mogły zaprezentować przebrania świętych.
Wojtek (pomimo deszczu) dumnie kroczył w rycerskiej zbroi. Opłacało się -syn nie wrócił do domu z pustymi rękoma.
Żałuję jednak, że tak mało dzieci przyłączyło się do akcji.


A teraz Drodzy Państwo, niech mnie nikt o brak estetyki nie posądza.
Tradycyjne światełka posiadam jednak podczas ostatnich zakupów Wojtek dostrzegł policyjskie znicze. Podekscytowany znaleziskiem upierał się by rzeczowne cuda zapalić dziadkowi na grobie. Cała sytuacja rozbawiał mnie do łez, przypomniał mi się tato i jestem przekonana, że gdyby był z nami - zareagowałby podobnie. 
Kupiłam ,,koszmarki,,!
Nadmienię że bez czerwonej, migającej diody w środku ;)



Jutro zapewne większą część rodziny spotkam na cmentarzu.
W całym zamieszaniu trudno dopilnować dzieci, by któreś z nich pałając chęcią zapalenia światełek- nie spaliło własnej kurki.
Dlatego, by chodź trochę zminimalizować zapędy małych piromanów, mam kartę przetargową.
Jeśli będą zachowywać się przyzwoicie, w drodze powrotnej dostaną ,,rokokoko,,
Taki niewinny szantaż ;)


Życzę Wam ciepłych i spokojnych nadchodzących dni.
Kamila

You May Also Like

13 komentarze

  1. Pamiętam te lizaki! Wspomnienie dzieciństwa.
    Z.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że w różnych częściach Polski noszą inne nazwy(?)

      Usuń
  2. Jestem pełna podziwu, jak pięknie zebrałaś cały miesiąc w jednym wpisie i do tego, z tak pięknymi opisami. Brawo! Cudownie spędzacie czas.
    Fajnie jest mieć w domu przedszkolaka.
    Pozdrawiam Was serdecznie i życzę równie pięknych, listopadowych dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, wydaje mi się że i tak kilka wzmianek pominęłam. W październiku dużo się działo i w pracy i rodzinnie. Cieszę się że udaje mi się zebrać część tych wydarzeń w blogowe klamry.
      Mój przedszkolak coraz większy i czas pomyśleć o sobie.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. W Warszawie królują pańskie skórki i suche obwarzanki.
    Kamilo, pisz częściej! Dwa razy w miesiącu to zdecydowanie za rzadko:) Czytanie Twojego bloga to jeden z najmilszych momentów w ciągu dnia:) Cudownego, refleksyjnego listopada:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miód na moje serce :)
      Wiem, że Was zaniedbałam ale momentami wiele rzeczy ,,stało na głowie,, i blog zszedł na drugi plan.
      O pańskiej skórce słyszałam, ale kompletnie nie wiem o czym piszesz:))) Mamy takie bogactwo zwyczajów, warto z nich czerpać zamiast robić z Polski ,,papugę,,
      Dziękuję Ci za miły, motywujacy komentarz.

      Usuń
    2. Ciekawostką jest fakt, że pańską skórkę można w zasadzie kupić w okolicach cmentarzy tylko we Wszystkich Świętych:) Nigdy nie widziałam jej w sklepach. Kamila, przy okazji polecam Was serię uroczych książeczek Przygody Króliczycy Marty, na teraz zwłaszcza jesienną "Kucharkę Wróżek". Piękne ilustracje:) mama trójeczki

      Usuń
    3. Dziękuję za polecony tytuł, zrobię rozeznanie.

      Usuń
  4. I ja cierpliwie czekałam :). Ale się u Was dużo działo. Nie dziwię się, że nie było czasu na pisanie. Cieszę się, że w końcu sie udało. Bardzo lubię to miejsce i Waszą rodzinkę. Pozdrawiam serdecznie :). Ola (olusiak)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, jestem wdzięczna za to, że mam takich oddanych Czytelników. Z Waszych komentarzy czerpię pozytywną energie. Dziekuję

      Usuń
  5. Ja też już nie mogłam się doczekać:)
    Październik bardzo intensywny, ale początek listopada również :D? ( podejrzałam instagram:)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowne zdjęcia! Świetnie spędzacie czas.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.