Jeziorko Daisy

by - 03:19:00


Kolejną pieszą wędrówkę (z perspektywy czasu mogę śmiało napisać, że idealnie skrojoną pod czterolatka) zaplanowaliśmy nad Jeziorko Daisy.
Malownicza trasa prowadzi z Witoszowa żółtym-niebiesko-żółtym szlakiem  i uważam, że jest fajnym pomysłem na wycieczkę w upalny dzień.  Zacieniony teren  jaki i samo ukształtowanie z pewnością sprawi, że spacerując nacieszymy się leśnym chłodem.



Ścieżkę przemierzaliśmy po raz pierwszy i muszę przyznać że jest bardzo dobrze oznaczona.
Oprócz charakterystycznego oznakowania szlaku, w wielu miejscach można natchnąć się na takie oto tabliczki.



Po drodze udało nam się dostrzec kilka gigantycznych czereśni, a także zlokalizować  olbrzymie buki.
Na poniższej fotografii widać rozpiętość drzew, w porównaniu z chłopczykiem.



Przybliżając się do celu wyszukiwaliśmy przeróżne naturalne ciekawostki- norki, dziuple, huby.



W sąsiedztwie jeziorka znajduję się ruina widokowej baszty z izbą rzemieślniczą.
Budowla ta powstała na życzenie księżnej Daisy Hochberg von Pless (ostatniej właścicielki pobliskiego Zamku Książ).
Podobno księżna ukochała to miejsce podobnie jak Palmiarni w Lubiechowie i często wypoczywała w takiej scenerii.





Niewielkie jeziorko położone w sercu lasu, zwane jest również ,,zielonym,,
Powstało w XIX wieku na skutek wydobywania wapieni położonych na stokach Góry Witosz.
Głębokość akwenu wynosi 23 metry i do tej pory stanowi zagadkę dla geologów, gdyż ściany jeziora  kryją liczne skamieliny liliowców i koralowców


Oczywiście pies musiał skorzystać z okazji...kąpiel a jakże!


Nieopodal zbiornika znajdują się ruiny starego pieca wapiennego, jest też przygotowane miejsce na ognisko, dlatego można zaplanować wycieczkę z obiadem w terenie.



To tyle na temat ostatniego leniuchowania, a teraz czas brać obowiązki w cugle.
Pozdrawiam ;)


You May Also Like

9 komentarze

  1. Ależ urocze miejsce !!! Nie dziwię się, że księżna Daisy wybrała je na odpoczynek. Piękna okolica. Dziękuję za spacer :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że to miejsce znałam wcześniej jedynie z opowieści, teraz mogę potwierdzić że wartej jest odwiedzenia. Myślę, że latem kiedy nie kwitnie tyle drzew jest jeszcze piękniej, zwłaszcza lazurowy odcień wody jest bardziej widoczny.

      Usuń
  2. Całe dzieciństwo mieszkałam w Witoszowie, zaraz przy tym lasku, przepiękne krajobrazy <3 jeziorko jest cudowne, choć do kąpieli się nie nadaje, mnóstwo znajomych ludzi tam utonęło przez silne wiry, niektórych ciał w ogóle nie odnaleziono po dziś dzień.Taką mi ochotę zrobiłaś na wycieczkę, że chyba niedługo tam zawędruję znowu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że zwróciłam uwagę na tabliczki upamiętniające zmarłych. O wirach nie słyszałam, chodź i tak nie odważyłabym się na zażywanie tu kąpieli ;)
      Witoszowa nie znam ,ale zaintrygował mnie pałacyk (dom mieszkalny) naprzeciwko tablicy krajoznawczej ze skrętem na szlak pieszy. Piękna budowla.

      Usuń
  3. Niesamowite miejsce do obcowania z przyrodą i jej poznawania. W takich okolicznościach lubię przenosić się myślami w czasie i zastanawiać się, jak dana osoba była ubrana, co robiła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu intryguje mnie postać księżnej Daisy, więc tym bardziej wyobraźnia podpowiadała mi przeróżne hipotezy.

      Usuń
  4. Wycieczka w punkt! Intensywnie myślałam ostatnio o palmiarni w tej okolicy, ale nie miałam pojęcia o tak cudnym miejscu - dziękuję za podpowiedź na pewno skorzystamy:) A może macie ochotę na nasz projekt? Zapraszamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palmiarni ogromnie kibicuje i mam ogromną nadzieję, że znajdzie się podwykonawca projektu na który tak wszyscy liczą. Wspaniałe miejsce, niestety wymagające finansowego wsparcia.

      Usuń
  5. Taki balsam dla mojej (z przymusu) duszy mieszczucha te Twoje zdjęcia, Kamilo. Nadrabiam po przerwie Twoje wpisy. I łapię oddech oraz pozytywną energię, jak zawsze u Ciebie.PS. Nadal czeka na Ciebie książka z okazji mojej rocznicy bloga. Jakby co, napisz w wolnej chwili, to prześlę. I również wracam do blogowego świata, pochłonęła mnie zbytnio praca i czas przewartościować chyba to, co tak naprawę w życiu ważne... Wojtuś to już kawał mężczyzny, zresztą przecież wrześniowy, jak i mój :-) Moc pozdrowień ze stolicy :-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.