Ale w koło, jest wesoło czyli końcówka karnawału.

by - 00:49:00


Epizod z czwartkową pomyłką zaprocentował tym, że możemy ,,ostatki,, świętować tydzień dłużej.
W domu sufit красивый, udekorowany całkiem przypadkowo.
Pewnego dnia chowając materiały plastyczne do ,,magicznego pudełka,, odkryłam w nim 
  przepastne ilości bibuły. Wojtek na widok kolorów, aż klasnął w ręce. Zapytałam Olę czy potrafi robić kolorowe łańcuchy ,,na zakładkę ,,  ? I tak od słowa-do czynu, oglądając film produkowałyśmy dekoracje.
Oczywiście syn tylko dyrygował  i miał z tego taką frajdę, że było warto nawet za cenę opinii męża. Grzesiek stojąc w progu stwierdził, że całkiem na głowę upadłyśmy, jakby jeszcze nie przywykł do tego,że saloon dawno zaczął murzyńską izbę przypominać.
Tak więc... bibułki powiewają , balony pękały w nocy, przyprawiają o zawała serca...ale w koło jest wesoło ;)

Po drodze odbył się przedszkolny bal i kilka sytuacji, które wywoływały nasz uśmiech.


Kiedy dziecko znajomej poprosiło o strój pieczarki, byłam przekonana że Wojtek raczej nie jest w stanie niczym  mnie zaskoczyć.
Kilka dni temu pytam synka
-Wojtuś za co chciałbyś się przebrać na zabawę karnawałową?
Wojtek bez chwili zastanowienia odpowiada
-Za księdza
Odjęło mi mowę
Postanowiłam ,,przeczekać  i kolejnego dnia wracam do tematu.
-Wojtek z tym strojem ,,księdza,, może być problem ...
Chłopiec spogląda na mnie bez emocji, po czym puentuje 
-No dobra, to przebierz mnie za ,,Sławomira,,
-O matko! -wypowiedziane w głos

Po kilku dniach i nowych pomysłach, Wojtek wystąpiła na zabawie w roli rycerza.



Ze słownika standardowych pytań zatroskanej matki

-Wojtuś co jadłeś dziś w przedszkolu ?
-Dziś w przedszkolu na obiad było...takie...nie wiem jak to się nazywa...bagno.


Mamo miałem sen...takie trochę wesoły...ale też taki trochę smutny...Byłem na boisku i tam był traktor i chciał przejechać gołąbka...i my go z tatusiem uratowaliśmy...A potem przyszedł pan...i go zamknął w klatce, bo lubił gołębie...ale tylko takie co nie robią kupy na ławkach.





W łazience Wojtek instruuje siostrę
-To jest moja pasta i ty nie możesz jej brać...ja mam taką do malutkich zębów...a tata ma inną ...taką do zębów  wilkołaczych 

Czyżbym coś przeoczyła, w ciągu piętnastu lat małżeństwa  ;)


Proszę Wojtka by zawołała siostrę z drugiego pokoju.
-Wojtuś zawołaj Olcię
Syn stojąc obok mnie i nie ruszając się z miejsca, krzyczy na całe gardło  
-Olka chodź mama cię woła !


Rozpakowuję zmywarkę, do kuchni wchodzi chłopiec
-Mamo możesz być pewna... Nigdy nie obetnę sobie nogi nożyczkami, bo to bardzo niebezpieczne.

A już myślałam  ;)


Wojtek biega po mieszkaniu, co rusz wyszukując jakieś drobiazgi.
 Zainteresowana tym faktem, wchodzę do pokoju, by zobrazować sytuację.
Moim oczom ukazuje się chłopiec, stojący jedną nogą na podkładce od klocków, a drugą na plastikowym talerzu...w ręce trzyma dwie długie chrupki kukurydziane
Zaskoczona pytam
-Synek , co ty robisz?
Wojtek szurając odpowiada 
-Uczę się jeździć na nartach 



Przed przyjazdem gości , Wojtuś pomaga mi w sprzątaniu. Po chwili zorientowałam się że chłopiec wspinając się po krześle, upycha wszystko na najwyższych półkach.
-Wojtek dlaczego dajesz to tak wysoko?
-Bo przyjeżdża Michałek...a on...jest malutki...i żeby nie zjadł niczego ...jakiegoś misia, albo sarenki.
Nie wytrzymuję i odpowiadam
-Wojtuś, Michaś ma dopiero kilka miesięcy i on jeszcze nawet samodzielnie nie siedzieć.
Na co słyszę
- Na wszelki wypadek...żeby było bezpiecznie....Dodam tylko ...skacząc po piramidach ze stołu i krzeseł ;)





-Mamo wiesz kto to jest GURMISTRZ ?
-Chyba burmistrz?
-Nie GURMISTRZ 
-No nie mam pojęcia.
-GURMISTRZ  to szef górników.



Proszę chłopca, żeby posprzątał rozżucone klocki.
Wojtek zajęty inną zabaw udaje że nie słyszy
-Wojtuś posprzątaj klocki- upominam po raz drugi
-Nie dziękuję , nie mam ochoty.


p.s. Chciałam bardzo podziękować Wszystkim osobą, które napisały do mnie słowa wsparcia. Kiedy wczoraj, wieczorem odpaliłam komputer, ilość maili była szokująca. Nie przypuszczałam że tak wiele osób nam kibicuje, za co jestem ogromnie wdzięczna . Jeśli ktoś czeka na informację zwrotną, to proszę uzbroić się w cierpliwość. 
Zdradzę Wam tylko, że jesteśmy na etapie poszukiwań nowego lokum...z czym trafili stali bywalcy Home Fragrance ;)
Serdeczności zostawiam i życzę udanego tygodnia

You May Also Like

20 komentarze

  1. Tak pięknie, kolorowo u Was. Łańcuchy na zakładkę to czas naszego dzieciństwa, a teraz coraz mniej dzieci potrafi je robić i generalnie mają problem. Wyścigi motywują. Ja je bardzo lubiłam.
    Teksty Wojtusia niesamowite. Chłopak ma ogromną wyobraźnię. Ta nauka jazdy na nartach wymiata.
    Powodzenia w poszukiwaniach. Myślę, że powolutku odnajdziecie to miejsce, które będzie odpowiadało każdemu z Waszej Rodziny.
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie żałuję, że nie pstryknęłam zdjęcia Wojtkowi -narciarzowi ;)
      Wczoraj ktoś mnie uświadomił, że można produkować łańcuchy ,,na zakładkę,, z czterech pasków bibuły. Przyznam że takich nigdy nie robiłam.
      Dziękuję

      Usuń
  2. Kamila, Ty mi tak nie rób. Siedzi sobie człowiek w pracy, ma przerwę na kanapkę i czyta Twój wpis dla relaksu. Wiesz, że kruszkami można się zabić?! :D :D :D I tak dobrze, że nic nie piłam akurat, bo bym ze ścierą teraz latała ;)
    Z tymi nożyczkami - no całe szczęście. Teraz w końcu zaśniesz spokojnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mi się odbija czkawką historia z połkniętą monetą. Wojtek czasem ma takie pomysły, że jeśli siwizna za wcześnie mi się żuci na głowę - znacie winowajce ;)

      Usuń
  3. Zabawa karnawałowa i rozżutnoś branży imponująca. Ksiądz, wokalista, ciekawe czym jeszcze Was zaskoczy :)))
    Mała Mi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troska o dziecko jest chyba wpisana w rodzicielstwo, biorę to na klatę;)

      Usuń
  4. Jaka super impreza.Tylko pozazdrościć
    Ala

    OdpowiedzUsuń
  5. Wojtuś i te jego teksty:D Sławomir też byłby z niego niezły;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Twój post rozbroił mnie maksymalnie :) Z motywem przebrania "za pieczarkę" i "za Sławomira" na czele :D Powodzenia w poszukiwaniach (i dalszych działaniach związanych z realizacją marzeń także) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przypuszczałam że Home Fragrance ma aż taki miłe audytorium i tyle osób do mnie napisze. Dziękuję

      Usuń
  7. Wojtuś :)))) Genialne są te jego teksty.

    Tak czułam, że chodzi o zmianę lokum. My też bardzo byśmy chcieli w tym roku się przeprowadzić, mam nadzieję, że w końcu trafimy na coś godnego uwagi. I Wam tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oboje z mężem mamy określony cel i budżet. Było blisko, ale lokum wymagało większych inwestycji niż przypuszczaliśmy pierwotnie. Szukamy dalej.

      Usuń
  8. Trzymam mocno kciuki za poszukiwanie nowego lokum :). Wojtuś to najlepsze lekarstwo na chandrę. Uwielbiam o nim czytać ;)))). Co do szalonych pomysłów dzieci moje też często takie mają i czasem aż się boję, co nas jeszcze czeka ;). Miłej niedzieli :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dzieci są lekiem na całe zło. Chodź czasem bywa ciężko , to potrafią rozbroić sytuację w sekundę;)

      Usuń
  9. Twojego Wojtusia to tylko złapać i schrupać! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak większość dzieci w tym wieku ;)

      Usuń
    2. Ale najczęściej te dzieci, które są aktywne, które dużo mówią, dyskutują, wymyślają i jest ich pełną... spokojne dzieci ma się ochotę przytulić i pogłaskać w główkę. Wszystkie Wojtusie świata, to dodatkowo schrupać ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.