ALE KOSMOS ! - z cyklu domowe przedszkole

by - 10:12:00


Cześć Dziewczyny i Chłopaki!
Na wstępie szybka dygresja dotycząca poprzedniego wpisu. Po publikacji posta przeczytałam, że w czasie tegorocznej Gardenii, firma Plastiflora  otrzymała wyróżnienie, za swoje stoisko targowe.
Jednak intuicja mnie nie zawiodła , dlatego tym bardziej serdecznie gratuluję Wszystkim, którzy pracowali na ten sukces.

A tymczasem schodząc na ziemię, ale jedną nogą pozostając dalej w chmurach ;) 
Temat (rzekłabym) ,,dzieciowy"
Zauważyłam, że optymizm Wojtka uczęszczającego do przedszkola jest wielokrotnie zależny od poruszanej tam tematyki.  Z zachowania chłopca łatwo wyczytać, które zajęcia są dla niego ciekawe, a jakim działaniom niechętnie się poddaje. Często poznane formy zabawy przenosi na grunt rodzinny, co daje mi powód do większego zaangażowania podczas wspólnego spędzania czasu. Dzięki temu wpadają mi do głowy przeróżne pomysły, które staram się realizować w domowym przedszkolu.
Niekiedy bywa i tak ,że ze smutnych oczu odgaduję niepowodzenia, nieporadność.
Z troską staram się pomóc Wojtusiowi w przezwyciężeniu własnych słabości -często z sukcesem.
To co teraz napiszę będzie banałem , ale Drogi Rodzicu z własnego dziecka wyczytasz więcej, niż z kilkudziesięciu poradników.

Większość mam zapewne przyzna mi rację, że dzieci miewają etapy fascynacji przeróżnymi rzeczami. Sami przerabialiśmy już kilka takich ekscytacji.
Aktualnie, codziennie lądujemy na księżycu ;)


A wszystko zaczęło się od tej książki, którą zakupiłam ubiegłej jesieni.

ARMSTRONG
Niezwykłą mysia wyprawa na księżyc
TORBEN KUHLMANN
Wydawnictwo Wilga


Przyznam z ręką na sercu, że kiedy ta lektura wpadał mi w ręce,
 urzekły mnie przede wszystkim ilustracje.


Książka to zapis niezwykłej opowieści o pewnej , odważnej myszce.
Mała bohaterka swoim uporem, wiarą we własne możliwości, stara się dokonać rzeczy niemożliwej i polecieć na księżyc.
Udowadnia tym samym, że warto zawalczyć o marzenia.

Piękna książka do wspólnego czytania i oglądania. Pobudzi wyobraźnie i być może zachęci do własnego odkrywania świata.



 Poniżej druga publikacja , na którą natknęłam się w księgarni i która wydała mi idealna dla synka. 



MALI ODKRYWCY -W KOSMOSIE
RUTH MARTIN I ALLAN SANDERS 
Wydawnictwo Wilga


Szukałam odpowiedniej pozycji , by w przystępny sposób pokazała Wojtusiowi złożoność kosmosu i planetarium.



Oczywiście w praktyce o wiele ciekawszy okazał się strój kosmonauty i rakieta ;)



Wydanie zawiera wiele otwierających się elementów, co podoba się większości dzieci.



W księgarni miałam okazję przyjrzeć się innym tytułom z serii ,,Mali odkrywcy,, 
 Książeczki są idealnie skrojone pod ciekawskiego przedszkolaka.
Myślę, że powiększymy naszą biblioteczkę o tytuł ,,Moje ciało,,


Nie będę zbyt odkrywcza, gdy wysnuje tezę, że dzieci ...zwłaszcza te młodsze...choć nie!  te starsze również (przypomniała mi się Olka, która nie tak dawno, pod moją nieobecność eksperymentowała z woskiem) najbardziej lubią się bawić...no właśnie czym?
Zabawkami nazwać tego nie można.
Jakiś czas temu, podarowałam Wojtkowi naklejki , ale nie takie zwyczajne -okrągłe świecidełka, które sama w dzieciństwie naklejałam na uszy, udając damę z arystokracji. 
Wyobraźcie sobie, że chłopiec bez opamiętania odnawiał wszystkie autka, które posiada w swojej kolekcji.
Czego one tam nie miały -światła przednie , tylne, boczne, halogeny...generalnie MacGyver by się nie powstydził takiej fury ;)

Podobnie było z kolorowymi drucikami.
Wojtek tworzy
,,to są planety, ale mogą być też takie jajeczka,, w tłumaczeniu -popatrz mamo jaką Ci dekorację wielkanocną zrobiłem i nie próbuj tego zniszczyć!



Równie interesujące okazały się ,,wydrapywanki,, 
W pierwszej fazie było to zainteresowanie samą kartką -czarną.
Rysowanie pojazdów kosmicznych , galaktyk.

A teraz chłopiec eksperymentuje- czym wyryć obrazek, by przy okazji nie zrobić dziury w stole?


 Oczywiście plastelina święci triumfy po raz 159.
Toczone kule coraz równiejsze, wyważone. I nic to, że mama czasem krzyknie, gdy niepostrzeżenie kawałek masy przyklei się jej do skarpetki. Uszanowanie dla dziecięcej twórczości i powaga musi zostać zachowana , zwłaszcza gdy mały artysta kwituje sytuację słowami.
,,Mamo, uważaj nadepnęłaś na Marsa!,,



Tak jak czytacie, dziecięcy wszechświat pozostaje dla mnie nadal nieodkryty.
Wszystko jeszcze przede mną 
Chyba, że wcześniej, z tej miłości wystrzelę Potomstwo w kosmos ;)



Pozdrawiam Was ciepło... ostatnio ta fraza nabiera nowego wydźwięku.

Książki znajdziecie tutaj

You May Also Like

27 komentarze

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój synek jak chyba każdy chłopiec przechodzi okres fascynacji kosmosem:)
    A Ty Kamilo powinnaś z dumą ogłaszać, że byłaś jedną nogą na Marsie;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze bardzo cenię sobie ilustracje w książkach (zwłaszcza tych dla dzieci). Tak się składa, że miałam okazję przeglądać pierwszą z wspomnianych w poście i mysie ilustracje mnie zachwyciły! Myślę, że pierwszy komentarz każdej osoby, która ma ją w dłoniach brzmi "ale piękne ilustracje":)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilustracje są wyjątkowe, nawet gdybym nie miała synka kupiłabym ta książkę dla siebie...uwielbiam w ten sposób podaną, dziecięca literaturę!

      Usuń
  4. Jak miło widzieć nowy post do porannej kawy:) Wesoło masz z tym synkiem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to czytać, odbijam pozdrowienia.

      Usuń
  5. Pierwszy raz widzę takie wydrapywanki. Dostanę je gdzieś stacjonarnie? Z góry dziękuję za odp.
    Pozdrawiam sylwia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydrapywanki można znaleźć w sklepie Action.

      Usuń
  6. Ta książeczka o myszcze to bedzie trafiony orezent dla mojego synka. On tez teraz ma w głowi gwiazdy planety i księżyc;) nawet marchewka pływająca w rosole to tez planeta;) pozdrawiam ciepło Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joanno , powinnaś cieszyć się z tego, że syn ma taaaką wyobraźnię. Wszystko na plus ;)

      Usuń
  7. To by była przyjemność móc zajrzeć do Waszej biblioteczki, jestem pewna, że znalazłabym wiele ciekawych pozycji.
    Tylko nie niszcz dekoracji, będą idealne na zbliżające święta (jak to Wojtuś o wszystkim pomyślał :)
    To wspaniałe jest, że taki małych chłopiec ma możliwość w pełni wybrzmieć swojej wyobraźni. Co jakiś czas czytam o Jego nowych pasjach i zauroczona jestem Jego wszechstronnością...
    Również pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to ostatnio biblioteczka się nieco uszczupliła. Zrobiliśmy rekonesans w książeczkach i te pozycje z których Wojtek wyrósł, sprezentujemy młodszym dzieciom w naszej rodzinie. Jeszcze czeka mnie przeprawa u Oli ;)
      Kiedy córka była mała drażniły mnie często przypadkowe, porozrzucane elementy, które w oczach małej dziewczynki urastały do miana dekoracji. Teraz jakoś przychylniej patrzę na te zapędy artystyczne...dzieciństwo tak krótko trwa.

      Usuń
    2. Tak mi szkoda tych książeczek po dzieciach, też ostatnio nad nimi się zastanawiałam, Martyna z wielu wyrosła, przejął je Przemek, ale i On z niektórych już wyrósł, czy też niedługo wyrośnie... schowałam część schowałam do pudełka, pomyślałam, że kiedyś... wnuki... itd :D
      Podobnie jak Ty, też już z przymrużeniem oka patrzę na ten dziecięcy twórczy bałagan, jedynym zastrzeżeniem są naklejki, które nie pozwalam przyklejać na meble, nie znoszę tego okropnie. Zgodzili się na zeszyt specjalny na naklejki... eh..
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. U mnie jest tylu małych chłopców w rodzinie i dlatego jestem przekonana że dziecięca biblioteczka to pokoleniowa misja ;)
      Naklejki...oj tak.

      Usuń
  8. Oj widzę, że Twój synek pochłonięty wszechświatem na całego, ale cóż się dziwić... po takich lekturach:) Mam w rodzinie 4- latka i rozważę zakup książki "Armstrong" w ramach prezent, bo niedługo szykuje się okazja. Tylko muszę gdzieś to zanotować, bo z moją pamięcią... zawsze pomysłów dużo, a jak przychodzi co do czego to biegam po sklepach i szukam nie wiadomo czego:) Pozdrawiam ciepło w ten mam nadzieję ostatni tak mroźny wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie zamierzam, zakupić jeszcze jedno wydanie-idealne na prezent.

      Usuń
  9. Świetne te planety z plasteliny, ale Wojtek jest precyzyjny! A "Profesor Astrokot odkrywa kosmos" znacie? To jedna z naszych ulubionych "kosmicznych" pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej śmieszyły mnie doklejone promyczki. Słoneczko jednak promyczki musi posiadać ...bezdyskusyjnie ;)
      Astrokota znamy, w ubiegłym roku wypożyczałam tę książkę dzieciom do przedszkola. Dziękuję Ci za Twój komentarz, podany tytuł to trafne uzupełnienie posta.

      Usuń
  10. Dzieci to skarbnica pomysłów. Kamilo zazdroszczę Ci, że przyglądajac się Wojtkowi możesz czerpać tyle pozytywnej energii. Liczę na to że kiedyś doczekam się wnuków i będzie mi dane przeżyć to jeszcze raz :)
    Bukiet z jaskrami z poprzedniego w wisu majstersztyk.
    Pozdrawiam
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi jedynie, życzyć Ci spełnionego marzenia. Nie zawsze jest tęczowo, ale dzieci z pewnością, ożywiają każdą rodzinę.

      Usuń
  11. Fascynacja kosmosem jeszcze przed nami. Teraz na czasie Egipt, a zwłaszcza Sfinks. Książka w której się nie znajdzie nie jest godna uwagi. I oczywiście dinozaury. Tygrys bardzo lubi książki z okienkami, więc seria "Mali odkrywcy" przypadnie Mu do gustu. Poczekam, bo z kilka dni pojawią się dinozaury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egipt (?)zdumiewające. U nas etap dinozaurów chwilowo zażegnany ;)

      Usuń
  12. Jakie piękne planety Wojtuś stworzył. Uściskaj małego artystę ode mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym tygodniu przerzucił się na rysowanie autobusów...koniecznie brudnych ;)

      Usuń
  13. Przepiękne ilustracje w Amstrongu ♥ A twórczość Wojtka mnie rozczuliła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Przyszło mi do głowy że Twoje, subtelne malunki pięknie ozdobiłyby książkę dla dzieci.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.