Styczeń w mojej kuchni i natręctwa

by - 04:14:00


W tym roku przeciągałam moment, pozbycie się świątecznych błyskotek. Owszem, choinka  pozostała już wspomnieniem, jednak czerwone akcenty w kuchni poprawiały mi nastój.
Zawsze gdy chowam dekoracje bożonarodzeniowe, dom staje się pusty jak zimowe pole.
Na zastawianie kątów kwitnącymi cebulami jeszcze przyjdzie pora, chwilowo łapię oddech przed wiosenną feerią barw.


Zrobiłam porządki w przepisach, co niewątpliwie uważam za mały sukces. Posiadam tajemne zeszyciki,  do których od kilku lat, dokładałam kolejne kartki z recepturami. 
Stan faktyczny powodował, że w przypływie weny zaglądając do tej ,,kulinarnej skarbnicy wiedzy,, po kuchni fruwały mi papierowe samoloty...no bajzel niemiłosierny robiłam za każdym razem,
gdy czegoś szukałam. 
Teraz jest systematyka...



...i łatwiej o efekt końcowy ;)


Właściwie dziś chciałam pokazać kilka kuchennych kadrów.
Trudno mi jednak skupić się na pisaniu posta, głowę mam zaprzątnięta zupełnie czymś innym.
Czuję że ten rok, będzie dla naszej rodziny rokiem zmian.
Podjęliśmy Ważne zobowiązania, jak wiadomo - gdy się rzeknie,,a,,...trzeba powiedzieć ,,b,,
Spełnianie  marzeń wymaga wysiłku, zaangażowania i niewątpliwie kapitału, o ile z tym pierwszym jestem w stanie sobie poradzić, o tyle całokształt wymaga dokładnych kalkulacji , co uczciwie  przyznaję nie jest moją mocną stroną.
Większość osób które mnie zna, potwierdzi że pieniądze nigdy nie były dla mnie celem samym w sobie, tylko środkiem do celu. 
A jeśli idea sprawia że, że budząc się nie mogę o niczym innym myśleć, to wiem że
 mogę góry przenosić.
Więcej nic nie zdradzam...żeby nie zapeszać.




Przechodząc do lżejszych tematów, zdradzę Wam jeszcze coś,
co być może wyda się dziwadztwem...ja to nazywam niegroźnym natręctwem.
Mianowicie...słyszałam już o tym, że można wieszać pranie, parując spinacze o tym samym kolorze. Znam tez takich którzy zawsze wracają sprawdzić czy zamknęli drzwi...Moi Drodzy, Kamila kiedy w sklepi widzi tekstylne szarości, beże- kupuje bez opamiętania ścierki ...i teraz można się śmiać ;)


W praktyce wygląda to tak, kuchenna szuflada już mi się nie domyka.
Wszystkich ściereczek używam zgodnie z przeznaczeniem, bez taryfy ulgowej (na zdjęciach to tylko część ,,zbiorów,,-reszta w praniu)
Spodni mogę nie wyprasować , ale ścierki muszą być ułożone równo jak w wojsku.
Sama jak o tym myślę, to własną głupotę wietrzę, ale tak mam. Idąc do sklepu , po zgołą inne produkty ostatnie zaskórniaki wydam na szmatki ;))



Gdy śpię z mężem, zawsze wybieram miejsce od ściany...o segregacji, archiwizacji  rzeczy to nawet nie wspominam. To taki mój ,,bzik,, mam też inne...ale nie wszystko upublicznię, żebyście mnie o całkowite skretynienie nie posądzili ;)))
Jesli macie ochotę zdradzić swoje tajemnice, chętnie poczytam.
 A tymczasem życzę Wam słodkiego,tłustego czwartku. 
Niech nadwyżka kalorii uzupełni braki w tych miejscach,  które Wam dokuczają...a zresztą jutro o dietach się zapomina ;)
Nam szykuje się dziecięca, zabawa karnawałowa więc będzie się działo.
Buziaki w nos!





AKTUALIZACJA
Dziewczyny, tłusty czwartek jest za tydzień, o czym dowiedziałam się przed chwilą w cukierni.
Cóż gdyby nie poszła zamówić pączków , pewnie tkwiłabym w słodkiej nieświadomości.
Z tego miejsca pozdrawiam koleżankę z bloga ,,Sylwitwory,, 
Moja Droga, od razu  mi się Twoja wigilijna wpadka przypomniała ;)))

You May Also Like

28 komentarze

  1. Kamilo podążaj za marzeniami!
    Od dziecka nie znosiłam dźwięku kredy piszącej po tablicy. Kawę popijam wyłącznie z filiżanki, inna mi nie smakuje ;)
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kogoś, kto podobnie pija kawę jedynie z porcelany. Potrafię to zrozumieć.
      Odgłos piszącej kredy i pocieranego o siebie styropianu....jyhhh...

      Usuń
  2. Liczę że napiszesz z czasem coś więcej o tajemniczych planach. Jako stała czytelniczka domyślam się czego dotyczą i życzę Ci powodzenia.
    Zastanawiam się czy w mojej osobie można doszukać się dziwadztw i jedyna rzecz jaka przychodzi mi do głowy to układanie w szafie ubrań kolorami.
    Przesyłam pozdrowienia
    Mała Mi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wypadku ubrań możesz nie czuć się osamotniona, w mojej szafie wieszaki również tworzą ,,tęczę,, Kolory ciut przełamane i już nie jest to jedynie ,,garderoba pingwina,, ;)

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za pomyslnosc wszystkich planow, a ze sciereczkami mam to samo, pelno i wiecznie cos nowego znajduje, no i musza byc wyprasowane:) Milego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem z czego to wynika...może przez to, że jako dziecko wychowane w czasach komunizmu, pamiętam wszędobylską kratkę (?)

      Usuń
  4. Rany, jaki u Ciebie porządek! Kuchnia wygląda pięknie! Ściereczki faktycznie mogą kusić:) Masz ciekawy zbiór.
    Nasza kuchnia jest zbyt zagracona. Od 30 lat nie potrafię rozstać się z wieloma przedmiotami. W naszej dużej kuchni szafki zawierają pewnie zbyt wiele, ale wszystko jest używane. Każdy przedmiot ma swoją historię, wspomnienie... przeznaczenie. Minimalizm nie jest moją mocną stroną. Faktem jest, że od dawna nie kupujemy już nowych przedmiotów a obecne staram się wykorzystać w inny, kreatywny sposób.
    Tak właśnie wygląda moja wielka słabość... emocjonalne przywiązanie do przedmiotów.

    Pozdrawiam
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W celu wyjaśnienia. Porządek względny gdyż PRIMO- pochowałam dekoracje i to poniekąd zawsze wymusza sprzątanie. SECUNDO-w naszym małym loku bałagan robi się sam i jak gestapo pilnuję rodziny, by chowała wszystko po sobie. TERTIO jutro mam zapowiedzianych gości ;)
      Zawsze lubiłam wnętrza które coś o sobie opowiadają, odzwierciedlają czyjąś osobowość. Jeśli nie przytłaczają Cię te przeładowane szafki, to uważam że wszystko jest ok. Również do minimalizmu mi daleko. Często oglądam w sklepach piękne naczynia , po czym stwierdzam że w zupełności wystarczy mi serwis po babci. Chodź są rzeczy (jak wspomniane ściereczki) które mnie tak kuszą że muszę, bo inaczej się uduszę ;)

      Usuń
  5. Kamilo, niech ten rok przyniesie realizację marzeń. Coś tak czuję, że podejmiecie się tego marzenia, które i my teraz realizujemy. Myślę, że warto.
    A natręctwa... u w moim przypadku to już chyba potrzebna jest pomoc specjalisty :) Drzwi, gaz, żelazko. To tylko niewielka część.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzwi, gaz, żelazko...ja powinnam sprawdzać czy mam psa w samochodzie. Kiedyś w ferworze pakowania został u babci na podwórku, a my ocknęliśmy się pod domem ;)

      Usuń
  6. No to udanego tłustego czwartku;D A lista moich natręctw przebiłaby liczbą znaków całego posta;D

    OdpowiedzUsuń
  7. podejrzewam zmiane mieszkania lub nowy dom.... ale to taka moja mysl....jednak kibicuję wszystkim waszym pomysłom....
    co do natręctw, ja reż pije kawę z jednej filiżanki, do herbaty mam swój kubek, mieksce przy stole tez tylko moje, w ogóle jestem zaborcza, poranny rytuał też.... kawa, spacer z psem , śniadanie....
    gazetę czytam od poczatku do końca, nigdy ze środka,
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos gazety. Przypomniało mi się że kiedyś, po obejrzeniu filmu czekałam do końca, aż przelecą wszystkie napisy. Głupie to było strasznie i tak nie nadążałam z czytaniem...ale wydawało mi się że powinnam, z szacunku do twórców wielkiej kinomategrafi . To natrętstwo, nawet ścierki przebija ;)))

      Usuń
  8. Ale mnie zestresowałaś z tym czwartkiem! Nie rób mi tak więcej ;D
    Jeśli ta zmiana o której myślę, to trzymam kciuki z całej siły. Zresztą jak inna to też trzymam, tylko wtedy nie wiem za co ;)
    O ściereczkach to już Ci na Insta napisałam, że uwolnię Cię od problemu.
    Co do natręctw... Zasnę tylko na prawym boku. Poranna kawa tylko i wyłącznie z jednego, mojego kubka. Dwa razy sprawdzam czy samochód zamknięty. To takie codzienne tylko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obchodzenie tegorocznego, przyszłego tłustego czwartku to już hit w mojej rodzinie ;)

      Usuń
  9. Też przyszła mi do głowy myśl o nowym mieszkaniu lub domu. Pozwodzenia:)
    mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy jak to się wszystko ułoży, ale jestem dobrej myśli.

      Usuń
  10. Ja obstawiam zmiane miejsca zamieszkania lub praca jakas nowa? :)
    Zycze powodzenia.
    A teraz zabieram sie za ogladanie mojej ulubionej kuchni to znaczy Twojej kuchni ;)
    Aaia M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! praca nowa by się przydała , zwłaszcza teraz...i to taka wysoko budżetowa ;)

      Usuń
  11. Natręctwa - proszę bardzo - papier toaletowy musi być rozwijać do zewnątrz, nigdy odwijać się po ścianie. Ile razy się powstrzymuję, żeby komuś w domu nie przewiesić ;) Kto mnie przebije??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwiatki doniczkowe. Jeśli jestem u kogoś i widzę definitywnie, że roślinka stojąca w aktualnym miejscu ma marne szanse na przeżycie- zwracam uwagę , ale robię roszadę. Ba! Nawet kiedyś podczas wizyty lekarskiej, tak bardzo drażnił mnie kwiatek za plecami doktora, że przerwałam mu wywód i zapytałam czy nie można by przestawić tego i owego, bo temu pięknemu storczykowi daję dwa tygodnie;)

      Usuń
  12. Życzę spełnienia marzeń tych mniejszych i tych większych:D

    Moje natręctwo to ozdobne poszewki na poduszki na kanapę; mam ich już duży stosik i jak coś mi się spodoba to trudno mi się oprzeć:))))

    pozdrawiam ciepło,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię dekoracyjne poszewki, ale jeszcze bardziej lubi je mój pies. Przy Wojtku często lądują na podłogę i skutek tego jest jeden ;)))

      Usuń
  13. Trzymam mocno kciuki za realizację marzeń ;))). Ja też mam swoje natręctwa. Chyba każdy ma ha ha. Nie przejmuj się ;). Pozdrawiam Cię serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te natręctwa czynią nas indywidualnościami ;)
      Ściskam Was serdecznie!

      Usuń
  14. No widzisz! :):):) Powiem Ci, że czuję się lżej, łatwiej się człowiekowi żyje, kiedy wie, że ktoś inny też bywa zakręcony! ;)
    Fajna z Ciebie kobieta ❤
    Ja jestem pełna natręctw... zawsze wybieram miejsce od ściany, w innym miejscu mam poczucie, że spadnę. Wracam się by sprawdzić, czy zamknęłam drzwi, przez kilka lat (bo ilość prań zrobiła swoje) wieszałam pranie spinając spinaczami według koloru. Uwielbiam ręczniki kuchenne, i mam ich całe mnóstwo. Od razu się spinam, kiedy mąż próbuje ich użyć (bo traktuje je jak szmaty nie ściereczki ;) a ja z takim nabożeństwem do nich, podobnie mam z papierem toaletowym, kubkami... jak coś mi przeszkadza nie umiem przestać o tym myśleć... i wiele wiele innych...
    Spełnienia marzeń! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak coś mi przeszkadza nie umiem przestać o tym myśleć...stereofoniczny mąż podgryzającemu orzeszki ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.