10,11 Grudnia

by - 12:03:00


W niedzielny poranek, nie było czasu na wylegiwanie się w łóżkach.
Bladym świtem pędziliśmy na mszę w intencji zmarłego taty.
Po przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów, naszym oczom ukazał się taki widok...śnieg.
Do nabożeństwa mieliśmy zapas czasu, więc wcześniej pojechaliśmy na cmentarz.


Z kościoła zabraliśmy prababcie Irenkę i wręczyliśmy jej stroik zrobiony przez Wojtka.
Kiedy chłopaki zmarznięciu poszli do mojej mamy rozpalać w kominku, udało mi się wypić u Irci szybką kawę.
U babinki choinka już ubrana, podłogi lśnią od pasty do podłogi jak lustro...pachnie pomarańczami- święta coraz bliżej.

Kiedy dołączyłam do chłopaków, w domu była już reszta rodziny i nasz oddział czterolatków,
 zabrał się za ubieranie choinki...


Prace były podzielone...Adaś wybierał niebieskie bombki...Wojtek sprawdzał czy wszystkie mają zawieszki ;)


W międzyczasie podgryzaliśmy makowca


Choinka mojej mamy jest spora , więc pomoc była potrzebna .




Najlepszą zabawą okazały się jednak stare łańcuchy.
Chłopcy paradowali z tym dobytkiem wokół stołu i udawali trzech króli idących do Jezuska ze złotem i mikrą (tak chodzi o markę samochodu)


II niedziela Adwentu


Na obiad przyszła Prababcia i razem z Wojtkiem oglądali szopkę, którą kupiła moja mama.



Przed wyjazdem do domu pojechaliśmy odwiedzi drugą prababcię - Marysię.
Wojtek ściszył z tonu, dobrze że wyszalał się z Adaśkiem
Starość Panu Bogu jednak nie wyszła.

Dzisiejszy dzień był feralny.
Rano nie udało nam się załatwić dokumentów, które już dawno powinny być złożone...więc jutro urzędowa powtórka z rozrywki.
Kiedy dotarłam do domu, starałam się zdążyć przed Wojtkiem i wytapetować domek który dostanie pod choinkę. 
Część pracy na finiszu, jeszcze tylko zasłony i takie tam...króliki mogą się wprowadzać.




Ola zjadła obiad i pognała na angielski.
A nasz duet (mama -syn) wypisywał kartki.
W tym roku specjalnie kupiłam takie, na widok których Wojtusiowi pojaśniała twarz.



Nie obyło się bez naklejek...i kleju-bandażu ;)



Właściwie od południa telefon palił się w dłoni.
I to wcale nie zwiastowało dobrych wiadomości...Do tego wszystkiego Grzesiek złapał gumę i trzeba było odebrać Olkę z lekcji...Wojtek pod moją nieobecność w łazience, wylała mi do wanny pozostałości kleju do tapet.
To taka zabawa glutowata będzie
Generalnie, niech się już ten poniedziałek skończy.

You May Also Like

8 komentarze

  1. Sama bym chciała dostać taki domek, na pewno Wojtuś będzie szczęśliwy:)

    U nas produkcja domowych kartek świątecznych- w związku z przeziębieniem i przymusowym siedzeniem w domu...

    Pozdrawiam cieplutko:)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas niestety jeden incydent sprawił, że reszta posypała się jak talia kart...ale staram się nie tracić dobrego humoru;)
      Zdrówka!

      Usuń
  2. Dość intensywny Wasz Adwent i rodzinny. Pięknie, że Wasze dzieci wzrastają obok pradziadków.
    Ekipa się postarała i drzewko wygląda cudnie. A te bombki kształtki piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekipa zapewne w przyszłym roku powiększy się o kolejną parę rączek do ubierania...az się boję co to będzie.

      Usuń
  3. Takie kolorowe, bajkowe choinki zawsze są najlepsze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza nie będzie tak kolorowa , ale też jest bajkowa ;)))

      Usuń
  4. Jak już Świątecznie u Was !!!!! Choinka przeliczna, a Szopka mnie urzekła. (Gdzie można taka kupić???)

    ALA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie u nas, u mamy ;)
      O szopkę zapytam, nie mam pojęcia gdzie została kupiona.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/