Październik

by - 01:11:00


Miałam zamiar pokusić się o podsumowanie października,
 ale piszę i czuję że wena mnie opuszcza.
Staram się problemy odsuwać od bloga, ale ten  weekend był wyjątkowe pechowy i niestety w dużym stopniu rzutuje na zakończenie miesiąca.
W szybkim skrócie  (pomijając inne okoliczności) Wojtuś właśnie przechodzi ,,Bostonkę,,
Wiem że wirus nie wybiera ...ale dlaczego dzieci muszą zapadać na choroby zakaźnie, w tych najmniej odpowiednich momentach!
Dla przypomnienia ..małą Ole dopadła ospa w dniu mojego wylotu na Targi do Essen, 
Wojtka wysypało na zakończenie roku szkolnego-kiedy planowaliśmy wakacyjny wyjazd.
Aktualnie syn zaatakowany opryszczką, a oboje z mężem mamy tyle zoboiwiązań
 że powinniśmy się sklonować.



A propos planowania...Okrągłe urodziny miały być hucznie obchodzone, z zabawą do białego rana.
W rezultacie skończyło się na kameralnym spotkaniu, w niekompletnym składzie.
Nad tym akurat nie ubolewam, powtarzam sobie że będę miała cały listopad na nadrobienie towarzyskich braków ;)

Podczas wspomnianego rodzinnego obiadu, nie miałam czasu na wymyślne menu.
Zaserwowałam najbliższym krem z pieczonych buraków i zrazy(które robiłam po raz pierwszy)
Z pomocą przyszła mi książka Ani Starmach. Kilkakrotnie pisałam o tym że stołujemy się głównie w domu. Lubię gotować, ale nie do tego stopnia by garnek świat mi przysłonił.
Przygotowując obiad zależy mi na tym,   by czas przygotowania nie przekroczył godziny.



Jestem przekonana że książka będzie dobrą ściągą dla niedoświadczonej gospodyni.
Z jej pomocą można kulinarnie zabłysnąć przed najbliższymi, nawet gdy ktoś ma ,,lewe ręce,, do gotowania.
Celowo wspominam o ,,Pysznych obiadach,, by wyprzedzić pytania o przepisy na pokazane potrawy.
Wszystko odtwórcze ;)






Nadeszła jesień i u nas oczywiście rozpoczął się sezon na planszówki.
Hitem ostatnich dni są kostki ,,Story cubes,, Najmłodszy gracz wymyśla takie historie że można paść ze śmiechu...podobnie sam czyta książki...na głos, zmyślając fabułę ;)





Po cichu wierzę że listopada przyniesie trochę spokoju i obędzie się bez przykrych niespodzianek.
A tymczasem żegnam się z Wami i uciekam lepić samoloty
z plasteliny.
To byłaby ostatnia rzecz o jakiej pomyślałabym jeszcze dwa dni temu ;)


You May Also Like

14 komentarze

  1. Życzę zdrowia dla Wojtusia.
    Doskonale Ciebie rozumiem, na pewno nie pocieszę kiedy napiszę, że u mnie to samo. Nie będę rozpisywać przykładów... wiem jakie to jest frustrujące, że aż chce się wyć do księżyca. Tak że niech Wojtuś zdrowieje, a reszta problemów niech znika jak najszybciej.

    Mam wrażenie, że mnie coś ominęło pod względem informacyjnym... okrągłe urodziny Kogo?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszam się że i tak u nas nie było najgorzej.

      Urodziny...za rok będą podwójne ,,osiemnaste,, ;)

      Usuń
    2. Spóźnione buziaki i najlepszości. U mnie w tym roku była podwójna osiemnastka ;) A ja nadal się czuję na jakieś 10 lat mniej.
      Z tym chorowaniem dzieci w najmniej odpowiednim momencie to jakieś fatum jest. Ja myślę, że one po prostu wiedzą i specjalnie chorują w takim terminie ;) To spisek! :D

      Usuń
  2. Łączę się w bólu. U nas też bostonka. Dwie noce nieprzespane za mną, a w środę ważny dla mnie egzamin. Jak to mówią choroba nie wybiera, choć wolałabym jednak w innym momencie. Książkę chętnie nabędę, bo gotowanie sprawia mi problem, a czekają mnie urodziny Synka i kilkanaście osób do ugoszczenia, więc może znajdę coś dla siebie.
    Wszelkiego dobra z okazji okrągłych urodzin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna że dałaś radę...Kto jeśli nie my...matki-doskonałe wykute z oczekiwań społeczeństwa ;)
      Jeśli szukasz prostego kompendium kulinarnego z pomysłami na domowy obiad-książka jest dla Ciebie.

      Usuń
  3. Szczerze współczuję...
    Dziś odbierając Wojtusia ze przedszkola, zauważyłam, że jeden z chłopców z grupy ma krostki na buzi i zastanawiam się czy to nie bostonka...
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszelkiej pomyślności:D
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból gardła, opryszczka wokół ust i wysoka gorączka , to pierwsze objawy.
      Mam nadzieję że ,,bostonka,, Was ominęła , chorowanie do przyjemnych nie należy.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Pięknie u Ciebie :)
    A krem z buraków uwielbiam.
    Jest genialny.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękny bukiet kwiatowy. Życzę spokoju :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisz proszę ile u Wojtusia trwała bostonka...Mój średni syn męczy się z nią od soboty, a starszego właśnie wysypało. Czy muszę mówic, że mam mnóstwo spraw zawodowych do wykonania na już? :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Kingo, u Wojtka gorączka utrzymywała się dwa dni, przeszkadzał ból gardła wysypka nie była dokuczliwe... dosłownie kilka krostek. Praktycznie po trzech dniach synek szalał jak zwykle. Niestety Bostonka to choroba zakaźna i by uniknąć powikłań konieczna jest 7-10dniowa rekonwalescencja.
    Szczerze współczuję. Wojtkowi na ból gardła i afty pomagał miód. Dostawał również groprinosin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas bez gorączki i bez aft w buzi. U starszego krostki jako takie, nie ma ich dużo. Natomiast u młodszego nałożył się AZS i jest dosłownie cały wysypany :( Oprócz krostek chłopcy są niezwykle żywiołowi, ładnie jedzą.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.