Fioletowy dzień - chorujemy

by - 01:00:00

Kochani!
Dziękuję za miłe komentarze, okraszone blogowym życzeniami. Każdy z nich przeczytałam z uwagą. To nie był gorszy dzień, już od kilku tygodniu rozmyślam o Home Fragrence. Rocznica poniekąd była okazja do podzielenia się refleksją na ten temat. Według mnie, uczciwej będzie jeśli napiszę kilka słów, gdybym jednak zniknęła z blogosfery.
Ogromną wartością tego miejsca jestescie Wy.  Zawsze swoich Czytelników będę dobrze wspominać!

Wracając jednak do tytułu.
Rozpoczęcie Roku Szkolnego zaowocowało chrypką, wolałam poobserwować Wojtusia i dlatego został w domu
Dobrym pomysłem  na spędzenie czasu z mamą, okazał się kolorowy dzień
(tym razem FIOLETOWY).

Rano musiałam wyjść, kiedy większość jeszcze spała.
Przygotowałam rodzinie śniadanie, ale Wojtek wypiął się na fioletową pastę z fasoli i skończyło się na ,,owsiance,,

Przed powrotem do domu,  zahaczyłam o zieleniak. Chłopiec pomagał rozpakować zakupy i odkładał fioletowe warzywa i owoce.


Chwilę potem okazało się, że niezwłocznie muszę udać się na pocztę.
Nie było innego wyjścia, jak tylko zabrać Wojtka ze sobą.
Obiecałam mu, że przy okazji wybierzemy bombonierkę na urodziny kolegi... kupiliśmy również ulubioną czekoladę Oli.
Wojtek upominała się o siostrę, a kiedy ta wróciła ze szkoły, wręczył jej słodycz uprzedzając
Ale musisz się ze mną podzielić ...czułam nosem , że ten plan miał ukartowany od samego początku ;)




Wojtkowi dokuczało gardło, na drugie śniadania chciałam przygotować jagodowy koktajl...ale skończyło się na kisielu z czarnej porzeczki.
Nasza pediatra twierdzi, że to dobry sposób na łagodzeniu bólu.


Wojtek był wyjątkowo marudny, a ja niestety musiałam nadgonić inne obowiązki.
Opowiedziałam mu o bajce, którą znam z dzieciństwa...o misiach brykających po wypiciu soku z gumijagód.
W następstwie zorganizowaliśmy domowe kino.
Wojtek oglądał i komentował ...ten fioletowy misiu mi  się nie podoba, lubię tego w zielonej czapce
Cały Wojtek


Po bajce zabraliśmy się za przygotowywanie kartki urodzinowej. 
Chłopca oprócz naklejek (fioletowe znaleźliśmy w zbiorach Oli)  niezwykle interesują nożyczki...wszystko by ciął, nie pomijając obrusa.


Przyszedł czas na przygotowanie obiadu. Wojtek -asystent podawał, mama kroiła warzywa.
Lubię nasze wspólne kucharzenie.


Po wyczerpującej pracy należał się odpoczynek.
Czytaliśmy wierszyki i Wojtuś zasnął.


W tym czasie ugotował się obiad.
Nawiasem polecam ,,Zapiekanka z bakłażanem i kaszą (u nas pęczak),, przepis znajdziecie na stronie Kwestia Smaku.


Wojtuś spał, więc mama postanowiła przygotować ciasto drożdżowe, odstawiłam je do wyrośnięcia.


Po przebudzeniu, Wojtek zjadł obiad i na hasło,, pieczemy ciasto,, humor mu się poprawił.



Kiedy placek ze śliwkami wylądował w piekarniku, układaliśmy puzzle...ku mojej rozpaczy te same trzy razy z rzędu.


Na szczęście dźwięk piekarnika, pozwolił zmienić kurs ...


...jednak nie wiem czy na lepsze ;)
Wojtek naszykował mi stosik książek, szurał po podłodze autkami- mama czytała.


Później rzucając kostką, zbieraliśmy fioletowe jagody


I po osiemnastej wrócił tato z pracy.
Wojtka rozpierała energia, więc męska ekipa pojechała do marketu budowlanego, po kilka drobiazgów.
Po powrocie synek przywitał mnie w drzwiach słowami
Mamusiu kupiliśmy Ci WRZEŚNIE (czytaj wrzośce)


Przed kąpaniem Wojtek wypił kubek mleka z miodem i czosnkiem...kolejny domowy, leczniczy specyfik.
Przyszła pora na zabawę w wodzie, z fioletową kapsułką musującą.



A w łóżeczku kolejna książka, tym razem o strażakach czytał tatuś.
Mama już na dziecięcą literaturę w tym dniu patrzeć nie mogła...przed oczami miałam fioletowe plamki.

p.s. Bawiąc się, zapytałam przez telefon znajome osoby, z czym im się kojarzy fiolet?
Pierwsza odpowiedziała że z homoseksualistami
druga-z reklamą Play
Osobiste, pierwsze skojarzenie- fiolet to kolor adwentu
A Wam jaka myśl wpadła do głowy?


You May Also Like

8 komentarze

  1. Zdrówka życzę! Ależ mieliście kolorowy dzień:-) ja już zaopatrzona has w witaminę C i D, w miksturę z czosnku, cytryny i miodu i domowy sok z malin. I nie czekam na pierwsze kochanie...
    A z fioletem najmocniej kojarzy mi się lawenda oczywiście:-) pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, no tak! Lawenda, oczywista-oczywistość :)
      Szkoda, że wcześniej o tym nie pomyślałam. Mogliśmy przecież zrobić saszetki zapachowe. Strzelilaś mi gola.

      Usuń
    2. haha:) Gola to ja sobie strzeliłam! "Nie czekam na pierwsze kochanie...", miało być kichanie!:)

      Usuń
  2. Dla mnie skojarzenie z fioletem jest jedno-ametyst. To mój kamień.
    Wrześnie...Wesoło u Was ;)
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ametysty znam...nawet miejsca gdzie można jest spotkać w naturze znam.

      Usuń
  3. Mimo choroby, barwny dzień za Wami. Sporo tych odcieni fioletu :) Fiolet dla mnie śliwka. Chętnie skorzystam z przepisu na zapiekankę. Bakłażana bardzo lubię, a w takiej odsłonie nie znałam. A puzzle... Dzień z nimi zaczynamy i kończymy, także rozumiem. Zdrowia dla Wojtusia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapiekanka jest rewelacyjna. U nas na stałe, ten przepis wchodzi do jadłospisu.
      U Wojtak niestety tak bywa z większością zabaw , jak coś zaskoczy (planszówki, malowanie farbami) to zamęcza wszystkich ;)

      Usuń
  4. Z gencjaną, którą byłam smarowana w czasie osypy jako dziecko :-) koniecznie muszę wprowadzić kolorowe dni u nas :-)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/