Letnie ,,kuchenne rewolucje,,

by - 01:19:00


Dawno nie było postów kulinarnych, z prostej przyczyny- rozleniwiłam się maksymalnie.
W lipcu skupiłam się głównie na produktach sezonowych, szybka zupka, od czasu do czasu grill ( a jakże! ) ponadto lody i więcej nic nam do szczęścia nie było trzeba.
Ile to ja fajnych przepisów z bobem w roli głównej nagromadziłam, a jak przyszła pełnia sezony podjadaliśmy w najprostszej postaci-z czosnkiem i masełkiem.
Nawet Wojtek był przychylny takiej diecie.
Rozmawia z babcią przez telefon i w pewnym momencie słyszę
-Mama jest zajęta, bo gotuje BOBRA
No więc teraz, kiedy przejadły się nam BOBRY, przerzuciliśmy się na ogórki.
Kiszone już odhaczone.




Przyszedł czas na dalszy spiżarniowy repertuar.
Z ubiegłego roku zostało mi trochę marynat. Skupiam się głównie na warzywach i mrożonych owocach.


Uwielbiam sierpień właśnie za to bogactwo smaków i zapachów.
Wszystko świeże, pyszne, prawdziwe dobrodziejstwo.
Cukinię można kupić przez cały rok , ale teraz smakuje najwyborniej,
chodź mój wachlarz dań, z dyniowatymi w roli głównej jest dosyć ubogi.
Uwielbiamy zupę krem i szybkie, warzywne potrawki.




Pomidory...
Nareszcie mają smak i zapach!
Zanim pokroję na kanapki, do sałatki, potrafię je z lubością pieścić w dłoniach.


Pieczenie chleba chwilowo poszło w odstawkę, nad czym ubolewam.
Niestety w mieszkaniu mamy latem tak gorąco , że odpalanie piekarnika na największą temperaturę, graniczyłoby z postradaniem zmysłów.
Nie ułatwia to w żaden sposób życia, w zamian trzeba robić wyprawy na drugi koniec miasta, po pieczywo które spełnia chodź trochę nasze standardy.
Za to kilka razy robiliśmy razową tortille.



Obiady latem traktowane są po macoszemu-, mięsko, jajeczko od wiejskiej kury, w duecie z sezonowymi warzywami.
Niekiedy warzywa gotowane na parze, zastępują lekką kolację.
Potrafimy (monotematycznie) przez kilka dni przygotowywać kalafior, by za chwilę przerzucić się na fasolkę.
Buraczki to już inna historia



Kuchnia po czwartkowych zakupach zazwyczaj wygląda tak, jak poniżej.
Wracając obładowana do domu (czasem jeszcze muszę zwolnić jeden palec, by synusia pilnować) klnę pod nosem, gdy siatki wrzynają mi się w ramiona.
Kiedy już zdołam wszystko rozpakować, drapię się po głowie, gdzie to upchnąć...potem działam.
I wbrew wszystkiemu robię to z przyjemnością.
Najedzona rodzina, to szczęśliwa rodzina...a wszyscy to wiedzą, że kuchnia mamy jest najlepsza ;)



Olka (jak to nastolatka) różne ,,fazy,, jadłospisowe przechodzi.
Z uporem maniaka, dopytuje o ryby wędzone...nie wiem czy to wspomnienie nadmorskich wakacji, czy jakaś nowa dieta cud.
A szkoda -może sama bym skorzystała ;)))



I jak wakacje to obowiązkowo -król stołu-leczo!




To danie chyba nigdy mi się nie znudzi.
Zrobiłam kilka słoików na zimę, ale mam ochotę na więcej.


Chwilowo macham do Was z kuchni i życzę smacznej końcówki wakacji!

You May Also Like

9 komentarze

  1. Ale smakowicie.
    Jak robisz leczo do słoików? Bo mamy na działce wysyp papryki, kabaczków i cukini, muszę coś z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leczo na zimę wykonuję w ten sam sposób jak wersję ,,obiadowa,, z tym małym wyjątkiem ze nie dodaje kiełbaski. Gorące pakuje go słoików, na wierzch wlewam 2łyżki oliwy, zakrecam i dodatkowo pasteryzuję.
      Ot filozofia :)

      Usuń
  2. Ale zapachniało :) Wspaniale zobrazowałaś lato, aż ślinka leci. Pomidory i ogórki z krzaczka lubię najbardziej, ten smak nigdy nawet w połowie nie przypomina tych kupnych ze sklepu. Są cudowne.
    Pozdrawiam wakacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimą pomidory powinni sprzedawać pod inną nazwą. Jeszcze tylko maliny trzeba zdobyć...i może buraczki -jak mi skrzydła nie opadną :)

      Usuń
  3. U mnie całe lato na obiad królują na zmianę "cykuś i szparaga" ;)
    A leczo w słoikach nigdy nie chce mi się przechować nie mam pojęcia dlaczego :( Zrezygnowałam bo szkoda mi mojej pracy jak wszystko później ląduje na kompoście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam że leczo na zimę robię po raz drugi. W ubiegłym roku wyszło, więc nie miałam oporów. A dziś mam ofiarowana skrzynkę pomidorów do przerobienia...i rozgrzebane malowanie w mieszkaniu :)))

      Usuń
  4. ja też wczoraj włożyłam leczo do słoików ( pierwszy raz, mam nadzieję, że nie będzie zimą klapy:)
    A dziś produkuję dżemik malinowo- borówkowy:D

    Pozdrawiam, serdecznie,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa kombinacja malina z borówką. Zazwyczaj robię dżemy jednoskładnikowe...w tym roku zrezygnowałam z wielu przepisów na rzecz miodu:)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/