Urodziny Olci i obiecany przepis na biszkopt

by - 05:40:00


Ostatnie dni mijają nam na objadaniu się ciastem. Tak się złożyło, że w okolicach ,,majówki,, świętuje pięć, bliskich mi osób. 
Wspólnie postanowiliśmy, że nasza Trzynastolatka nie będzie wyprawiała hucznej imprezy,
a tort podzieli na zbiórce harcerskiej. 
Nie chciałam by Ola poczuła, że bardziej faworyzuję Wojtka.
Do ostatnich godzin przetrzymywałam wypiek w tajemnicy.
Słodka niespodzianka była strzałem w dziesiątkę.
Dobrze, że gdy mama manipulowała przy mundurze, Jubilatka była w szkole ;)



Tak jak wspomniałam krojenie tortu odbyło się wśród braci harcerskiej, więc fotorelacja zrobiona na wstępie.
Ola po powrocie zdradziła nam że
  ,,tak jak zaśpiewano mi dziś sto lat , to jeszcze nikt mi nie zaśpiewał,,

Wnioskuję że była zadowolona.







Moja mama wychodzi z założenia, że na urodziny nie zaprasza się gości - o urodzinach się pamięta.
Można na ten temat dyskutować, dobrze że rodzina się zapowiedziała. 
Dzięki temu miałam czas na przygotowanie uroczystego obiadu i kolejnych słodkości...a propos planowania imprezy ;)
Niedzielna powtórka z rozrywki, w miłym towarzystwie, 
Z racji lokalowych goście przyjmowani na raty.



Nasza ,,mała,, Olusia ;)


I kolejny pretekst do dmuchania świeczek.



A teraz przepis na obiecany biszkopt.
Mam gorącą nadzieję że się przyda. Jako zachętę napiszę, że piekąc ciasta biszkoptowe bazuję na tych proporcjach i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. A musicie wiedzieć że ja nie zawsze taka oblatana w temacie byłam. Kiedyś na hasło ,,piekę tort,, rodzina pytała czy asekuracyjnie nie zamówiłam drugiego w cukierni ;)
Tak więc wszystkiego można się nauczyć 

PRZEPIS NA BISZKOPT

Proporcję na okrągłą formę o średnicy około 28cm.
Jeśli chcecie upiec prostokątny biszkopt (klasyczna blaszka) wystarczy podwoić proporcje

Składniki
7 jajek
1 szklanka cukru
3/4 szklanki mąki tortowej
5łyżek (troszkę mniej niż pół , więcej niż 1/4 szklanki ) mąki ziemniaczanej

Dodatkowo
 tortownica, papier do pieczenia, ręczny mikser do ubicia białek

I teraz krok, po kroku.
Jeszcze na wstępie mała dygresja....Często gdy mówię o pieczeniu tortu, to niektórzy łapią się za głowę ,że podobno to tyllleee roboty...Guzik prawda. Wszystko jest kwestią organizacji.
Zazwyczaj biszkopt piekę wieczorem , dzień przed planowaną imprezą.
Nikt mi się nie kręci po kuchni , ciasto w spokoju stygnie , a na drugi dzień tylko krem, dekoracja i gotowe,

Zaczynam od tego że nastawiam piekarnik by się nagrzał
-pieczenie góra/dół + termoobieg
-temperatura 175C



Tortownicę na spodzie wykładam papierem do pieczenia.  niczym nie smaruję boków blaszki.
Nadmiar papieru obcinam.


W jednej misce mieszam obie mąki -tortową z ziemniaczaną.
Nie cuduję , nie przesiewam, dokładnie mieszam łyżką.
Poniżej widzicie że do odmierzania proporcji służy mi szklanka z ,,arkoroku,,  ;)





Następnie szykuję ,,szklankę,, cukru- jak Wam się nasypie ,,z górką ,, też nie szkodzi.

Jajka podobno przed ubijaniem powinny mieć temperaturę pokojową, ale przyznam że czasem wyciągam przed samym pieczeniem z lodówki i jakiejś kolosalnej różnicy nie zauważyłam.

Białka oddzielamy od żółtek, pamiętając by naczynie w którym będziemy ubijać białka było czyste i suche .TO WAŻNE!



Białka ubijamy mikserem na średnich obrotach i jak piana będzie gęsta, dodaję cukier trzema partiami - dalej ubijając.




W efekcie powinniśmy otrzymać sztywną błyszczącą pianę.


Następnie ( dalej ubijając) dodajemy kolejno żółtka (po 1 sztuce)


Gdy już wmieszamy kolejno wszystkie 7 żółtek, czas na mąki i teraz nam już mikser nie będzie potrzebny.



 Masa jajeczna jest dość sztywna i żeby nie opadła, mąkę należy DELIKATNIE wmieszać. Zazwyczaj robię to w ten sposób. Czubatą łyżką mąki  posypuje wierzch masy ( jak byście posypywali coś cukrem pudrem) i delikatnie zagarniam całość łyżką, tak by wszystko się połączyło....
i kolejna łyżka ...aż skończy się mąka.



Całość wylewam do przygotowanej tortownicy i delikatnie wyrównuję wierzch.
Blachę wstawiam do piekarnika na środkową półkę i ustawiam czas pieczenia 40 minut.



Jeśli przygotowujecie biszkopt wieczorem, teraz macie czas na uprzątnięcie bałaganu i szybki prysznic.
W związku z tym, że tym razem ciacho piekłam rano, popijałam kawę- gotując zupę ;)


Po wskazanym czasie, bez ociągania trzeba wyciągnąć blachę z ciastem
(uważając by paluchów nie poparzyć) i trzymając ją na wysokości kolan, spuścić całość na podłogę.
Stąd nazwa biszkopt rzucany he, he...zabieg ten pozwala odparować wypiekowi. Biszkopt z powrotem wstawiamy do piekarnika, uchylamy drzwiczki , wyłączamy temperaturę i pozwalamy mu tak wystygnąć.

Piekąc wieczorem -zostawiam ciasto do rana, piekąc rano- czekam trzy godziny.


Tak wygląda finalny wypiek , delikatnie opadnie -ale to normalne





Przed wyjęciem ciasta z blachy, całość dookoła okrajam ostrym nożem
Później odklejam papier do pieczenia i biszkopt spokojnie można podzielić na trzy blaty.
U mnie być może nie wygląda to najzgrabniej ( jak w cukierni) ale słowo honoru, że ciasto jest idealne w smaku.



Warto spróbować, gwarantuję że jak upieczecie biszkopt kilka razy, to dojdziecie do takiej wprawy, że pieczenie zajmie Wam kilkanaście minut. Mam nadzieję, że osoby pytające o przepis,
 będą usatysfakcjonowane.

Miłego dnia i POGODY życzę!

You May Also Like

18 komentarze

  1. Biszkopt wygląda bardzo smakowicie, pewnie wypróbuję przepis. Spełnienia życzeń dla córci. Pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Tort w kształcie mundurku harcerskiego to ładnych parę lat temu byłoby spełnieniem moich dziewczęcych nastoletnich marzeń ... Najlepszości dla Oleńki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne, jak dla każdej zapalonej harcerki. Wiem o czym pisze , sama tak byłam ;)
      Dziękuję w imieniu Oli.

      Usuń
  3. Takiego przepisu mi brakowało, idealny biszkopt to podstawa. Czasami robię rolady i inne ciasta, którego bazą jest biszkopt. Zapisuję i już nie mogę się doczekać pieczenia.
    Tort dla córki był świetny, na pewno miała dużą niespodziankę :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę udanych wypieków. Sama eksperymentowałam z kilkoma przepisami, a tylko temu pozostałam wierna.
      Pozdrawiamy

      Usuń
  4. Pamiętam, jak kiedyś, gdy usłyszałam o rzucaniu biszkoptu to byłam w szoku, no bo przecież jak to możliwe :D Koniecznie musiałam przetestować, ale powiem szczerze, że jakoś różnicy nie widzę, między tym rzucanym a nierzucanym, oba są super, puszyste i pyszne :D
    Torcik rewelacja, cudowny pomysł i wykonanie, Ola na pewno miała wspaniałą niespodziankę.
    Najlepsze życzenia dla ślicznej solenizantki <3
    Ściskam serdecznie, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agness moja reakcja była podobna. Z przepisem na biszkopt jest chyba tak, że każdy musi znaleźć swój ,,złoty środek,, Moja mama świetnie piecze , a korzysta z całkiem innej receptury. Najważniejsze by smakowało ;)))

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Trafił w gust Jubilatki ;)

      Usuń
  6. No to mnie wzruszyłaś!!! Gdybym kiedyś mama zrobiła mi taki tort....marzenie! Nie mogę wyjść z zachwytu nad szczegółami, które tak pięknie dopracowałaś i jak wiernie udało Ci się oddać kolory! Masz niesamowity talent, a ja kiedy czytam posty o Twojej Oli i jej pasji, to zawsze odnajduję w niej tak wiele siebie sprzed lat! Uściskaj ją najserdeczniej jak się da i przekaż jej najlepsze życzenia :) Czuwaj! A jakbyś to Olu przeczytałą sama, to pamiętaj, że ten żar w sercu nigdy nie gaśnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, harcerką zostaje się na całe życie!
      Co do wypieku-najgorsze były guziki ;)

      Usuń
  7. Za pomysł złoty a za wykonanie tortu platynowy medal dla Mamy! Dla córki samego szczęścia!Pozdrawiam,
    Małgorzata

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem pod wrażeniem wypieku. Mundur niczym prawdziwy. A jaka dbałość o szczegóły. Ja poczułam się gospodynią, jak zaczęłam piec torty. Ale takiego cuda chyba bym nie potrafiła. Przepis zapisuję. Zwykle mam problem z biszkoptami i koniec końców muszę ich piec kilka. O rzucaniu słyszałam. Nawet moja mama, która jest mistrzem wypieków, rzuca biszkoptem, a ja do tej pory nie poszłam jej śladem.
    Wszelkiego dobra dla Córci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym stwierdzeniu o byciu gospodynią, coś jest ;)
      Uwierz że jeśli zmajstrujesz zwykły tort i lubisz się bawić z dziećmi np. plasteliną, to masa cukrowa nie straszna.
      Jeśli chodzi o pieczenie to moja mama podobnie, uchodzi za niedościgniony wzór.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin