Nadwiślańska kraina.

by - 10:01:00


Tytuł posta dość przewrotny, a to dlatego
 że Wojtek po powrocie z urlopu, wszystkim zainteresowanym opowiada  że ,,był w krainie,, ;)
Zdążyłam Wam pokazać serce  Kazimierz Dolnego, jednak proporcjonalnie do architektury, na uwagę zasługuje przyroda.
Przecież zanim ktoś się tu zadomowił , musiał zakochać się w krajobrazach.




Na wypoczynek zabraliśmy syna, Ola wybrała towarzystwo rówieśników i w tym czasie odpoczywała nad morzem.
Podczas planowania wyjazdu, brałam poprawkę na najmłodszego turystę i muszę tu podkreślić, że Wojtuś pozytywnie nas zaskoczył.
Był niezmordowany.
Dzięki temu udało się nam przetrzeć kilka szlaków.




Spacerując brzegiem Wisły można się natchnąć na nieczynny kamieniołom wapienno-krzemionkowy.
Blado żółte skały widocznie uwypuklają się na tle zieleni.
W tle przystań, z której kursuje prom między Kazimierzem a Janowcem.





Wiekowe lipy- pomniki przyrody.


Wszędobylska jemioła, która bardzo rzucała się w oczy.
Nie powinno to jednak dziwić , zwłaszcza że okolica jest istnym rajem dla ornitologów.


Zapuszczając się głębiej w zarośla, czuje się obecność zwierząt.
Na wysychających rozlewiskach, bez trudu można dostrzec świeże ślady.
Do zająca udało się stosunkowo blisko podejść.
 Grzesiek tłumaczył mi że zależy to od wiatru.
Wojtek miał dużo szczęścia, zając uciekła w podskokach gdy ten był zaledwie metr od niego.


Spacerując poniżej wałów, wyczuwalny był zapach osiki topoli.
Ponadto drzewa pylą i w powietrzu unosił się specyficzny ,,puszek,, przypominający padający śnieg...uwierzcie mi, że przy ostatnich zachwianiach pogody , przez moment zwątpiłam.




Bezkresne pola -niczym ludowy klim.


Osoby które mnie znają, wiedzą że z przyjemnością odwiedzamy lasy,
Jednak muszę z cała stanowczością stwierdzić,  że takiego koncertu ptaków jak w okolicy Rezerwatu ,,Krowia wyspa,, jeszcze nie doświadczyłam. 
Kojące trele nachodziły na siebie, milkły, by za moment znów rozniosły się echem.
Uczta dla ducha!





Przedzierając się przez leśną gęstwinę,  często natrafialiśmy na sady.
Widać że tegoroczna wiosna nie była dla na nich łaskawa.
Podobno kwietniowe przymrozki, sięgały tutaj nawet do -7 C
Zaskakujący to widok, kiedy za pasem dziko rosnących drzew znajduje się jabłonkowy szpaler.




Mokradła... gdy zachodziło słońce, wydawały się nieprzystępne i mroczne.
Tutaj co krok towarzyszyło nam pianie bażantów...czasem głośniejsze pluśnięcie , dawało znak,
 że ktoś przed nami ucieka.
Jeden z tubylców zdradził, że wytrawni turyści mogą tu spotkać bobra.





Nadwiślański brzeg.
Piaszczyste tereny ogromnie przypadło do gustu Wojtusiowi. Na każdą wycieczkę w teren,
 zabierał ze sobą łopatkę.
Kopanie dziur jest aktualnie mega atrakcją ;)))



W okolicach Mięćmierza moją uwagę zwróciła murawa kserotomiczna.
Kwitnące zawilce kołysały się na wietrze jak tańczące motylki.
Kiedyś czytałam o tego typu florystycznych rezerwatach.
Ciekawostką jest, że niekiedy by ochronić niektóre gatunki roślin, wypasa się zwierzęta na terenach objętych ochroną. Owce, bydło robią naturalną selekcję



Wiekowy park w okolicach Zamku w Janowicach.
Zrobiliśmy sobie w tym miejscu piknik. Dorośli wylegiwali się pod szumiącą lipą, 
Wojtuś integrowała się z wiewiórkami.



A propos rzeki...teraz możecie się śmiać.
Piosenki ,,płynie Wisła , płynie po Polskiej krainie,, uczyłam się już w przedszkolu.
Po drodze nawet geografie w szkole miałam. Jednak rozmiar koryta zrobił na mnie duże wrażenie.
Tak duże, że mąż śmieje się ze mnie do tej pory.
Spiętrzenie i poziom wody, po ostatnich ulewach był znaczny.
 Odczuwałam moc tego żywiołu.


I na koniec obowiązkowy punkt wycieczki do Kazimierza- największe zagęszczenie wąwozów lessowych. Mieliśmy szczęście, na niektórych ze szlaków byliśmy pojedynczymi piechurami
To unikat na skalę europejską.


Korzeniowy Dół -popatrzcie jakie cuda, potrafi zdziałać matka natura.
Po przeczytaniu książki ,,Sekretne życie drzew,, człowiek z większą uwagą przygląda się tym rachitycznym formom.





Dla skali porównawczej wrzucam zdjęcie, których z całej wyprawy mam zaledwie pięć.
Czego niestety nie można powiedzieć o moich chłopakach.
Czas to zmienić i Olę zapoznać bliżej z aparatem.
Być może wtedy nadworny fotograf, będzie miał odpowiednie zastępstwo ;)


Udanego weekendu.
Wyszło słońce!

You May Also Like

14 komentarze

  1. Przepiękne widoki, zdjęcia jak zawsze rewelacyjne. Kto by pomyślał, że z Wojtusia taki piechur...właściwie nie ma co się dziwić... zaprawiony w pieszych wędrówkach już od dawna. Przy ostatnim zdjęciu dostałam wytrzeszczu...patrzę, a tam nastolatka z małym chłopcem. Pozdrawiam prawie z nad morza - u nas l 28 stopni, ale drzewa dopiero się rozwijają, a kasztanowce zaczynają kwitnąć. Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alicjo, z tym marszem u Wojtka bywa różnie. Zdarza się że wykorzystuje tatę jako tragarza, a tu dzielnie kroczył.
      U nas dziś podobnie, piękna pogoda bez pachnie i aż chce się wyjść z domu.
      Nastolatka...he,he...kiedy to było ;)

      Usuń
  2. A to Polska właśnie!Kamilo piękne zdjęcia,cudowna wycieczka!Ta przyroda,w tle ,słyszałam w sobie Chopina.Dla takich chwil warto wszystko...Wojtuś coś ostatnio ma szczęscie do spotkań ze zwierzątkami z zaskoczenia pozdrawiam sprawiłaś wielką przyjemność dwoma ostatnimi postami Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Roksano, ilekroć zjeżdżaliśmy z drogi szybkiego ruchu, w duchu powtarzałam sobie, ile pięknych miejsc jest jeszcze do odkrycia.
      Z tymi zwierzętami to fakt i bardzo mnie to cieszy. Wojtek uczy się, że ten świat istnieje równolegle z naszym...i nie można o tym zapominać.
      Pozdrawiam serdecznie u udanej niedzieli życzę

      Usuń
  3. Przepięknie, a ja tam byłam tyle razy i nigdy nie zawitałam do tych wąwozów. Koniecznie musimy się tam wybrać jeszcze raz :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno, a my zachwycenie okolicą, chętnie wrócilibyśmy z rowerami ;)

      Usuń
  4. Ależ miło było dzięki Tobie ponownie odwiedzić te malownicze zakątki "krainy" ;)
    Masz prawdziwy dar w pokazywaniu piękna przyrody i nie tylko, bo miastowe zakamarki też pięknie uchwyciłaś. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Dziękuję Ci za ten miły komentarz. Czasem wydaje mi się, że aż za bardzo zachwycam się tym, co dla innych powszednie ;)
      U nas okolica tak odmienna, ale równie piękna.

      Usuń
  5. Piękny krajoznawczy wpis. Pisz jak najczęściej:)
    Jeśli chodzi o Mazowsze, piaski, sosenki, to ja mam ich już trochę dość...Choć Ty pokazałaś to przepięknie. Mi po nocach śnią się wzgórza i świerki bajkowej Suwalszczyzny (zwłaszcza w Suwalskim Parku Krajobrazowym), ale także przecudne lasy bukowe i jeziora zachodniej Polski. Taka przekora: tęskni się najbardziej za tym, co jest od święta.
    Mama trójeczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, u nas tych piasków nie uświadczysz. A już nie wspomnę, ile musiałam nabiegać, żeby sosnę na syrop znaleźć ;)
      W naszych okolicach przeważają właśnie lasy bukowe, wczesną wiosną, kiedy stopnieją śniegi, a liście jeszcze w fazie pączków, spacerując można pomyśleć, że to jesień.
      Kraina wielkich jezior do zaliczenia. Kiedyś odpoczywałam w okolicach Augustowa i pamiętam ogromne leśne jagody.

      Usuń
  6. Wspaniale zdjecia.
    Pozdrawiam, Monika

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ tam pięknie! Cudownie spędziliście czas urlopu. Podziwiam Wojtusia, że był taki dzielny.
    Pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to dobrze nie być jedynym nadwornym fotografem w towarzystwie ;) U mnie to już standard. I to taki, że w tym roku przeprosiłam się ze smartfonem służbowym i selfie ;)
    Super wycieczkę zrobiliście sobie. To jeden z kierunków na mojej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No to teraz jeszcze mnie przekonałaś, że nawet z dziećmi wypad będzie jak najbardziej udany. A czytając opisy zdjęć miałam wrażenie, że widzę Wojtusia biegającego z wypiekami na twarzy i słyszę jego beztroski śmiech :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/