Przywitaliśmy wiosnę

by - 03:04:00


Jak tam, humory dopisują?
Słonce świeci, wiatr rozwiewa włosy i od razu człowiek ma więcej chęci do działania.
Dziś mała retrospekcja z minionego tygodnia- czyli o tym jak witaliśmy wiosnę.

Pierwszy, tegoroczny kwiatek  przyniesiony ze spaceru przez Wojtusia i tatusia.
Chłopaki rozpoczęli sezon rowerowy. Niestety mamie brakuje cierpliwości, by uczyć syna pedałować.





Przy okazji innych zakupów, skusiłam się na ,,tajemnicze jajko,, Kilkakrotnie wspominałam, że wszelkie masy, ciastoliny pozwalają mi chwilowo unieruchomić Wojciecha.


Magiczna plastelina- nawet starsza siostra była zainteresowana.
Koledzy z klasy Oli, przynoszą takie cuda do szkoły. Więc ta poinstruowała brata, że glut potrafi się odbijać ...skutek, zbierałam,, to dziadostwo,, ze wszystkiego.





Rozstawiam ,,cebule, po kątach i cieszę się każdym rozchylonym pąkiem.
Szafirki to kwiaty mojego dzieciństwa. Na działce rosły całe kępy, więc babcia pozwalała mi hurtowo tworzyć bukieciki.



Jesteśmy po rekolekcjach.
W przedszkolu podobnie ,,dzieje się,, Pewnego dnia, cała grupa Maczków, wracała do domu przyodziana w takie kapelusze.


Odświeżyłam wiosenno-letnią garderobę chłopczyka.
Z domowych obowiązków najbardziej lubię prasowanie. Wiem, że niektórzy teraz pukają się w głowę, ale serio...to jedna z relaksujących prac.
Odpalam wówczas laptop i nadrabiam zaległości. Przez ostatnie miesiące umilałam sobie machanie żelazkiem, oglądając serię ,,Boża podszewka,, 
A! W szafach wcale nie ma ubrań poukładanych od linijki (za to kolorami tak  hi, hi...) ścisk i notoryczny brak miejsca, weryfikuje moją syzyfowa pracę ;) 



W naszym parku demolka na całego...ech nawet mi się nie chce pisać na ten temat, ale ufam że jeszcze będzie ładnie.
W piątek udało mi się starsze dziewczę wyciągną na spacer.
Chodź to teraz obciach dla niej...przesiadywać na palcu zabaw na dodatek z mamą
Takie to wszystko ,,dorosłe,, się porobiło.






Wojtek ku swojej uciesze , spotkał w parku ulubionego kolegę z przedszkola i w d... nosie miał zbieranie kwiatków.
Chłopaki tak dobrze się bawili przemierzając na kolanach żwir, że trudno było ich zagonić do domu.
Po harcach, oboje przypominali świętą ziemię.
Wojtek zmęczony i rozryczany -mama taka niedobra, zapowiedziała ewakuację. 
Człapał naburmuszony,  po policzkach spływały mu łzy, tworząc czarne smużki na zakurzonej twarzy.
No śmiać mi się z niego chciało- taki buntownik, a ledwo trafił do łóżka ;)




Przyniesione ze spaceru bazie, zainspirowały nas do wykonania zadań z ,,Teczki trzylatka,,





Dziś sobota- sprzątanie, wietrzenie , rozwieszane prania na balkonie (nareszcie!).
 A po obowiązkach, to się jeszcze zobaczy  ;)
Do miłego!

You May Also Like

11 komentarze

  1. Piękna fotorelacja, dzięki cudnej pogodzie dzieciaczki już szaleją. Nawet o 20:00 słyszę gwar na placu zabaw. Pogoda zrobiła swoje. Nawet synek, jeszcze w piżamce, bez śniadania, godzina ledwo 7 na zegarku, a on na rower chce :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno, poranki w pełnym rynsztunku znamy...oj,znamy. Tylko nasz Wojtek, to jeszcze rańszy ptaszek ;)

      Usuń
  2. Piękna relacja! Twoje zdjęcia są fantastyczne! U nas też rowery, spacery, plac zabaw - każdego dnia. Wiosna, nareszcie!

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Elwiro. Wiosna wprowadziła troszkę urozmaicenia, Wojtek z utęsknieniem czekał na piaskownicę.

      Usuń
  3. To straszne, co się dzieje w Centralnym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ten park jest mi dobrze znany...najbardziej to brakuje nam zwierząt. Kaczki tak zgłupiały, że teraz spotykam je obok pobliskiej przychodni...akcje odławiania też (niestety) widziałam.

      Usuń
  4. Kamilko, ja ostatnio miałam podobny powrót z placu zabaw z Hanią. Szła za mną zapłakana i zła, a kiedy się obracałam, to śmiać mi się chciało, bo widziałam siebie 30lat temu... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha,...u mnie 30 lat temu, mama wychylona przez okno, zdzierała gardło wołając nas do domu. Zazwyczaj zlatywała się cała podwórkowa banda i pytaliśmy ,,A jaka dziś wieczorynka?,,

      Usuń
  5. He, he, he - kupiłaś magiczną plastelinę, to teraz sprzątaj :D
    Najlepiej jak dziecko wraca zapłakane z placu zabaw, słaniając się przy tym, a obcy ludzie spoglądają na Ciebie jak na najbardziej wyrodną matkę na świecie :D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No kurczę , w instrukcji nic o sprzątaniu nie nadmienili ;)
      Eee...z Wojtkiem-uparciuchem zaprawiona w bojach jestem i zupełnie publiczność mi nie przeszkadza.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin