Kuchenne rewolucje

by - 04:18:00


Pokażcie mi kobietę , która pod wpływem nadchodzącego ,,festiwalu kolan,, nie myśli o poprawie własnego wyglądu. Ha! W tym roku byłam szybsza i już miesiąc temu zaczęłam
 urozmaicać jadłospis.
Skutek jest taki - waga drgnęła.
Wprowadziłam do naszej diety bardzo dużo produktów roślinnych.  Abstarchując od względów estetycznych, warzywa nam służą.
Chodź ostatnio, wymieniając się z koleżanką recepturami tak się zagalopowałam, że ta zaskoczona pyta
-To wy już całkiem na wegetarianizm przeszliście?
Parsknęłam śmiechem, gdyż chwilę prze wypowiedzeniem tych słów, otrzymałam ememesa ze zdjęciem świątecznej, białej kiełbasy, wyprodukowanej przez mamę ;)

Bardzo dużo eksperymentuję w kuchni , co nie oznacza że jestem ,,przykuta do garów,,
Najzwyczajniej w świecie lubię gotować. Przyjemność sprawia mi widok najedzonej rodziny i chętnie podzielę się z Wami spostrzeżeniami na temat ,,odkryć podniebienia,,
Być może dla kogoś z Was, nowe receptury okażą się motywacją do zadbania o własne zdrowie?

PASZTET Z WARZYWAMI I Z SOCZEWICY
pPrzepis znajdziecie na blogu Niebo na talerzu
Resztki wybornie smakowały w towarzystwie kremu z pieczonych buraków.



Wróciłam do pieczenia chleba.
Nie wiem na jak długo, niestety latem afrykańskie upały w mieszkaniu, dyskwalifikują piekarnik.
Aktualnie dosypuję, wyrabiam i kuszę sąsiadów zapachem ;)
Wojtek ostatnio pytał
-Dlaczego w przedszkolu nie mamy takiego twardego chlebka?
Morze inspiracji na domowe wypieki, znajdziecie na blogu Leśny Zakątek




Koktajle, puddingi chia i budynie jaglane, na które przepisy podawał rok temu (klik) dalej cieszą się niegasnącą popularnością.
Oprócz tego, raz w tygodniu jest domowe ciasto. 
Nie dajmy się zwariować,  od kawałka sernika jeszcze nikt nie umarł...a zawsze lepsze to niż paczkowane słodycze.


WEGAŃSKA SAŁATKA CEZARA
pPrzepis znajdziecie na stronie Jadłonomia
Moje odkrycie! Być może to profanacja , ale u mnie podana z wiejskim jajkiem, udawało coś na kształt obiadu ;)


WEGETARIAŃSKI SMALEC Z FASOLI
Podobnie jak autorka tego przepisu (Mirabelkowy Blog) uważam że obok prawdziwego smalcu nie stał. Jednak to zdrowa i naprawdę smaczna alternatywa.
Kto nie miał okazji , niech koniecznie spróbuje.
Dodam tylko, że Grzesiek zjadł pół zawartości słoika, przegryzając smalczyk ogórkiem kiszonym ;)
p

Generalnie to u nas królują kanapki z przeróżnymi pastami.
Często udaje mi się w ten sposób przemycić to, na co normalnie dzieciaki nawet nie popatrzą.



Owoc miesiąca to z pewnością grejfrut.
Ostatnio takie napady na kwaśne smaki miałam w czasie ciąży z Wojtusiem...ale proszę się teraz nie doszukiwać drugiego dna ;)))


KOTLETY Z CIECIERZYCY
Najlepsze jakie jadłam i potwierdziła to Ola, mój największy cenzor.
Przepis spisałam kiedyś z gazety i tak przeleżał wśród zapisków.

składniki
250g ciecierzycy ugotowanej (może być z puszki)
duży pęczek natki pietruszki
3-4 ząbki czosnku
2 średnie cebule
1 płaska łyżeczka kminku
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
sól. pieprz ziołowy do smaku

Natkę należy posiekać , cebulę pokroić w kosteczkę.
Do tego dodajemy ciecierzycę i czosnek przeciśnięty przez praskę.
Doprawiamy, mieszamy z sodą i blendujemy.
Formujemy małe, płaskie kotleciki i pamiętamy o tym by smażyć je na DOBRZE ROZGRZANYM OLEJU (nie będą się wtedy rozpadać)
Kotleciki możemy podać z sałatą i sosem jogurtowym (u mnie jogurt, ogórek starty na tarce, i dużo posiekanego kopru, sól)



Często podjadamy hummus, lub inne wariacje na jego temat.
Niestety ten z dodatkiem pieczonego buraka niespecjalni mi smakował.
Tutaj pozostanę tradycjonalistka , wolę warzywa przegryzać ćwikłą ;)



Ufff... dobrnęłam do końca.
Chodź lojalnie uprzedzam że kulinarny watek będzie się powtarzał na blogu.
Jeśli dysponujecie podobnymi recepturami, macie sprawdzone przepisy, chętnie poczytam.
U MariPar natknęłam się na kilka inspirujących potraw.

Pozdrawiam i uciekam.  
Dziś kuchnia Kamili serwuje krem z marchwi i kaszotto z warzywami.

You May Also Like

14 komentarze

  1. Hummus robisz sama? A jak kupujesz, to gdzie? Ostatnio testowałam ze szpinakiem z Visa na Pl. Małgorzaty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, nie kupuję. Wszystkie składniki wrzucam do termo-Bronka i gotowe. Dla mnie to ekonomiczniejsze rozwiązanie:)
      pozdrawiam

      Usuń
  2. U nas również dużo kasz i warzyw, planuję zrobić zapiekankę z kaszą gryczaną wg Twojego przepisu, bo w takiej wersji kaszy jeszcze nie jedliśmy:D

    PS.Też jestem zainteresowana przepisem na hummus:-)))

    Pozdrawiam serdecznie!
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dziecka uwielbiam kaszę gryczaną, Olka trochę mniej ale zapiekankę zjada bez marudzenia ;)
      Hummus robię według tego przepisu
      https://www.przepisownia.pl/sosydipypasty-przepisy/hummus-blyskawiczna-pasta-z-ciecierzycy/45n3wv6n-5df56-076329-cfcd2-0f5ikp6k

      Usuń
  3. Przepisy spisuję, może u mnie w kuchni też coś w końcu "drgnie"...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, warto zmieniać kulinarne przyzwyczajenia. Czuję że to procentuje.

      Usuń
  4. Jeju, ale pyszności przygotowałaś. Nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała kilku z nich. Skrupulatnie pozapisuję i w najbliższy weekend będę potrafić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre z tych potraw, robi się błyskawicznie ;)

      Usuń
  5. Ja też lubię gotować! Pysznie u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję i pozdrawiam blogową koleżankę.

      Usuń
  6. Witaj Kamilo, Na wstępie chciałam CI podziękować za tak motywujący wpis. Ostatnio co prawda jemy dużo owoców oraz koktajli ale jakoś zapomniałam o domowym chlebie oraz jarskich daniach. Zdjęcia, którymi ubarwiłaś wpis jeszcze bardziej podziałały na wyobraźnię. :) To teraz czas wziąć się do pracy. ;) Pozdrawiam serdecznie Agata :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agato wbrew powszechnym opinią , podczas przyrządzania potraw jarskich tej pracy wcale nie ma tak dużo. powodzenia;)

      Usuń
  7. Pysznie wszystko wygląda. Tylko ja akurat nie lubię gotować :D Ale już nie mogę doczekać się swoich sałat i warzywek. Świeże pociachać, do miski, sosik, zjeść. Albo obgotować krótko i zupka wiosenna. Ech... Już niedługo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka to pożyje, nam z Grześkiem niestety pozostało bieganie na pobliski targ...no chyba że nas rodzina wspomoże ;)

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin