wtorek, 14 lutego 2017

Walentynki


Czytelnicy bloga, którzy są ze mną od samego początku wiedzą, że jak 14 luty- to u nas truskawki;)
Wyjdę na chwalipiętę , ale co tam. To największy tort jaki do tej pory upiekłam ...
i wcale nie z okazji walentynek ;)
Było to dla mnie nie lada wyzwanie, zwłaszcza że działałam pod presją czasu. Młodzież potrafi jasno wyrazić swoje oczekiwania, tak było właśnie z ciastem. 
Jubilat priorytet  miał jeden- tort ,,osiemnastkowy,, nie mógł być mdły. 
Obserwując w czasie uroczystości obsługę sprzątającą puste talerzyki , śmie twierdzić że smakował.






Dzisiaj u nas pogoda magiczna.
Jak tylko rano wyjrzałam przez okno , wiedziałam że wybiorę się do parku, na randkę z Luśką.
Zresztą co ja tu będę pisać , zobaczcie sami jak pięknie!





Kiedy tak spacerowałam w iście bajkowej scenerii, uświadomiłam sobie że tak wiele rzeczy nam powszednieje. I tak łatwo zaczynamy za czymś ogonić, nie zwracając uwagi na to co mamy w zasięgu ręki.
Z Grześkiem nie przykładamy większej uwagi do Walentynek. Ot, miło jak w tym dniu skupimy się wzajemnie na drobnych gestach, ale bez wariactwa.
Dzisiejsza data skłonił mnie do tego, bym pomyślałam o marzeniu natychmiastowym do zrealizowania...i od razu zaświtała mi myśl,  że najpiękniejszym prezentem byłaby szybka wycieczka w góry. 
Daleko nie mamy, a dziś polukrowany las zapewne wygląda jak zaklęty.
Widoki i herbata z termosu.








Niestety mąż w pracy, Olka wraca z basenu, Wojtka trzeba odebrać z przedszkola i tyle na temat randek ;)
Schodząc na ziemię, przedstawię Wam pewne psie dziecko, które częściej będzie pojawiało się na blogu, zostaje w rodzinie.
Mańka,  ciekawska sunia o spojrzeniu które złamie każde lody.




Miałam okazję niańczyć to miniaturowe szczęście jedną noc ...i może dobrze że tylko jedną, bo sercem i dzieci podpowiadały mi żeby została.
To byłoby kompletne szaleństwo, no ale wiecie jak to jest z zakochanymi ;)

W domu czeka herbata i ciasteczka ryżowe.
Jeśli nie znacie, a np. jesteście na diecie bezglutenowej- koniecznie spróbujcie.
Swoje robiłam korzystając z  tego przepisu.


Konsystencją przypominają kokosanki, ale w smaku są delikatniejsze.
Wojtek miał ogromną frajdę, kiedy pozwoliłam mu mieszać składniki rękoma, a później lepić ciasteczka. 


 Jeszcze ostało się kilka , wiec będziemy mieli przegryzkę na popołudniową karcianą partyjkę.
Od kilku dni gramy z synem w niekończącą się ,,wojnę,,
Wojtek zmienia zasady, próbuje rządzić. Jedyny plus jest taki, że bez względu na wynik,
 każdemu podaje rękę i gratuluje zwycięstwa ;)))




A na zakończenie -walentynka dla Was.
Od kilku dni chodzę i  nucę ten kawałek, doprowadzając męża do szewskiej pasji .

,,..Kalendarzyk i morska świnka 
Oraz pluszowy jeż 
Lalka i wrak konika 
Mogą patrzeć też 

To życie 
To życie życienko...,,

Koniecznie posłuchajcie ;)


19 komentarzy:

  1. Piekny wpis, cudowne , zimowe fotografie, niesamowicie apetyczne torcisko, Manka przeurocza, trudno sie nie zakochac:) U mnie tez bez szalenstw, milego dnia i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wzajemnością. Udanego popołudnia i wieczoru ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta psinka skradła serce i mnie! W tym spojrzeniu tyle ufności! Tort mistrzowski, chylę czoła! Zdjęcia piękne - mróz i u nas spowił wszystko dookoła. My dzisiaj, z Marysią, szukałyśmy wiosny w sklepach i znów wróciłyśmy z kwiatami do domu :O

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elwiro, tęskno mi za wiosną, ale w zamian za takie zimowe pejzaże mogę jeszcze poczekać ;)

      Usuń
  4. Tort wygląda niezwykle smakowicie, z chęcią skubnęłabym kawałeczek do kawy ;)
    Zimowe widoki przepiękne, a psinka przeurocza :D
    Ściskam serdecznie, Agness :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A propos skubania, to dzieci były bardzo zawiedzione, że nie pozwoliłam majstrować przy torcie. Na pocieszenie dostały miskę po bitej śmietanie ;)

      Usuń
  5. No to ja Ci zazdroszczę. I to bardzo. Tego Wojtusia, co tak ładnie przegrywać potrafi. Bo u nas to tragedia jest zawsze... Taka z płaczem i obrażaniem się. Ech.
    Ciasteczka wyglądają smakowicie. A tort - fiu, fiu!
    U Was taki mrozik dzisiaj był? U nas dla odmiany w końcu słońce zaświeciło i ciut cieplej się zrobiło. W końcu mi palce nie drętwiały jak prowadziłam samochód ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie...Tak łatwo nie jest. Jedynie podczas gry w karty Wojtek przyjmuje na klatę przegraną. Przy ,,planszówkach,, bezwstydnie oszukuje ustawiając ,,szóstkę ,, ...że niby wypadała...albo robi klasycznego focha, gdy zabawa nie idzie po jego myśli.
      U nas dziś słoneczko. Wczoraj, do południa mieliśmy bajkowy krajobraz. Miło się spacerowało, zwłaszcza że nie było wiatru.

      Usuń
  6. Piękne zimowe świdnickie krajobrazy:) Tort powalił mnie na obie łopatki, a psi dzieciak od razu skradł moje serce:)
    Serdeczności ślę i uśmiech walentynkowy dołączam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaszalałaś z tym tortem :) Mega mniam! Psina rozkoszna... A wojna o rany już zapomniałam jak się w to gra. Wojtuś gra -świetnie, nasz Michałek chyba by nie ogarnął, muszę spróbować :) Tylko kto mi przypomni zasady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EdiPassione, uwierz że Wojtek też nie ogarnia.
      On tylko Figury rozpoznaje...a czasem jak próbuję mu coś wytłumaczyć, to się upiera że jego karta silniejsza. Tak gramy ;)
      Z perspektywy czasu, wiem że to dobry sposób na naukę cyfr.

      Usuń
    2. No tak. Uspokoiłaś mnie hehe. Ja już mężowi szukać kart kazałam, bo dawno w nic nie graliśmy. No w sabotażyste wymiatamy ze znajomymi, ale gdy dzieci już śpią ;)

      Usuń
  8. Już myślałam, że macie nowego członka rodziny. W sensie - Waszej :-) Przepiękne kadry, gdybyś była autorką albumu fotograficznego, pierwsza bym kupiła :-) Ależ te truskawki wyglądają apetycznie na torcie! Serdeczne pozdrowienia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jeden pies wielkości kota mi wystarczy...ale jeśli miałabym większe lokum i wybieg dla zwierząt, to czemu nie ;)
      Dominiko dziękuję za komplement.

      Usuń
  9. To był słodki serwis,od pierwszej po ostatnią fotkę.Roksana

    OdpowiedzUsuń
  10. Truskawkowe walentynki ... hmm
    Przyznaję, biliśmy się z tym tematem właśnie przed sercowym dniem, ale stanęło na innych dodatkach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny napisałaś post. Tort marzenie, wygląda na pyszny i mało słodki oraz te bajkowe zdjęcia z parku (chyba). Czego chcieć więcej. A ta słodka mordka, trudno zostać obojętnym wobec niej. Pozdrawiam Agata

    OdpowiedzUsuń
  12. I mnie zachwyciły takie widoki za oknem ;). Psinka cudna i tort. Masz talent :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin