Styczeń-ratuj się kto może

by - 04:27:00

 Witajcie Moi Mili,
Wypadałoby się wytłumaczyć z tej ,,posuchy,, na blogu. Właściwie to nie bardzo było co pokazywać. W minioną sobotę byłam z Wojtkiem na przedstawieniu i chyba tam przechwyciłam paskudnego wirusa (tak znowu szpital w domu). Publiczność chrząkała, kaszlała i dało się słyszeć w kuluarach ,,no kto dziś nie jest chory?,, Co zabawniejsze to ludzka wyobraźnia (głupota) nie zna granic. W teatrze wiadomo strój stosowny obowiązuje, ale dziecko w migającym i grającym sweterku to lekka przesada. Tak, dobrze czytacie...W czasie spektaklu, po mojej prawicy siedziała matka z ośmiolatką, odzianą w tenże stereofoniczny, super ciuch!
Oglądaliście ,,Dzień świra,, ? Jeśli tak to czytajcie dalej;)
Ciemna sala, na scenie gra aktorska, a dzieci zaaferowane kolorowymi światełkami odwracają się do tyłu (przecież dyskoteka gra). W sekundę przypomniała mi się scena z pociągu i jak Marek Kondrat, miałam ochotę cedzić przekleństwa przez zęby.




W niedzielę jeszcze jako tako funkcjonowałam (przecież na targi ślubne trzeba było jechać) ponadto robiłyśmy z Olą laurki. Dzięki Waszym komentarzom przypomniała mi się technika zwana latonagem. To nic innego jak wytłaczanka na foli pokryta w następstwie czarnym tuszem np. 
Kiedyś do tego celu zbierałam złotka od śmietany, teraz wystarczy kupić jednorazowe foremki do pieczenia. 
Oprócz kartek wymyśliłam dla babci spersonalizowane ,,wiersze,,...fraszki.
Olka była pod wrażeniem moich rymów częstochowskich, zasugerowała, że mogłabym pisać teksty piosenek...ha, ha,  chyba Disco polo ;)))



We wtorek babcie miały zjawić się na wojtusiowych występach w przedszkolu, a że towarzystwo przyjezdne, szykowaliśmy zaproszenie na uroczysty obiad. Niestety plany diabli wzięli,  gorączka i kaszel zwaliły mnie z nóg. Grzesiek widząc jak wypluwam płuca kazał mi się zabarykadować w Oli pokoju, gdzie praktycznie ostatnie dni przeleżałam...nie mając ochoty na nic.
Nie wiem jak to wygląda w innych rejonach Polski, ale u nas za ciekawie nie jest. Przychodnie oblężone, szkoły zamykają (nie to że reforma , tylko dzieci i nauczycieli brak) a przecież czekaliśmy na mróz i miało być lepiej ;(

Jedną z ostatnich naszych rozrywek jest ptaszarnia.
Coraz więcej gatunków zlatuje się na balkon, a my im podsuwamy ...to mieszanki, jabłuszka. Wszystko znika w zatrważającym tempie. Do wiosny parka kosów na tyle się oswoi, że będziemy razem sadzić kwiaty w donicach.



 Przygotowując jeden z poprzednich postów dotyczący dokarmiania, wspominałam o tym, że wieszając karmnik trzeba mieć na uwadze polujące koty...teraz dodam i psy.
Luśka w pozycji startowej, tylko czeka żeby wystraszyć te biedne stworzenia.
Z satysfakcją poszczekuje kiedy odlatują.
My mamy ubaw, że pies waleczny w końcu odkrył swoje powołanie,  niestety nikt inny nie boi się Lusi.

PIES NA WRÓBLE ;)




Pozdrawiam Was serdecznie i mam nadzieję ze następnym razem będzie bardziej optymistycznie.


You May Also Like

21 komentarze

  1. O, pamiętam te sreberkowe wytłaczanki, rzeczywiście kiedyś była to popularna technika plastyczna.co do chorób... kochana skoro ja po wielu latach niechorowania zachorowałam, a nie wychodzę za często i z ludźmi się nie całuję, to znaczy że w tym roku jest wyjątkowo złe powietrze, nawet mój niechorujący mąż i dzieci tez miały swoje słabsze dni, także tego... pilnowanie nic nie daje, morowe powietrze i tyle :), a co do sweterka - no najgorzej, niekiedy mi sie wydaje, że brak wyobraźni to nowa epidemia na świecie... ;)
    uściski kochana i zdrówka wiadra całe posyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to, to... Uleńko u nas tak samo, najstarsi górale nie pamiętają kiedy mąż był u lekarza. A tak go zmogło, że bez proszenia poszedł.
      Wyobraźnia...to temat na obszerny post, ale cóż się dziwić kiedy sprawdzianem umiejętności ma być połączenie kreską literki A z B, bez jakiegokolwiek abstrakcyjnego myślenia. Sami sobie ,,upośledzone,, społeczeństwo hodujemy...niestety.

      Usuń
  2. Kochana aż się boję czytać i pisać ale jak u Ciebie choroba to i u nas się pojawia mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie.Kamilko zawracałam Ci głowę z moim blogiem ale oczywiście, życie zawodowe wzięło górę i na razie czasu brak ale ja ciągle wierzę, że będę szczęśliwą posiadaczką bloga a podobno grunt to marzenia tylko z ich realizacja u mnie problem:(Pozdrawiam Was wszystkich mocno, mocno i zdrówka dużo życzę -jesteś niezwykła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W prywatnej rozmowie powiedziałbym Ci ,,wypluj te słowa,, Takiej grypy nawet wrogowi nie życzę....no chyba, że pani od grającego sweterka, przynajmniej w teatrze happeningów by nie robiła ;)))
      Dziękuję i nie rezygnuj tak łatwo!

      Usuń
    2. I co z prawdą oczywistą,że nasz przyjaciel mróz hartuje i zabija bakterie.U nas od stycznia mrozy{o różnej sile},a bakterie żądza.Szpitale przepełnione{powikłaniowe grypy}o odwiedzeniu męczennika możemy zapomniec.Szkloły odwołują zajęcia.{Opolszczyzna}Częste infekcje sa niebezpieczne.Zadbaj Kamilo by je porządnie przegonić.A te ptaszki to fajne pocieszacze.U mnie żądzą teraz sikorki.Maż zawiesił na wierzbie przy tarasie prawdziwą słoninkę{taką ze wsi}dlatego nazywam ją prawdziwą.}Uwijają się od wczesnego poranka.Zycze miłym sercu domownikom rychłego skutecznego wyleczenia Roksana

      Usuń
    3. Roksano, a nie dalej jak tydzień temu rozmawiałam z siostrą i wspominałam przemoczone skarpety po sankach. Teraz drżymy gdy dziecko bez rękawiczek wyjdzie na dwór... ot, odporność.
      Rzeczywiście trzeba wziąć się za siebie, styczeń praktycznie przeleciał przez palce.

      Usuń
  3. oj mnie tez dopadło od niedzieli choróbsko,faktycznie to wirus w całej Polsce.
    fajny prezent dla Babci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jago, to nich Cię szybko to choróbsko puszcza i oby bez powikłań.
      ZDROWIA!

      Usuń
  4. Zdrowia życzymy! My też polegliśmy ale już się podnosimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EdiPassione, u Was przy maleństwie, to pewnie niewesoło kiedy rodzina chora.
      Dobrze że zdrowiejecie.

      Usuń
  5. Zdrówko przesyłam, bo u nas wszyscy cały czas (odpukać) zdrowi. Czasem rzeczywistość wymusza ciszę na blogach, ważne, by pisać kiedy w duszy zagra, a nie na siłę, bo już czas na nowy post :-) Pierwsze zdjęcie świetne! Kilogramów zdrowia życzę :-)! Rok temu pamiętam u nas inhalator był w ciagłym użyciu, echhhh.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, zdrowie to skarb i te banały nabierają ostatnio nowego sensu.
      Inhalator to jeden z lepszych zakupów, u nas niezastąpiony przy infekcjach. Gorąco polecam, nie tylko mamom.

      Usuń
  6. Fantastyczny prezent! Dużo zdrówka ! Oby jak najszybciej nadeszła upragniona wiosna. Był czas kiedy wszyscy nawoływali do mrozu: srogie mrozy, mniej chorób, wirusów. Mrozy były syberyjskie ( kilka nocy nawet po -30 u nas), od dwóch tygodni temperatura w nocy sięga -15. A słysze wokoło, że ciagle ktoś chory :(

    Uściski z perfekcyjnegodomu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas epidemia grypy...wczoraj rozmawiałam z kuzynką pracującą w przychodni.
      Wygląda na to, że wirusy zaczynają być coraz bardziej inwazyjne.

      Usuń
  7. Kamilko, w moim mieście też panuje grypa. Sytuacja identyczna jak u Was. Dopadło i moją mamę, która podobnie jak Twój mąż prawie nigdy nie choruje. Ja na razie (odpukać) się trzymam. Życzę Wam dużo zdrówka i buziak dla Luśki ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy to się skończy... z duszą na ramieniu myślę o poniedziałku. Boje się że Wojtek znowu coś podłapie w przedszkolu ...i kolejny areszt domowy.

      Usuń
    2. Pozycja bojowa Luśki bezcenna:D

      Usuń
  8. Hania wczoraj wróciła do przedszkola. Zobaczymy ile wytrzyma ;). A ja kupiłam sobie różowe kalanchoe w biedronce i cieszę się jak dziecko ;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź dobrej myśli, Wojtek (odpukać) zdrowy.
      Ole chyba lubią kalanchoe z wzajemnością ... u córki miałyśmy kiedyś cały kwitnący parapet ;)

      Usuń
  9. U nas Młody po powrocie z przyjęcia urodzinowego się rozłożył. No ale jak miałam dziecku zabronić? Na szczęście gorączka krótko i już wraca chłopak do normy.
    Sweterek w teatrze rządzi. Co trzeba mieć w głowie, żeby tak ubrać dzieciaka??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, myślałam że mało rzeczy może mnie jeszcze zaskoczyć , a jednak.

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin

https://www.instagram.com/home_fragrance/