BLOGMAS -8- Jarmark Bożonarodzeniowy

by - 21:17:00


Gwarantuję Wam że dziś wstałam o tej godzinie, kiedy większość właśnie przewracała się na drugi bok.
Przygotowałam ,,zdrowe śniadanie,,
Tak wiem ...kawa na pusty żołądek. 


 Bladym świtem , obudziłam siostrzeńca.
Skakał z radości, ciotka w końcu po drodze Mikołaja spotkała.
Dobrze że ,,moje,, dzieci jeszcze takie mało wybredne, potrafią cieszyć się drobnostkami .
Za kilka lat, nie wiem czy uda mi si ę wywołać podobne uśmiechy.



 W czwartek wiedziałam że nie będę miała specjalnej okazji do zbierania ,,materiału reportażowego,,  Wrzucam więc kilka zdjęć z Jarmarku Bożonarodzeniowego, przez który właściwie przemknęłam.
Jeśli jesteście nastawieni na rodzinny przyjazd do Wrocławia (a nie lubicie gdy oblepia Was tłum)
 koniecznie wybierzcie się w ,,tygodniu,,


 Tiaa...lizaki...obawiam się że Wojtka trudno byłoby odciągnąć od tego stoiska






I kolejna drażliwa kwestia.
Baba Jaga- wojtusiowa trauma.
Po powrocie z Mielna (jeszcze na początku września) Wojtek wspominał piernikową chatkę i czarownicę.
Dla pewności dopytywał   
już się spaliła w piecu i jej nie ma?
Na co przytakiwałam dla świętego spokoju.
Gdyby obecnie spotkał w ,,Lasku Bajek,, jędzę...do świąt (przy każdym usypianiu) wierciłby mi przysłowiową dziurę w brzuchu.

Tej pani to my nie lubimy.


 W godzinach popołudniowych - przerwa na kolejną kawę.
Celowo omijam to co prozaiczne
i  myślę sama o sobie ,,ta to ma lajtowe życie ,, ;)


 A w domu wieczorny standard czyli ,,witamy na mydlanej wyspie Lenor,,
 i stęskniony Wojtuś-kiciuś


Od Oli na dobranoc dostałam 5 przykazań
-podpisać zgodę na kolejny wyjazd
-zanotować datę Wigilii Szczepu 
-kupić pięć torebek barszczu czerwonego w proszku
-wymyślić strój do przedstawienia
-zadzwonić do sekretariatu MDK
....
A to jednak siedem przykazań było
...
-kupić arkusz brystolu (bo nigdzie nie ma)
-wyprać mundurek szkolny...ten drugi 

Padam na pysk.


You May Also Like

17 komentarze

  1. Świetny jarmark, ja teraz byłam w Berlinie i było naprawdę pięknie! A te zdjęcia oddają urok świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My w tym roku planowaliśmy weekendowy wypad do Wiednia, ale nie wyszło.

      Usuń
  2. Ja wstałam po 6, ciężko mi podnieść tyłek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po ,,6-tej,, to ja już miałam pierwsze zadanie odhaczone ;)

      Usuń
  3. Stoisko z lizaczkami świetne i to z beczułkami... hmmmm... czy tam jest winko? Mniammmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, na jarmarku można kupić grzane winko i gorąca czekoladę.

      Usuń
  4. Kamilo, padasz na pysk, ale dajesz swojej Rodzinie i nam, Czytelnikom mnóstwo magii i radości. Takiej Baby Jagi sama się bałam w dzieciństwie, miała podobną moja babcia w oknie! Jarmark fajny, podobny na zdjęciach do tego w Wiedniu, byłam kilka latem temu i atmosfera niesamowita. Brakuje mi tego w stolicy, echhh.... Są nawet firmy, które organizują wyjazdy w grudniu "Szlakiem jarmarków bożonarodzeniowych" . W tydzień objeżdża się te najsłynniejsze. Musi być wspaniale! Mój Jasio też zwariowałby na stoisku z lizakami :-) biegnę poszukać, co się dzieje w Warszawie, ale raczej mizeria w temacie jarmarków. Nie ma tego klimatu ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie Wiedeń ogromnie kuci, tu we Wrocławiu brakuje mi stoiska z foremkami do ciastek ;)
      Dominiko przejrzałam ofertę kulturalną i jak już coś dzieje, to w takich godzinach że odpadamy ;(
      W styczniu planuję wybrać się z dziećmi na ,,Dziadka do orzechów,,

      Usuń
  5. Witaj kochana! Piszę dopiero pod tym blogmasem, ale uwierz, że każdego kolejnego wpisu wyczekuję z wypiekami na twarzy :) Przy mojej maleńkiej Krysi czasu niekiedy brak by nawet najmniejszy ślad mojej obecności zostawić, ale ja tu zaglądam i czerpie wiele od Was! Dziękuję za te wpisy!!! A jeszcze chcę polecić film, który koniecznie musicie obejrzeć. Tytuł to "Święty Mikołaj" (2007) "Joulutarina" w oryginale, bo to Finlandzkie kino. Niesamowity klimat i przepiękna historia. Od paru lat nasz obowiązkowy punkt świątecznego klimatu. Zupełnie inny niż komercyjne podejści do postaci Mikołaja z czerownym nosem, w czapce krasnala, ale jakże bliskie memu sercu...i pewna jestem, że Was zachwyci. Aż mi się zachciało oglądać, ale zaczekam do weekendu, kiedy będziemy mogli obejrzeć go wszyscy razem. Myślę, że nawet u siebie na blogu polecę, bo to film mało znanay, a najpiękniejszy z tych, które oglądałam. Widziałam, że nawet na YouTube jest w całości. Konieczie daj znać jak wrażenia :) Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za blogmas!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O w poniedziałek zaplanuję seans, zerknęłam i film zapowiada się wspaniale. DZIĘKUJĘ
      Ogromnie ubolewam nad tym, że teraz nie ma już ,,teatru telewizji,, dla dzieci...Z lat młodości pamiętam takie przedstawienie ,,Największy krasnal świata,, W główne role wcielali się Zborowski i Krakowska. Ta sztuka to moje świąteczne wspomnienie. Cieszę się że zaglądasz do nas. Ucałowania dla ,,Trójeczki,,

      Usuń
  6. Włoskie dzieciaki{i nie tylko}mają zupełnie inny obraz Baba Jagi.6 stycznia przypada jej święto.Mieliśmy okazję z synkiem{dobrych parę lat temu}uczestniczyć w tej uroczystości.Befana-tak zwie się ta traumatyczna dla naszych dzieciaków postać.Ma ona ścisły związek ze świętami,choć dzień ten jest ich zakończeniem.Oj namieszało się w główce mojego syneczka wówczas.Befana rozdająca prezenty.Jej postać na miotle to symbol opiekuńczości.Co kraj to obyczaj.Mój synek od tego momentu{poznania tej innej Jagi}bez traumy.Pozdrawiam Roksana

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba znowu się nie podpisałam-to dodam jeszcze,w wielu miastach Befana zrezygnowała z miotły-uznała,że to zbyt przestarzały środek lokomocji.Pozdrowienia Roksana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Befana...mogę się domyślać genezy tego imienia.
      To prawda, wielokulturowość sprawia że w każdym zakątku te same święta mają nieco inny wydzwięk. Mimo wszytko my wolimy aniołki i takie tam... dobre duszki;)

      Usuń
  8. Kusi ten jarmark, oj kusi ;). Muszę i ja się kiedyś tam wybrać. Może za rok... W weekend czeka mnie pakowanie 2 toreb do szpitala: dla taty i Mikołaja do Poznania, a drugiej dla Hani i dla mnie. Wczoraj byłam z nią u pulmonologa, bo od dwóch miesięcy kaszle i nic nie pomaga. Dostała skierowanie na oddział na badania. W poniedziałek jedziemy. Ten grudzień to dla mnie ogromne wyzwanie... Cieszę się, że u Was wszyscy zdrowi i w pełni możecie cieszyć się tym czasem. Pozdrawiam serdecznie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu rzeczywiście ten grudzień nieciekawy u Was. Trzymam kciuki żeby wszystko przebiegło tak jak powinno...i ZDRÓWKA Kochani!

      Usuń
  9. Czasem i takie śniadanie jest ok:) Magiczny jarmark:)
    cudownego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ostatnio to ,,czasem,, zastępuje słowo ,,często,, ;)))

      Usuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin