BLOGMAS -2- Świąteczna piekarnia

by - 21:55:00


Rano wystartowałam z domu jak z procy i równie szybko do niego wróciłam.
Los trochę sobie ze mnie zadrwił, ale czasem i tak się zdarza.

Pod nieobecność Wojtka zrobiłam odkładany od dawna rekonesans w biblioteczce.
Książki z których wyrósł synek, przekażemy młodszemu kuzynostwu.


Dziś miałam w planach pieczenie ciasteczek.
W kuchni naszykowałam blaszki, foremki, wsypałam mąkę do miski, po czym zorientowałam się że nie ma jajek...które to wczoraj (drukowanymi literami) zapisałam mężowi na liście zakupów!
Szybki unik do najbliższego sklepu.
 Wracam w jednej ręce jajka, w drugiej siata z mandarynkami. Taki piękne okazy się trafiły,  aż żal było nie wziąć. Zwłaszcza że ostatnio Wojtek z pasją obiera owoce.
 Skubie paluszkami skórkę, a potem rękoma ociekającymi sokiem, próbuje nakarmić rodzinę.
Mamusia, ces mandarynkę? ...zobacz jaka pysniutka 
Najszczęśliwszy z tego powodu jest pies.
Luśka uwielbia mandarynki.





 W tym roku oprócz pierniczków będą 
-ciasteczka maślane
-ciasteczka cytrynowe, przekładane dżemem
-ciasteczka kruche (waniliowo -kakaowe)
- cynamonowe księżyce
-ciasteczka kakaowe, przekładane gorzką czekoladą
-ciasteczka orzechowe
-,,kawusie,,
i
-,,bawole oczy,,

Wybaczcie ale nie mam siły na podanie wszystkich przepisów.
Zainteresowanych  recepturami odsyłam do wyszukiwarki.
Wystarczy wpisać ,,ciasteczka cieszyńskie,, i wyskoczy Wam morze inspiracji




 Do południa miałam gościa.
Dzięki Bogu takiego, którego można przyjąć w kuchni i przy którym można naprzemiennie piec, gotować obiad i pic kawę.



Zanim Wojtuś wrócił z przedszkola, zaliczyłam 1/3 wypieków...no mówiłam kiedyś że zmienię branżę ...he,he.
 Niestety ciastka przegrały z lizakiem, którego Ola kupiła bratu.
W naszej okolicy, to jeden z odpustowych przysmaków.
Wojcieszek pierwszy raz próbował ,,rokoko,, (uwaga) pod cmentarzem.
Znacie takie cudo?



Dalsza praca w kuchni posuwał się mozolnie, a to dlatego że miałam ,,pomocnika,,
Wystarczy się odwrócić, a nie wiadomo czego dosypie , co przewróci.

Oto efekt końcowy.




W tz. międzyczasie Ola pakowała rzeczy na biwak i przez ścianę zdawał mi relację z dzisiejszej próby.
Córka bierze udział w jasełkach i wciela się w rolę babci ,,dziewczynki z zapałkami,,
Zerknęłam na scenariusz i byłam miło zaskoczona. To nie jest typowa baśń Andersena.
Mam nadzieję, że szkolna widownia doceni trud przygotowań i chodź trochę, zostanie im w głowach..

Oczywiście przed wyjazdem trzeba było wytarmosić psa, by nie czuł się osamotniony.
Tu dowód na to, co moje dzieci robią  kiedy ,,nie widzę,,
U nas panuje zasada, że psy mają absolutny zakaz wchodzenia na pościel...ale jak widać zasady są po to żeby je łamać.



,,Główny cukiernik,, był nieco zmęczony.
Za wszelka cenę, opierał się przed spaniem.
 Czekając na powrót taty, oglądaliśmy ,,Czarodziejskie Święta Franklina,,
Jedna z naszych ulubionych opowieści grudniowych.


...jeż oczywiście oglądał z nami .


 Olcia pojechał na weekendowy biwak.
Wieczorem tata przejął pałeczkę i usypiał Wojtusia.
Gorąco współczułam mężowi, który to po raz setny musiał 
 improwizować ,,czytając,, książkę obrazkową ,,W lesie,,

-Tatusiu a ta sowa co robi?
Nadmienię że to pytanie słyszymy co wieczór ;)
-PATRZY NA MAŁEGO ZAJĄCZKA
-A zajączek co robi?
-JEST ZMĘCZONY I CHCIAŁBY PÓJŚĆ SPAĆ.
Kiedy chłopaki usypiali, zabrałam się za prasowanie.
Lubię prasować ...szkoda tylko że ten stos ubrań, nigdy nie chce się zmniejszyć.




You May Also Like

10 komentarze

  1. u Was jak zwykle pieknie, narobilas mi smaku tymi ciasteczkami.
    Rokoko?U nas nazywamy je szczypki.
    Pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomy uświadamiał mnie że w jego stronach, lizak to właśnie ,,szczypka,,
      Pochodziła z lubelskiego.

      Usuń
  2. O mamuńciu ileż smakowitości! Piję kawkę i oglądam Twoje ciasteczka. W takiej wersji wcale nie są tuczące;)
    Kamilo jak można lubić prasowanie?! Nie pojmuję.
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Zerknij na pocztę wysłałam maila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam inny sposób na dietę, po wdychaniu oparów z pieczenia apetyt na ciasteczka również maleje ;)))
      Prasować naprawdę lubię...zawsze wtedy nadrabiam filmowe, reportażowe zaległości. Chodź przy naszym ścisku w szafach, czasem wydaje mi się że to ,,głupiego robota,,.

      Usuń
  3. Kamilo, dawno do Ciebie nie zaglądałam, a tu tak niespodzianka. Ogromnie cieszę się z codziennych, grudniowych spotkań. Wojtuś jest rozkoszny!
    Grażka

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna tu do Ciebie zaglądam, choć kiedyś może nie tak regularnie jak ostatnimi czasy. Z przyjemnością czytam te codzienne relacje. Masz serce do wypieków, ciasteczka wyglądają pięknie. Ja dziś późnym wieczorem zapragnęłam upiec kakaowe babeczki. W porę zorientowałam się, że nie mam kakaa. Niestety na pójście do sklepu było za późno i trzeba było się obejść smakiem, a w ciąży to nie tak łatwo :) A takiego lizaka widzę pierwszy raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak ciąża , babeczki... rozumiem ;)
      Miałam szczęście... będąc w stanie błogosławionym (podczas takich akcji) zawsze mogłam zapukać do sąsiadki po pożyczkę ...nawet w bardzo nieprzyzwoitych godzinach.

      Cieszą mnie Wasze komentarze.

      Usuń
  5. Też będę piekła inne ciasteczka. Pierniczki już mamy :-) tak zawsze cieplutko, domowo u Was :-))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i pozostawione słowo.

LinkWithin